[M][T] Nieprzewidziany Kłopot

Teksty poświęcone parze Harry/Draco.

Postprzez rosein » 1 sie 2016, o 19:45

Obrazek
Tytuł oryginału: An Unforeseen Predicament
Autor: Faithwood
Oznaczenie wiekowe: PG - 13
Ostrzeżenia / A/N: Bardzo, bardzo głupie
Gatunek: Humor
Zgoda: jest
Beta: eee... ja?
Streszczenie: Draco obawia się, że przez pewien nieprzewidziany kłopot Harry już nigdy nie uzna go za atrakcyjnego.
T/N: Nie krzyczcie na brak bety, jak długo żyję i piszę nigdy żadnej nie miałam :)


Faithwood — Nieprzewidziany kłopot


Draco siedział w poczekalni, tupiąc nogą w podłogę i dąsając się na potęgę. Czekał aż Uzdrowiciel potwierdzi jego największe obawy, które bezpowrotnie odmienią jego życie. Wszystko szło dobrze, ale jego ciało najwyraźniej miało inne plany. Draconowi udało się ukrywać swoją przypadłość przed Harrym przez całkiem długi czas, ale Harry w końcu zauważył co się działo. Wczoraj stanął przed Draco i spojrzał na niego twardo.
— Masz umówioną wizytę jutro po południu — poinformował go Harry stanowczo i Draco nie miał większego wyboru, jak zgodzić się i spotkać z Uzdrowicielem. Koniec końców, nie mógł tego dłużej ciągnąć.
Harry, który siedział i czekał razem z Draco, wziął jego dłoń we własną i uspokajał go.
— Będzie dobrze. Przestań się martwić.
Draco pociągnął nosem.
— To niesprawiedliwe. Wszystko szło tak dobrze. Dlaczego mi się to przytrafiło?
— To prawie jak wyrok śmierci — Harry westchnął rozbawiony. Drań. — Spójrz na mnie — ja mam się dobrze — powiedział rześko.
Draco machnął na niego ręką.
— Ty jesteś inny. Masz do tego genetyczne predyspozycje. A ja... Nie sądziłem, że do tego dojdzie. Mam na myśli... Czy to wina czegoś, co zjadłem? Albo może jestem przeklęty! — wykrzyknął z nadzieją Draco.
— Może — Harry brzmiał nieprzekonująco. — Dlatego tu jesteśmy. Żeby dowiedzieć się na pewno.
— Może to jest zaraźliwe — Draco spojrzał na Harry'ego oskarżycielsko.
Harry nie zaszczycił tego komentarza odpowiedzią. Draco ukrył twarz w dłoniach.
— Możesz sobie wyobrazić? Będę musiał nosić to... coś. Cały czas. Przytwierdzone do ciała.
— Tak, mogę sobie to wyobrazić — powiedział sucho Harry. Draco go zignorował.
— I będę brzydki. I już nigdy nie będziesz chciał uprawiać ze mną seksu — lamentował Draco. Harry posłał mu przygniatające, jakby zranione spojrzenie i Draco dodał szybko — Cóż... eee... tobie pasuje. Nie jesteś przez to brzydki. Nigdy nie pomyślałem, że... — Draco machnął ręką w kierunku Harry'ego. — Na tobie wygląda seksownie — zapewnił i wargi Harry'ego zadrgały.
— Nic na tym świecie nie powstrzyma mnie od uprawiania seksu z tobą — powiedział stanowczo Harry.
Nieco uspokojony Draco tylko lekko podskoczył, kiedy pojawił się Magomedyk i zaprosił go do gabinetu Uzdrowiciela. Musiał się pożegnać z Harrym i samotnie wyjść naprzeciw swemu przeznaczeniu.
Niestety, Uzdrowiciel potwierdził jego obawy i później Draco tylko połowicznie słuchał o alternatywach, jako że były to głównie mugolskie opcje. Do czasu gdy wrócił do poczekalni, był oszołomiony i nieszczęśliwy.
— Hej — powiedział miękko Harry, trącając ramieniem bark Draco. — I?
— Nie ma lekarstwa. Utknąłem na dobre.
Harry ze współczuciem poklepał go po plecach. — Dostałeś... eee... je?
Draco pociągnął nosem. Harry najwyraźniej wziął to za odpowiedź twierdzącą, bo natychmiast zażądał:
— Pokaż mi.
Wysuwając do przodu dolną wargę Draco sięgnął do kieszeni i wyciągnął podły przyrząd. Wzdrygnął się, wzdychając, spojrzał na kwadratowe cienkie ramki i założył okulary na nos.
— Nigdy więcej nie spojrzę na siebie w lustrze — zadeklarował, w tej samej chwili zdumiony swoim nie­rozmazanym wzrokiem.
— Wyglądasz zabójczo. Bardzo inteligentnie — Harry kiwał głową.
— Założę się, że wyglądamy jak para idiotów.
Harry się roześmiał, ku jego rozczarowaniu nie zaprzeczając temu twierdzeniu. Zamiast tego objął go w talii i pochylił się, szepcząc konspiracyjnie:
— Powinniśmy wrócić do domu i przetestować twój świeżo udoskonalony wzrok.
Draco zmarszczył brwi.
— Co, zamierzasz mnie namówić na czytanie?
— Właściwie, to nie. Rzecz w tym, że mam nowy tatuaż, węża, ale jest bardzo mały i odpełzł się gdzieś, a ja od tamtej pory go nie widziałem. Mam nadzieję, że pomożesz mi go znaleźć.
— Och — Draco poprawił okulary i uniósł brwi, czując się nieco lepiej. — Jeśli tak się sprawy mają, to zrobię co w mojej mocy i gruntownie cię przeszukam.
— Dobrze — Harry się uśmiechnął i wziął Draco za rękę, prowadząc ich do domu, żeby mogli rozpocząć swoją misję.
Kiedy zdejmowali płaszcze z wieszaka Draco złapał swoje odbicie w oknie, mrugając na dziwnie wyraźny obraz samego siebie.
— Słodki Merlinie! Wyglądam wspaniale — podziwiał swoje oblicze.
— Dobrze widzieć, że znów jesteś sobą — roześmiał się Harry.
Kiedy narzucał płaszcz na ramiona, koszulka podniosła mu się do góry. Draco zauważył małego, czarnego węża, wijącego się na lewej kości biodrowej Harry'ego, zanim zniknął pod paskiem od spodni.
— Chodź, chodź, przystojniaku. Masz węża do złapania — zachęcał go Harry.
— Mmm. Coś mi mówi, że nie będę do tego potrzebował okularów. Wystarczy język.
— Biorąc pod uwagę, że tatuaż mam od miesiąca, a ty go nie zauważyłeś, skłonny jestem się z tobą nie zgodzić.
— Och. Eee... Więc co jeszcze przegapiłem? — zapytał, kierując się do wyjścia.
— Cóż — zmarszczył się Harry. — Pamiętasz tę szatę, którą ostatnio kupiłeś?
— Tę niebieską? Tak.
— To sukienka.
Draco przystanął i wzdrygnął się.
— A ten kotek, którego dałeś mi w zeszłym tygodniu? — kontynuował Harry.
— To nie Kuguchar, prawda?
— Pies.
Draco roześmiał się, klepiąc Harry'ego po plecach, pozostawiając na nich swoją dłoń.
— Idiota. Wymyślasz to.
— Łał. Okulary sprawiły, że jesteś mądrzejszy.
Draco zmrużył oczy.
— Tylko za to, kiedy już znajdę tego węża — ugryzę go. Nie ważne gdzie będzie.
Harry zatrzepotał rzęsami i objął talię Draco, uśmiechając się do niego radośnie.
— Miałem nadzieję, że to powiesz.
Draco ścisnął sugestywnie pośladki Harry'ego, czując wyraźną ulgę, że Harry nie rzucił w niego żadnym pociskiem w stylu „dupka w okularach”. W pewnym sensie oczekiwał, że Harry uraczy się zemstą — to byłoby nie do zniesienia. Draco już się przygotowywał na szukanie jakiegoś mugolskiego rozwiązania, ale jak się okazało, nie było mu potrzebne. Draco wywnioskował, że alternatywny, mugolski sposób radzenia sobie ze słabym wzrokiem był zbyt skomplikowany i poza jego zasięgiem, jako że nie znał żadnego mugola.
Bo, jak się okazało — aby poprawić swój wzrok w mugolskim świecie — musisz mieć kontakty. Głupi, snobistyczni mugole.
Ostatnio edytowano 20 wrz 2018, o 08:55 przez rosein, łącznie edytowano 2 razy
rosein Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 47
Dołączył(a): 29 lip 2016, o 16:52
Lokalizacja: nigdziebądź, czyli w stanie zawieszenia między remontem, a przeprowadzką

Postprzez MargotX » 2 sie 2016, o 09:00

Ha, skoro miniaturka pojawiła się wczoraj, z przyjemnością odebrałam ją jako coś, co kiedyś było częstym prezentem z okazji poniedziałku, czyli PPD :) Na to zresztą w pełni zasługuje. Skoro to Faithwood, wiadomo, że rzecz jest lekka, nieskomplikowana (no, chyba, że brać pod uwagę skomplikowaną osobowość Draco :lol2: ) i raczej przyjemna w odbiorze. Nie inaczej jest w tym przypadku i przyznaję bez bicia, że okulary naprawdę nie przyszły mi na myśl, niemal do samego momentu, kiedy Draco był już ich posiadaczem. Jak ja uwielbiam w tych zabawnych kawałkach takiego marudnego, przewrażliwionego Draco-mimozę. Harry wtedy zwykle stanowi jego całkowitą przeciwwagę, ale też jedynie do pewnego stopnia, bo zazwyczaj mówi lub robi coś, co nieodmiennie powoduje banana na twarzy. W tym przypadku chyba najbardziej rozbawiła mnie niebieska szata, ups, sukienka :D
No i jedynie Draco mógł słowo "kontakty" potraktować dosłownie...

Cieszę się przeogromnie, że komuś się chciało. Bardzo dziękuję za tę miniaturkę i mam nadzieję, że nie był to ostatni Twój występ na forum.
Pozdrawiam.

P.S. Jak na brak bety, absolutnie nie ma na co narzekać. Nic mi się specjalnie nie rzuciło w oczy, nie zgrzytało, brawo.
Gdy oczy zamknę, widzę ciebie wcześniej,
Bo w dzień na wszystko patrzę bez czułości;
Gdy śpię, me oczy widzą ciebie we śnie
I w ciemnym blasku są blaskiem ciemności.
MargotX Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 2063
Dołączył(a): 17 gru 2010, o 19:13

Postprzez NewBroomstick » 2 sie 2016, o 21:07

Beta by się przydała, ale pal licho. Ważne, że umiesz tłumaczyć, sądząc z dat rezerwacji tekstu i jego zamieszczenia - robisz to w tempie światła, i w dodatku rzuciłaś tę miniaturkę na zaschnięte forum jak strusia na beton. A on się otrzepał i ruszył kłusem :) Faith bywa superzabawna i nieco mniej, ale tu naprawdę parsknęłam przy szacie/sukience, no i przy kontaktach. Kto czym wojuje, od tego ginie :)
This owl will self-destruct in five seconds
NewBroomstick Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 266
Dołączył(a): 6 sie 2011, o 16:33

Postprzez Mee Lord » 17 wrz 2016, o 09:00

Biorę się za komentowanie!
Zazwyczaj nie czytam miniaturek, wolę się nasycić czymś dłuższym, ale coś mnie skusiło i jestem zachwycona. I nie wiem, po co te ostrzeżenie, to chyba nie było aż taki głupie... prawda?
I zdecydowanie kontakty wygrywają! Uwielbiam Draco zagubionego w świecie mugoli. Coś wspaniałego, gdy ten napuszony arystokrata robi z siebie głupka ^.^
Dziękuję ślicznie, że tłumacze tak kochają czytelników i urozmaicają im życie takimi cudami! Powodzenia na dalszej drodze tłumacza!
Mee Lord Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 15
Dołączył(a): 9 sie 2016, o 10:44

Postprzez Ola » 9 lis 2016, o 23:59

Miniaturka jest lekka i zabawna i to mi się bardzo podobało. Naprawdę, miniaturka jest sympatyczna i wesoła, czytałam ją z przyjemnością.
Całe niedomówienie tylko potęgowało zaskoczenie i uśmiech na końcu. I chodź tekst jest śmieszny to na pewno nie głupi, bardzo ładnie został wyważony.
Tłumaczenie również wydaje mi się zgrabne, ja przynajmniej jestem usatysfakcjonowana, mogę tak napisać? Czytałam go kilka razy, za każdym razem dobrze się bawiłam i z przyjemnością przeczytałabym inne teksty w tym stylu.
Ola Offline


 
Posty: 6
Dołączył(a): 21 lis 2013, o 17:30

Postprzez Lunne » 27 lis 2017, o 13:15

Po latach nieobecności na forum wróciłam na coś szybkiego i lekkiego - i to jest dokładnie to. Większych błędów nie wyłapałam, tłumaczysz ładnie i spójnie. Więcej takich "na jeden kęs" poproszę. I jestem okropnie szczęśliwa, że ktoś tu jednak od czasu do czasu coś wrzuci, pomimo, że czasy świetności to forum ma już za sobą.

Pozdrawiam.
Fant
Oddechy w pięści

Nim przybyłeś wypełniałam wolę smoczą
wyobrażając sobie miłość dość dziwacznie-
jako nagłą improwizację lub grę; chcesz ją rozpocząć
upuść tylko chusteczkę a zaraz się zacznie...
________________________________________________
strach oznaczał zimną,mokrą masę, gniew miał ostrza.
Lunne Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 15
Dołączył(a): 18 gru 2010, o 12:31
Lokalizacja: nieświat

Postprzez Unda » 22 sty 2018, o 01:21

Od razu wiedziałam, że chodzi o okulary :D Bo pamiętam jeszcze doskonale moją, bardzo podobną do tej Draco, reakcję na informację, że będę musiała nosić okulary ;) Chociaż ja byłam wtedy dzieckiem, a Draco to dorosły panikujący facet O_O

Bardzo przyjemna miniaturka. I tłumaczenie bardzo zgrabne (a zdaję sobie sprawę, jak ciężko czasem może być dobrać odpowiednie słowa, skoro kwestia, której rzeczywiście dotyczą, ma pozostać ukryta jeszcze przez jakiś czas; Tobie się to udało :) ).

Wstyd, ale nie załapałam, o co chodzi z "kontaktami". Chociaż okazyjnie i mi zdarza się założyć soczewki. Dopiero jak przeczytałam komentarze, to zaśmiałam się jeszcze raz z tej cudnej miniaturki :)
Unda Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 33
Dołączył(a): 6 lis 2010, o 18:52


Powrót do Drarry

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google [Bot] i 3 gości