[M] [T] Cena skrzydeł (5/5)

Teksty poświęcone parze Harry/Draco.

Postprzez MargotX » 14 gru 2012, o 21:36

Miesiącami broniłam się przed kliknięciem "otwórz", jako, że moją awersję do angstów manifestuję przy każdej okazji do znudzenia. Jednak się w końcu złamałam i choć nie obyło się bez mokrych oczu, to nie da się ukryć, że tekst jest piękny. Smutny, wzruszający, melancholijny i tchnący samotnością, ale piękny.

Odnoszę wrażenie, że losy rodzin Potterów i Malfoyów są jedynie osnową, wokół której toczą się bardziej filozoficzne rozważania na temat miłości, przyjaźni, poświęcenia, odwagi, dumy i samotności, na temat ceny, jaka przychodzi płacić żywym, którzy zostają po utracie najbliższych, najbardziej ukochanych, na temat wyborów i ich konsekwencji. Tyle, że autorka snuje te przemyślenia subtelnie, bez patosu i nadmiernego ciężaru gatunkowego tego tekstu.

Piękne, wręcz magiczne opisy, świetny język, w czym olbrzymia zasługa tłumaczki, mnóstwo emocji, ale takich, które nie przytłaczają, tylko wywołują smutny uśmiech i żal za utraconym. Ja mam przynajmniej takie odczucia, jakby tekst dotknął jakiejś bardzo osobistej struny w moim sercu, choć przecież nie mam żadnych analogicznych przeżyć za sobą. Nie odbieram tego opowiadania jako optymistyczne i pełne nadziei, o nie, wręcz przeciwnie, ale wywołuje ono taki smutek, który budzi wspomnienia i tak w sumie jest bardziej oczyszczający, nie zatruwa duszy, mimo, iż chwilami wszystko wewnętrznie się buntuje.

Dziękuję pięknie i pozdrawiam.
Gdy oczy zamknę, widzę ciebie wcześniej,
Bo w dzień na wszystko patrzę bez czułości;
Gdy śpię, me oczy widzą ciebie we śnie
I w ciemnym blasku są blaskiem ciemności.
MargotX Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 2063
Dołączył(a): 17 gru 2010, o 19:13

Postprzez Evey » 30 gru 2012, o 16:16

Już włączyłam sequel, już miałam czytać, gdy stwierdziłam, że ten tekst zasługuje na swój własny komentarz. Autonomiczny, tylko w stosunku do tych pięciu części, bez mojej wiedzy na temat kolejnych wydarzeń.
Jak przy większości tłumaczeń, skupiam się głównie na treści, bo tak na prawdę nie potrafię dobrze rozpoznać, za co dokładnie jest odpowiedzialne samo tłumaczenie, a nie tekst ogólnie, tutaj chyba najważniejszy był jednak dla mnie styl. Nie powiem, że niepowtarzalny, bo wiele tekstów czytałam (i nie mówię tylko o fanfikach), które zachwycały swoją delikatnością i stylem. Ale Harry i Malfoy w tym wydaniu są niesamowici, ich historia ściska za serce i wyciska łzy z oczu. A może bardziej historia ich synów? Bo zdecydowanie bardziej skupiłam się tutaj na Scorpiusie i jego wybranku.
A miało być o stylu. Jestem pełna podziwu temu, jak to, droga tłumaczko, przełożyłaś, jak ubrałaś w piękne, niecodzienne słowa (gnuśny :serce:), czasami brakuje mi takich niewytartych zwrotów, tak dobrze przełożonych na polski język. Żadnych kalek, żadnych "dziwnych" wyrażeń, których nikt raczej nie używa. Enigmatyczność tłumaczenia zachowuje cudowny klimat, że się rozpływam. Ostatnio, szukając w fanfikach raczej nie za ambitnej rozrywki, zapomniałam jak piękne mogą być niektóre teksty. Ach aż zachciewa mi się wziąć za coś klasycznego z literatury pięknej...
Cóż, w podziwie dla autorki za treść, dla tłumaczki za przedstawienie świetnego tekstu w tak dobrej oprawie, zabieram się za sequel. Tylko po krótkiej przerwie, co by ochłonąć.
Nasza miłość na pewno wciąż trwała, ale po prostu była bezużyteczna, [...] bezwładna w nas, jałowa jak zbrodnia lub potępienie. Była tylko cierpliwością bez przyszłości i upartym czekaniem.
A. Camus, Dżuma
Evey Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 327
Dołączył(a): 2 lip 2011, o 11:39
Lokalizacja: Kraków

Postprzez dodsab » 4 sty 2013, o 15:12

Na prawdę piękne i wzruszające opowiadanie. Opowiada o miłości, tęsknocie, poświęceniu. Szkoda, że tak się potoczyły losy bohaterów, ale tak jest w życiu. Nie zawsze idzie po naszej myśli...
dodsab Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 12
Dołączył(a): 30 gru 2012, o 20:17

Postprzez Barba » 2 kwi 2014, o 17:11

Ten komentarz miałam napisać już w grudniu ubiegłego roku, kiedy to po raz pierwszy przeczytałam "Cenę skrzydeł". Jednak splot dziwnych wydarzeń i konieczność podjęcia pewnych ważnych dla mojej przyszłości decyzji spowodowały, że odcięłam się od ff. W sumie nie żałuję, ponieważ po tak długim czasie i ponownym przeczytaniu jestem w stanie napisać nieco bardziej wartościowy komentarz. Taką mam nadzieję.

Na początek muszę wspomnieć, że przed cały czas, w którym czytałam tego ff w głośnikach leciała ta okropna piosenka Yellow Fried Chikenz - Mind Forest, czyli angielska wersja piosenki Gackta o tym samym tytule (jedna z moich ulubionych). Wokalista oczywiście też jest ten sam :) Fakt, że ta piosenka tak potwornie pasuje do tego opowiadania aż boli. To wyszło przypadkiem. Zazwyczaj niczego nie słucham podczas czytania.

Nie chcę powtarzać tego, co zostało już napisane przez moich poprzedników. Jednak jest to trudne. Motyw powstawania książki - fantastyczny pomysł. Ja również się nadziałam i myślałam, że to Harry jest autorem. Muszę przyznać, że był to pierwszy ff, w którym nie przeraził mnie pairing Scorpius/Albus. I pierwszy, jaki przeczytałam. Uczucie rozwijające się między chłopcami było ukazane w tak bardzo subtelny sposób. Niczego bym nie przyspieszyła.

Szkoda tylko, że jak w przypadku Ginny I Hermiony, w jednym momencie akcja była skupiona na ich rozważaniach, myślach, a w innym dowiadujemy się, że obie zginęły. Ten przeskok powodował trochę takie uczucie grozy, smutku, poczucia straty, z którą bohaterowie muszą sobie radzić.

Opis obrazów widzianych przez jeszcze wtedy anonimowego autora z pociągu, ogródki, sznurki z praniem, fabryki - to wszystko tak cholernie znajome. Uwielbiam podróżować pociągami. Jestem w stanie zrozumieć jego odczucia w tym fragmencie.
Nadal cię kocham.

To mówi samo za siebie...

Wojna czająca się w tle i wreszcie dochodząca do głosu. Zabierająca ofiary. Ucząca kolejne pokolenie dokonywania wyborów i podejmowania drastycznych decyzji. Może rozdzielić kochanków, ale nigdy nie będzie w stanie zabrać im miłości.
Normalnie mogło by mi tu tylko brakować dopisania, kto wywołał wojnę, dlaczego. W jaki sposób ginie Scorpius. Więcej szczegółów. Jednak to opowiadanie jest ponad tym wszystkim, ono zapatruje się gdzieś wyżej, skupia się na wartościach i przeżyciach, a nie na akcji. Jak trudno mi ubrać w słowa swoje myśli...

(...)By zakosztować kształtu słów takich jak „zawsze” i „nie odchodź”.

Jakże tęsknił za wszystkim, co te słowa obiecywały, i jak żałował, po dziś dzień, że odpowiedział na nie milczeniem.

Okres po poprzedniej wojnie. Odbudowa Hogwartu w znaczeniu szkoły, zrezygnowanie z podziałów domów. Dziwnym trafem Harry dostaje pokój razem z Draco. I rozkwit ich miłości. Hermiona, która wszystko dostrzegając, nie zrobiła nic. Nie wtrąciła się, nie przyznała, dźwigała ciężar tej wiedzy aż do śmierci. To bardzo smutne ;(

No i te wspaniałe "wyścigi" na miotłach nad Londynem. Strach Harry'ego o swojego ukochanego. Adrenalina, ekscytacja, aż ostatecznie wspólne noce. Widmo zbliżającego się końca roku i decyzja Dracona.
Boże. Popatrz na mnie, Draco!”. Harry cofnął się lekko, chwycił Malfoya pod brodę i uniósł ją siłą. „Jeśli odejdziesz, to mnie zabije”.

„A jeśli pozostanie zabije mnie?”, zapytał Draco, prawie wyzywająco. Prawie.

Zabrkało mi tchu po tym fragmencie.

Jego piękny gwałtowny wrażliwy szczodry Harry, który dawał wszystko i prosił o jedno tylko w zamian.

Zostań ze mną.


Równie mocno wstrząsnął mną motyw run i tych proroctw. Chociaż w przypadku Draco nie za bradzo podoba mi się, że na runach jest widoczna długość życia, tak w odniesieniu do Scorpiusa jest to genialne posunięcie. Autorka wywołała tym u mnie tyle emocji, rzadko łzy stają mi w oczach podczas czytania, ale tym razem najzwyczajniej w świecie płakałam. Tak mi było żal młodego Malfoya. I Draco, ponieważ...
Miłość.

Da dziecku, które począł, jeszcze rosnącemu w łonie jego żony, dar miłości.

„Czy twoja decyzja byłaby inna”, odezwał się mag, a jego starczy głos zazgrzytał jak rzadko używane drzwi, „gdybym powiedział ci, że ten wybór położy kres istnieniu twojego starożytnego rodu?”.

Odpowiedział bez wahania.

Nie.

postanowił dać swojemu synowi to, z czego sam zrezygnował. Szczerze go kochał. Czuł tą słynną dumę. Tak mi go żal. Stracił wszystkich, których miał tylko dlatego, że wcześniej porzucił Harry'ego.

A Scorpius wybrał.
— Scorpius? — wyszeptał Albus w jego szyję.

— Tak?

— Zostaniesz ze mną?

Scorpius wdychał znajomy gorący, słony zapach karku Albusa i zastanawiał się, jak Albus mógł po całym tym czasie spodziewać się czegokolwiek innego.

— Oczywiście — odpowiedział. — Nie musiałeś w ogóle pytać.

Czuję się, jakbym pisała jakąc cholerną recenzję... Ale muszę, muszę to wszystko napisać, ponieważ rzadko kiedy jakikolwiek tekst jest w stanie zrobić ze mnie tak rozchwianą emocjonalnie osobę! Osobę, która nie może usnąć spokojnie nie analizując wcześniej fabuły. Która pyta "co by było, gdyby jednak...".

(...)I wyszeptał w kruczoczarne włosy Albusa modlitwę do boga — jakiekolwiek boga, którego rzeczą jest wysłuchiwać modlitw chłopców za ich ojców. Spraw, żeby wiedział, szepnął. Spraw, żeby wiedział, że zrobiłem to z miłości.

Że zrobiłem to z miłości i że się nie bałem.

Piękne...

Draco, myśli teraz. Nie musisz już lecieć.

Albo przynajmniej tym razem weź mnie ze sobą.

Uśmiechnąwszy się kolejno do Jamesa, Albusa i Lily, Harry odwraca się i wsadza głowę do paleniska. I wzywa imię, które kilka chwil wcześniej jego palce znalazły wytłoczone na okładce niekwestionowanego bestsellera sezonu, Alforda Ocamy’ego i Insygniów Śmierci.

— Draco Malfoyu — woła w buzujące płomienie. — To ja. Raph.

Wreszcie coś, co daje nadzieję. Tą, która pierwszej nocy po przeczytaniu nie pozwalała mi usnąć.

Od razu pokochałam Albusa i Scropiusa. Dzięki temu ff przekonałam się do nich. Zawsze od nich uciekałam, bo dla mnie była to już zupełnie inna historia, nie wiem czemu... Wszystko dzięki "Cenie...". Tak bardzo współczuję Albusowi. Spotkało go coś gorszego, niż jego ojca.

Na koniec dodam, że bardzo podoba mi się tytuł w oryginalnej wersji. Jest adekwatny do treści. Po prostu obłędny. Tak samo jak i motyw ptaka, lotu, skrzydeł, wolności... Wspaniały ostatni fragment, kiedy to Harry budzi się a w ręce ma pierze... Użyte tu metafory powalają.

Chciałam jeszcze przytoczyć fragment ten niedobrej piosenki, która pasuje jak ulał.

"Never to return again, from the abyss of endlessness
Every moment that we shared is now being taken away from me
Nothing could ever eclipse those days, through the sadness and the pain
Every memory that we made will stay forever radiant..."


Dziękuję za to tłumaczenie, które jest praktycznie idealne. Biegnę skomentować sequel.
B.
Barba Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 6
Dołączył(a): 5 cze 2013, o 10:32

Postprzez Kocham.TO » 2 lis 2014, o 10:04

Podoba mi się motyw z książką. Na początku myślałam, że to Harry jest jej autorem, ale cóż.
Powieść niby oparta na faktach a tak naprawdę całkowicie z myślona.
Żal mi Albusa, który w tak młodym wieku stracił miłość.
Podziwiam Scorpiusa, za jago poświęcenie i lojalność. I odwagę.

Co?? Napisałam tak mało?? Myślałam, że jest tego więcej.

Chyba mam jakąś blokadę. Czasami coś jest tak cudowne, że trudno opisać to słowami.
Bardzo, ale to bardzo dziękuje, że tu jesteś :*
Kocham.TO Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 15
Dołączył(a): 30 wrz 2014, o 16:02

Postprzez Izzie » 5 lis 2014, o 02:05

Pamiętam, że trafiłam na ten tekst Frayach jakieś pięć lat temu, kiedy w głowie miałam luźną myśl, żeby spróbować przełożyć jakieś drarry na język polski i w związku z tym przeglądałam sobie wiele różnych zagranicznych spisów najciekawszych opowiadań z tego pairingu. Mimo tego upływu lat nawet dziś jestem w stanie przypomnieć sobie, jakie ogromne wrażenie wywarła na mnie ta historia, jak innowatorski wydawał mi się motyw z pisaniem książki o wydarzeniach wojennych, wplecenie w to wszystko nowego pokolenia i ostatecznie jak śmierć poszczególnych bohaterów mną wstrząsnęła, bo był to również jeden z pierwszych czytanych przeze mnie angstów. Ogromnie się wtedy dziwiłam, że jeszcze nikt nie zdecydował się tego tekstu przetłumaczyć - przecież był fenomenalny! - a sama, doceniając w pełni jego piękno i kunszt języka, jakim został napisany, musiałam się niestety pogodzić z faktem, że temu przekładowi bym nie podołała, a historia ta zasługiwała, by być spisaną idealnie.
Dlatego z żalem zostawiłam ten tekst za sobą, licząc, że ktoś mądrzejszy ode mnie kiedyś go odnajdzie; po latach nagle przypomniałam sobie znowu tę historię, jednak nie pomna tytułu szukałam jej chyba całe wieki, bo kołatało mi się tylko w głowie, że otwierał ją wiersz Byrona o orle, a nazwa miała coś wspólnego ze skrzydłem... Dopiero po kilku miesiącach udało mi się ją znaleźć, a moja euforia była tym większa, że okazało się, iż moje modły zostały wysłuchane i ktoś faktycznie "Cenę" przetłumaczył! Obrazek
A teraz w końcu nadarzyła się okazja, bym mogła się z tą historią ponownie zetknąć i nawet nie wiesz jak ogromne szczęście mnie przepełnia, bo powiedzieć, że stanęłaś na wysokości zadania, przekładając tę miniaturę to dla mnie mało - historia nie straciła nic na swoim klimacie; słowa, które dobrałaś, poetyckość i sensualność Twojego tłumaczenia, to wszystko wgniotło mnie w fotel. Mogę Ci jedynie szczerze zazdrościć tych zdolności i mieć nadzieję, że w przyszłości jeszcze niejeden tekst dla nas przełożysz czy napiszesz.
Chcę też Ci serdecznie pogratulować samego przekładu wiersza Byrona, dla mnie te kilka lat temu to była pierwsza blokada, pokazująca mi, jak bardzo jeszcze muszę język angielski zgłębić, zresztą podejrzewam, że i dzisiaj nie potrafiłabym takiego wiersza przełożyć w tak zgrabny sposób, bo nigdy nie byłam z poezją za pan brat.
Skupiając się na samej treści, jak już wspomniałam, mając szesnaście lat byłam tą historią zupełnie oczarowana, mając lat dwadzieścia jeden mój stosunek do niej tylko się pogłębił. I niezmiennie w momencie, kiedy czytam, iż wojna zabrała Scorpiusa, Hermionę, Hugo czy Ginny mam wrażenie, jakby to mnie ktoś po kawałeczku odrywał serce, a przecież to głupie uczucie, zważywszy, że mam do czynienia z fikcją literacką. Nie jestem nawet w stanie określić, dlaczego czuję takie przywiązanie do tej historii i tych konkretnych, wykreowanych przez Frayach bohaterów, ale nie jestem w stanie nic na to poradzić i kolejny raz kończąc czytać odczuwam znajomą pustkę, towarzyszącą mi zawsze po skończeniu naprawdę dobrej książki - a to tylko miniaturka!
Motyw wojny w literaturze zawsze był mi bliski i niezmiennie nie mogę pogodzić się z rzeczywistością, gdy zbiera ona żniwo w postaci młodych, ledwie wkraczających w dorosłe życie osób, zresztą patrząc przez pryzmat długości życia czarodziejów również Hermiona i Ginny były młode, a po własnych wojennych przejściach w pełni zasługiwały, by przez resztę życia cieszyć się spokojem; los bywa okrutny.
Pozostaje mi tylko serdecznie, naprawdę serdecznie i z całego serca podziękować Ci za przełożenie "Ceny skrzydeł" w tak doskonały sposób, na pewno wrócę do niej nie raz i nie dwa, robiąc sobie uprzednio odpowiednio długie przerwy, bo inaczej przygnębienie by mnie chyba nie opuściło.
Jeszcze raz dziękuję! Obrazek
Perfect combinations are rare in an imperfect world.
ObrazekObrazekObrazek
Sometimes there are things you wouldn't think would be a good combination that turn out to be the perfect combination.

Obrazek
Izzie Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 275
Dołączył(a): 1 lis 2014, o 03:18

Postprzez Yasna » 13 lis 2014, o 20:02

Dawno nic nie komentowałam. A teraz po prostu chyba muszę, bo to opowiadanie mnie "boli". Przeżyłam je jakoś bardzo osobiście. Siedzę i czuję, jak po twarzy płyną mi ciepłe strumyki łez. Nie pamiętam, kiedy ostatni raz płakałam czytając, nie pamiętam, kiedy w ogóle ostatni raz zdarzyło mi się płakać. A najdziwniejsze jest to, że tak naprawdę to nie są łzy smutku, tylko nadziei. Wbrew wszystkiemu i wbrew pozorom nadzieja wybija się tutaj na pierwszy plan. Właśnie dlatego, przynajmniej dla mnie, kwintesencją tego opowiadania są słowa:
Ale może to jest prawdziwy cel opowieści: prowadzić nas jak gwiazda we mgle, gdy potykamy się, na wpół ślepi, w ciemności. Pocieszać nas i przypominać, że niezależnie od tego, co się nam czasem wydaje, nie jesteśmy sami."

To naprawdę niesie nadzieję... Dlatego za chwilę wstanę, odetchnę pełną piersią i wyjdę na przeciw życiu, cokolwiek ono przyniesie. (Robię się na starość melodramatyczna??) Nie wiem czy przeczytam ciąg dalszy, bo boję się utraty tego, co to opowiadanie we mnie zostawiło. Może kiedyś...
Na zakończenie tylko, z głębi mojego poruszonego serca, serdeczne podziękowania dla autorki za nadzieję i dla tłumaczki za piękno polskich słów i snucie opowieści, jak nitki z kłębka uczuć.
Omijam stogi siana, by mój słomiany zapał ich nie spopielił. Jakże wiele tracę.....
Yasna Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 39
Dołączył(a): 6 sie 2012, o 19:25
Lokalizacja: najciemniejszy mrok

Poprzednia strona

Powrót do Drarry

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości