[M] Mistrz kierownicy

Lucjusz, Draco, komedia

Teksty, w których ta dwójka odgrywa duże role.

Postprzez byarenlight » 7 lut 2012, o 22:36

Kurczę, jest taka sprawa, że właśnie odrąbałam sobie pół palca i nie przestaję krwawić, i potrzebuję współczucia. Także założyłam ten temat, żeby się wygadać, a skoro już tu jestem, pomyślałam, że może wstawię opowiadanie, w którym główną rolę odgrywają LUCJUSZ i DRACO (ale to nie slash, broń Boże xD). Ich niewiedza na temat mugolskiej maszyny jest z pewnością przerysowana, ale cóż - uroki komedii, prawda? Ciężko pisze się bez wskazującego...
Dedykuję kawałeczkowi mojego palca, który pewnie pałęta się gdzieś w odpływie wanny :*

Mistrz kierownicy

Obiady w rodzinie Malfoyów nie służyły jedynie zapełnianiu pustych żołądków. Był to czas względnie uroczysty, ale przeznaczony na zwykłą rozmowę, wymianę informacji czy złośliwości. Dlatego też nikt nie zdziwił się, kiedy — ledwie skrzaty postawiły na stole pierwsze danie, ledwie rozbrzmiało stukanie łyżek o talerze — Lucjusz odezwał się:
— Draco, musimy porozmawiać.
A już najmniej zdziwił się sam Lucjusz, ponieważ w pełni kontrolował swój umysł i wiedział, że zamierza przemówić.
Draco popatrzył na ojca odrobinę nieprzytomnie, niezbyt skupiony na usłyszanych słowach, i przełknął rosół. Lucjusz, spojrzawszy na Narcyzę, która również podniosła wzrok znad talerza, uznał, że uzyskał tyle uwagi, ile mógł, i jął kontynuować:
— Sam wiesz, że wśród rodzin czystokrwistych podejście do mugoli uległo zmianie. Nadal ich nienawidzimy i poniżamy, ale wykorzystujemy ich wynalazki. Jest to bardzo wygodne.
— No wiem — odparł Draco, wzruszając ramionami. — I?
— I chcę, żebyś zrobił prawo jazdy.
Narcyza wymieniła zdumione spojrzenia z synem.
— Prawo jazdy czym? — spytała.
Lucjusz westchnął.
— Samochodem. Chyba kiedyś jakiś widzieliście.
— Blaise miał resoraki, ukradł jakiemuś mugolowi — przypomniał sobie Draco.
— To Zabini jeszcze się bawi?
— Nie, to było dziesięć lat temu. Ale po co mi to całe... prawo jazdy? Myślałem, że już mam prawo jeździć. Jeździłem pociągiem...
— Ale jako pasażer — tłumaczył cierpliwie Lucjusz. — Żeby siedzieć za kierownicą samochodu, musisz zdać egzamin na prawo jazdy.
— Nienawidzę egzaminów!
Narcyza machnęła ręką.
— Nie martw się, Draco, poradzimy sobie z egzaminatorem.
— Ale tato, my nawet nie mamy samochodu — mówił Draco, nie zwracając uwagi na matkę. — Zresztą, po co mi to? Zawsze można podróżować siecią Fiuu albo...
— Harry Potter ma prawo jazdy! I dzieciak Weasleya też.
— Który?
— Ten rudy.
— W takim razie... — Draco wrócił do jedzenia i niekulturalnie chlapał rosołem, gdy mówił. — Skoro oni zdali — wciągnął makaron, który wypadał mu przez otwarte usta — to ja też dam radę.
I wiedział zniesmaczony manierami syna Lucjusz, że kłamstwo było dobre.
Tak naprawdę nie miał zielonego pojęcia, czy Potter i jego nieodłączny przyjaciel jeździli legalnie samochodami, czy nie. Ponadto niewiele go to obchodziło. Prawda była taka, że odbył poprzedniego dnia niezbyt przyjemną rozmowę z czarodziejem półkrwi, który twierdził, że ludzie z czystokrwistych rodzin są zbyt głupi, by nauczyć się choćby jeździć samochodem bez pomocy magii. Lucjusz nie zamierzał testować swojego IQ, w którego wielkość nie wątpił, postanowił więc wykorzystać swojego syna, by udowodnić półkrwi pajacowi, że nie ma racji. Kiedy Draco nauczy się prowadzić, pokaże temu idiocie, kto jest idiotą.

— Co to za gruchot?!
Lucjusz nie odpowiedział, spokojnie podążając w kierunku samochodu marki Ford Sierra z 1997 roku. Ktoś mógłby powiedzieć — taki bogacz, a na dobre auto go nie stać! (Ba, nie ‘powiedzieć’ jedynie, a wykrzyknąć w oburzeniu, co sugeruje wykrzyknik). Ale Lucjusz wiedział, co robi. Przede wszystkim teraz nie był taki znowu pewien inteligencji swojego syna. Postanowił więc, dopóki Draco nie pojmie podstaw, nie wydawać zbyt wielu pieniędzy. Czego jak czego, ale szacunku do majątku nikt nie musiał go uczyć.
Sprzedawca wyglądał na wyjątkowo zadowolonego — kupiec w postaci dziwnie odzianego jegomościa nie tylko nie targował się, ale i machnął ręką na słabe… muchalce? Lucjusz zamyślił się. Coś w tym stylu. Aaach, tak, hamulce. Co go obchodziło, że były słabe? Auto było silne. Sprzedawca napomknął też o… Na Merlina, ta terminologia mogła przyprawić o ból głowy (być może o niej myślała Narcyza codziennie wieczorem, kiedy Lucjusz chciał… nieważne zresztą). Ostrzegał o braku wspomagania, ale czego? Miało to związek z tym dużym kółkiem tuż nad muchalcami. Hamulcami. Tak! Brak wspomagania kierownicy, ucieszył się Lucjusz. Jakby było z czego.
— Gdzie mam wsiąść? — zapytał Draco, stojąc bezradnie nieopodal bordowego pojazdu.
Lucjusz wyjął zza pazuchy „Podręcznik nowego kierowcy” i przejrzał spis treści. Cholera, zaklął w duchu.
— Nie napisali — rzekł na głos. — Najwyraźniej w świecie mugoli jest to oczywiste. Przypuszczam, że powinieneś usiąść po stronie kierownicy. Kierowca — kierownica. Wydaje się być logiczne.
Draco wymamrotał z niezadowoleniem coś w stylu „jakiż ty mądry, tato” i pociągnął za klamkę, by otworzyć drzwi. Lucjusz uniósł brew z uznaniem.
— Dobrze ci idzie.
Odpowiedziało mu spojrzenie pełne dezaprobaty. Ta dzisiejsza młodzież, pomyślał Lucjusz. Obszedł samochód dookoła i usadowił się na miejscu pasażera.
— I co teraz? — zapytał Draco, poprawiając się w fotelu.
— Musisz ustawić lusterka — wyczytał Lucjusz.
Draco zrobił pełną irytacji minę.
— To po co wsiadałem?!
Wysiadł i pozostawił Lucjusza samemu sobie. Ten rozejrzał się po wnętrzu auta i w ostatniej chwili zdołał zabić rodzącą się gdzieś z tyłu czaszki myśl, że mugole to całkiem inteligentne stworzenia.
— Nie mogę — jęknął Draco, szarpiąc za lusterko.
— Zostaw już, bo urwiesz.
Lucjuszowa latorośl wzruszyła ramionami i powróciła na miejsce kierowcy.
— Właściwie po co mam je ustawiać?
Chwila konsternacji i zakłopotania, po czym wygodna zmiana tematu:
— Zapnij pas. Jak na obrazku. — Lucjusz postukał palcem w czarno-białą ilustrację mieszczącą się w książce.
Po kilku sekundach szarpaniny i wściekłego sapania rozległo się głośne kliknięcie i zadanie mogło zostać uznane za wykonane na pięć z plusem.
— A ty nie zapinasz? — zapytał Draco, zwracając swoją zaczerwienioną z wysiłku twarz w stronę ojca.
Lucjusz, wystraszywszy się odrobinę przypuszczalnej szamotaniny, pokręcił przecząco głową.
— Ja nie muszę.
— To jest niewygodne i ciśnie mnie w obojczyk.
— Nie marudź.
— A tak w ogóle po co mi te pasy?
Lucjusz najchętniej znów zmieniłby temat, ale nie miał pojęcia na jaki. Postanowił więc strzelić w ciemno:
— Żebyś nie spadł z fotela w czasie jazdy.
Misja zakończona powodzeniem, bowiem Draco nie drążył. Może rzeczywiście pasy służyły właśnie temu, kto wie. Cóż, pewnie z czasem się przekonają.
Lucjusz przewrócił kolejną kartkę w poradniku, czytał przez chwilę, a później zwrócił się do naburmuszonego Draco:
— Naciśnij sprzęgło.
— Jasne. Pokaż mi tylko, co to takiego, a nacisnę. Nie wierzę, że którykolwiek z Weasleyów umie prowadzić samochód, po prostu nie wierzę.
Lucjusz pozwolił sobie na dyskretne przewrócenie oczami i cmoknięcie z irytacją. Nikt nie wiedział tak dobrze jak on, że edukowanie własnych dzieci stanowiło najgorszy aspekt rodzicielstwa. Mając za potomka osobę tak chwiejną emocjonalnie (błyskawiczne przechodzenie od rozpaczy po szaleńczy gniew, a potem z powrotem) i tak neurotyczną, wiele razy przekonał się o tym, że cierpliwością godną Dumbledore’a los go nie obdarzył. Mógł się tylko cieszyć, że powstało coś takiego jak szkoła i to jeszcze z internatem, żeby nie musiał pomagać synowi w pracach domowych.
— Sprzęgło to lewy pedał — wyjaśnił.
Draco zaśmiał się złośliwie.
— Gdzie twoja poprawność polityczna, tato?
— Pedały to te dźwignie na dole. — Lucjusz wskazał palcem okolice stóp syna. — Sprzęgło to ta po lewej.
Draco zgiął się w pół, przy okazji uderzając czołem w sam środek kierownicy. Klakson zaryczał wściekle. Lucjusz dyskretnie złapał się za serce.
— Co jest, do cholery… — burknął Draco, masując obolałe miejsce. Pochylił się ponownie i usiłował sięgnąć do pedałów.
— Bez sensu — jęknął. — To jakiś idiotyzm. Teraz przecież nic nie widzę. Głupie są te samochody.
— Nie są głupie tylko dlatego, że nie wiesz, jak działają.
— Oczywiście, że nie tylko dlatego. Znalazłbym masę innych powodów — sapnął Draco, wciąż pochylony nad sprzęgłem. — To mam nacisnąć?
Lucjusz wpadł na niesamowicie genialny pomysł.
— A co ty na to, żeby wcisnąć sprzęgło stopą?
— Ale pedały są trzy, a ja mam tylko dwie stopy.
— Ręce też masz dwie.
Draco wyprostował się, ustępując ojcu, choć widać było, że przychodzi mu to z wyraźnym trudem.
— Po lewej, tak?
— Tak.
— Wciskam i nic się nie dzieje.
— Mam wrażenie, że o czymś zapomnieliśmy — dumał Lucjusz. Podrapał się kluczykami po brodzie, przekopując pamięć. — Ach, no tak. — Popatrzył na kluczyki w dłoni. — Włóż do zamka.
— Do zamka? W drzwiach? Mam nas tu zamknąć?
— Nie, Draco, myśl trochę. Do tego w kierownicy.
— Skąd miałem niby wiedzieć? „Myśl trochę”, jak mam myśleć o rzeczach, o których nie wiem? To tak jakbyś kazał mugolowi sędziować mecz Quidditcha.
— Na Salazara, Draconie — oburzył się Lucjusz. — Nie porównuj się do mugola!
Draco pomacał kierownicę i jej najbliższe okolice w poszukiwaniu odpowiedniego otworu.
— No, włożyłem. Przekręcić?
— Tak.
Coś zaskoczyło. Lucjusz i Draco popatrzyli na siebie w zdumieniu. Maszyna zaczęła wreszcie pracować.
— Sprzęgło — poganiał Lucjusz.
— Wciskam i nic się nie dzieje.
— Bo to jeszcze nie koniec. Teraz gaz. Z brzegu, po prawej. Ach, poczekaj. Jeszcze bieg!
— Kto biegł? Tato, mógłbyś się skupić? Nie ma z ciebie żadnego pożytku.
— Draco, jak ty się odzywasz? A bieg to… — Lucjusz wskazał na lśniący, czarny pręt pomiędzy nim a synem. — Bieg ustawiasz tą gałką.
— Są tu jakieś cyfry — mruknął Draco.
— Zacznijmy od pierwszej.
Draco mocował się oburącz z dźwignią, aż wreszcie udało mu się wstrzelić w wymarzony bieg. Coś zaszurało dziwnie.
— Trzeba było trzymać sprzęgło wciśnięte.
— Nie powiedziałeś! — warknął Draco, a ciszej mamrotał: — Kupił sobie książeczkę i myśli, że…
— Dobrze, nieważne. I panuj nad sobą. Trochę szacunku dla starszych. Wciśnij teraz.
— Nadal nic się nie dzieje.
— Teraz powoli je puść i naciskaj gaz.
Samochodem szarpnęło i Lucjusz wiedział już, po co zapina się pasy, zarzuciło nim bowiem do przodu i uderzył kolanami w deskę rozdzielczą. Z tym że sam nie znał nazwy tego, w co uderzył.
— Mówiłem, że powoli — zirytował się, odgarniając rozczochrane włosy z twarzy.
— No to przecież powoli było.
— Jeszcze raz. Przekręć kluczyk.
Sytuacja powtórzyła się jeszcze piętnaście razy, co zaowocowało drastycznym wzrostem poziomu rozdrażnienia u obecnych w samochodzie. Wreszcie auto ruszyło do przodu z głośnym wyciem.
— Aaaa! — krzyknął Draco, ściskając kierownicę, aż pobielały mu knykcie. — Co mam robić?! Dlaczego jedziemy tak szybko?!
Lucjusz patrzył z przerażeniem na przestrzeń za przednią szybą. Niebezpiecznie zbliżali się do drzew w ogrodzie, a i tak przejechali już po grządkach. Poza tym opony zostawiały brzydkie czarne ślady na trawniku, a na masce leżał nieprzytomny skrzat domowy.
Lucjusz zacisnął palce na fotelu, prawie przebijając paznokciami welurową tapicerkę.
— Stój, Draco! Stój! HAMUJ!
— Jak?! Nie wiem jak!
— Skręcaj! Kręć kierownicą! — ryknął Lucjusz, widząc, że drzewa stają się coraz większe.
Draco, stękając z wysiłku, przekręcił kierownicę o kilka centymetrów w lewo, a później o tyle samo w prawo. W efekcie nadal zmierzali prosto w stronę drzew.
— KRĘĆ KIEROWNICĄ W JEDNĄ STRONĘ!
— Sam sobie prowadź! — krzyknął Draco z rozpaczą i puścił stery, jednocześnie przestając naciskać na gaz. Mimo to samochód nadal poruszał się z dość znaczną prędkością. Nim upominający syna Lucjusz („Jak się odzywasz do ojca!”) zdołał dorwać się do kierownicy, rozległ się donośny huk i jedno z drzew dosłownie wtłoczyło się w maskę samochodu, przesuwając skrzata gdzieś na dach. Lucjusz mógł tylko dziękować Merlinowi, że jednak zapiął pasy, mimo że jego klatka piersiowa emitowała teraz bólem.
Po chwili pełnej niedowierzania ciszy Draco otworzył drzwi i wyskoczył na zewnątrz. Lucjusz zrobił to samo i popędził za synem zmierzającym w stronę dworu. Jego szaty łopotały na wietrze prawie jak u Snape’a, ale wiedział, że jeszcze trochę brakuje mu do stuprocentowego profesjonalizmu.
— Draco! — krzyknął. — Czekaj!
— Co?! — padło krótkie, ostre pytanie.
— Nie mów matce!

Przy kolacji, na którą podano potrawę o nazwie, której Lucjusz nigdy, przenigdy nie mógł zapamiętać, Narcyza odezwała się:
— Jak wam dzisiaj poszło?
Lucjusz wymienił z synem porozumiewawcze spojrzenia.
— Całkiem nieźle — skłamał gładko Draco.
Narcyza przełknęła kęs tego czegoś, po czym zamyśliła się na moment i znów przemówiła:
— Wiesz, kochanie, w takim razie ja chcę spróbować jutro.
Lucjusz jeszcze nigdy w życiu — licząc od chwili narodzin — nie pałał tak ogromną ochotą na posłużenie się zaklęciem zapomnienia. Równie mocno marzył o wybiciu wszystkich mugoli na ziemi za konstruowanie szatańskich wynalazków. Hm, ciekawe, czy Czarny Pan kiedykolwiek próbował nauczyć się prowadzić samochód…
— Swoją drogą — rzekła Narcyza. — Frędzel gdzieś zniknął. Jak znajdę tego skrzata, to przemówię mu do rozsądku. Wzywałam go już dwadzieścia razy!
Obyś nigdy go nie znalazła, pomyślał Lucjusz.

KOOOONIEEEEEC


Czemu nikt mi nie napisał, że się okrutnie je*nęłam przy pedałach? xD Czy wiecie, że Draco zamiast sprzęgła wciskał hamulec? Może za mało tu kierowców XD Prawda jest taka, że napisałam tak z zamysłem dodania jeszcze jednego żartu, a zapomniałam później ów żart dopisać i wyszło na to, że Draco ruszył wciskając hamulec :oczy: :lol2:
Ostatnio edytowano 8 lut 2012, o 19:42 przez byarenlight, łącznie edytowano 5 razy
- Ty byłaś kiedyś nastolatką. Powiedz, jak mam sobie poradzić z Astor?
- Spróbuj z nią porozmawiać.
- Kiedy ostatnio próbowałem, powiedziała, że mnie nienawidzi i przeniosła się do Orlando.
- To teraz masz drugą szansę. Podziel się z nią czymś... Co robiłeś w jej wieku...
- Zabiłem psa sąsiadów.
- Tego lepiej jej nie mów.
byarenlight Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 1436
Dołączył(a): 9 sie 2011, o 20:07
Lokalizacja: względna

Postprzez Aevenien » 7 lut 2012, o 22:47

Ja umarłam ze śmiechu, ale tu musi być drarry. Bo to dział drarry, nie? Więc mam na to proste rozwiązanie. Druga część, Potter uczy Draco jeździć. Genialne w swej prostocie, prawda?
Z Mackami nie ma żartów :mackigreen:


"Law school," Arthur says. "Law school gets everybody in the head. That's, you know. That's the whole point. Of law school."

Mostly, I exist in a state of denial about the denial. My head is a complex place, okay?
Aevenien Offline

Avatar użytkownika
Macki Dalekiego Zasięgu
 
Posty: 6214
Dołączył(a): 27 paź 2010, o 19:39
Lokalizacja: Warszawa

Postprzez byarenlight » 7 lut 2012, o 22:48

Ej! Przecież umieściłam to w dziale "Harry, Draco", a nie w "drarry"! XD
- Ty byłaś kiedyś nastolatką. Powiedz, jak mam sobie poradzić z Astor?
- Spróbuj z nią porozmawiać.
- Kiedy ostatnio próbowałem, powiedziała, że mnie nienawidzi i przeniosła się do Orlando.
- To teraz masz drugą szansę. Podziel się z nią czymś... Co robiłeś w jej wieku...
- Zabiłem psa sąsiadów.
- Tego lepiej jej nie mów.
byarenlight Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 1436
Dołączył(a): 9 sie 2011, o 20:07
Lokalizacja: względna

Postprzez Aevenien » 7 lut 2012, o 22:49

O lol, nie zauważyłam.
No w sumie... Ale nie ma tu Harry'ego! Lucjusz tylko o nim wspomina, nie wiem, czy to się liczy. Myślę, że moje rozwiązanie jest warte przemyślenia :D
Z Mackami nie ma żartów :mackigreen:


"Law school," Arthur says. "Law school gets everybody in the head. That's, you know. That's the whole point. Of law school."

Mostly, I exist in a state of denial about the denial. My head is a complex place, okay?
Aevenien Offline

Avatar użytkownika
Macki Dalekiego Zasięgu
 
Posty: 6214
Dołączył(a): 27 paź 2010, o 19:39
Lokalizacja: Warszawa

Postprzez byarenlight » 7 lut 2012, o 22:50

Myślałam, że jeden z nich musi odgrywać ważną rolę? xD Niedopatrzenie. Hm, przemyślę... xD
- Ty byłaś kiedyś nastolatką. Powiedz, jak mam sobie poradzić z Astor?
- Spróbuj z nią porozmawiać.
- Kiedy ostatnio próbowałem, powiedziała, że mnie nienawidzi i przeniosła się do Orlando.
- To teraz masz drugą szansę. Podziel się z nią czymś... Co robiłeś w jej wieku...
- Zabiłem psa sąsiadów.
- Tego lepiej jej nie mów.
byarenlight Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 1436
Dołączył(a): 9 sie 2011, o 20:07
Lokalizacja: względna

Postprzez Aevenien » 7 lut 2012, o 22:51

No ale, żeby skrzat większą rolę niż Harry odegrał? XD Przemyśl :D
Z Mackami nie ma żartów :mackigreen:


"Law school," Arthur says. "Law school gets everybody in the head. That's, you know. That's the whole point. Of law school."

Mostly, I exist in a state of denial about the denial. My head is a complex place, okay?
Aevenien Offline

Avatar użytkownika
Macki Dalekiego Zasięgu
 
Posty: 6214
Dołączył(a): 27 paź 2010, o 19:39
Lokalizacja: Warszawa

Postprzez Bang Bang » 7 lut 2012, o 23:55

Pół palca? :shock: Pół palca? I co, teraz masz taki częściowy kikutek, jak Frodo we Władcy Pierścieni?

Jeśli zaś chodzi o tekst- zdecydowanie nie powinnam była tego dzisiaj czytać- mój mózg i tak już jest wystarczająco obkurczony xD. Nie powinnam się również z tego tekstu śmiać. Wiem, że to komedia i w ogóle, ale coś czuję, że za nieco ponad rok doświadczę podobnej traumy, jak Draco i Lucek. Taaak... To wielce prawdopodobne dla osoby, która nie potrafiła ogarnąć nawet jazdy na rowerze. Na szczęście olewam to, co powinnam i po prostu czytam, śmieję się, chichoczę, bo taki to już ze mnie złośliwy człowiek, że lubię się śmiać z czyjegoś nieszczęścia, a raczej po prostu w ten sposób się dowartościowuję, że ktoś jest jeszcze bardziej nieprzystosowany życiowo ode mnie.

— Harry Potter ma prawo jazdy! I dzieciak Weasleya też.
— Który?
— Ten rudy.


:hahaha: Genialne!

— Stój, Draco! Stój! HAMUJ!
— Jak?! Nie wiem jak!
— Skręcaj! Kręć kierownicą! — ryknął Lucjusz, widząc, że drzewa stają się coraz większe.
Draco, stękając z wysiłku, przekręcił kierownicę o kilka centymetrów w lewo, a później o tyle samo w prawo. W efekcie nadal zmierzali prosto w stronę drzew.
— KRĘĆ KIEROWNICĄ W JEDNĄ STRONĘ!


To jest mój absolutny faworyt! Zaczęłam się śmiać, jak głupia i zarobiłam kilka dziwnych spojrzeń ze strony kochanej rodzinki.

Borze zielony! Oni tego skrzata ZABILI?! :zal:

Przepraszam Cię, bya, za taki totalny brak ładu i składu w mojej wypowiedzi- dzisiaj już nie kontaktuję. Bardzo lubię Twój humor (komedie rządzą!) :). Weny!
Combeferre sighed. "When was the last time you got a full night's sleep?"
"I'm a med student," said Joly, rubbing his eyes. "Sleep is surrender. Coffee is strength."
"Work is freedom," said Combeferre drily.
"Right." Joly nodded. "Sometimes, I forget you're a med student, too."

North London is red


Bractwo Bejsbola i Widła :pala:
Bang Bang Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 2318
Dołączył(a): 3 paź 2011, o 21:19
Lokalizacja: Emirates Stadium

Postprzez byarenlight » 8 lut 2012, o 00:12

Pozwolę sobie zaofftopować XD
Pół palca? Pół palca? I co, teraz masz taki częściowy kikutek, jak Frodo we Władcy Pierścieni?

Nieee, tak sobie tylko popadam w przesadę XD Tak naprawdę mam wycięty głęboki trójkącik (nie wiem, czemu akurat taki kształt XD) w palcu. Ale i tak bolało! XD
Wiem, że to komedia i w ogóle, ale coś czuję, że za nieco ponad rok doświadczę podobnej traumy, jak Draco i Lucek. Taaak... To wielce prawdopodobne dla osoby, która nie potrafiła ogarnąć nawet jazdy na rowerze.

Na rowerze też nie umiem, a prawo jazdy mam, także spoko. Dasz radę. Na pewno poradzisz sobie lepiej niż Draco i Lucek XDD

Dziękuję za komentarz. A co do skrzata - cóż, tego nie wie nikt... Poza oczywiście bohaterami historii. Może po prostu go uwolnili, żeby Narcyza nie mogła go znaleźć? XD
- Ty byłaś kiedyś nastolatką. Powiedz, jak mam sobie poradzić z Astor?
- Spróbuj z nią porozmawiać.
- Kiedy ostatnio próbowałem, powiedziała, że mnie nienawidzi i przeniosła się do Orlando.
- To teraz masz drugą szansę. Podziel się z nią czymś... Co robiłeś w jej wieku...
- Zabiłem psa sąsiadów.
- Tego lepiej jej nie mów.
byarenlight Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 1436
Dołączył(a): 9 sie 2011, o 20:07
Lokalizacja: względna

Postprzez pulsująca męskość » 8 lut 2012, o 01:06

Jeśli jeszcze nie czytałeś, nie czytaj tego komentarza, bo tu jest wszystko, bo ten tekst jest EXTRA WESOŁY!



UMIERAM!
Ukochany żarcik z pociągiem w roli głównej xD

Lubię to!, że w końcu zdecydowałaś się doprowadzić te historię do końca. Pomijając oczywiście klasyczny żarcik z kluczami i drapaniem się nimi po brodzie, Łeslejami oraz wyżej wymienionym pociągiem zdecydowanie faworytem jest:

Draco zgiął się w pół, przy okazji uderzając czołem w sam środek kierownicy. Klakson zaryczał wściekle. Lucjusz dyskretnie złapał się za serce.
— Co jest, do cholery… — burknął Draco, masując obolałe miejsce. Pochylił się ponownie i usiłował sięgnąć do pedałów.
— Bez sensu — jęknął. — To jakiś idiotyzm. Teraz przecież nic nie widzę. Głupie są te samochody.
— Nie są głupie tylko dlatego, że nie wiesz, jak działają.
— Oczywiście, że nie tylko dlatego. Znalazłbym masę innych powodów — sapnął Draco, wciąż pochylony nad sprzęgłem. — To mam nacisnąć?


Jak sobie wyobrażę człowieka, który rękami naciska pedały w samochodzie i krzyczy, że głupie te samochody, bo teraz nic nie widzi...Jezu, umieram! No i jeszcze ten skrzat na masce. Chociaż zabawniejsza wizja, że na zderzaku jest i tak mu wiatr rozwiewa twarz... No wiadomo, o co mniej więcej chodzi xD
Przynajmniej już wiesz, Dobry Człowieku, iż musisz zapinać pasy,
Żebyś nie spadł z fotela w czasie jazdy.


...

Serio, normalnie generalnie spadam z podłogi, takie to wesołe.

Generalnie miodzio. W sumie nie ma się co rozwodzić zbyt nad tym tekstem. Uważam tylko generalnie, że tekst jest o Draco, wiec jakoś pasuje do forum, a gdzieś go wsadzić się chciało. Aczkolwiek nie moja to brożka. Szkoda byłoby jednak, gdyby zaginął obraz pełen cierpienia szlacheckiej nauki jazdy samochodem.
I MUCHALCE! (Już wiemy, o czym myśli Narcyza, kiedy... nieważne).

Ech, znam jednego gościa, co mu się też podoba
Obrazek

Bez zbędnych rozwodów orzekam, iż jest to śmieszna historia, która uczy i bawi. Ale Narcyza za kółkiem? Ciekawe, co by z tego było. No, ale chyba już gorzej jak z Draco być nie mogło. No i Lucjusz już raz przejrzał swoja książeczkę xD

Z poważaniem
pulsująca męskość
Obrazek
PONIES?!
...
pulsująca męskość Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 23
Dołączył(a): 27 gru 2011, o 15:07
Lokalizacja: Orbita Rozkoszy

Postprzez MargotX » 8 lut 2012, o 19:05

Ło matko z córką :lol2: prawie mi laptop spadł, tak się śmiałam :hahaha: I też absolutnie domagam się drugiej części, mogą być reminiscencje z nauki jazdy Harry'ego i ewentualne wspólne doświadczenia chłopców w tej materii, nieważne, byle był Harry do kompletu i żeby było tak zabawnie jak w części pierwszej.

Nie da się ukryć, że przeżycia Draco nie są mi całkiem obce, tyle, że ja akurat pedały wciskałam bezbłędnie podczas moich kilku prób nauki jazdy. Za to też ruszałam zrywami, a podczas jazdy w leśnym wąwozie, na hasło: hamuj! wcisnęłam oczywiście gaz w panice :whistle: O mało nie dachowałam, zostałam przez własnego męża wyrzucona z auta i po kilku podobnych, traumatycznych przeżyciach dałam sobie spokój z próbami opanowania sztuki jazdy samochodem ;)

Współczuję więc biednemu Draco, no naprawdę, ale to przecież wina Lucjusza, nie inaczej. Powinien się lepiej przygotować do roli instruktora ;) No i w efekcie Draco pewnie zepsuł sobie fryzurę i na dodatek chyba biednego skrzata uśmiercili, oj, dobrze, że Hermiona tego nie widziała :P I na dodatek, rasowy Malfoy, usiłuje obarczyć winą mugoli, taaa, syndrom wyparcia działa znakomicie.

Anyway, kapitalny poprawiacz humoru i koniecznie replay plisss. Pozdrawiam :D

Och i współczuję palca bya, ale mam nadzieję, że już lepiej.
Gdy oczy zamknę, widzę ciebie wcześniej,
Bo w dzień na wszystko patrzę bez czułości;
Gdy śpię, me oczy widzą ciebie we śnie
I w ciemnym blasku są blaskiem ciemności.
MargotX Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 2063
Dołączył(a): 17 gru 2010, o 19:13

Postprzez Havoc » 3 paź 2012, o 15:13

Mam nadzieję, że nie zjesz mnie żywcem, gdy wypiszę moje ulubione fragmenty, przy których nieźle się uśmiałam:
Dlatego też nikt nie zdziwił się, kiedy — ledwie skrzaty postawiły na stole pierwsze danie, ledwie rozbrzmiało stukanie łyżek o talerze — Lucjusz odezwał się:
— Draco, musimy porozmawiać.
A już najmniej zdziwił się sam Lucjusz, ponieważ w pełni kontrolował swój umysł i wiedział, że zamierza przemówić.

— Blaise miał resoraki, ukradł jakiemuś mugolowi — przypomniał sobie Draco.
— To Zabini jeszcze się bawi?

— Harry Potter ma prawo jazdy! I dzieciak Weasleya też.
— Który?
— Ten rudy.

— A co ty na to, żeby wcisnąć sprzęgło stopą?
— Ale pedały są trzy, a ja mam tylko dwie stopy.
— Ręce też masz dwie.


Na jeździe samochodem znam się prawie tak samo dobrze jak Malfoyowie, więc podejrzewam, że przy większej znajomości owej tajemniczej mugolskiej maszyny śmiałabym się jeszcze częściej.
Dziękuję za umilenie mi popołudnia i przepraszam za mało konstruktywny komentarz. ^^'
Obrazek
Havoc Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 308
Dołączył(a): 31 paź 2010, o 09:18

Postprzez SzaraEminencja » 19 sie 2013, o 22:04

To jest rzeczywiście piękne xD Oby więcej takich ficków. Nie wiem w sumie co napisać, bo wszystko już zostało pochwalone, a nie chcę się powtarzać po poprzednikach... Ale musiałam skomentować - wszak autorowi tym lepiej na sercu, im więcej ma postów pod opowiadaniem~
I like you but I tease you

I cast you but I miss you

I feel you but ignore you

I hate you but I love you!
SzaraEminencja Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 27
Dołączył(a): 15 sie 2013, o 19:47
Lokalizacja: Prawie Rosja

Postprzez aleksis » 21 lip 2014, o 16:54

:D Nie mam zielonego pojecia jak wpadłam na ten funfic ale.....k*rwa! >.< Padłam, leże i nie wstanę xD Tablet na dywanie a ja obok płacze ze śmiechu....CUDO!
" — Harry Potter ma prawo jazdy! I dzieciak Weasleya też.
— Który?
— Ten rudy."
Boskie :lol2: :lol: :hahaha:
To jest takie głupie, dziwne ,smieszne ....Zajebiste! W zyciu sie tak nie usmialam jak teraz! Naj najlepszy funfic komediowy pocieszacz Forever :seksi: :serce:
Boże chce wiecej tego typu opowiadań! :modli:

To jest pierwsze i ostatnie ostrzeżenie, proszę nie używać niecenzuralnych wyrazów, w przeciwnym razie Twoje komentarze zostaną usunięte.
Aev
Aleksis.Alone
-*-*-*-*-*-*-
"Izo­lac­ja to nic in­ne­go, jak ucie­czka. Cała różni­ca kry­je się w tym, że to nie my ucieka­my, a ro­bi to świat."
aleksis Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 4
Dołączył(a): 20 paź 2013, o 11:10

Postprzez LucyPhere » 31 sie 2014, o 20:02

Kocham tekst, jak go czytałam płakałam ze śmiechu :D boski :D
Komentuję = dokarmiam autorów :D
LucyPhere Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 13
Dołączył(a): 2 lip 2014, o 16:46

Postprzez temperance » 29 mar 2015, o 00:06

byarenlight napisał(a):— Harry Potter ma prawo jazdy! I dzieciak Weasleya też.
— Który?
— Ten rudy.


W tym momencie już wiedziałam: odłożyć jedzenie, odsunąć kubek z herbatą i podesłać link kumpeli, opisując go tym fragmentem.

byarenlight napisał(a):— Sprzęgło to lewy pedał — wyjaśnił.
Draco zaśmiał się złośliwie.
— Gdzie twoja poprawność polityczna, tato?
— Pedały to te dźwignie na dole.


:lol2: Umarłam po raz pierwszy, po prostu nie byłam w stanie się powstrzymać, żeby tego nie skomentować. Jak mogłabym przepuścić tej miniaturce, jeśli znajduje się w niej coś takiego? Przewspaniałe!


byarenlight napisał(a):Lucjusz wpadł na niesamowicie genialny pomysł.
— A co ty na to, żeby wcisnąć sprzęgło stopą?
— Ale pedały są trzy, a ja mam tylko dwie stopy.
— Ręce też masz dwie.


Byłam zmuszona przerwać czytanie i ochłonąć. Ojojoj.

byarenlight napisał(a):— Draco! — krzyknął. — Czekaj!
— Co?! — padło krótkie, ostre pytanie.
— Nie mów matce!


Kwintesencja całego opowiadania. Oto ja, płacząca ze śmiechu, a Ty mi jeszcze tak prawie na zakończenie wbijasz kolejny gwóźdź do trumny. Oto ja, którą czeka to samo, co Draco, siedzę, zaśmiewając się do łez, pewna, że oto opisałaś MNIE za jakieś dwa miesiące! KochamKochamKocham :lol2:
Jarvis, sometimes you gotta run, before you can walk
temperance Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 36
Dołączył(a): 13 gru 2014, o 13:44
Lokalizacja: Poznań

Następna strona

Powrót do Harry, Draco

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość