[M] [T] Kiss Me with Fire

Teksty poświęcone parze Harry/Draco.

Postprzez Aevenien » 1 lis 2010, o 01:30

[autor docelowy - Kuroi]

Kocham to tłumaczenie. Lubie smutne teksty, na których się płacze( na marginesie się popłakałam). Czytałam ten tekst z 3 razy i za każdym razem mi się podobał.

"- (...) Ale wyznać ci mały sekret, Szalonooki? - odparł Draco z uśmiechem.
- Dlaczego nie? Jeśli chcesz, możesz zmarnować na to swój ostatni oddech.
- Wygrałbyś - uśmiech Draco był złośliwy. - Ale w tym tłumie jest jedna osoba, która będzie po mnie płakać. Jedna osoba. I właśnie dlatego przegrałeś tą wojnę. Już jesteś martwy, ty stary idioto, tylko jeszcze o tym nie wiesz."
To jest jeden z moich ulubionych fragmentów. Cudne. Ukłony dla autorki i dla tłumaczki. Ja również nie byłam oryginalna^^
Z Mackami nie ma żartów :mackigreen:


"Law school," Arthur says. "Law school gets everybody in the head. That's, you know. That's the whole point. Of law school."

Mostly, I exist in a state of denial about the denial. My head is a complex place, okay?
Aevenien Online

Avatar użytkownika
Macki Dalekiego Zasięgu
 
Posty: 6214
Dołączył(a): 27 paź 2010, o 19:39
Lokalizacja: Warszawa

Postprzez MargotX » 1 lut 2011, o 18:27

Niechętnie sięgam do angstu, tak się jednak złożyło, że Kiss Me with Fire przeczytałam dziś i muszę powiedzieć, że zapadnie mi na pewno w pamięć. Jest gorzki, dramatyczny, bardzo mroczny, zupełnie pozbawiony jakiejkolwiek optymistycznej cząstki, a jednak... Można kochać nawet wtedy, gdy obiekt naszej miłości jest jednocześnie naszym wrogiem, można płakać nawet wtedy, gdy nie powinno się w zasadzie wylać ani jednej łzy. Można też być kochanym przez kogoś, kto wydaje się nie wyznawać żadnych zasad, a raczej wyznawać te najgorsze, kto wydaje się nie mieć serca i sumienia. To jest tak smutne, bolesne, ale, jak dla mnie, ta miłość jest jakby w pewnym stopniu oczyszczająca, dla nich obojga. Nie umiem tego racjonalnie wytłumaczyć, tak to odczuwam. Tekst mnie strasznie przygnębił, ale warto było go przeczytać.
Gdy oczy zamknę, widzę ciebie wcześniej,
Bo w dzień na wszystko patrzę bez czułości;
Gdy śpię, me oczy widzą ciebie we śnie
I w ciemnym blasku są blaskiem ciemności.
MargotX Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 2063
Dołączył(a): 17 gru 2010, o 19:13

Postprzez Nigra » 2 mar 2011, o 20:48

Kurczę. Pierwszy tekst, który czytając, miałam łzy w oczach. Powtórzę to co zawiera każdy poprzedni komentarz, to jedno z moich ulubionych drarry. Jest mi teraz strasznie smutno. I oczywiście Draco to morderca, ale ja mam jego obraz jako delikatnego chłopca i nieważne co zrobi dalej go tak postrzegam.

Ten fragment:
— Nic nie mogę zrobić — szepnął ściśniętym, udręczonym głosem. — Spalą cię jutro, a ja nic nie mogę zrobić. Nie powstrzymam ich i nie będę mógł... nie będę mógł patrzeć.
— Harry?
Potter spojrzał w dół, w chłodne, szare oczy. Czuł, jak w jego własnych zaczyna robić się mokro.
— Tak?
— Boję się ognia. — Głos Draco był bezbarwny.
— Och, Boże. — Przyciągnął chłopaka do siebie i zaczął całować jego powieki, policzki, nos, czoło, usta, szyję, wszystko, czego tylko mógł dosięgnąć. Próbował stworzyć mapę, zapamiętać każdą subtelną, delikatną rysę. — Przepraszam. Tak bardzo mi przykro. Nie mogłem... próbowałem... ale oni nie chcieli słuchać...

Nie no po prostu znowu ryczę.
To chyba najsmutniejszy fick jaki kiedykolwiek czytałam. Ale mimo to wspaniały.
Dziękuję.
Nigra.
Obrazek

I just saw the face of god.
His name is Brian Kinney
Nigra Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 29
Dołączył(a): 8 sty 2011, o 22:20

Postprzez rage_material » 8 paź 2011, o 01:11

O matko, jak się spłakałam na tym. Przeczytałam to już kilka dni temu, a teraz szklą mi się oczy, nawet gdy piszę komentarz, a do tekstu ponownie nie zajrzałam. Mimo tego, że bardzo mi się podoba chyba nie przeczytam go drugi raz.. za bardzo się wczułam w sytuację i nie chcę znów tak ryczeć. Kaczalko, bardzo Ci dziękuję, za wszystkie Twoje tłumaczenia, ponieważ są przecudowne. Amen.
rage_material Offline


 
Posty: 5
Dołączył(a): 4 paź 2011, o 14:40

Postprzez JudithLestrange » 8 paź 2011, o 11:06

Piękne, aż się prawie popłakałam (prawie, gdyż inaczej tuż by mi się rozmazał, a zaraz wychodzę). Miniaturka przecudowna, tłumaczenie również i jestem pełna podziwu zarówno dla Tłumaczki, jak i dla Autorki. No i dla Draco i Harry'ego oczywiście. Ten niedługi tekst ukazuje całą istotę prawdziwego Dracona, i to czyni go takim pięknym (kogo czyni pięknym? Tekst czy Draco? A czy to nie na jedno wychodzi?). Aż skopiuję sobie na dysk, żeby nigdy nie zapomnieć. Tego Draco, tych emocji, tego ognia, tego tekstu.
JudithLestrange Offline


 
Posty: 11
Dołączył(a): 4 paź 2011, o 20:45

Postprzez Sette » 8 paź 2011, o 16:29

Zacznę jak Tłumaczka: "W zasadzie to opowiadanie było pierwszym"... drarry, które zrobiło na mnie prawdziwe wrażenie i stało się dla mnie modelowym przykładem angstu, czyli czegoś, co według mojej prywatnej definicji wywołuje bolesny i nierozpraszalny ucisk w gardle ew. sadza zmorę na piersi. Po nim zaczęłam tropić kolejne tłumaczenia sygnowane pseudonimem na K, i tym sposobem zapoznałam się z kilkoma opowiadaniami, które pozostały trwale ulubione niezależne od ilości innych "drarrów", które przyswoiłam przedtem i potem. Toteż chciałabym korzystając z okazji pozdrowić mamę i tatę, to znaczy podziękować Ci, Kaczalko, za całokształt. Twój udział w konkursie translatorskim wydaje mi się mało istotny. Jeśli miał potwierdzić, że jesteś najsprawniejszą tłumaczką na tym forum, tak się stało. I nic więcej. Dla mnie ważniejsze są te teksty, które wybierasz i tłumaczysz.
Sette Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 267
Dołączył(a): 28 wrz 2011, o 22:37
Lokalizacja: Na pulchnej różowej chmurce

Postprzez Bang Bang » 18 paź 2011, o 19:52

I w tym momencie pojawia się szarość. Dzielenie świata jedynie na dobro i zło, czerń i biel wydaje się w tym wypadku okrutne. Bo właściwie nie powinnam nikogo tutaj żałować, ani nikomu współczuć. Każdy jest tutaj małym potworem. Ręce tych, którzy walczą po „właściwej” stronie są tak samo pobrudzone krwią, jak „tych złych”. Jak można żałować zbrodniarza, który pozbawił życia tylu ludzi? Jak w chwili jego egzekucji można myśleć tylko o tym, że ten sposób jest taki okrutny, bo on przecież boi się ognia? Jak można pokochać mordercę własnych przyjaciół? Jak bardzo trzeba kogoś kochać, by tą osobę własnoręcznie zabić, byle tylko już dłużej nie cierpiała? Jak można z tym wszystkim, po prostu dalej żyć? Nie można. Cofam moje początkowe słowa. Żałuję obu bohaterów. Jeden nie był aż taki okrutny, poza tym nie sposób go tutaj znienawidzić (a może po prostu ja tego nie potrafię?). Drugi natomiast do końca był człowiekiem, który uczynił wiele zła i nie wyraził żadnej skruchy. Uważam, że jakimś pokrętnym sposobem zwyciężył ze swoimi wrogami, „zabierając” ze sobą ich bohatera (bo tak, również mi się wydaje, że Harry na końcu popełnia samobójstwo; i wiem, że może Draco nie chciał, by Potter to zrobił, ale staram się teraz postawić w miejscu tych "dobrych"). Tak, zdecydowanie on nie zasługuje na żałowanie, ale to jest silniejsze ode mnie. I żałuję ich miłości, która nie miała racji bytu, ale jednak istniała.

Kiss Me with Fire kojarzy mi się z inną miniaturką(?)- Zapłatą. Chyba głównie przez sposób, w jaki Draco został ukarany, bo przecież ani strona dokonująca tego czynu się nie zgadza, ani ostatecznie nikt nie ukrócił w Zapłacie jego cierpienia. Obraz Draco palącego się na stosie, tak samo jak blond włosy na ubraniach Harrego w W ukryciu, zapadł mi w pamięć i wywołuje nieprzyjemne uczucie w żołądku. Ale mimo wszystko, co jakiś czas wracam do Kiss Me with Fire, ponieważ w okrucieństwie tego tekstu tkwi jakieś niesamowite piękno. Z pewnością Kiss Me... zalicza się do pierwszej trójki moich ulubionych miniaturowych angstów. Kaczalko, dziękuję!

Och, a obiecałam sobie, że nie będę płakać. I co robię? Ryczę jak jakaś zakichana fontanna. Ugh... :oczy:
Combeferre sighed. "When was the last time you got a full night's sleep?"
"I'm a med student," said Joly, rubbing his eyes. "Sleep is surrender. Coffee is strength."
"Work is freedom," said Combeferre drily.
"Right." Joly nodded. "Sometimes, I forget you're a med student, too."

North London is red


Bractwo Bejsbola i Widła :pala:
Bang Bang Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 2318
Dołączył(a): 3 paź 2011, o 21:19
Lokalizacja: Emirates Stadium

Postprzez xBellax » 8 sty 2012, o 22:19

Cóż mogę napisać? Poruszające ,mocne ,robi wrażenie. Naprawdę niewiele opowiadań sprawia ,że mam łzy w oczach i aż mnie ściska w środku ,ale to jak najbardziej. Do tego Draco jakiego uwielbiam ,prawdziwy Ślizgon - arogancki ,bezczelny ,pewny siebie ,nie pokazujący słabości. Mogę tylko podziękować ,że to przetłumaczyłaś.
xBellax Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 18
Dołączył(a): 5 gru 2011, o 21:10

Postprzez Ranva » 9 sty 2012, o 18:11

Jest to jeden z moich ulubionych fików, i gdybym miała wstawić tu wybrany prze zemnie fragment wstawiłabym całość.
Gdy czytałam go po raz pierwszy popłakałam się :cry: Szczerze nie nienawidzę czytać takich smutnych i przygnębiających tekstów bez hapi endu, po prostu do nich nie wracam i staram się zapomnieć jak najszybciej. A do tego opowiadania mimo wszystko wracam i to naprawdę niesamowite :P
Świetne tłumaczenie, wspaniałego tekstu.
Po prostu dziękuje :buzki:
Ranva Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 14
Dołączył(a): 1 sty 2012, o 23:18

Postprzez Selenia » 2 lut 2012, o 23:27

Z moim niepoprawnym romantyzmem nie trudno było się popłakać. Dziękuję Ci, droga Kaczalko, za to tłumaczenie. Ocieram łezki i lecę czytać inne, przynajmniej te krótsze, Twoje tłumaczenia.

Pozdrawiam,
O.
Po prostu nie mogę spać i jeżeli nie zrobię czegoś z rękami, skończy się na następnym papierosie, a moje płuca już teraz mnie nienawidzą.
Selenia Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 41
Dołączył(a): 3 sty 2012, o 15:45

Postprzez moaner » 3 lut 2012, o 15:50

Bronię się jak mogę przed angstami, bo nie znoszę tego typu tekstów. Okropnie działają mi na psychikę, ciężko mi się po nich funkcjonuje. Kiss Me with Fire to najpiękniejszy drarrowy angst, na jaki trafiłam (Bo kilka się w życiu czytało, mimo tej niechęci :D). Choć jestem zdecydowaną fanką lżejszych drarry. Prędko nie wrócę do tego tekstu, bo pamiętam jak dziś, jaki nastrój miałam przez dłuższy czas po przeczytaniu tego. Ktoś już chyba napisał wcześniej, że takie teksty kocha się i nienawidzi jednocześnie. Tak, to prawda. Mnie aż boli czytanie tego. Piękne i cholernie bolesne.
— Boję się ognia. — Głos Draco był bezbarwny.
Czuję się, jakby moja dusza była bardzo powoli rozszczepiana na kawałki. Mimo wszystko cholernie dziękuję, Kaczalko za tłumaczenie! Jak zwykle dobra robota!
moaner Offline


 
Posty: 27
Dołączył(a): 3 lut 2012, o 15:26

Postprzez anga971 » 25 lut 2012, o 10:08

To było piękne. Właściwie dziwię się, że nigdy wcześniej nie przeczytałam tej miniaturki.
To, co ten tekst ze mną zrobił... wpierw napięta jak struna, już po ostrzeżeniach, no ale... Później czytam, czytam. Oczy jak dwie pięciozłotówki, pojawiają się łzy, a gdy dochodzę do ostatniego zdania nie potrafię się już kontrolować. To było niesamowite, piękna, a zarazem straszne. Tekst wywołał we mnie wiele sprzecznych emocji, które od dawna chciały wyjść na światło dzienne.
Angsty są specyficznym gatunkiem, zależy od dnia, czy będę w stanie go przeczytać i mi się spodoba, czy jednak powinnam dać sobie spokój. Gdy pierwszy raz przeczytałam Kiss me with fire, utonęłam. Dobrą decyzją tłumaczki było nieprzetłumaczenie tytułu na polski, myślę, że popsułoby to atmosferę ficka. Ukazany w nim świat jest prawdziwy. Niejednokrotnie los plącze ścieżki dwójki ludzi, którzy nie mają prawa być ze sobą. Którzy muszę codziennie grać, udawać, że wszystko jest w porządku, że nic się nie zmieniło. Za dnia się nienawidzą, nocą wyzwalają całą namiętność, miłość i dzikość. W tym tekście jest wiele pięknych cytatów i momentów, które mnie wzruszyły, kilka które urzekły. Strach Dracona przed ogniem, mogę go zrozumieć. Sama czuję strach przed tym wspaniałym, niszczycielskim żywiołem. Postawa innych ludzi, ich nieskrywana nienawiść. Życie za życie. Jednak Draco, nawet wtedy, gdy koniec był bliski zachował zimną krew. Zwyciężył z Moddym, głęboko przekonanym o swoim zwycięstwie. Zabrał wybrańca ze sobą do miejsca, w którym miejmy nadzieję mogą być razem, nie ukrywając tego. Ciesząc się z każdego dnia, który został im ofiarowany.
Uważam, że autorka stworzyła coś pięknego, a strasznego zarazem, obok czego nie można przejść obojętnie. Wielkie brawa dla tłumaczki, która zdecydowała się ten tekst przełożyć, a zrobiła to świetnie.
Pozdrawiam Angelika.
anga971 Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 2
Dołączył(a): 22 sty 2012, o 11:33

Postprzez Morrigan » 18 maja 2012, o 21:44

O mój bożę ryczę, normalnie ryczę :placze: i to jak ,że ledwo widzę monitor. Ta miniaturka jest niesamowita, po prostu rozbrajająca. Na razie muszę się pozbierać (głęboki oddech) więc,doskonałe tłumaczenie Ty zawsze wybierasz takie cudowne opowiadania. Nie potrafię przytoczyć mojego ulubionego fragmentu, na razie nie jestem w stanie, napiszę tylko,że chciałabym aby powstawało dużo więcej takich fanficów. :lol2: Chyba najbardziej urzekły mnie te emocje, połączenie miłości, nienawiści i namiętności... :splywa: majstersztyk. Ten cały tragizm i brak happy endu :seksi:


"Poszedłem do lasu, wybrałem bowiem życie z umiarem. Chcę żyć pełnią życia, chcę wyssać wszystkie soki życia. Żeby zgromić wszystko to, co życiem nie jest. Żeby nie odkryć tuż przed śmiercią, że nie umiałem żyć."

Stowarzyszenie umarłych poetów
Morrigan Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 192
Dołączył(a): 7 maja 2012, o 21:46

Postprzez CrazyCry » 9 sie 2012, o 23:42

Rany, jestem masochistką. Uwielbiam wracać do tego fika, chociaż za każdym razem dwukrotnie popadam w depresję. Raz, podczas czytania i drugi, kiedy próbuję go skomentować. Naprawdę nie potrafię, ale czuję się zobowiązana, żeby zostawić po sobie ślad, z podziwu dla autorki i tłumaczki. Zakończenie porusza trochę problem eutanazji. Harry musiał zdecydować, czy ukrócić cierpień Draco, przykładając rękę do jego śmierci, czy pozwolić mu umierać długo i boleśnie. Tyle że ludzie na ogół mają sporo czasu, żeby podjąć taką decyzję. Harry miał tylko chwilę. I nie było szansy na uratowanie Ślizgona. No i jeszcze problem miłości do złego człowieka. To spory cios dla drarrystki, po tak wielu fikach, które "wybielają" charakter młodego Malfoya. Cóż, jak dla mnie w kanonie on nie był aż taki zły. Przecież nie potrafił uśmiercić Dumledore'a, a w KMWF lubi zabijać. Ciekawa droga przemiany postaci.
Pozdrawiam i chylę tiary!
Ostatnio edytowano 10 mar 2013, o 14:18 przez CrazyCry, łącznie edytowano 1 raz
Aerobic -> aerobik
Fanfic -> fanfik
Nie fanfick x.x
Fanpage "Effeminate boys"
CrazyCry Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 361
Dołączył(a): 8 lis 2011, o 09:12
Lokalizacja: Wawa

Postprzez Missed » 10 sie 2012, o 20:40

Muszę się nauczyć komentować zaraz po przeczytaniu, bo gdy nie napiszę tego co myślę zaraz po to zapomnę co miałam napisać.
I po raz kolejny czekam z ochłonięciem po pierwszym wrażeniu, robiąc ten sam błąd, ale jakoś postaram się wykrzesać z siebie jakąś w miarę mądrą opinię.

Okej, zaczynamy, a skoro zaczynamy to od tytułu, prawda? Nieprzetłumaczony, ale ja bym chyba nie potrafiła znaleźć czegoś, co oddaje klimat tej miniaturki i to jest dobre, dobre.
Myślę, że cały ten tekst jest ogólnie rzecz biorąc dobry, chociaż może trochę dziwny? Podobał mi się, ale sama fabuła była troszkę inna. No tak, wszyscy wiemy, że Draco Malfoy to śmierciożerca, ale Harry chyba nigdy sobie do końca z tego sprawy nie zdawał, a tutaj, proszę!, doskonale to wie. Nie przeczytałam jeszcze drarry, w którym Malfoy nie przeszedłby na jasną stronę lub zawahał się choć minimalnie; to jest pierwszym. Odciągnięte od oklepanych tekstów, w których miłość zwycięża nad Czarnym Panem. Niebanalne, inne ale... dobre. I wydaje mi się, że autorka musiała mieć dość odwagi, by opublikować taki tekst, chodząc po krawędzi. Przynajmniej ja tak myślę i jest to jak najbardziej subiektywna ocena. Bo jednak w Draco, który bez cienia wahania ponownie wybrałby zabijanie i przelewanie krwi dla Czarnego Pana, mimo Pottera? Interesujące. A myślę tak dlatego, ponieważ... czyżbym porównywała do czegoś? Nie wiem, po prostu taka myśl mi się nasunęła.

Ale poza tym to uważam tekst za należący do tych bardziej udanych i podobał mi się. Nie mogę powiedzieć, że było to typowe drarry, bo odniosłam wrażenie, że nie było tam nic z takiego przyjętego dla mnie, drarrowego kanonu, ale raczej niespotykane. Co do tłumaczenia też nie mogę powiedzieć złego słowa - bo może wbrew pozorom wydawać się, że właśnie zganiłam całą treść, co to to nie :D - bo ma swój specyficzny charakter. Ogromnie mi się podobało, choć może nie wyraziłam tego w odpowiedni sposób :)
Ignorance? The best way to be alive in this world. Still.
Missed Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 168
Dołączył(a): 9 lip 2012, o 11:10
Lokalizacja: Beskidy

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Drarry

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości