[M] [T] Chłopiec spotyka chłopca

Teksty poświęcone parze Harry/Draco.

Postprzez Aevenien » 31 paź 2010, o 17:16

Z najlepszymi życzeniami świątecznymi dla wszystkich fanek drarry, taka miniaturowa miniaturka, która mam nadzieję, wywoła uśmiech na Waszych twarzach.

Ze specjalną dedykacją dla Gretelki, za to, że jest :*

Wesołych i drarrych świąt!



Tytuł oryginału: Boy Meets Boy
Autor: S_Star
Zgoda: jest
Beta: Formica


Chłopiec spotyka Chłopca


Znasz tę historię — chłopiec spotyka dziewczynę, która wpada mu w oko, lecz on jeszcze o tym nie wie. Zaczyna ciągać ją za włosy, popychać, śmiać się z niej i generalnie zmienia jej życie w prawdziwe piekło. Dziewczyna płacze i ucieka, a on nawet nie zdaje sobie sprawy, czemu czuje się z tego powodu taki smutny i zraniony. Są w końcu młodzi i naiwni, a kiedy dorosną, będą już wiedzieć, co się pomiędzy nimi tliło i co zrobić, żeby wszystko naprawić.

To trochę tak jak z nami, nie Potter? Tylko że zamiast nieszkodliwych docinków i pociągania za kosmyki — chociaż twoje włosy mają chyba odpowiednią długość — w naszym przypadku są to ugryzienia, zadrapania, klątwy i zrzucanie się nawzajem z ruchomych schodów, by usłyszeć jak jeden z nas z głuchym łoskotem spada na sam dół. Jeżeli w ogóle spadnie. Nie chcę myśleć, jak dużo czasu zabrało nam dorośnięcie. Prawie siedem lat, tak naprawdę. Ale udało się nam. Dlatego myślę, że jesteśmy teraz czymś w rodzaju przyjaciół.

Przyjaciele — to dość dziwne słowo, jeśli chodzi o nas dwóch. Nie sądzę, żebyśmy byli przyjaciółmi, chociaż nie mam zbyt dużego doświadczenia w tej dziedzinie.

To znaczy, nie przypominam sobie, żebyście ty i Weasley szukali jakichkolwiek wymówek, żeby się dotknąć, czy urządzić sobie awanturę na szkolnym korytarzu o byle co. Weasley i Granger, może, ale proszę cię, obydwaj wiemy, jak oni skończyli, prawda?

I jeśli prawdą jest to, co mówią — że i im więcej bólu komuś sprawiasz, tym bardziej jesteś zainteresowany tą osobą — to my musimy być jakimś bratnimi duszami, albo kimś w tym rodzaju.

Więc od razu dajmy sobie spokój z nazywaniem tego przyjaźnią. Przemyślałem sobie tę historię i powinna ona brzmieć tak: chłopiec spotyka chłopca, który potem wpada mu w oko. Rani go, zadaje mu ból, sprawiając, że krwawi i krzyczy. I trwa to tak wciąż od nowa, przez wiele lat, dopóki obaj nie zrozumieją, o co tak naprawdę chodzi. Wtedy chłopcy stają się przyjaciółmi, ale ponieważ lubią się za bardzo, żeby ta przyjaźń mogła przetrwać, pewnego dnia się całują, a potem zostają kochankami i żyją namiętnie, długo i szczęśliwie.

A potem budzę się z uśmiechem na ustach, obracam się twarzą do ciebie i całuję lekko w policzek, bo nawet za sto lat ta historia będzie prawdą.


Koniec
Z Mackami nie ma żartów :mackigreen:


"Law school," Arthur says. "Law school gets everybody in the head. That's, you know. That's the whole point. Of law school."

Mostly, I exist in a state of denial about the denial. My head is a complex place, okay?
Aevenien Offline

Avatar użytkownika
Macki Dalekiego Zasięgu
 
Posty: 6214
Dołączył(a): 27 paź 2010, o 19:39
Lokalizacja: Warszawa

Postprzez Kasia » 31 paź 2010, o 17:16

Ciężko będzie mi napisać coś konstruktywnego. Z pewnością tekst jest napisany ciekawie, choć nic odkrywczego w nim nie ma. Ciąganie za włosy i podobne metody znam doskonale z podstawówki - w pewnym wieku są jedynym sposobem wyrażania zainteresowania. Chociaż muszę przyznać, że do pewnego czasu (zanim mój umysł się kompletnie zdrarryzował), nie patrzyłam w ten sposób na bójki między Potterem i Malfoyem.

To znaczy, nie przypominam sobie, żebyście ty i Weasley szukali jakichkolwiek wymówek, żeby się dotknąć
Ten fragment jest okrutny: jeszcze tylko tego by brakowało, żeby ten tekst sugerował slash Harry/Ron. Brrr.

Przetłumaczone dobrze, czyta się przyjemnie. Mnie tylko ciekawi, gdzie Ty znajdujesz takie miniaturki. Bo swego czasu szukałam czegoś krótkiego i nic naprawdę wartego uwagi nie znalazłam. A ten tekst, nawet jeśli nie jakiś głęboki, to warto poświęcić chwilkę na lekturę.

Pozdrawiam świątecznie,
Kasia
"Harry się odprężył. Nie było się w ogóle o co martwić. W końcu Hagrid uwielbiał wredne bestie."

"Mała rada, Ted. Hermiona nie je mięsa, więc jeśli zabierzesz ją do jednej z tych knajp, w których podają steki tak słabo wysmażone, że jeszcze muczą, gdy zaczynasz je kroić, to kompletnie zniweczysz swe szanse dobrania się jej do majtek. "

"Potter, jak można się było spodziewać, okazał się zwolennikiem przytulania (co mogło zostać uznane za dość szczęśliwy zbieg okoliczności, bo Draco był raczej nogą w przytulaniu, za to doskonałą przytulanką)."
Kasia Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 201
Dołączył(a): 30 paź 2010, o 00:17
Lokalizacja: warszawa

Postprzez tinuviel » 31 paź 2010, o 17:17

Niby króciutkie, niby nic odkrywczego, a jednak cieszy oko, a jakże! I jest napisane w fajny sposób, "znasz tę historię", taki niby prosty zwrot, a sprawia, że uplastycznia się ten opis.

To znaczy, nie przypominam sobie, żebyście ty i Weasley szukali jakichkolwiek wymówek, żeby się dotknąć, czy urządzić sobie awanturę na szkolnym korytarzu o byle co. Weasley i Granger, może, ale proszę cię, obydwaj wiemy, jak oni skończyli, prawda?

Podoba mi się sposób analizy Draco. Tak, tak, wiemy jak skończyli Weasley i Granger. Doskonale. Parsknęłam przy tym śmiechem.

Więc od razu dajmy sobie spokój z nazywaniem tego przyjaźnią.

No i brawo. Właśnie o to chodzi Draco. Trzeba brać sprawy w swoje ręce i nazywać rzeczy po imieniu!

i żyją namiętnie, długo i szczęśliwie.

I o to właśnie chodziło:D


Dziękuję za ten prezencik na Święta!
Tinuviel
tinuviel Offline


 
Posty: 43
Dołączył(a): 1 lis 2010, o 17:54

Postprzez kaela mensha » 31 paź 2010, o 17:18

Tekst nie jest oryginalny, ale ma w sobie to coś, co przyciąga czytelnika, w tym
i mnie. Tak więc hmmm:
Trudno będzie mi napisać konstruktywny komentarz, ale się postaram.
Draco i Harry przesyceni wręcz nienawiścią, a potem ten niezwykły element baśniowy.
Chłopiec spotyka chłopca, żyli długo i szczęśliwie, namiętnie, będąc najpierw przyjaciółmi,
a potem kochankami. I pomyśleć, że gdyby nie kanon, autorzy nie mieliby takich pomysłów
i nie byłoby drarry.
Pozdrawiam,
Cat.
kaela mensha Offline


 

Postprzez Aevenien » 31 paź 2010, o 17:18

[autor docelowy - behemot7]

Podobało mi się, wiesz? Niby nic - ale ja nadal, po kilku dniach od przeczytania, pamiętam ten fik. Tekst oparty na starym motywie "końskich zalotów" i tym, "co było dalej". W gruncie rzeczy nic odkrywczego. Utkwiło mi chyba w głowie ze względu na ten fragment o Weasleyu - odróżnienie przyjaźni od miłości i ten kolejny, o bólu. To akurat było dla mnie troszkę odkrywcze. A może nie tyle odkrywcze, ile uświadamiające.
Poza tym naprawdę cieszę się, że wypowiada się Draco, a nie Harry - świetna, lekko ironiczna narracja.
No i co do samego tłumaczenia - płynnie, lekko i bezbłędnie. Czytało się przyjemnością - prezent jak najbardziej udany :wink:
Z Mackami nie ma żartów :mackigreen:


"Law school," Arthur says. "Law school gets everybody in the head. That's, you know. That's the whole point. Of law school."

Mostly, I exist in a state of denial about the denial. My head is a complex place, okay?
Aevenien Offline

Avatar użytkownika
Macki Dalekiego Zasięgu
 
Posty: 6214
Dołączył(a): 27 paź 2010, o 19:39
Lokalizacja: Warszawa

Postprzez Aevenien » 31 paź 2010, o 17:19

[autor docelowy - Kuma]

Urocze. ^^
Wywołało u mnie uśmiech, pozytywne emocje i w ogóle... naprawdę bardzo ślicznie, po prostu. Tak, jak powinno być. Kanon? A cóż to jest w obliczu takiego Ficzka? Ojć. Naprawdę bardzo ładne. Wszystkie epitety i w ogóle słowa, bardzo ładnie dobrane. Oddawały tą wspaniałą, uroczą, miłosną atmosferę. Myślę, że lepiej nie dało się już tego opisać. Poza tym sam Fick jest oryginalny. I to moje ulubione "Potter". Nie "Harry". Tylko "Potter". xD Taak.. naprawdę cudowne.


Weny życzę,
Kumm :**
Z Mackami nie ma żartów :mackigreen:


"Law school," Arthur says. "Law school gets everybody in the head. That's, you know. That's the whole point. Of law school."

Mostly, I exist in a state of denial about the denial. My head is a complex place, okay?
Aevenien Offline

Avatar użytkownika
Macki Dalekiego Zasięgu
 
Posty: 6214
Dołączył(a): 27 paź 2010, o 19:39
Lokalizacja: Warszawa

Postprzez Aevenien » 31 paź 2010, o 17:20

[autor docelowy - Lily]

Strasznie polubiłam tego fanficka już kiedy pierwszy raz go przeczytałam. A od tego czasu minęło... Prawie pół roku o_O
Teoretycznie nie jest to nic niezwykłego. Historia jak historia. Jednak ma w sobie to COŚ.
Coś, co wywołało uśmiech na mojej twarzy i sprawiło, że taki dziwny spokój wypełnił moje serce.
Coś, przez co wracam do tej miniaturki wciąż i wciąż, nie mogąc o nim zapomnieć.
Jaki jest? Śliczny. Po prostu śliczny. Zawsze kiedy o nim myślę, właśnie to słowo przychodzi mi na myśl.

Tłumaczenie moim zdaniem świetne, zgadzam się z Kumą, że słowa też świetnie dobrane...

Dziękuję za tak dobre tłumaczenie takiego ciekawego ficka.

Z życzeniami Weny i cierpliwości do niej,
Lily
Z Mackami nie ma żartów :mackigreen:


"Law school," Arthur says. "Law school gets everybody in the head. That's, you know. That's the whole point. Of law school."

Mostly, I exist in a state of denial about the denial. My head is a complex place, okay?
Aevenien Offline

Avatar użytkownika
Macki Dalekiego Zasięgu
 
Posty: 6214
Dołączył(a): 27 paź 2010, o 19:39
Lokalizacja: Warszawa

Postprzez Aevenien » 31 paź 2010, o 17:22

[autor docelowy - melania]

Hm. Za oknami słońce, letni wiatr powiewa między gałęziami drzew... A ja leżę w łóżku z gorączką i jedyne, co przypomina mi o nadchodzącym lecie, to zapach poziomkowego kisielku, którym właśnie się uwaliłam.
To opowiadanie jest jak ów kisielek - kojarzy mi się z ciepłem, słońcem, wszechobecną radością, piskiem małych dzieci, które wbiegają do morza, by się pochlapać - nieśmiało, zaczepnie...
Tekst przyjemny, lekki, łatwy i... i no. Jak tylko uda mi się opuścić wyrko i wypełznąć chociażby na balkon, kwitnące gdzieniegdzie kwiaty z pewnością przypomną mi o tym tekście.
Miałaś nadzieję wywołać uśmiech i udało Ci się (:

pzdr,
mel.
Z Mackami nie ma żartów :mackigreen:


"Law school," Arthur says. "Law school gets everybody in the head. That's, you know. That's the whole point. Of law school."

Mostly, I exist in a state of denial about the denial. My head is a complex place, okay?
Aevenien Offline

Avatar użytkownika
Macki Dalekiego Zasięgu
 
Posty: 6214
Dołączył(a): 27 paź 2010, o 19:39
Lokalizacja: Warszawa

Postprzez Aevenien » 31 paź 2010, o 17:22

[autor docelowy - Kiran]

Baaardzo smaczne. Czuć tu charakterystyczny tok myślenia Malfoya. Nie wyobrażam sobie pary Harry/Ron. To byłaby jedna wielka porażka. A swoją drogą to czasem chyba tak się zdarza - chłopiec spotyka chłopca. Takie gorzkie to trochę, a gorzkie historie są u mnie na pierwszym miejscu. Pokłon, Aevenien.
Kiran
Z Mackami nie ma żartów :mackigreen:


"Law school," Arthur says. "Law school gets everybody in the head. That's, you know. That's the whole point. Of law school."

Mostly, I exist in a state of denial about the denial. My head is a complex place, okay?
Aevenien Offline

Avatar użytkownika
Macki Dalekiego Zasięgu
 
Posty: 6214
Dołączył(a): 27 paź 2010, o 19:39
Lokalizacja: Warszawa

Postprzez Draconia Maleficia » 31 paź 2010, o 17:22

Wiesz co Ci powiem, Aev?
Podobało mi się:)
Bardzo lekkie, czytało się na wdechu, błędów nie zauważyłam. Fajny tekst, i ziarnko prawdy w nim jest. Świetnie przyrównałaś początki znajomości Draco i Harry'ego do typowych "końskich zalotów" przedszkolaków xD
Jak tak na to popatrzę, to całkiem prawdopodobne:)
Kupuję tę historię.
Życzę duuuużo Weny i czasu na tworzenie:)
Pozdro.
Często rozmawiam sama ze sobą, bo potrzebuję rady eksperta.
Draconia Maleficia Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 16
Dołączył(a): 30 paź 2010, o 16:56

Postprzez Yasna » 6 sie 2012, o 21:11

Pierwszy komentarz, a komentuję prawie po kolei - dzisiaj trochę poczytałam i jakoś tak mam na to natchnienie.
Od razu usprawiedliwiam się, czytać lubię właściwie wszystko i mam do czytanego słowa wielki szacunek, aczkolwiek bardzo, ale to bardzo subiektywny. Na dodatek nie zawsze potrafię w sposób logiczny czy sensowny uzasadnich moich symapatii czy antypatii.
Tyle w ramach wstępu - teraz wracam do tego, co powinno tu być.
Nie znam się za bardzo na tych wszystkich określeniach dotyczących internetowej twórczości, miniaturka do mnie przemawia. Przemawia i jako okreslenie tego utworu, jak i przemawia treścią. Dla mnie to tak jakby fragment pamiętnika, w którym na szybko spisuje się to, co w danym momencie najbardziej i najmocniej w nas uderza.Refleksja, przebłysk, gdy w jednym krótkim momencie uświadamiasz sobie co jest ważne tu i teraz, jak kształtują się twoje uczucia. I... po prostu podoba mi się to. Podoba mi się muzyka słów, ich dobór i drganie emocji. Nie mam pojęcia dlaczego, ale nad wizualizacjami mojej wyobraźni nie panuję, widzę Draco siedzącego na jakimś murku czy parapecie i piszącego te słowa w pamiętniku (wiem, że może to niedorzeczne). Zastaje go na tym Harry, dopytuje się, co Draco pisze. A ten ze śmiechem zamyka pamietnik i mówi z tym swoim ironicznym uśmiechem na ustach: - Może kiedyś Ci pokażę...
Omijam stogi siana, by mój słomiany zapał ich nie spopielił. Jakże wiele tracę.....
Yasna Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 39
Dołączył(a): 6 sie 2012, o 19:25
Lokalizacja: najciemniejszy mrok

Postprzez Amanda » 10 wrz 2012, o 20:39

Takie to fajne. Proste, przyjemne, jednoznaczne w swojej wymowie.
Początek skojarzył mi się, nie wiem czemu, z „Anią z Zielonego Wzgórza” i relacją jaka panowała między Anią a Gilbertem, chociaż to taki schemat, który powiela się wielokrotnie. Od bardzo się nie lubimy i dokuczamy sobie, do nie umiemy bez siebie żyć.
Ten tekst jest, jak ciepły promyk słońca, pieszczący skórę. Taki optymistyczny, wyważony w słowach. To jak powiedzieć „kocham cię” poprzez wiele słów, jak odpowiedzieć na pytanie „dlaczego to właśnie wy jesteście razem”.
I może jeszcze to, że opowiada to Draco, do którego to pasuje. Potter wydaje mi się, próbowałby szukać czegoś wielkiego w czymś prostym, a czegoś trudnego w czymś wielkim. Zawile, niezrozumiale. Draco oddał coś trudnego w prostych, przyjemnych słowach składających się na ciepłe opowiadanie.
Krótkie, ale nie wymagające niczego więcej by ucieszyć oko i umysł podczas czytania.
Obrazek
Amanda Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 564
Dołączył(a): 30 paź 2010, o 13:37
Lokalizacja: laptop w pewnej wsi

Postprzez CrazyCry » 12 lis 2013, o 20:19

Krótkie i milutkie. Tylko po co wielka litera przy drugim chłopcu w tytule?

Znasz tę historię — chłopiec spotyka dziewczynę


Myślę, że dziewczynę dobrze byłoby zdrobnić do dziewczynki. Po polsku brzmi to lepiej, bo przecież mówimy o małych dzieciach.

Zaczyna ciągać ją za włosy, popychać, śmiać się z niej i generalnie zmienia jej życie w prawdziwe piekło.


Z tym piekłem to bym nie przesadzała :P

To trochę tak jak z nami, nie Potter?


Jak nie Potter, to kto? Wydaje mi się, że przed nazwiskiem powinien pojawić się przecinek.

Z tymi bójkami to w kanonie nie było tak ostro, ale kto by się tym przejmował :D
Dziękuję za przekład i pozdrawiam!
Aerobic -> aerobik
Fanfic -> fanfik
Nie fanfick x.x
Fanpage "Effeminate boys"
CrazyCry Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 361
Dołączył(a): 8 lis 2011, o 09:12
Lokalizacja: Wawa

Postprzez @si@ » 30 sty 2019, o 18:09

Ten tekst jest piękny, uroczy, słodki, optymistyczny.
Urzeka mnie prostota, niby to wszystko oczywiste, ale narracja przyciąga czytelnika.
I nawet za sto lat, w przypadku tej dwójki, to wszystko będzie prawdą.
Dziękuję za to tłumaczenie.
@si@ Offline


 
Posty: 14
Dołączył(a): 24 wrz 2018, o 09:37


Powrót do Drarry

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości