Dobra beta

Jaka ona powinna być?

Postprzez Kaczalka » 7 gru 2010, o 10:22

Nie jestem pewna, czy to odpowiednie miejsce, ale lepszego nie widzę.
Zakładam ten temat z racji tego, że z jednej strony sama sporo betuję, a z drugiej korzystam z usług kilku bet.

Jak uważacie, jaka powinna być dobra beta?
Co powinna robić? Jakie błędy poprawiać?
Jak daleko może się posunąć, a co jest już przesadą?
I jaki tekst autor czy tłumacz powinien do bety posyłać? Na ile "obrobiony"? Czy to w porządku, gdy beta spędza nad tekstem więcej czasu niż sam autor, któremu nie chciało się nawet sprawdzić korekty w Wordzie?
Co robić, kiedy się nad jakimś tekstem napracujemy, a autor naszych poprawek w większości nie zaakceptuje?
Ile bet powinien mieć jeden tekst? Czy jedna wystarczy? A czy trzy to już przesada?

Nie ukrywam, że zdarzało mi się, że ktoś się na mnie obrażał. Uznawał, że za bardzo się wtrącam. Bywało, że z pewnymi osobami musiałam zerwać współpracę, bo uznałam, że mnie lekceważą i robią ze mnie kogoś, kto posprząta po nich wszelkie śmieci.

Ciekawą mnie bardzo opinie osób, którym betuję lub betowałam, ale wszelkie inne też są mile widziane.
no podpis
Kaczalka Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 557
Dołączył(a): 30 paź 2010, o 05:57

Postprzez formica » 7 gru 2010, o 11:32

Kaczalka napisał(a):Jak uważacie, jaka powinna być dobra beta?
Co powinna robić? Jakie błędy poprawiać?
Jak daleko może się posunąć, a co jest już przesadą?
I jaki tekst autor czy tłumacz powinien do bety posyłać? Na ile "obrobiony"? Czy to w porządku, gdy beta spędza nad tekstem więcej czasu niż sam autor, któremu nie chciało się nawet sprawdzić korekty w Wordzie?
Co robić, kiedy się nad jakimś tekstem napracujemy, a autor naszych poprawek w większości nie zaakceptuje?
Ile bet powinien mieć jeden tekst? Czy jedna wystarczy? A czy trzy to już przesada?


     To chyba zależy od umowy pomiędzy osobą betującą, a autorem/tłumaczem tekstu. Ja mogę się wypowiedzieć głównie jako tłumacz, bo mój dorobek własny jest skromny. Dla mnie liczy się przede wszystkim dobry kontakt i szczerość. Z całą pewnością od bety oczekuję, by zwróciła uwagę na błędy interpunkcyjne, bo koślawo mi to idzie i na stylistykę, bo tłumacząc często tracę obiektywność i niektóre zwroty wydają mi się w porządku, a tak naprawdę brzmią strasznie po polsku.
     Staram się posyłać tekst odleżały, kilkakrotnie przeczytany, bez ortografów i innych cudów. Uważam, że wysyłanie tekstu rojącego się od błędów lub stylistycznie tragicznego jest torturowaniem osoby, która chce nam pomóc. Sama dostawałam teksty do sprawdzania ze zgodnością z oryginałem w takiej formie, że łatwiej byłoby mi przetłumaczyć je od początku niż poprawiać. Współpraca się kończyła, jeśli po zwróceniu uwagi tłumacz nie starał się poprawić, przy czym moje uwagi były uzasadnione dlaczego coś jest źle.
     Owszem, na początku mojej współpracy z betami zdarzyło się, że odsyłano mi całe fragmenty zaznaczone "weź coś z tym zrób" i grzecznie robiłam, a jak nie wiedziałam dlaczego jest źle, to pytałam. Jednak z każdym kolejnym rozdziałem uczyłam się czego unikać, czego moje bety nie zdzierżą i współpraca między nami układała się coraz lepiej.
     Zdarzyło mi się też nie akceptować niektórych poprawek tłumaczeniowych, o ile ktoś rzeczywiście mi udowodnił, że się mylę, za to przy interpunkcji i stylistyce ufam betom, a jeśli mi się coś nie podoba, to staram się to skonsultować, choć to nieczęsto takie przypadki mają miejsce.
     Co do ilości bet, przy każdym z moich tłumaczeń wielorozdziałowych pracują dwie bety, a każda z nich patrzy na tekst pod trochę innym kątem i chyba to dobre rozwiązanie. Tłumaczone przeze mnie miniaturki były niejednokrotnie betowane w pojedynkę. Trzy bety to chyba przesada i zdecydowanie wydłuża czas od przetłumaczenia do publikacji.
     Ja ze współpracy z Tobą jestem bardzo zadowolona, bo przede wszystkim w becie cenię szczerość i trafne, konkretne uwagi. No i oko do błędów ;) I mam nadzieję, że do założenia tego tematu nie skłonił Cię wysłany przeze mnie kolejny tekst do znęcenia.
     A i jeszcze jedna uwaga: do niedawna miałam w nosie, ile betowanie zajmie czasu, nie narzucałam w ogóle terminów licząc na to, że osoby betujące nie będą zbytnio się ociągać. Sama w tym czasie zajmowałam się tłumaczeniem kolejnych rozdziałów. Ale życie mnie nauczyło, że to nie dobre rozwiązanie, bo betowanie tekstu mającego dziesięć stron przez półtora miesiąca (albo i dłużej) uważam za przesadę i prawdę mówiąc nie było zbyt dopingujące do dalszego tłumaczenia.

Jak coś mi jeszcze przyjdzie do głowy to napiszę :)
No light, no light in your bright blue eyes
I never knew daylight could be so violent
A revelation in the light of day
You can choose what stays and what fades away...
formica Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 884
Dołączył(a): 30 paź 2010, o 15:03

Postprzez Donnie » 7 gru 2010, o 11:44

Podzielę moją wypowiedź na dwie części.

A) Jestem betowana
Przydarzyły mi się do tej pory całe cztery bety. Jedna „onenightstandowa” do mojego fandomowego debiutu, jedna sporadycznie i z doskoku, a dwie mam na stałe.
Ze wszystkich czterech byłam zadolowolna. Poprawiono mi literówki (moja zmora numer jeden), powtórzenia wyrazowe (zmora numer dwa), gramatykę i oskubano z germanizmów. Zdarzały się łapanki logiczne, czyli skręt w stronę bety merytorycznej, zarówno w tłumaczeniach, jak i moich własnych tekstach. Niekiedy trafiały się cięte komentarze, owszem, ale do tej pory uznawałam je tylko za przejaw humoru bety, a nie za chęć dokuczenia.
Nigdy nie posłałabym becie tekstu „niedorobionego”, np. w tłumaczeniu z całymi akapitami w języku źródłowym. Staram się przynajmniej raz po sobie przeczytać, zanim beta ujrzy moje wypociny. Z moją skłonnością do literówek i trzykrotną zmianą konstrukcji zdania, jeszcze za nim zdążę je napisać, to konieczność. Inaczej czułabym się, jakbym podała komuś obiad na nieumytym talerzu.
Dosyć często korzystam z usług dwóch bet przy tym samym tekście. Zdarzały się sytuacje zabawne, gdy beta pierwsza sugerowała poprawki, które beta druga stawiała następnie pod znakiem zapytania, proponując powrót do wersji pierwotnej. Dwie bety doskonale sprawdzają się przy tekstach niełatwych do tłumaczenia. W ogóle sprawdzają się dobrze, ale że dobrych bet jest jak na lekarstwo, a czas goni, trzeba czasem poprzestać na jednej. Z trzema betami naraz nie próbowałam, ale może dojść do sytuacji groteskowej, gdy trzecia na siłę będzie próbowała znaleźć jeszcze jakieś błędy, by nie poczuć się bezrobotną :lol:
Poprawki zwykle akceptuję. Jeśli je odrzucam, zwykle konsultuję się krótko z betą, wyjaśniając swoje motywy.
Wszelkiej krytyki bety, jej poprawek lub podszytych niekiedy gryzącą ironią komentarzy NIGDY nie biorę do siebie. Nie odnoszą się do mojej osoby, odnoszą się do mojego tekstu. Takie podejście bardzo ułatwia mi życie, nie przyprawia o wysokie ciśnienie krwi i z góry zamyka problem obrażania :P
Raz zdarzyło mi się zwątpić w sens pewnego projektu po ujrzeniu ilości poprawek bety. Zwątpić w sensie, że może kto inny dokonałby tłumaczenia lepiej. Sprawę udało się przedyskutować pomyślnie i dawno zakończone opowiadanie wisi sobie spokojnie na forum, a współpraca z betą kwitnie :P


B) Betuję kogoś
No i będzie mały problem, bo ze mnie beta raczej żałosna.
Poprawiam zwykle samą „powierzchnię”, czyli literówki i gramatykę, pomagam dotłumaczyć niewyjaśnione zdania, robię reserczyk, jeśli są to zdania zagwostką, nawiązujące do jakichś specyficznych wydarzeń. Nie wtrącam się do sposobu, w jaki autor tekstu buduje zdania, o ile jest on poprawny, choć sama sformułowałabym je w 100% inaczej, w ostateczności daję propozycję w komentarzu. Jeśli zauważę błąd logiczny, poddaję do rozważenia tłumaczowi/autorowi.
Nie zdarzyło mi się to do tej pory, ale myślę, że nie zaakceptowałabym sprzątania po kimś śmieci. Tekst oddany mi do bety w stanie ewidentnego zaniedbania i zaawansowanego zasyfienia zostałby natychmiast odesłany z powrotem. Myślę, że beta może żądać szacunku do czasu, który włoży w korektę, czego nie należy mylić z abonamentem na jej cały wolny czas ;)

Podsumowując: nie mam różnorodnego doświadczenia z betami, mam same pozytywne :P Moje dwie stałe bety jak najbardziej spełniają warunki, by pomóc mi w doszlifowaniu tekstu bez nerwów, lekceważenia czy rozlewu krwi. Tak więc nie wiem, czy moja opinia będzie miarodajna i pomocna, jako że brak mi możliwości przedstawienia drugiej, mniej radosnej strony medalu.
Nothing hard
Nothing wet
Nothing naked, well not yet
Donnie Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 385
Dołączył(a): 30 paź 2010, o 22:30
Lokalizacja: Berlin-Pankow

Postprzez Aevenien » 7 gru 2010, o 12:38

Kaczalka napisał(a):Nie jestem pewna, czy to odpowiednie miejsce, ale lepszego nie widzę.
Zakładam ten temat z racji tego, że z jednej strony sama sporo betuję, a z drugiej korzystam z usług kilku bet.

Jak uważacie, jaka powinna być dobra beta?
Co powinna robić? Jakie błędy poprawiać?
Jak daleko może się posunąć, a co jest już przesadą?
I jaki tekst autor czy tłumacz powinien do bety posyłać? Na ile "obrobiony"? Czy to w porządku, gdy beta spędza nad tekstem więcej czasu niż sam autor, któremu nie chciało się nawet sprawdzić korekty w Wordzie?
Co robić, kiedy się nad jakimś tekstem napracujemy, a autor naszych poprawek w większości nie zaakceptuje?
Ile bet powinien mieć jeden tekst? Czy jedna wystarczy? A czy trzy to już przesada?


Ja korzystałam z usług kilku bet, jedna jest moją stałą betą i jest przekochana i wszyscy na pewno wiedzą o kim mówię. Z drugą współpracuję od niedawna, ale i tak zdążyłam już popaść w kompleksy i zaczęłam się zastanawiać jaka ze mnie jest beta niby. A trzecia pomaga mi w wyjątkowych przypadkach, bo nie ma czasu, zresztą mam moją pierwszą betę, więc nie muszę męczyć o nic trzeciej.
Jaka powinna być beta? Ja muszę mieć do niej pełne zaufanie. I do tych wszystkich trzech mam oczywiście. Co nie zmienia faktu, że czasami się kłócę, jęczę i marudzę. Czy Wy też macie tak, że jakieś zdanie po prostu Wam brzmi idealnie, a to ktoś chce go zmienić xD
Jakie błędy? Przede wszystkim interpunkcja, literówki, składnia. Ja nie mam nic przeciwko większej ingerencji, wręcz ją cenię. Jak komuś nie podoba się zdanie mimo że jest gramatycznie poprawne niech mi o tym powie, przecież ja mogłam tego nie zauważyć, a można by to poprawić, żeby było ładniej i nie zgrzytało.
Ja sama często używam "/" i proponuję inne słowo/a, które moim zdaniem lepiej pasują, lub inną wersję zdania, czasami, żeby uniknąć powtórzeń a czasami bo mnie to lepiej brzmi. Oczywiście tłumacz czy autor nie muszę tego uwzględniać, ale przecież mogę im zaproponować moją opcję, jak im się bardziej spodoba, to czemu nie.
Co jest przesadą, hm, nie wiem, bo moje bety nigdy nie przesadzały, więc nie mogę dokładnie powiedzieć, co taką przesadą może być. Ja tam zawsze z nimi trochę podyskutuję, poupieram się i jest fajnie, ale żadnego przekraczania granic nie widzę :)

Myślę, że dwie bety to optymalna liczba, trzy to za dużo i mogą się ze sobą nie zgadzać xD Ja przy tłumaczeniach posyłam tekst do bety, która sprawdza zgodność z oryginałem i pomaga mi rozgryźć zakręcone zdania i zwroty - oczywiście w tym miejscu jest też kwestia konsultacji - a potem tekst leci do bety, która znęca się nad resztą.
Oczywiście staram się przeczytać go kilka razy i poprawić wszystko, co widzę. Często przed pierwszą betą zaznaczam zdania, które mi nie leżą, ale nie wiem, co z nimi zrobić, i zdania, których tłumaczenia nie jestem pewna, dając np od razu zdanie w oryginale pod spodem, żeby becie ułatwić.

A co do tekstów własnych to korzystam z jeszcze innej bety, ale zasady są takie same.
Mam też osobę, a w sumie nawet kilka, do których mam pełne zaufanie jeżeli chodzi o moją pisaninę i są one bardziej muzami niż betami, bo doradzają mi w kwestiach fabularnych i tak dalej. Nie jest to beta merytoryczna do końca, ale wiecie pewnie, o co mi chodzi.

Ach, jeszcze co do komentarzy, nigdy się nie obrażam, pośmieję się sama z siebie i tekstu i jest fajnie. Sama też komentarze piszę i chyba nie są aż takie złe. No i różne *turlania się* czy *zgony* przy jakichś fragmentach też umieszczam, ale to częściej przy tekstach własnych.

Okej, zmieszałam razem betowanie i bycie betowanym, no ale trudno.
Z Mackami nie ma żartów :mackigreen:


"Law school," Arthur says. "Law school gets everybody in the head. That's, you know. That's the whole point. Of law school."

Mostly, I exist in a state of denial about the denial. My head is a complex place, okay?
Aevenien Offline

Avatar użytkownika
Macki Dalekiego Zasięgu
 
Posty: 6214
Dołączył(a): 27 paź 2010, o 19:39
Lokalizacja: Warszawa

Postprzez Zoe » 7 gru 2010, o 19:03

Rzadko betuję, bo nie mam do tego cierpliwości, ale zdarzało mi się betować teksty osób, które dobrze znam i lubię. Większych problemów nie miałam, aczkolwiek biorąc się za betowanie uzgadniam przde wszystkim, na co mam zwrócić uwagę. Czasem ktoś potrzebuje tylko opinii, czy tekst ma "ręce i nogi", czasem prosi o sprawdzenie stylistyki, ortografii czy interpunkcji.

Mimo wszystko jednak chamstwem jest wysyłanie pierwszej wersji tekstu, bez najmniejszych prób dopracowania na zasadzie "niech mi beta posprawdza". Chyba bym się wściekła, dostając tekst, w którym roi się od blędów, a całośc napisana jest niechlujnie i byle jak. Owszem, są ludzie, którzy mają problem z błdami czy dysleksję, ale jak ktoś już zauważył wczśniej, istnieje choćby opcja autokorekty w Wordzie.

Osobiście przyznam, że nie zawsze korzystam z bety. Robię to wtedy, gdy piszę tekst z zakresu, w którym nie czuję się zbyt pewnie, na przykład nie odważyłabym się wrzucić na forum drarry, którego nie przejrzała wcześniej doświadczona i oczytana drarrystka. Gdy pisze tekst, który w założeniu ma być cięzki, gorzkli i klimatyczny, chętnie korzystam z bety, która spojrzy "świeżym okiem" i powie uczciwie, jakie ma wrażenie, bo jako autor nie jestem w stanie tego obiektywnie ocenić. Wiadomo, jak to jest - albo wydaje się, że to jest beznadziejne, albo odwrotnie, mamy wrażenie, że w życiu lepszego kawałka sie nie napisało. Tak więć z bet merytorycznych od czasu do czasu korzystam, szukając zwykle osoby, któa jest obeznana w danym temacie. Natomiast betunek techniczny zwykle robię sama, al wymaga to odłożenia tekstu i wróćenia do niego po paru dniach. W ten sposób jestem w stanie wyapać błędy (a jeśli jakiś mi się omsknie, to zwykle jest to drobiazg).

Moim zdaniem podstawą jes wcześniejsze ustalenie, na co beta ma zwrócić uwagę, aby żadna ze stron nie poczuła się rozczarowana. No i sprecyzować, na ile beta ma być "ostra", bo niektórzy lubią dokłądny betunek, niemal rozbierający tekst na części, inni zaś nie. Beta z kolei nie powinna narzucać na siłe swojego zdania. gdy coś jest ewidentnym błędem, powinna to rzecz jasna poprawić, ale jeśli coś jej po prostu zgrzyta, albo jej zdaniem powinno być ujęte w innych słowach, powinna to dopisac jako sugestię. A wolą autora jest, czy zastosuje się do sugestii, czy uzna jednak, że woli swoją wersję. W końcu beta ma być pomocą, a nie autorem tekstu.
Zoe Offline

Avatar użytkownika
Zua Kobieta
 
Posty: 282
Dołączył(a): 11 lis 2010, o 23:51

Postprzez Miris » 7 gru 2010, o 19:23

Hmm, jaką jestem betą? Dobre pytanie, bo betowane przeze mnie opowiadanie na razie dostało mało konstruktywnych opinii, więc trudno powiedzieć. Wydaje mi się, że taka ostatnia znów nie jestem. Zresztą mam mniej więcej dwuletnią praktykę poprawiania tekstów na innym forum i błędy wyłapuję prawie automatycznie (chociaż nadal zdarza mi się myśleć "czy tam powinien być przecinek czy nie?", bo jednak wszystkiego nie da się wiedzieć). A tak w ogóle, korzystając z okazji, że tłumaczka tegoż opowiadania nigdy mnie tu nie przeczyta, poradzę się was: czy myślcie, że betowanie tego opowiadania, które teraz betuję, ma sens, skoro przeczytałam do tej pory 9 rozdziałów i nie widzę u tłumaczki żadnej poprawy? Mnie się wydaje, że raczej nie ma, ale żal mi opowiadanie porzucać, bo o ile początek jest średni, o tyle potem się naprawdę rozkręca...
W zasadzie to nawet nie wiem czy nadaję się na betę tłumaczeń, skoro sporo słów muszę sprawdzać w słowniku... Ale dzięki temu też trochę się uczę... Sama nie wiem.
Poza tym raz strzeliło mi coś do łba i zabrałam się za betowanie polskiego opowiadania. I stwierdziłam, że to nie dla mnie. Gdyby to była miniaturka, to może... Gdyby to polegało tylko na tym, że poprawię literówki i przecinki, to może... Ale wzięcie odpowiedzialności za całe opowiadanie to dla mnie chyba trochę za dużo. Strasznie się czuję z tym, że zrezygnowałam, ale po prostu nie dałam rady.

A co tego, kiedy mnie ktoś betuje... Eee. Póki co zamieściłam na Mirriel jeden poważny tekst, który nie był przez nikogo betowany, a pomimo tego, że był krótki, było tam jednak kilka błędów, więc następnym razem powinnam jednak o becie pomyśleć. Prawda jest taka, że ja u siebie błędów na ogół nie widzę.
Drarrytozuoaleitakjekocham.
Miris Offline


 
Posty: 323
Dołączył(a): 1 lis 2010, o 19:08
Lokalizacja: Dom

Postprzez Kaczalka » 8 gru 2010, o 00:33

I mam nadzieję, że do założenia tego tematu nie skłonił Cię wysłany przeze mnie kolejny tekst do znęcenia.

Nie, nie :hahaha:. Zakładając temat, jeszcze się do niego nie dobrałam. Co innego dzisiaj :devil:

Bardzo dziękuje wszystkim za odpowiedzi.
Kilka razy powtarzało się zdanie o umawianiu się z betą na "zakres usług". Hmm, to mnie zastanowiło, ale chyba bym nie była w stanie, jak widzę coś, co mi się nie podoba, nie potrafię powstrzymać się od uwag. I dobrze wiem, że niektórych to denerwuje. Ja i obsesja na punkcie powtórzeń? Też coś.

A wiecie, mam ostatnio straszną niemoc twórczą, więc wymyśliłam zabawę między nami betami :D.

Tu jest krótki tekścik, w którym roi się od błędów. Trochę głupawy, bo wymyślany na szybko, ale to nie o sens chodzi.
Jeśli się komuś chce, zbetujcie go i napiszcie, ile jest w nim błędów, najlepiej z podziałem na interpunkcyjne, literówki, ortograficzne, gramatyczne, stylistyczne, merytoryczne i inne.
A kto będzie najbliższy prawdy, w nagrodę dostanie do betowania moje kolejne tłumaczenie :lol2:


DLA TYCH, CO MAJĄ ZA DUŻO CZASU


Ślizgoni nie należeli do ludzi, którzy używają nie sprawdzonych metod. Zawsze wybierali takie, które gwarantowały prawie 100% sukcesu. Draco Malfoy był pod tym względem ich wzorcem do naśladowania. Fakt, zawsze uderzał z nienacka, ale cały plan działań zawsze miał przygotowany starannie wcześniej. Potter przekopał się o tym nieraz. Pierwszy raz w hogwardzkim ekspresie, gdy połowę drogi do szkoły spędził w toalecie, z czołem przyklejonym do lustra. Po raz drugi jeszcze tego samego dnia, w powozie, gdy lepiąca klątwa przytwierdziła go do siedziska. Nie obeszło się wtedy bez pomocy McGonagal, a jedyne z dwóch par spodni, jakie odziedziczył po młodszym kuzynie nadawały się tylko do wrzucenia. Trzeci wypadem miał miejsce w Hogsmead. Umówił się tam w czwartek z Charlie’em, który przyjechał z Bułgarii na weekend. Najstarszy z Weasley’ów, obiecał mu miły wieczór przy śmietankowym piwie, skończył się jednak na dwu godzinnych próbach odklejenia szklanek do dłoni. Z opresjii wyratował ich dwóch Hermina, która również udała sie na randke do Miodowego Królestwa.
Czwarty przypadek zdarzył się przy przygotowaniach do Świątecznej kolacji. Ten okazał się szczególnie sfrustrowujący. Wieszana właściwie przez Harrego jemioła, wyślizgła mu się z rąk, spadł na głowę i przykleiła mu się do czarnych, potarganych, stanowczo za długich włosów. Stał się przez to chodzącym zaproszeniem do całowania; z czego wielu nie omieszkało skorzystac. Pierwsza była Pancy, podstepna ślizgonka jakby tylko na to czkała. Dopadła go w 3 sekundy, odrzuciła z czoła kasztanowy lok i obdarzyła mokrym cmoknięciem w policzki. Zabini chyba czatowała zza jej plecami, bo stanął przed oszołomionym Harry’m momęt potem. Szatyn nie miał szans. Wyjęczał tylko: Nie!!, po czym jego usta zostały uciszone jędrnymi wargami. Po czym już poleciało: - Parvatii, Lawender (4 razy), Ginny (ale tylko w nosek), Goyl (dlaczego po okularach????), Hagrit (oh boże, Hagrit??!!), madam Pomfrey (a ta skąd sie tu wzieła?), Terry Both (cóż, to był miłe), Milicenta Bul.... (to z kolei zdecydowanie nie przyjemne), Trelawney (Jej włosiska zaplontały się w jemiołę prawie ją zrywając z głowy Harrego), ktoś w masecze Śmierciożercy (tylko Snape przyszedł Poterowi do glowy), Stforek...
Reszty niewiele już pamiętał, z ucieczki do Pokoju Wspólnego. Acha, jednak coś jednak pamiętał. Malfoy - stojący tuż przy obrazie grubej damy. Z szeroki uśmiechem na ustach. Bardzo ładnych usta. Najładniejszych ustach w pałacu.
Harry zbliżył sie w pobliże Ślizgona chwiejnymi nogami i jużjuż...
- Finite incantatum
Jemioła spadła na ziemię.

Miłej zabawy ;)
no podpis
Kaczalka Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 557
Dołączył(a): 30 paź 2010, o 05:57

Postprzez formica » 8 gru 2010, o 09:50

Nie jest ze mną tragicznie. Widzę błędy! Nawet te stylistyczne :D
Nagroda główna mnie nie kusi, jednak zrobię teścik i zobaczę co widzę, a czego nie. Czy można liczyć na wklejenie prawidłowego rozwiązania? ;>
No light, no light in your bright blue eyes
I never knew daylight could be so violent
A revelation in the light of day
You can choose what stays and what fades away...
formica Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 884
Dołączył(a): 30 paź 2010, o 15:03

Postprzez Aevenien » 8 gru 2010, o 10:28

For, daj nam chwilę na liczenie tego miliona błędów :P I jestem z Ciebie dumna, że widzisz nawet te stylistyczne :D A składniowe? ;>
Z Mackami nie ma żartów :mackigreen:


"Law school," Arthur says. "Law school gets everybody in the head. That's, you know. That's the whole point. Of law school."

Mostly, I exist in a state of denial about the denial. My head is a complex place, okay?
Aevenien Offline

Avatar użytkownika
Macki Dalekiego Zasięgu
 
Posty: 6214
Dołączył(a): 27 paź 2010, o 19:39
Lokalizacja: Warszawa

Postprzez formica » 8 gru 2010, o 11:07

A to jakaś różnica? :wtf:
:lol2:
No light, no light in your bright blue eyes
I never knew daylight could be so violent
A revelation in the light of day
You can choose what stays and what fades away...
formica Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 884
Dołączył(a): 30 paź 2010, o 15:03

Postprzez Aevenien » 8 gru 2010, o 11:08

Iiiiiiiiiiiiiiik!
Z Mackami nie ma żartów :mackigreen:


"Law school," Arthur says. "Law school gets everybody in the head. That's, you know. That's the whole point. Of law school."

Mostly, I exist in a state of denial about the denial. My head is a complex place, okay?
Aevenien Offline

Avatar użytkownika
Macki Dalekiego Zasięgu
 
Posty: 6214
Dołączył(a): 27 paź 2010, o 19:39
Lokalizacja: Warszawa

Postprzez Miris » 8 gru 2010, o 16:14

A jakiś limit czasowy jest? XD Bo ja dzisiaj nie mam czasu, a też chciałabym się podjąć :lol: Chociaż raczej dla zabawy, a nie dla nagrody XD
Drarrytozuoaleitakjekocham.
Miris Offline


 
Posty: 323
Dołączył(a): 1 lis 2010, o 19:08
Lokalizacja: Dom

Postprzez Kaczalka » 8 gru 2010, o 20:12

Wiedziałam, po prostu wiedziałam, że moja nagroda zamiast zachęcać, podziała odstraszająco :placze:. Ale uwierzcie, ja naprawdę nie piszę aż tak źle.

Zbetowany i przeanalizowany tekst oczywiście wkleję, ale to dopiero pod koniec tygodnia, żeby osoby, które mają ochotę się pobawić, miały czas.

Dla ułatwienia podam, że błędów jest koło setki ;)
no podpis
Kaczalka Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 557
Dołączył(a): 30 paź 2010, o 05:57

Postprzez Sasame » 8 gru 2010, o 20:35

Beta ze mnie żadna, ale czemu się nie sprawdzić? ;)
Mam tylko jedno pytanie - trzeba koniecznie wypisywać poszczególne błędy?
Sasame Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 53
Dołączył(a): 30 paź 2010, o 22:49

Postprzez Kaczalka » 8 gru 2010, o 20:48

Nie, tylko ich ilość ;)
no podpis
Kaczalka Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 557
Dołączył(a): 30 paź 2010, o 05:57

Następna strona

Powrót do Beta potrzebna od zaraz

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości

cron