[M] [T] Pożeracz snów

Teksty, w których ta dwójka odgrywa duże role.

Postprzez Lasair » 31 paź 2010, o 16:35

Link do oryginału: Dream Eater
Autor: Ivy Blossom
Beta: Queen Coma III
Raiting: PG
Kategoria: angst
Zgoda: jest


Pożeracz snów


Draco Malfoy znalazł niezwykle interesującą miksturę. Lista Najpotężniejszych Eliksirów zawiera tylko te, które każdy mógł uwarzyć, o większości z nich Draco uczył się w szkole. Ten, który odkrył, zamieszczony jest w książce z pozaginanymi rogami, upchniętej na szarym końcu biblioteki ojca za stertą ksiąg o nekromancji. Połowa z nich napisana jest w języku, którego Draco zupełnie nie zna, ale przepis na eliksir jest po angielsku.

Bardzo prosty do wykonania.

Zażywa go pewnej nocy, gdy cały zamek pogrążony jest we śnie. To czyni go lekkim, przezroczystym - czuje się zupełnie tak jak duch. Opuszcza swoje ciało i rozpoczyna wędrówkę po szkole. Żadne ściany i zamknięte drzwi nie są w stanie go zatrzymać. Portrety, pilnujące wejścia do dormitoriów, nie zauważają go, gdy je mija, ponieważ tak naprawdę Draco tam nie ma - jest astralną projekcją, wędrującą duszą, jego umysł wyplątał się z ciała i węszy dookoła. Czuje się dziwnie z wszechobecną jawnością. Może skupić się na czymkolwiek, kimkolwiek i poznawać najbardziej intymne szczegóły.

Kiedy wypija eliksir, Draco może oglądać sny innych ludzi.

Tak przynajmniej działa jego pierwsza wersja. Po tygodniu Draco przyzwyczaja się do surrealistycznych krajobrazów z ludzkich fantazji - niesamowitych nieboskłonów i głów bez twarzy, zniszczonych parkietów, szczelin w ścianach, które otwierają się na pokoje pełne krwi, podziemnych komnat lub lodowatych, śnieżnych nocy. Crabbe spóźnia się na Transmutację, odkrywając, że ma test, na który się nie przygotował. Goyle biegnie przez długie korytarze, podczas gdy niewidzialny napastnik ukrywa się za doniczkową rośliną, a Pansy liczy wypolerowane kamienie, które wypadają z jej ust i całkowicie wypełniają pokój.

Druga wersja eliksiru pozwala Draco w nich uczestniczyć.

- Nie mogę tego zrobić - mówi Millicenta, wpatrując się w Draco. Jest przerażona. Kurczowo trzyma pościel, która zakrywa jej nagie ciało. - Jesteś tu, by zabrać mnie z powrotem do nich, prawda? Nie pójdę!
Czasami Draco bawi się śniącymi, wywołując ich wszelkie demony.
- Tak - odpowiada. - Wiemy, że to zrobiłaś. Twoje ręce są całe we krwi.
Gdy Millicenta spogląda w dół, pościel, którą się zasłania, pokrywa czerwona maź, ścieka po jej nogach i tworzy kałużę na podłodze. Im bardziej Draco z nią pogrywa, tym bardziej prawdopodobne jest, że oboje się obudzą. Zakłócanie czyjegoś snu jest jak spadanie z ogromnej wysokości, jak dziwne, kłopotliwe spotkanie, które zostawia uwolniony umysł Draco w całkowitej pustce. Po kilku dniach zdaje sobie sprawę, że musi pozwolić swoim gospodarzom na budowanie własnych snów. On może tylko grać w nich jako asystent, jako pasywny pionek.

Gdy po raz pierwszy wędruje do snów Harry'ego Pottera, ten ma koszmar. Jest przywiązany do nagrobka, przed nim płonie ognisko, a na ruszcie piecze się ciało Cedrica Diggory'ego. Zaraz obok stoi obcy mężczyzna, co jakiś czas przekręca ruszt i smaruje ciało pędzelkiem. Draco jest przerażony, gdy dociera do niego, że Cedric wcale nie jest martwy.
- Nie zjedz go - mówi Harry, patrząc na Draco. - Nie możesz zjeść Puchona.
- Masz rację - odpowiada. Nie jest pewien, czy mógłby odpowiedzieć inaczej.

W ciągu dnia nie mówi nikomu o tym, co dzieje się z nim w nocy. Nikt nie powinien wiedzieć, co robi, choć nie jest nawet pewien, czy ktokolwiek go pamięta. Przyjął zasadę - nigdy nie będzie o tym mówił, nigdy nie przyzna się do tego, co widział. Sny innych ludzi były częścią jego własnego, drugiego życia. Jego snem na jawie, życiem ducha. Pokochał ich sny, ich własne sny. Zawsze byli bierni, czekali, aż wydarzy się coś nieuniknionego. Konstruowali swoją własną rzeczywistość, tworzyli logikę, która zdawała się nie mieć sensu, wprawiali się w zakłopotanie i płakali. Lubił ich właśnie takich, nawet Gryfonów i Puchonów. Bezbronnych i zrozpaczonych.
Po kilku miesiącach nie było praktycznie nic, czego Draco by nie widział. Naga Cho Chang z ręką między nogami w klasie od Obrony Przed Czarną Magią, Luna Lovegood z wężami zamiast ramion, Hermiona Granger jedząca ołówki i plująca grafitem.
- Są dobre dla moich włosów - mówi do niego. - Nie śmiej się ze mnie.

Po niecałym miesiącu Draco stwierdza, że może wytrzymać bez eliksiru nie więcej niż kilka dni. Uświadamia sobie, że w składnikach jest coś uzależniającego, ale nie przejmuje się tym. Przebywanie poza ciałem zajmuje mu za każdym razem najwyżej godzinę lub dwie, czuje się jakby młodszy dzięki temu, co widzi. Gdy zażywa eliksir, coś w środku niego wzdycha z wyraźną ulgą. Sny są dla niego jak pokarm, jak woda, gdy umiera z pragnienia.

Raz czy dwa próbuje znaleźć sny swojego ojca, ale dochodzi do wniosku, że w Azkabanie nie wolno śnić.

Harry Potter ma wiele koszmarów, a Draco jest obecny w większości z nich. To on jest tym ściganym, złapanym, zabitym. Od czasu do czasu Draco zmienia się we własnego mordercę, powoli gasi w sobie życie kawałkiem kości, nożem lub po prostu rozplątuje swoją duszę jak porzucony, wełniany sweter. Ciągnie za skórę na twarzy i wychodzi z siebie.
- Masz - mówi raz, oferując kawałek wełnianego okrycia. - Włóż. Ty również tego potrzebujesz. No włóż - okręca kawałek siebie wokół szyi Harry'ego zupełnie tak, jak szalik.
- Zamarzniesz - dodaje.

Nigdy nie widział, by Harry miał dobre, jakiekolwiek normalne sny. Jego kumpel, Ron, śni o wygranej w quidditchu na milion różnych sposobów, a to sprawia, że Draco potwornie się nudzi. Jego siostra śni o ciemnych miejscach, byciu niewidzialną, o swojej odciętej głowie i przemianie w portret. Włosy Hermiony stają się coraz dłuższe, gdy tylko Draco pojawia się w jej snach, jakby stanowiły przed nim swego rodzaju ochronę.
- Nie nazywaj mnie tak - mówi. Po policzkach płynie strumień łez. - Nienawidzę, kiedy tak mnie nazywasz.
- Jak cię nazywam? - pyta.
- Głupia - odpowiada Hermiona, szlochając. - Nie nazywaj mnie głupią. Nie jestem głupia. To, że jestem urodzona w mugolskiej rodzinie, nie oznacza, że jestem głupia.
- Nigdy cię tak nie nazwałem - mówi.
- Ale zawsze chciałeś.

Wraca z powrotem do Harry'ego - ten zawsze umiera w jakiś interesujący sposób. Tym razem stoi pośrodku pokoju pełnego gipsowych popiersi, wszystkie, pełne patosu posągi wpatrują się w Harry'ego i odwracają się, by patrzeć również na Draco. Harry nieprzerwanie stoi ubrany w biały gips.

- Jesteś dziś zabójcą czy ofiarą? - pyta Draco.
- I tym, i tym - odpowiada.
- Kogo masz zamiar zabić?
- Ciebie - Harry mruży oczy i patrzy na swoje ręce.
- Dlaczego? - Draco stoi dokładnie przed Harry'm, nie czując nawet najmniejszego strachu. Nie wie co się stanie, gdy zostanie zabity w czyimś śnie - czy zostanie z niego wyrzucony, gdy ten ktoś się obudzi? Czy może naprawdę umrze, będąc ciągle pod wpływem eliksiru i rzucając się na łóżku? Spokój, wywołany jego przezroczystością, przytłacza go. Kładzie rękę na gipsowym ramieniu Harry'ego.
Harry podchodzi bliżej i całuje Draco prosto w usta.
- Już. Jesteś martwy - szepcze.
Draco uznaje za dziwne to, że usta Harry'ego są ciepłe we śnie. Wygląda, jakby miał na sobie gipsowy, ciężki płaszcz, jakby sam był posągiem. Gips przenika przez podłogę, zamienia jego nogi w kolumnę, zaciera linię pośladków i otula cienką warstwą gipsu jego tors. Twarz staje się blada, palce zastygają w miejscu, zwijają się w nerwowym skurczu.
- Nie.
Całuje Harry'ego, dopóki jego usta nie zamieniają się w gips, dopóki klatka piersiowa nie staje się kolejnym popiersiem podtrzymywanym przez filar.
- Zabiłem cię - mówi Draco. - Przepraszam.
Gipsowe oczy Harry'ego blakną, aż w końcu stają się zupełnie puste. Draco wymyka się ze snu Harry'ego i wzlatuję w nicość. Poza nim jest zimno i pusto.

Następnej nocy znajduje Hermionę siedzącą na biurku, włosy ma związane wstążką, ale w jego obecności ciągle rosną.
- Jak się tu dostałeś? - pyta.
- Nie wiem - kłamie.
- Dzięki eliksirowi, prawda? - odpowiada na to, otwiera książkę i przerzuca na sam środek. Strony są zupełnie puste, dopóki nie przeciągnie po nich palcem. Słowa ujawniają się wtedy i pełzną jak mrówki. - Szpiegujesz nas.
- Nie - mówi. ? Kocham cię.
Zatrzaskuje książkę. Jej włosy uwalniają się ze wstążki i rosną tak bardzo i tak szybko, że wypychają go ze snu.

Draco decyduje, że nie wypije już więcej eliksiru. To dla niego bolesne, sprawia, że trzęsą mu się ręce, ale jest zbyt przerażony możliwością, że ktoś w końcu go przyłapie. Siedzi w klasie z rękoma zaciśniętymi w pięści, patrzy prosto przed siebie i nie rozmawia z nikim. Najgorzej jest przed zaśnięciem - spogląda na buteleczkę i zawartość oblizując usta. Zamiast tego bierze środki uspokajające i stara się nakarmić duszę własnymi marzeniami.

Rano budzi się wygłodniały, z zaciśniętym gardłem.
Ostatnio edytowano 16 paź 2016, o 18:21 przez Lasair, łącznie edytowano 1 raz
- Nie masz apetytu, serdeńko?
- Nie, chcę czytać.

Draco is a minefield, and the sensible thing to do would be stay the hell away, but Harry doesn't think he can do that.

AO3
(fiki dodaję stopniowo, cierpliwości)
Lasair Offline

Avatar użytkownika
Naczelny Windykator Forum
 
Posty: 232
Dołączył(a): 30 paź 2010, o 19:48

Postprzez Aevenien » 31 paź 2010, o 16:36

[autor docelowy - behemot7]

Nie wiem za bardzo co powiedzieć. Pomysł jest oczywiście bardzo oryginalny, ciekawy? Może rzeczywiście nieco dziwny i miejscami chaotyczny ? pragnienie oglądania czyichś snów, koszmarów, uczestniczenie w nich? Nietypowa zachcianka. Choć nie dziwię się temu uzależnieniu. Ale samo wykonanie, opis tych snów? Sama ?zatonęłam? w tym fiku. Jest niesamowity. Czytanie o tych snach było jak zwiedzanie galerii pełnej takich krótkich, surrealistycznych, czasami kompletnie absurdalne filmików. Cerdic niczym prosie na ruszcie. Zagipsowany Harry. I Hermiona. Nie wiem czemu, ale to jej sny wywarły na mnie największe wrażenie. Może dlatego, że pokazywała strach tylko przed jedną rzeczą, strach przed wyśmianiem, niedocenianiem, niezrozumieniem ludzi? A może z powodu tych ołówków czy włosów wypychających Draco ze snu, tworzących tę barierę? Przyznaję, że teraz pierwszym obrazem, który mi się nasuwa na myśl na hasło ?Pożeracz snów? to właśnie ta Hermiona, siedząca na ławce, zaciskająca z wysiłku powieki i te jej wszędzie rozrastający się włosy? Brr. Przeczytałam ten tekst i wczoraj i zostałam ogłuszona. Przeczytałam dzisiaj i miałam nadzieję, że uda mi się coś rozsądnego sklecić. Nie wyszło. Ma w sobie takie piękno, grozę, szaleństwo... Zapamiętany zostanie na pewno. Mogę ci tylko pogratulować wyboru i podziękować, że to przełożyłaś na nasze.
Z Mackami nie ma żartów :mackigreen:


"Law school," Arthur says. "Law school gets everybody in the head. That's, you know. That's the whole point. Of law school."

Mostly, I exist in a state of denial about the denial. My head is a complex place, okay?
Aevenien Online

Avatar użytkownika
Macki Dalekiego Zasięgu
 
Posty: 6214
Dołączył(a): 27 paź 2010, o 19:39
Lokalizacja: Warszawa

Postprzez Michiru » 31 paź 2010, o 16:37

Hmm... bardzo ciekawy tekst. Taki nierealny i realny zarazem. Jestem trochę skonfundowana i nie wiem właściwie, co mogłabym napisać.
Sam tekst jest bardzo wciągający, chociaż napisany prostymi słowami, sprawia wrażenie niezwykłego i takiego, jakby drgającego. Migające obrazy, krótkie sceny, znieniające się postacie, otoczenie. To wszystko sprawia, że tekst bardzo wciąga i, co ważne, nie męczy czytelnika długimi opisami, zawikłanymi sytuacjami i tak dalej. Ta atmosfera odrealnienia, nieco oniryczny nastrój powodują, że nachodzą mnie myśli i jakiejś psychodelicznej zabawie autora z czytelnikiem. Naprawdę, ten fick wywołał we mnie masę różnych, skrajnych uczuć. Szaleństwo, strach, niepokój i jednocześnie jakiś taki spokój (chyba wywołany tym, że chodzi tu o sen). Kojarzy mi się to też z bezpieczeństwem... i niebezpieczeństwem zarazem. Wiem, mieszanka wybuchowa, ale to nie moja wina tylko drogiej autorki, że tak to pomyślała:)
Dalej, postać Draco. Dziwna. Pierwsze moje odczucie - kanon odleciał hen daleko. Draco wydał mi się jakiś taki nie-dracowaty. Trudno mi było sobie wyobrazić Ślizgona rozmawiającego sobie spokojnie, czy chociażby obserwującego ot tak Gryfonów, Hermionę czy Harry'ego w ich snach. Tak bez żadnych złośliwości, kpin, również w ciągu dnia. W końcu znając sny innych mógłby nieźle sobie poużywać. Ale kiedy się wczytałam bardziej, doszłam do wniosku, że jednak chyba Draco jest całkiem dracowaty. Może nie taki jak u Rowling, ale charakter, jaki nadała mu autorka tekstu, bardzo do niego pasuje. Z resztą mam wrażenie, że Draco jest dokładnie taki, jak i sam tekst. Niby chaotyczny, a jednak uporządkowany. Pozornie spokojny chociaż pod tą powłoką kipi szaleństwo. Słowem - niebezpieczny, ale piękny Draco:)
Na koniec kilka słów do tłumaczki. Tłumaczenie wyszło naprawdę bardzo dobrze. Jest płynne, dobrze się czyta, nie zgrzyta nigdzie i myślę, że oddałaś świetnie charakter tekstu i głównego bohatera. Błędów nie zauważyłam, chociaż aż tak bardzo nie szukałam. Czyli, podsumowując, gratuluję bardzo dobrego wyboru tekstu i świetnej pracy:)
"Oh," he says, "oh, god, I missed you so much."
"Did you, now?" Eames asks, his eyebrows going up. Arthur gives him a look, relieved the tension has apparently passed.
"I was talking to the coffee," he sniffs. "You are interrupting our moment."
Michiru Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 1018
Dołączył(a): 30 paź 2010, o 20:07
Lokalizacja: BB

Postprzez Aevenien » 31 paź 2010, o 16:40

[autor docelowy - kiki]

Tekst czyta się szybko, chcąc pochłonąć jego treść, rozwiązać zagadkę nie do rozwiązania. Może jestem szalona, ale ja zrozumiałam ten tekst. Śledziłam uważnie, dzięki wydawałoby się zdawkowym opisom, poczułam się jakbym uczestniczyła w tym wszystkim, w uzależnieniu Draco. Tekst rzeczywiście nie ma w sobie wiele z drarry, a jednak. Żeby zrozumieć ten tekst nasza psychika nie może być zdrowa. Ci którzy mają zdrową psychikę, będą musieli włożyć nie lada wysiłek w zrozumienie go.

Jak dla mnie, cudowny <3
Z Mackami nie ma żartów :mackigreen:


"Law school," Arthur says. "Law school gets everybody in the head. That's, you know. That's the whole point. Of law school."

Mostly, I exist in a state of denial about the denial. My head is a complex place, okay?
Aevenien Online

Avatar użytkownika
Macki Dalekiego Zasięgu
 
Posty: 6214
Dołączył(a): 27 paź 2010, o 19:39
Lokalizacja: Warszawa

Postprzez Havoc » 3 gru 2010, o 20:48

Ciężko, naprawdę ciężko jest mi cokolwiek napisać. Niesamowity, surrealistyczny, oniryczny nastrój. I świetny tytuł. W języku polskim nie widać tego tak wyraźnie, ale w angielskim przeksztełcenie Death Eater na Dream Eater naprawdę mi się podoba. Gdyby chcieć zrobić to samo u nas, wyszedłby Snożerca. :) Myślę jednak, że pożeracz snów brzmi o wiele lepiej.
Bardzo dziękuję za piękne przełożenie tego tekstu.

Crabbe spóźnia się na Transmutację, odkrywając, że ma test, na który się nie przygotował.

transmutację
Draco stoi dokładnie przed Harry'm, nie czując nawet najmniejszego strachu.

Harrym
Draco wymyka się ze snu Harry'ego i wzlatuję w nicość.

wzlatuje
- Szpiegujesz nas.
- Nie - mówi. ? Kocham cię.
Zatrzaskuje książkę.

Coś tu jest nie tak albo znowu wyświetla mi się znak zapytania zamiast myślnika (co jest bardzo możliwe).
Obrazek
Havoc Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 308
Dołączył(a): 31 paź 2010, o 09:18

Postprzez SzaraEminencja » 26 sie 2013, o 23:31

To jest piękny tekst - zawsze cieszę się jak ktoś ma tak patologiczne sny jak Ja xD Ale serio - sen to coś pięknego. W ogóle mam fisia na punkcie snów i zawsze je analizuję, opowiadam i wyśniewam coraz gorsze z nocy na noc. Sny pobocznych bohaterów uchylają rąbka ich umysłów i przede wszystkim są ciekawe i oryginalne. Podróżowanie po czyichś snach to również wdzięczny temat~

Co do Draco zgadzam się z Michiru...albo i nie. W sumie ciężko powiedzieć. Draco chyba chciałby swoim "ofiarom" przez sen maksymalnie podokuczać...

Po przeczytaniu tego opowiadania teraz zawsze będę miała wrażenie, że ludzie, którzy mi się śnią widzieli cały sen... W moim przypadku to dobrze, bo bardzo bym chciała nagrać swoje sny i puszczać je w telewizji, czy świat tego chce czy nie!
I like you but I tease you

I cast you but I miss you

I feel you but ignore you

I hate you but I love you!
SzaraEminencja Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 27
Dołączył(a): 15 sie 2013, o 19:47
Lokalizacja: Prawie Rosja

Postprzez banko » 11 paź 2013, o 21:34

Wciągnęło mnie :)
banko Offline


 
Posty: 3
Dołączył(a): 11 paź 2013, o 21:32

Postprzez Seath » 4 gru 2013, o 19:54

Straszne. Przestraszyłam się.
To takie nie normalne gdy nawet we własnym śnie, w swojej własnej, cholernej podświadomości, w głowie zamkniętej na złoty kluczyk, nie jesteśmy sami. To właśnie bez snu wariujemy.
Umieramy szybciej niż gdybyśmy nie jedli i nie pili. Bo pierwszy umiera nasz wykończony mózg.
Draco pożerający sny. Najbardziej podobał mi się sen Hermiony, w którym płacze i mówi, że nie jest głupia. Taki prawdziwy, chyba.

S.
"Czasami Przeznaczenia potrafi zupełnie się przekierunkować. Czasami wystarczy jeden ruch nadgarstka, żeby decydować o życiu lub śmierci. Czasem wystarczy przyjrzeć się książce, by wiedzieć, jak się skończy. W tej rycerz pokona smoka, tutaj zwycięży miłość. O, a ta jest ciekawa - wygra Zło. Niestety, tylko w pierwszej części..."
Seath Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 14
Dołączył(a): 2 lip 2013, o 13:48


Powrót do Harry, Draco

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość