[M] [T] Kto przeleciał Harry'ego Pottera?

z okazji akcji "Jesień z drarry"

Teksty poświęcone parze Harry/Draco.

Postprzez zanda » 3 paź 2011, o 19:19

Tytuł i link do oryginału: Who Shagged Harry Potter?
Autor: FaithWood
Beta: Aevenien :*
Zgoda na tłumaczenie: jest
Pairing: Harry/Draco, (Harry/?)
Rating: NC-17
Ostrzeżenia (albo zachęta, jak kto woli :P): PWP

Dedykowane takiej jednej kobiecie, która nie szanując mojego wieku, wciąż mnie o coś męczy... :P


Kto przeleciał Harry’ego Pottera?

— O, kurwa. — To były pierwsze słowa, które zaraz po przebudzeniu opuściły usta Draco. Tuż po tym jego przekleństwo zmieniło się w żałosny jęk, gdy bezskutecznie usiłował ukryć twarz przed ostrym światłem słonecznym. Próbował nawet schować głowę między poduszki, ale to akurat okazało się niemożliwe z bardzo prostego powodu — leżał na podłodze.
Biorąc pod uwagę rodzaj bólu głowy, jak również to, że był cały zesztywniały i miał dreszcze, Draco uznał, że ostatnia noc musiała być spektakularnym przeżyciem. Co z tego, że nic nie pamiętał? Wszystko wskazywało na to, że był wystarczająco pijany, by stracić przytomność na środku męskiego dormitorium Ślizgonów, więc zabawa musiała być przednia.
Odkleił policzek od podłogi, strząsnął z siebie koc, który w niewytłumaczalny sposób znalazł się na nim, podparł się na rękach i kolanach, a następnie powoli podniósł się na nogi. Przez chwilę chwiał się niebezpiecznie, ale jakimś cudem udało mu się utrzymać w pionie.
Zadowolony rozejrzał się dookoła, by sprawdzić, jak radzą sobie inni.
Blaise, szczęśliwy sukinkot, spał na łóżku, choć ta pozycja musiała być raczej niewygodna: głowa zwisała mu w dół, miał szeroko otwarte usta i — co było całkiem nietypowe — chrapał tak, jakby chciał nadrobić wszystkie lata niechrapania. Był kompletnie ubrany, a jego obute stopy leżały na poduszce.
Na krześle pod półką, na której ustawiono książki, spał Greg, z otwartą lekturą na kolanach. Draco pomyślał, że mało prawdopodobne jest, żeby on rzeczywiście czytał, albo Merlinie broń, uczył się, więc domyślił się, że w jakimś momencie książka musiał spaść z półki, skutecznie pozbawiając Grega przytomności.
Nieco na lewo od Grega, Theodore Nott leżał nieprzyzwoicie rozwalony na swoim kufrze, w pozycji mówiącej nikt-mnie-nie-okradnie-bo-chronię-swój-dobytek. Albo runął tam na skutek pijaństwa, albo został w nocy brutalnie zamordowany i aktualnie powoli się rozkładał.
Draco wzruszył ramionami, wziął głęboki wdech i postanowił, że nie będzie znosić w samotności cierpienia wywołanego bólem głowy.
— Wspaniała noc! — zawołał głośno. — Nieprawdaż? — Jego donośny głos natychmiast wywołał poruszenie.
Blaise spadł z łóżka, a Theo, który okazał się całkiem żywy, poderwał się i potoczył wokół dzikim wzrokiem. Tylko Greg ani drgnął i spokojnie spał dalej.
— Niech to diabli — westchnął Blaise, podnosząc się z podłogi i podtrzymując kolumny łóżka. Chwiał się, a jego twarz była chorobliwie blada, więc Draco szybko się odsunął, na wypadek gdyby Blaise miał puścić pawia.
— Wspaniała? Naprawdę coś pamiętasz? — spytał Theo, pocierając twarz, a w jego głosie brzmiało niedowierzanie. Generalnie był zbyt opanowany, jak na kogoś, kto właśnie spędził noc rozwalony na własnym kufrze.
— Częściowo — odparł Draco zwięźle, choć nieprawdziwie.
— Taa, ja też — potwierdził Nott nonszalancko.
— No cóż, więc pewnie obaj możecie mi to wyjaśnić? — szepnął Blaise, trzymając się kurczowo łóżka Crabbe’a i wpatrując się w coś szeroko otwartymi oczami.
— Upiłeś się i teraz będziesz rzygać. Co tu jest do wyjaśniania? — mruknął Draco, marszcząc nos i odsunął się jeszcze dalej.
Theo jednak podszedł bliżej i przekrzywił głowę, a jego brwi momentalnie uniosły się pod linię włosów. Co było prawdziwym wyczynem, ponieważ Theo miał naprawdę wysokie czoło.
— Słodki Merlinie — powiedział i zagwizdał cichutko pod nosem, stając tuż obok Blaise’a. Obaj wpatrywali się w łóżko Crabbe’a z minami wyrażającymi czyste zdumienie.
Lekko poddenerwowany, ale też zaciekawiony Draco podszedł bliżej i rozsunął kotary, które zasłaniały mu widok. Sekundę później pożałował, że to zrobił. Gdy tylko spojrzał na osobę śpiącą spokojnie na łóżku przed nim, jego ciało zareagowało gwałtownie, odprowadzając całą krew w dolne partie.
Harry Potter spał spokojnie. Nieokiełznane czarne włosy kontrastowały z bielą poduszki, czarne rzęsy dotykały bladych policzków, a klatka piersiowa — jego naga klatka piersiowa — miarowo unosiła się i opadała. Strategicznie umieszczone prześcieradło przykrywało prawe udo i krocze, podczas gdy cała reszta stanowiła ucztę dla oczu Draco — płaski brzuch, odkryte biodro i długie, umięśnione nogi. Nie było więc żadnych wątpliwości, był nagi.
Draco zamrugał kilkakrotnie, jednak za każdym razem, gdy otwierał oczy był równie zszokowany.
— Co on tu robi? — wydusił z siebie po, jak mu się wydawało, godzinach.
— Śpi — stwierdził beznamiętnie Nott. — Pytanie dlaczego tu jest?
— Nie, pytanie brzmi: dlaczego jest nagi? — dodał Blaise ze wzrokiem utkwionym w zupełnie niewłaściwy, zdaniem Draco, sposób w kuszącym biodrze Pottera.
Draco zagryzł wargi.
— Właściwie najbardziej interesującym pytaniem jest: Kto go rozebrał? — wymamrotał, nie łudząc się nawet, że brał udział w rozbieraniu Harry’ego Pottera.
— Cóż, to nie byłem ja! — powiedział szybko Nott, co automatycznie zabrzmiało, jakby był winny. — Jestem hetero. W przeciwieństwie do was dwóch.
To był akurat dobry argument.
— Hej! Nie jest nawet w moim typie — bronił się Blaise. — A przynajmniej nie był do tej pory — dodał i rzucił Potterowi pożądliwe spojrzenie.
Chłopak poruszył się i wszyscy trzej wstrzymali na chwilę oddech. Jednak Potter przekręcił tylko głowę i podciągnął nogi, odsłaniając jeszcze więcej nagiej skóry i odrobinę ciemnych włosów, po czym znów zaczął rytmicznie oddychać.
Wreszcie odetchnęli i Blaise odważnie przeniósł spojrzenie na prześcieradło okrywające nagie ciało, a jego mina sugerowała, że najchętniej by je z niego zerwał.
Zbyt zajęty wpatrywaniem się w Blaise’a Draco nie zauważył, że Theo patrzy na niego wyczekująco.
Zaskoczony skrzyżował ręce na klatce piersiowej, zbyt późno orientując się, jak obronny ruch właśnie wykonał.
— Ale on nie jest też w moim typie — powiedział pospiesznie. Blaise i Theo wymienili spojrzenia, które wyraźnie wskazywały, że mu nie wierzą, więc Draco szybko wymyślił coś innego: — Nienawidzimy się! Potter nienawidzi mnie bardziej niż kogokolwiek innego! — przypominał im gniewnie. — Nie pozwoliłby mi się przelecieć. Więc to jasne, że tego nie zrobiłem. — Draco pociągnął nosem, nie potrafiąc dobrze ukryć żalu w swoim głosie.
— Ja tego nie zrobiłem! — zawołał nagle Greg, wstając szybko i wyglądając na przestraszonego. Potem zmieszany zmarszczył brwi i spytał: — Czego nie zrobiłem?
— Nie przeleciałeś Harry’ego Pottera — wyjaśnił pomocnie Theo, jednocześnie wskazując Gryfona kciukiem.
Greg powoli podszedł, stanął obok Theo i dokładnie obejrzał nagiego mężczyznę na łóżku.
— Nie sądzę, żebym to zrobił — stwierdził wreszcie. — Nigdy nie uprawiałem seksu — dodał z zadumanym uśmiechem. Po chwili, pełnym nadziei głosem, zapytał: — Myślisz, że mogłem to zrobić?
Blaise potarł skronie, całkowicie ignorując Grega.
— Wiecie, co to oznacza? Mamy kłopoty. Mogą nas za to nawet wywalić. On powie, że kilku złych Ślizgonów porwało go, upiło i wykorzystało.
— Cóż, prawdopodobnie tak właśnie było — podsumował Draco.
— Dokładnie! Nie jest dobrze. — Blaise rozpaczliwie potrząsnął głową. — A to wszystko twoja wina — poinformował zaskoczonego Notta. — O, nie bądź taki zszokowany! To ty mówiłeś, że mamy zaprosić ludzi z innych domów na naszą sekretną imprezę. W duchu… podlizywania się.
Nott prychnął.
— Mówiłem o duchu międzydomowego pojednania...
— To jedno i to samo.
— … i nie mówiłem, że mamy zaprosić jego. Miałem na myśli tę ładniutką dziewczynę z Ravenclawu, albo tamtą śliczną dziewczynę z Gryffindoru, a nie Pottera.
— Przestań wciąż podkreślać, że jesteś hetero! — warknął Blaise. — Wiesz, że tylko winny się tłumaczy? I do cholery, jeśli nie ty, to kto zaprosił Pottera?
Draco odwrócił wzrok. Kiedy spojrzał z powrotem na chłopaków, wbijały się w niego trzy niedowierzające spojrzenia. Choć w przypadku Grega, wyrażało ono jakby bardziej czyste zagubienie.
— Cóż, myślałem, że mieliście na myśli Pottera — powiedział obronnym tonem Draco. — Sądzę, że powinniśmy spróbować pokazać mu się od dobrej strony. Biorąc pod uwagę, że to Wybraniec i takie tam.
— Mówiąc „pokazać się Potterowi od dobrej strony" masz na myśli dostać się do jego spodni? — Theo uśmiechnął się ironicznie.
— To jest dobra strona, a przynajmniej dobra strona Pottera — skomentował Blaise, który uległ pokusie, podniósł okrywające Pottera prześcieradło i wpatrywał się bezwstydnie w jego krocze.
— Ooo, ktoś tu się cieszy na nasz widok. — Rozbawienie Theo zirytowało Draco, który stał w cholernie złym miejscu i widok nadal zasłaniało mu prześcieradło.
— Przestańcie się gapić! — szepnął wściekły. — To… To nieprzyzwoite.
Blaise puścił prześcieradło i uśmiechnął się do niego złośliwie.
— Cóż, ktoś tu jest zazdrosny. To wszystko tłumaczy. Najwyraźniej to ty go przeleciałeś — podsumował, a Theo skwapliwie mu przytaknął.
— Co? Nie! Zapominasz chyba, że ja i Potter jesteśmy… arcywrogami! — Widząc zwątpienie Blaise’a i Notta, postanowił zastosować dywersję. — Założę się, że to Greg. Praktycznie się przyznał!
No cóż, wybrał raczej kiepską taktykę.
— Hmm… Teraz jak sobie o tym myślę — powiedział smutno Greg. — To właściwie nie byłem na tej imprezie. Nie zostałem zaproszony.
Twarz Draco wyrażała zmieszanie.
— Oczywiście, że byłeś zaproszony, Greg. Jak każdy Ślizgon ze starszego rocznika. Zaproszenia rozdawano w piątek wieczorem. Skrzaty domowe nie mogły nic spieprzyć, miały rozkaz umieścić je w czekoladowych mufinkach i wręczyć odpowiednim osobom… — Nagle uświadomił sobie do kogo mówił i westchnął. — Już rozumiem.
Greg pociągnął nosem.
— Musiały być czekoladowe?
— Były nafaszerowane pergaminem. Jak mogłeś tego nie zauważyć i zjeść babeczkę? — zdziwił się Blaise.
— To było nawet zabawne. Myślałem, że troszkę się zestarzały.
— A później mogłeś…
— Och, kto by się przejmował Goyle’em? — warknął Theo. — Draco przeleciał Pottera. To oczywiste.
Draco stłumił wewnętrzne pragnienie uwierzenia, że jest to prawda. W końcu skrycie…
— On podkochuje się w nim od lat!
…albo mniej skrycie, był w nim zadurzony od lat. Z drugiej strony, jeśli przeleciał Pottera, to dlaczego, do cholery, miałby spać na podłodze? Niewątpliwie powinien spać z nim, owinięty wokół jego nagiego ciała z penisem wciśniętym między jego pośla…
— Masz rację, Nott. Myślę, że powinniśmy ich zostawić. Niech Draco posprząta swój bałagan. Albo niech zrobi większy, jeśli tylko chce. — Blaise ostatnie zdanie dodał już prawie wychodząc.
— Nie! — Draco wpadł w panikę. — To nie byłem ja! Dobra, może i się w nim kocham, ale jeśli bym go przeleciał, to bym to pamiętał! — powiedział stanowczo. Pomógł mu nagły przebłysk pamięci. — Wiem, kto to był! — krzyknął triumfalnie. — To był ten facet, który wypił za dużo. Pamiętacie tego szalonego skurczybyka? Zdjął koszulkę i tańczył na stole, a kiedy próbował wykonać taniec erotyczny Potter zwiał — parsknął Draco, wyjątkowo wyraźnie to teraz pamiętając. Potter wyglądał wtedy na zmieszanego i lekko przerażonego.
Theo zmarszczył brwi i posłał Draco niedowierzające spojrzenie.
— To byłeś ty.
Zbulwersowany Draco już otwierał usta, by zaprzeczyć temu oczywistemu pomówieniu, gdy nagle przypomniał sobie, jak ktoś błagał go, by założył z powrotem koszulę, podczas gdy ktoś inny usiłował wcisnął mu w spodnie kilka galeonów.
— Ups — powiedział żałośnie. — Ale sami widzicie, Potter uciekł — dodał, czując się jeszcze bardziej nieszczęśliwy po uświadomieniu sobie tego faktu.
Blaise machnął ręką.
Wszyscy uciekli. — Później zmrużył oczy, przechylił głowę i patrząc na Theo, rzucił:
— Poza Nottem, który obściskiwał się na kanapie z młodszym bratem Daphne Greengrass — dodał z wyrzutem. — Heteryk jak cholera...
Theo wyglądał, jakby nie mógł słowa wydusić, ale Draco potrząsnął głową.
— Daphne ma siostrę, nie brata. Astoria to dziewczyna.
Blaise szeroko otworzył oczy, a jego usta uformowały się w perfekcyjne „o”.
— Jesteś pewny? Bo to fajne ciacho.
— Raczej nie-aż-tak-fajna laska. Zaufaj mi — zapewnił go Draco. — Przekonałem się o tym na własnej skórze.
Theo, wyraźnie obrażony w imieniu swojej dziewczyny, wzniósł ręce ku górze.
— Mam tego dość. Zrobił to jeden z was, a ja mam lepsze rzeczy do roboty. — Ruszył demonstracyjnie w kierunku drzwi.
— W niedzielę? — syknął za nim Blaise.
— Daj mu spokój — gderał Draco. — Pewnie chce iść zobaczyć, czy Astoria ma fiuta.
Drzwi zatrzasnęły się z hukiem.
— Więc ja też idę — powiedział Blaise z żalem.
— Nie, nie idziesz! — warknął Draco, chwytając Blaise’a za koszulę. — Nie zostawisz mnie z tym samego. Nadal nie wiemy, kto to zrobił. Być może obaj go przelecieliśmy. — Draco obnażył zęby, nagle niesamowicie poirytowany własną insynuacją.
— Może tak, ale dowody obciążają tylko jedną osobę — stwierdził Blaise jedwabistym głosem, mrugając zalotnie. — Bo widzisz, z nas dwóch to nie ja mam na sobie koszulę Pottera.
Draco aż sapnął z wrażenia, jednocześnie przerażony i pełen nadziei. Puścił Blaise’a i spojrzał w dół, na białą, ekskluzywną koszulę, którą miał na sobie. Była rozpięta, pognieciona... i zdecydowanie należała do niego.
Szlag by to trafił.
Draco podniósł głowę i rzucił się na Blaise’a, ale było za późno. Korzystając z jego roztargnienia Zabini ruszył do drzwi i zwiał jak tchórz.
Przygnębiony Draco oparł głowę na dłoniach, ukradkiem spoglądając na Grega, który nadal stał obok Pottera. Wyglądał na zmartwionego, ale najwyraźniej nie miał zamiaru uciec. Poczciwy Greg.
— Potrzebujemy planu — powiedział zdeterminowany Draco.
Greg przytaknął i wbił w niego wyczekujące spojrzenie.
— Dobra. — Draco odchrząknął i zaczął kombinować. — Gdy Potter się obudzi, zacznie krzyczeć, że go uprowadzono, a potem wykorzystano jego biedną i niewinną osobę. Mógłbym go oszołomić albo rzucić Obliviate, ale oba rozwiązania będą tymczasowe, bo wszyscy, łącznie z nim, prawdopodobnie odgadną, gdzie spędził noc. A wtedy cały Slytherin, wliczając w to mnie, nadal będzie musiał za to odpowiedzieć. — Draco westchnął, zastanawiając się nad innymi możliwościami. Potter pewnie i tak nic nie będzie pamiętał; na trzeźwo nie przespałby się ze Ślizgonem. I z tego co wiedział, Potter nawet nie był gejem.
Choć z tego, co wiedział Potter, Draco również nim nie był.
Nagle doznał przebłysku inspiracji. A może odwrócić sytuację na swoją korzyść kosztem Pottera?
Draco spojrzał na nagiego Gryfona, który nadal spał, nieświadomy swojego otoczenia, a potem uśmiechnął się złośliwie i zaczął układać swój nikczemny plan.
— A co, jeśli ja zacznę krzyczeć zanim on zacznie? Co, jeśli to ja zarzucę mu, że wykorzystał mnie biednego, nieskalanego? Mógłbym sprawić, że poczuje się winny. Jest głupi — da się na to nabrać. Muszę tylko... em... zdjąć ubrania i położyć się razem z nim. — Draco rzucił okiem na Grega.
Ten zmarszczył brwi, jednak gdy tylko napotkał spojrzenie Draco, rozpogodził się.
— Doskonały pomysł! — krzyknął zachęcająco, co natychmiast spowodowało, że plan wydał się Malfoyowi godny pożałowania.
Jednak był jedynym, jaki miał i z pewnością posiadał pewne korzyści.
— Możesz już iść — poinformował Grega, który wyglądał jakby mu niesamowicie ulżyło. Wybiegł z pokoju tak szybko, że jego masywne ciało zmieniło się w smugę cienia.
Draco wziął drżący oddech, kiedy został sam na sam z nagim Potterem. To się nie skończy dobrze, bez względu na to, co zrobi, więc równie dobrze mógł zrobić to, co chciał. Mając to na uwadze, powoli rozebrał się i przysunął do łóżka. Usiadł na nim ostrożnie, a później położył się obok Pottera, wkładając różdżkę pod poduszkę, na wypadek, gdyby — co było bardzo prawdopodobne — była mu potrzebna.
Potter był ciepły i przyjemnie pachniał, więc Draco przysunął się bliżej, kładąc rękę na piersi Harry’ego i wtulając głowę w jego szyję. Wiedząc, że prawdopodobnie oberwie klątwą zaraz po tym, jak Potter się obudzi, Draco napawał się chwilą i tym, że znajduje się w miejscu, w którym nigdy nie wierzył, że będzie. Wytyczał dłonią szlak na skórze Pottera, wycisnął na jego szyi drobny pocałunek, w duchu ćwicząc swoją Święty-Melinie-co-ty-sukinsynu-robisz-w-moim-łóżku mowę.
Ciesząc się dotykiem ciał i dysząc cichutko, gdy jego członek został dociśnięty do uda Pottera, Draco zagryzł wargi, rysując palcami kręgi na jego klatce piersiowej. Z zadowoleniem zauważył, że ciemne, wspaniale wyglądające sutki stwardniały pod jego dotykiem.
Zbyt ciekawy, by nie wykorzystać takiej okazji, przesunął rękę niżej, w stronę prześcieradła okrywającego część Pottera. Złapał za materiał i uchylił go, wstrzymując oddech, ale w tym momencie Gryfon poruszył się, mrucząc coś i Draco puścił tkaninę, zdecydowany udawać, że śpi. Potter chwilę wiercił się i coś mamrotał, po czym zaskoczył Draco, przesuwając ramiona tak, że Ślizgon znalazł się nagle w jego silnym uścisku. Spanikowany uświadomił sobie, że jego różdżka właśnie znalazła się poza zasięgiem.
I nagle ręce Pottera były wszędzie. Pogłaskały plecy Draco i zsunęły się niżej, by ścisnąć jego pośladki. Były w jego włosach, przesuwały się po karku i ramionach, skutecznie więżąc i pozbawiając go tchu.
— Mmm... — mruknął Potter z nosem zanurzonym w blond włosach.
Draco zamarł, choć był świadomy, że to najlepszy moment, by zacząć krzyczeć. O ile się orientował, Potter miał dziewczynę i pewnie właśnie myślał, że budzi się obok niej. Nie potrafił przewidzieć, co Gryfon zrobi, gdy zorientuje się, że przytula Draco Malfoya.
Już otwierał usta, ale Potter pozbawił go powietrza, przekręcając ich tak, że Draco znalazł się pod nim. Głowę wtulił w zgięcie szyi Ślizgona, jego usta zaatakowały to miejsce, gdzie bije puls, a chwilę później wymruczał miękko:
— Dobry.
Draco chciał wykrzyczeć planowane pierwotnie „co ty, kurwa, robisz w moim łóżku, Potter”, ale jedyne, na co obecnie mógłby się zdobyć to „...kurwa...Potter...”, a obawiał się, że to raczej nie odzwierciedla jego pierwotnych intencji.
Nie do końca obudzony Potter ssał i lizał szyję Draco, przesuwając się ku jego szczęce. Mógł w każdej chwili otworzyć oczy i Draco wiedział, że to jego ostatnia szansa. Chciał już coś powiedzieć, ale Harry właśnie obsypywał pocałunkami linię jego szczęki, policzki, kąciki ust i Draco po prostu nie mógł go powstrzymać. I wtedy Potter otworzył oczy i utkwił w nim swoje niesamowicie zielone spojrzenie.
Malfoy wstrzymał oddech, rezygnując ze swojego szalonego planu i tylko leżał przerażony, czekając na nieuchronny wybuch.
Ale ten nigdy nie nadszedł. Chwilkę zajęło Draco zauważenie, że Potter nie wyglądał na zdenerwowanego. Wręcz przeciwnie, spoglądał na Draco jakby... kokieteryjnie.
— Co za noc — skomentował Potter, uśmiechając się szeroko.
Draco nadal miał otwarte usta, ale nie miał pojęcia, co właściwie mógłby powiedzieć.
— Nie wiedziałem, że jesteś taki... giętki — kontynuował Harry, przyciskając do niego biodra tak, by ich erekcje się zetknęły.
Draco sapnął, wypychając biodra w stronę Pottera i kładąc ręce na jego pośladkach. Napędzał go strach, że Potter może nagle zdecydować się odejść, co doprowadziłoby Draco do nieuchronnej śmierci.
Ciężko było zachować pozory, jednak umysł Draco dzielnie walczył, by zrozumieć, co się dzieje. Najwyraźniej wczoraj przespał się z Potterem, ale za nic nie mógł sobie tego przypomnieć. Co, w chwili obecnej, nie wydawało mu się aż tak istotną kwestią.
— Jesteś pełen niespodzianek — wymruczał Potter zupełnie nie po potterowsku, przez co Draco zaczął zastanawiać się, czy aby mu się to nie śni. Albo czy nie umarł i nie poszedł do nieba. Albo do piekła, w zależności od tego, co stanie się później.
Potter wciąż poruszał biodrami, pocierając ich erekcje w sposób, od którego Draco tracił zarówno oddech, jak i zmysły. I wtedy Gryfon pocałował go, a jego język wślizgnął się w usta Draco. Ręce Ślizgona zostały uwięzione i dociśnięte do poduszki, a on sam stwierdził, że nie ma znaczenia, czy jest już martwy, bo i tak zaraz padnie trupem.
Po dłuższej chwili, podczas której Draco mógł jedynie podkurczać palce, czując, jak jego ciało topi się, jakby było pozbawione kości, Potter odsunął się, oddychając płytko i spojrzał w dół pociemniałymi oczami, a rozszerzone źrenice wyraźnie pokazywały jego podniecenie.
— Potrzebujemy lubrykantu — oświadczył niespodziewanie, ale bardzo praktycznie i Draco nie mógł się z tym nie zgodzić. Jego członek aż bolał, a całe ciało wyginało się w łuk, domagając się uwolnienia nagromadzonego w nim napięcia.
— Potrzebuję mojej różdżki — dodał Potter i Draco rozejrzał się gorączkowo, nie mając pojęcia, gdzie ona może być. Zamiast tego sięgnął pod poduszkę, wyjmując swoją i podał ją Potterowi.
Sekundę później zorientował się, co zrobił. Wręczył Potterowi swoją jedyną broń, pozostając zupełnie bezbronny. To było zupełnie idiotyczne. Harry najwyraźniej pomyślał to samo, biorąc różdżkę. Jego mina dobitnie świadczyła o tym, że poczuł się tym gestem równie zaskoczony co Draco.
— Ja... — wydyszał przerażony Draco. Potter teraz go przeklnie, bo wszystko było pewnie podstępem, mającym na celu sprawdzenie, jak daleko Draco się posunie. I zaraz wykrzyczy własną ty-diabelski-sukinsynie mowę i miotnie w niego taką klątwą, że Draco będzie ją odczuwał przez cały tydzień.
Draco zamknął oczy, gdy Potter machnął różdżką i zawołał:
Accio lubrykant!
Zalała go fala niewyobrażalnej ulgi i otworzył oczy, by zobaczyć, jak kilkanaście buteleczek i tubek wylatuje z szuflady i ląduje obok nich na łóżku.
Potter spojrzał na naprawdę szeroki wybór nawilżaczy i powiedział żałośnie:
— Zawsze wiedziałem, że Ślizgoni to zboki.
— To wszystko Blaise’a — rzucił szybko Draco. — A zwłaszcza ten — skłamał, gdy Potter wziął różową buteleczkę, przekornie unosząc brwi.
Potter tylko uśmiechnął się i odkorkował fiolkę.
— Więc, Draco, powiedz mi. Pamiętasz, co stało się zeszłej nocy? — spytał konwersacyjnie, siadając okrakiem na udach Draco i rozcierając lubrykant między palcami. Do Draco jednak wszystko docierało bardzo powoli, bo był zbyt zajęty wpatrywaniem się w nagie ciało Pottera. A konkretnie w jego sterczącego, ciężkiego, sączącego się penisa, który bez wątpienia był najdoskonalszą rzeczą, jaką Draco widział w całym swoim życiu. Choć biorąc pod uwagę, jak bardzo ograniczone aktualnie były jego wspomnienia, mogła to być przesada.
— Eee... niewyraźnie — stwierdził Draco, oblizując usta i przełykając ciężko, po czym zmusił się do oderwania wzroku od członka Pottera. Zamiast tego patrzył teraz zdumiony na jego mokre palce.
— Tak? — zapytał Potter, choć bardziej przypominało to jęk, bo w tym samym momencie uniósł biodra i sięgnął dłonią poza własne jądra, a jego palce zniknęły za nimi.
Draco zaskomlał, wpatrując się z niedowierzaniem w poruszającą się rytmicznie rękę Pottera, gdy drobne skurcze bioder i cichutkie westchnienia stanowiły jedyną wskazówkę, świadczącą o tym, że Gryfon właśnie pieprzył się palcami. Co było wyjątkowo paskudne z jego strony, ponieważ Draco chciał to zobaczyć, a uniemożliwiała mu to jego pozycja.
Potterowi nawet nie drgnął głos, gdy spytał:
— Ja pamiętam wszystko, chcesz o tym usłyszeć?
Draco skinął tylko głową, niezdolny odezwać się, czy oderwać oczu od ręki Pottera. Ten przesunął się odrobinę, łaskawie dając Draco lepszy widok — dzięki temu Draco mógł w końcu zobaczyć, że Potter wsuwał w siebie teraz dwa palce. Najpierw poruszał nimi powoli, pot zalśnił na jego brzuchu, następnie jego ruchy nabrały szybkości, a oddech przyspieszył.
— Więc — zaczął Potter, używając tonu, jakim toczy się rozmowę przy podwieczorku. — Po pierwsze, prawie udusiłem się w piątek swoją czekoladową mufinką. — Zaśmiał się, a potem jęknął, gdy wyjął z siebie palce. Zamknął śliską dłoń na członku Draco i poruszając nią powoli góra-dół spowodował, że Ślizgon prawie zakrztusił się własnym językiem. — Wtedy zdałem sobie sprawę, że wetknięty w nią pergamin jest w rzeczywistości zaproszeniem na imprezę Slytherinu. Wiesz, co sobie pomyślałem? — spytał Potter, przesuwając się bliżej i ustawiając okrakiem nad biodrami Draco.
— O słodki Merlinie! — krzyknął Draco, gdy Potter mocno chwycił jego penisa i bezceremonialnie się na niego opuścił, jęcząc przy tym z przyjemności.
Potter wziął drżący oddech, jednak zdołał się uśmiechnąć.
— No cóż, nie byłem aż tak zaskoczony.
Draco jęknął i chwycił Pottera za biodra, bo naprawdę potrzebował położyć na czymś dłonie. Czuł, jakby miał utonąć w tym niesamowitym ciepłe i uczuciu bycia wewnątrz Harry’ego Pottera. Nieprawdopodobnie ciasnego Harry’ego Pottera.
— Byłem odrobinę zaciekawiony — kontynuował Potter, zaskakując tym Draco, który stracił wątek jego wypowiedzi. Rozmowa nie była dla niego w tym momencie najważniejsza, coraz mniej obchodziło go gadanie, a coraz bardziej pieprzenie. Ale Potter najwyraźniej nie miał zamiaru przestać. — Więc zdecydowałem się pójść i zobaczyć, czego chcą Ślizgoni. — Głos Pottera w końcu się załamał, a on sam wbił paznokcie w brzuch Draco, na próbę unosząc się i opadając delikatnie na jego biodra, dostosowując się powoli do uczucia wypełnienia. — Byłem ciekawy, czy planujecie coś pokręconego. — Potter zataczał biodrami maleńkie kółka, powodując, że członek Draco wysuwał się z niego trochę i zaraz znikał w nim z powrotem. To była tortura, ale wyśmienita tortura, która spowodowała, że Draco zagryzł wargi i zacisnął ręce na Potterze, usiłując wypchnąć biodra do góry. Próba była daremna, ręce i uda Harry’ego skutecznie trzymały go na miejscu, nie pozwalając mu przejąć kontroli nad ruchami ich ciał. — Okazało się, że twój plan był przebiegły. Połowa Slytherinu próbowała mnie molestować. Jednakże zagroziłeś, że przeklniesz ich wszystkich. Co w sumie było urocze, ale niesamowicie irytujące. — Potter zacisnął mięśnie na członku Draco, powodując, że ten załkał głośno wijąc się i prężąc na łóżku. — To była bardzo pouczająca noc. — Potter utrzymywał koliste ruchy bioder, przyspieszając nieznacznie, wciąż jednak nie pozwalając na bardziej zdecydowane pchnięcia. — Dowiedziałem się, że Ślizgoni nie mają mocnych głów. Są za to gościnni do tego stopnia, by pozwolić mi spać w łóżku Crabbe’a, żebym uniknął złapania w drodze powrotnej do Wieży Gryffindora. Jednak nie aż tak gościnni, by pożyczyć mi piżamę. — Potter przerwał, by jęknąć i Draco nie mógł nic poradzić na to, że jęknął razem z nim. Oczy Gryfona były teraz zupełnie ciemne i chłopak wyraźnie walczył o każdy oddech. Pot błyszczał na jego czole, włosy opadały do przodu, a jego biodra nadal kontynuowały torturowanie Draco. Mięśnie Harry’ego były spięte i drżały z wysiłku, by utrzymać ciało Draco przyszpilone do łóżka.
O dziwo, mówił dalej:
— W rzeczywistości, Nott nawet rzucił się na swój kufer w obawie, że zabiorę mu jego piżamę. Postanowiłem więc spać nago i rozebrałem się, co nie było dobrą decyzją, bo uznałeś to za zaproszenie i chciałeś zakraść się do mojego łóżka. Kilka razy. Aż w końcu cię oszołomiłem.
Draco zaskamlał, po części dlatego, że ogarnęła go niemalże desperacka potrzeba, a Potter był tak cholernie powolny, i po części dlatego, że zaczynał sobie uświadamiać, że tak naprawdę nie przeleciał wczoraj Pottera. A to znaczyło, że Potter był doskonale świadomy, że Draco celowo wkradł się do jego łóżka i próbował udawać, że do czegoś jednak doszło. A to z kolei oznaczało, że jego wcześniejszy wniosek, dotyczący tego, że Potter usiłował go zabić, nie był tak szalony, jak mogłoby się wydawać.
— Później — wydyszał Harry, a jego słowa przerwał głośny jęk, który niczym ogień przebiegł przez ciało Draco, pomimo jego oczywistego cierpienia. — Zasnąłem i spałem spokojnie, aż ktoś zaczął przeklinać i mnie obudził. — Potter przestał zataczać biodrami kręgi, w zamian poruszając się w górę i w dół, nareszcie pieprząc Draco. — Prawie ujawniłem, że się obudziłem, jednak cieszę się, że tak się nie stało, bo inaczej nie usłyszałbym bardzo interesującej rozmowy. — Potter przyspieszył swoje ruchy, powodując, że ciało Draco aż drżało. — I nie dowiedziałbym się, że twoje wczorajsze postępowanie nie było, jak myślałem, skutkiem zbyt dużej ilości alkoholu, ale najwyraźniej — Ach! — skutkiem długoletniego zadurzenia. — Potter zaśmiał się bez tchu, a Draco jęknął, zarówno z powodu swojego wyznania, które usłyszał Harry, jak i z przyjemności, bo Gryfon właśnie zaczął ujeżdżać go na poważnie. Unosił się gwałtownie, by potem pchnąć w dół i wygiąć się w łuk, a mięśnie jego brzucha i ud napinały się, gdy bezlitośnie nabijał się na członek Ślizgona.
Draco był stracony; wszystkie myśli opuściły go, kiedy został porwany przez przetaczający się przez jego ciało orgazm. Uwolniony, wygiął się wysoko w górę, szarpnął biodrami, a jego usta rozchyliły się, by krzyknąć z rozkoszy. Jego orgazm wydawał się trwać godzinami, ciało zwiotczało po takim wysiłku, ale i tak drżał za każdym razem, gdy Potter zaciskał się wokół niego, masując jego mięknącego członka. Na szczęście Potter zlitował się w końcu i pozwolił, by Draco wysunął się z niego. Potem przesunął się, kładąc swoje spocone ciało na nim, układając się między jego nogami.
Po kilku oszałamiających i pozbawionych tchu chwilach, Draco odzyskał głos i zdolność myślenia.
— Właściwie... to... źle zrozumiałeś. Powiedziałem, że chciałem cię zniszczyć od lat*. To oczywiste. Ponieważ się nienawidzimy, a ja jestem zły — powiedział bez przekonania, zażenowany całą sytuacją. Udało mu się zrobić z siebie kompletnego durnia przed Potterem. Jego zakochanie zostało ujawnione i ...
I uprawiali właśnie nieziemski seks.
Draco zmarszczył brwi. Teraz, gdy o tym myślał, uznał że to był dziwny, ale ciekawy obrót wydarzeń. Ale nieważne jak ciekawe to było, Draco nadal się martwił się, bo to nie miało sensu. Może Potter ma jakiś dziwny plan, który ostatecznie doprowadzi go do szaleństwa? W tym przypadku można uznać, że ten proces już się rozpoczął. Jednak gdy Draco odważnie otworzył oczy i spojrzał na Pottera, troska o swoje zdrowie psychiczne szybko została zastąpiona przez inny problem.
Było tyle napięcia w wyrazie twarzy Pottera, a wciąż ciemne oczy patrzyły na niego łakomie. Dodatkowo, ciepła twardość ocierała się o jego uda. Przełykając ślinę zrozumiał, że Potter nie doszedł. I z pewnością planował sam zająć się tym problemem, wnioskując z faktu, że ponownie rozcierał lubrykant na swoich palcach.
— Później możesz próbować mnie zniszczyć. To brzmi zabawnie — mruknął Potter szorstkim głosem, ale Draco zdążył już zapomnieć o czym rozmawiali. Miał ważniejsze sprawy na głowie, przykładowo wślizgującą się między jego pośladki rękę Pottera. Nieco zaniepokojony Draco usiłował zacisnąć uda, jednak było to niemożliwe z Potterem leżącym między nimi. Jeden palec nacisnął na jego wejście i został powoli wsunięty do środka.
Draco skrzywił się na to uczucie i zaskamlał, gdy Potter się nie wycofał, nadal pozostawiając w nim palec.
Potter przyglądał mu się uważnie i było to tak intensywne, że niemal przerażające.
— Jesteś na mnie zły? — wydyszał Draco, nadal wijąc się i skręcając pod Potterem. Nie chciał tego, jeśli Potter był zły. No dobra, chciał, ale to była ostatnia nić łącząca go z jego poczuciem godności. Zakochany czy nie, nie mógł dopuścić, by Potter robił z nim, co tylko chciał.
— Czy wyglądam na złego? — Potter oblizał usta, wpatrując się w Draco, kiedy jego palec wsuwał się i wysuwał z blondyna.
— Właściwie to tak, raczej tak.
Potter zaśmiał się, jego białe zęby lśniły, a oczy migotały.
— To nie jest moja wściekła mina. To jest moja „O-Boże-Jestem-Tak-Twardy-I-Nie-Mogę-Uwierzyc-Że-Będę-Cię-Pieprzyć” mina. Powinieneś nauczyć się je rozróżniać. Na przyszłość.
Draco zrobił spazmatyczny wdech, ale nie wiedział, czy to z powodu kolejnego palca, który teraz odpowiednio go rozciągał, czy dlatego, że Potter obiecał, że będzie go pieprzyć. A może dlatego, że Potter nawiązał do przyszłości? Co wskazywałoby, że obecna sytuacja się powtórzy. Co było niesamowite i nad wyraz pożądane, jednak jako realista wiedział, że było to także niemożliwe.
— Nie nienawidzisz mnie? — spytał Draco, walcząc, by zachować resztki rozsądku, jednocześnie wciąż napierając na palce Pottera, których obecność zaczynała być przyjemna. Bardziej niż przyjemna. One powodowały, że Draco pragnął mruczeć, więc zamruczał, zaciskając się wokół nich i usiłując wciągnąć je głębiej.
Usta Pottera zadrżały, gdy ostrożnie zmienił kąt i podrażnił prostatę Draco, który oddychał teraz głośno i ciężko, wydając wyższe niż zazwyczaj dźwięki.
— Przestałem cię nienawidzić mniej więcej w tym samym czasie, gdy odkryłem, że naprawdę nie potrafisz tańczyć. Nie, żeby to cię powstrzymało od prób.
Draco jęknął z żalem, gdy Potter zabrał palce i sięgnął w dół, by nawilżyć swojego członka. Draco zarumienił się, gdy przypomniał sobie swój taniec.
— Uciekłeś, gdy zacząłem tańczyć — wyrzucił z siebie, gdy Potter opuścił się na niego, stykając razem ich spocone klatki piersiowe.
Usta Pottera były bardzo blisko i Draco owiał jego gorący oddech, gdy powiedział z cichym śmiechem:
— Myślę, że to zrozumiałe. — Następnie, patrząc mu w oczy, powiedział poważnie: — Ale nie planuję więcej uciekać. — Powoli opuścił usta i delikatnie pocałował Draco. Chłopak odprężył się i z zadowolenia wymruczał coś pod nosem, wzruszony miękkim pocałunkiem, po czym jęknął zaskoczony, czując jak ciepły członek Pottera napiera na jego wejście. W tym samym momencie Harry wszedł w niego, a język wsunął w jego usta. Zrobił to jednym, zdecydowanym ruchem, rozciągając Draco tak, jakby chciał go rozedrzeć go na dwoje.
Draco oderwał wargi od Pottera, desperacko łapiąc oddech i próbując zebrać myśli, nie mogąc zdecydować, czy chce, żeby Potter przestał teraz czy nigdy. Więc zamiast roztrząsać problem dalej, owinął ramiona i nogi wokół Harry’ego, ściskając go niezbyt delikatnie, co uniemożliwiło mu jakikolwiek ruch.
— Zaczekaj! — wyjęczał Draco, wiedząc, że chciał spytać o coś ważnego; o coś, co ciągle mu umykało. Potter zacisnął zęby i uśmiechnął się zachęcająco, wyraźnie starając się wyglądać na cierpliwego. Co było raczej słodkie, i przydatne, bo przypomniało Draco o tym, co chciał powiedzieć, ponieważ urok Pottera był jednym z ważniejszych powodów, dla których Draco chciał zadać to pytanie. — Czy my... jesteśmy teraz parą?
Potter zmarszczył brwi i przez chwilę wyglądał na zbitego z tropu , ale zaraz obdarzył Draco szczerym uśmiechem.
— Myślę, że tak byłoby najlepiej.
— Aha. Zatem w porządku. Kontynuuj. — Draco uwolnił Pottera z uścisku, umożliwiając mu poruszenie się.
Potter spojrzał na niego z niedowierzaniem.
— Mam swoje standardy. — Draco z godnością wciągnął powietrze.
— Prawie mnie nabrałeś — powiedział Harry z wyrzutem, uśmiechając się i jednocześnie zaczynając wykonywać płytkie pchnięcia.
— Nie jestem ze szkła — warknął Draco, zirytowany powolnością Pottera.
W oczach Pottera coś zapłonęło.
— Skoro tak twierdzisz.
Chwilę później wbił się w Draco z całej siły, uderzając głębokimi i szybkimi pchnięciami. Draco krzyknął i mocno odrzucił głowę w tył, po czym zgiął kolana i ciasno owinął nogi wokół Harry’ego. Potem sięgnął ku górze, próbując wykorzystać zagłówek łóżka jak coś, od czego mógłby się odepchnąć, zdeterminowany, by nie pozostać zupełnie biernym. Wypchnął biodra i wbił się na członek Pottera, nogami przyciągając go bliżej i przeklął głośno, tylko dlatego, że w tym momencie wydało mu się to odpowiednie.
Choć było wspaniale, Draco w pewnym momencie pomyślał, że naprawdę rozpadnie się pod niesłabnącymi ruchami Pottera, ale niedługo później ciało Gryfona się spięło, a on sam mruknął coś, zaciskając oczy i zagryzając usta, jakby próbował powstrzymać się przed zbyt głośnym krzykiem. Jego ciało przebiegł dreszcz i niezbyt komfortowa wilgoć wypełniła Draco, zanim Potter zadygotał i ciężko na niego opadł.
Oddychając płytko, Draco opuścił zesztywniałe ramiona i nogi, rozciągając je przez chwilę, a następnie wsunął dłonie w niesforne włosy Harry’ego, głaszcząc jedwabiste kosmyki.
Naprawdę chciał zrzucić go z siebie, bo ten dupek był niewiarygodnie ciężki, ale jakoś nie potrafił się na to zdobyć. Tym bardziej po tym, co właśnie sobie przypomniał.
— Przykryłeś mnie kocem, po tym jak mnie oszołomiłeś — wymamrotał.
Harry nie odpowiedział i Draco mógłby uwierzyć, że zasnął, gdyby nie to, że poczuł jak ten się uśmiecha. I choć nie mógł tego widzieć, wyobrażał sobie, że Potter się zarumienił.
— Jeśli chciałeś być miły, mogłeś mnie przenieść albo przelewitować na łóżko — dodał z wyrzutem.
Potter podniósł głowę i zamrugał z niedowierzania.
— Nie musisz mi dziękować, czy coś.
— I dobrze — stwierdził Draco.
— Dupek. — Potter przewrócił oczami. — Byłem pijany i ledwo trzymałem się na nogach. A nikt w takim stanie nie powinien używać magii.
Draco prychnął:
— Ale z oszołomieniem mnie nie miałeś kłopotu?
Policzki Pottera zaróżowiły się.
— Wpadłem w panikę. Byłeś... namolny i cóż, to był tak jakby przypadek. Nie chciałem narobić większych szkód przez upuszczenie cię na głowę przy próbie lewitacji czy coś takiego.
— No proszę, wpadłeś w panikę? Wystraszyłeś się?
Potter zagryzł usta w sposób, który zmuszał Draco do uśmiechu i powodował nagłą chęć nazwania Pottera Harrym.
— Eee... Obawiałem się, że mogę cię wykorzystać, gdy byłeś pijany. Więc oszołomiłem cię dla twojego własnego bezpieczeństwa.
— Mój bohater — skomentował oschle Draco. W duchu był jednak zadowolony, że wczoraj do niczego nie doszło, ponieważ w przeciwnym razie nie pamiętałby ich pierwszego razu.
Potter uśmiechnął się i wycisnął na jego ustach szybki pocałunek, po czym zamyślił się i powiedział:
— Wiesz, że kiedy my imprezowaliśmy, Goyle czytał poezję?
Brwi Draco wystrzeliły w górę w niekłamanym zdumieniu:
— To odkrycie nieco mnie przeraża.
Potter przytaknął, a następnie spojrzał na Draco z fałszywą skromnością.
— Wiele odkryć z ostatniej nocy jest przerażających.
Draco mógł się z tym zgodzić, ale nie mógł tego przyznać. Zamiast tego skupił się na mniej przerażającym, za to dużo bardziej przyjemnym odkryciu.
— Przynajmniej nie muszę dłużej zastanawiać się nad tym, kto przeleciał Harry’ego Pottera. — Draco owinął ręce wokół Gryfona, przyciągając go bliżej. — Nie żebym się tym wcześniej specjalnie przejmował.
Wzrok Pottera był teraz zbyt gorący, Draco musiał odwrócić wzrok i odkaszlnąć.
Harry wtulił się w niego bardziej, w ten irytujący sposób, który powodował, że nieruchomy dotąd penis Draco szarpnął się, a jego żołądek fiknął koziołka.
— Mam dla ciebie kolejną zagadkę — wymruczał Harry. — Może ta bardziej ci się spodoba? — Ton głosu Harry’ego wskazywał, że może mieć rację.
— Tak? — wydyszał Draco, gdy Gryfon pochylił głowę i zaczął delikatnie kąsać jego obojczyk.
— Mhm. Pytanie brzmi: Jak długo zajmie Draco Malfoyowi i Harry’emu Potterowi zużycie tych wszystkich lubrykantów?
Draco przełknął ślinę i spojrzał na stos tubek i butelek, wciąż znajdujący się obok nich. Zaintrygowany podniósł swoją różdżkę i machnął nią w stronę drzwi, szepcząc silny czar zamykający.
— Myślę, że powinniśmy tu pozostać tak długo, dopóki nie znajdziemy rozwiązania tej zagadki — stwierdził.
Potter zaśmiał się i na ślepo wybrał ze stosu jedną z tubek. Po wyplataniu się z Draco, usiadł na łóżku, uśmiechając się w sposób, który powinien być zabroniony.
— No dobrze. Wszystko po kolei. — Usadowił się, opierając o poduszki i Draco już zaczynał się zastanawiać, w co tym razem się wpakował, kiedy Potter kilkukrotnie, sugestywnie poruszył brwiami, oświadczając: — Jestem gotowy na mój erotyczny taniec.

Koniec

*Gra słów. Po angielsku crush to zniszczyć, ale już crush on sb to podkochiwać się w kimś. :D
Ostatnio edytowano 15 cze 2012, o 22:43 przez zanda, łącznie edytowano 1 raz
zanda Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 70
Dołączył(a): 23 mar 2011, o 17:56
Lokalizacja: Łódź

Postprzez Aevenien » 3 paź 2011, o 19:36

Przede wszystkim muszę powiedzieć, że bardzo się cieszę, że wkleiłaś ten tekst! I gratuluję debiutu tłumaczeniowego, bardzo dobrego moim zdaniem. I dziękuję pięknie za dedykację, choć do żadnego męczenia się nie przyznaję ;)

Ostatnio teksty Faithwood są w modzie, ale w tym wypadku bardzo mnie to cieszy, bo ta miniaturka wyjątkowo przypadła mi do gustu. Niby nie ma w niej niczego nadzwyczajnego, ale ten humor mnie kupił, a kombinujący Draco i sprytny Harry to połączenie, o którym mogę czytać bez końca. No i jeszcze śmieszne ślizgońskie rozkminy, zwalanie winy na wszystkich dookoła, cudne! Poza tym, dobre pwp to dobre, nie? Cała intryga była naprawdę świetna, wyobrażam sobie, co musiało się dziać na tej imprezie xD

Tłumaczenie lekkie i bez zarzutu (w sumie jako beta nie mogę napisać nic innego, nie? XD) i jak na pierwsze tłumaczenie to w ogóle jest świetnie i super, także niecierpliwie wyglądam kolejnych, nie wiem o jakim męczeniu mówisz, ja tu tylko komentarz sobie piszę :D Poza tym, mimo że teraz męczę się nad tłumaczeniem tekstu obyczajowego, uważam, że oddanie humoru też nie jest łatwe, a Tobie udało się doskonale!

Kilka perełek:
— Wiem, kto to był! — krzyknął triumfalnie. — To był ten facet, który wypił za dużo. Pamiętacie tego szalonego skurczybyka? Zdjął koszulkę i tańczył na stole, a kiedy próbował wykonać taniec erotyczny Potter zwiał — parsknął Draco, wyjątkowo wyraźnie to teraz pamiętając. Potter wyglądał wtedy na zmieszanego i lekko przerażonego.
Theo zmarszczył brwi i posłał Draco niedowierzające spojrzenie.
— To byłeś ty.

Och Draco, coś Ci chyba nie wyszło ;)
— Poza Nottem, który obściskiwał się na kanapie z młodszym bratem Daphne Greengrass — dodał z wyrzutem. — Heteryk jak cholera...
Theo wyglądał, jakby nie mógł słowa wydusić, ale Draco potrząsnął głową.
— Daphne ma siostrę, nie brata. Astoria to dziewczyna.
Blaise szeroko otworzył oczy, a jego usta uformowały się w perfekcyjne „o”.
— Jesteś pewny? Bo to fajne ciacho.
— Raczej nie-aż-tak-fajna laska. Zaufaj mi — zapewnił go Draco. — Przekonałem się o tym na własnej skórze.

Biedaczek, pewnie ma traumę do dziś XD
Draco chciał wykrzyczeć planowane pierwotnie „Co ty, kurwa, robisz w moim łóżku, Potter”, ale jedyne, na co obecnie mógłby się zdobyć to „Kurwa...Potter...”, a obawiał się, że to raczej nie odzwierciedla jego pierwotnych intencji.

:lol2:
— To wszystko Blaise’a — rzucił szybko Draco. — A zwłaszcza ten — skłamał, gdy Potter wziął różową buteleczkę, przekornie unosząc brwi.

Jaaaasne :whistle:

Po prostu idealny tekst na poprawę humoru po skończonych wakacji!
Pozdrawiam serdecznie i do zobaczenia przy kolejnym tłumaczeniu ;)
Aev
Z Mackami nie ma żartów :mackigreen:


"Law school," Arthur says. "Law school gets everybody in the head. That's, you know. That's the whole point. Of law school."

Mostly, I exist in a state of denial about the denial. My head is a complex place, okay?
Aevenien Online

Avatar użytkownika
Macki Dalekiego Zasięgu
 
Posty: 6214
Dołączył(a): 27 paź 2010, o 19:39
Lokalizacja: Warszawa

Postprzez MargotX » 3 paź 2011, o 21:43

Idealny tekst na poniedziałkową chandrę :D Przepychanki słowne Ślizgonów są powalające, uwielbiam taki zwariowany humor. No i Draco, kombinujący, jak by tu wszystko obrócić na własną korzyść i do tego jeszcze skorzystać z okazji, która może się już nie nadarzyć czyli mój ulubieniec w swoim modelowym wydaniu ;) Och, no i Harry, całkiem doświadczony, żadna załamująca rączęta niewinność, do tego momentami władczy, przejmujący kontrolę, świetna z nich parka XD Całość zabawna, sporo prześmiesznych momentów, niezłe PWP, czego chcieć więcej od takiej miniaturki?
Tekst jest lekki, brzmi bardzo przyjemnie, widać dobrą pracę tłumaczki i bety. Gratuluję i pozdrawiam:)
Gdy oczy zamknę, widzę ciebie wcześniej,
Bo w dzień na wszystko patrzę bez czułości;
Gdy śpię, me oczy widzą ciebie we śnie
I w ciemnym blasku są blaskiem ciemności.
MargotX Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 2063
Dołączył(a): 17 gru 2010, o 19:13

Postprzez Miss Black » 4 paź 2011, o 09:17

Ten tekst kupił mnie całkowicie, gdy uświadomiłam sobie, do czego nawiązuje tytuł. To było piękne. Czwórka skacowanych Ślizgonów, próbujących dociec, który z nich przeleciał Złotego Chłopca. A co najlepsze, żaden z nich tego nie zrobił. Ach, i gdzie się podział Crabb?! Przecież to też jego dormitorium. Zaraz, ale on nie leżał gdzieś za łóżkiem zapomniany przez wszystkich? Chłopcy mogliby go obudzić. :lol2: I ja też uwielbiam kombinującego Draco. Jest wtedy uroczy. Zwłaszcza, gdy knuje, jak wyjść cało z zdeprawowania Wybrańca. Dzięki za tłumaczenie!
CALM YOUR MIND MY FRIENDS AND DON'T BE AFRAID TO DREAM A LITTLE BIGGER!
Miss Black Offline

Avatar użytkownika
Pack Mom
 
Posty: 2722
Dołączył(a): 2 lis 2010, o 19:54
Lokalizacja: Pigfarts

Postprzez nena » 4 paź 2011, o 10:54

Cuuudowne. Uwielbiam takie teksty. Jakby odwrócenie ról: bo zawsze to Draco jest tym pewnym siebie i doświadczonym draniem, a Harry niewinną cnotką, która nie wie, gdzie raczki podziać. A tu mamy Draco, który nie do końca wie, co ma zrobić i jak się zachować, który nie jest idealnie opanowany (jako facet, który wypił za dużo :D) i Harry-intrygant :P jego ślizgońska natura daje o sobie znać :) Całość zabawna i lekka. W sam raz na miły początek dnia!
Dobrze, że Goyle nie czytał kodeksu żadnego -.-'

— Wiem, kto to był! — krzyknął triumfalnie. — To był ten facet, który wypił za dużo. Pamiętacie tego szalonego skurczybyka? Zdjął koszulkę i tańczył na stole, a kiedy próbował wykonać taniec erotyczny Potter zwiał — parsknął Draco, wyjątkowo wyraźnie to teraz pamiętając. Potter wyglądał wtedy na zmieszanego i lekko przerażonego.
Theo zmarszczył brwi i posłał Draco niedowierzające spojrzenie.
— To byłeś ty.
Zbulwersowany Draco już otwierał usta, by zaprzeczyć temu oczywistemu pomówieniu, gdy nagle przypomniał sobie, jak ktoś błagał go, by założył z powrotem koszulę, podczas gdy ktoś inny usiłował wcisnął mu w spodnie kilka galeonów.
— Ups — powiedział żałośnie.

:lol2: :lol2:
nolens volens
nena Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 2
Dołączył(a): 3 paź 2011, o 11:56

Postprzez Miris » 5 paź 2011, o 19:05

*ziewa* Ok, może by i mnie to zachwyciło. Jakieś trzy teksty faith temu. Czytałam niedawno "Jak Draco Malfoy stracił orientację" autorstwa faith, które, ośmielę się powiedzieć, było przetłumaczone lepiej od tego i byłam oczarowana. A ten tekst jest zwyczajnie średni. Sceny erotyczne w ogóle mnie nie ruszyły, a sam pomysł jest z gatunku tych schematycznych.
Chociaż przyznaję, że momentami było naprawdę zabawnie :D :D :D
Tłumaczenie, mam wrażenie, mogłoby być lepsze, chociaż jakichś konkretnych zarzutów nie mam. Zdaje się, że NewBroomstick podniosła wam wszystkim poprzeczkę w moich oczach :P

Irka
Drarrytozuoaleitakjekocham.
Miris Offline


 
Posty: 323
Dołączył(a): 1 lis 2010, o 19:08
Lokalizacja: Dom

Postprzez Miss Black » 5 paź 2011, o 19:16

A mi się zdaje wręcz przeciwnie. "Jak Draco Malfoy stracił orientację" było, dla mnie, schematyczne i przetłumaczone dużo gorzej niż poprzednie przekłady NB. Zupełnie nie rozumiem, w czym tkwi urok tamtego tekstu, bo niewątpliwie wielu się podoba.
CALM YOUR MIND MY FRIENDS AND DON'T BE AFRAID TO DREAM A LITTLE BIGGER!
Miss Black Offline

Avatar użytkownika
Pack Mom
 
Posty: 2722
Dołączył(a): 2 lis 2010, o 19:54
Lokalizacja: Pigfarts

Postprzez Ptasiek » 5 paź 2011, o 20:08

Jakby Miris czytała w odwrotnej kolejności, to ziewałaby na Jak DM stracił orientację. ;) Czyimś ziewaniem nie ma się za bardzo co przejmować, bo Faithwood po prostu tak ma, że się w hurcie na niej ziewa i nie wiadomo o czym był poprzedni fick. ;)
Ten rzeczywiście nie urzekł mnie oryginalnością, ale jest dość ładnie przetłumaczony, zwłaszcza że to debiut. Zostało sporo błędów po becie, no i stanowczo za dużo imiesłowów, ale to jest kwestia do dopracowania w kolejnych tłumaczeniach.
Ogólnie źle nie było - naprawdę dużo lepiej niż przeciętnie.

Ja, jak Aev, też liczę na kolejne tłumaczenia.
Dziękuję i pozdrawiam!
Ptasiek Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 115
Dołączył(a): 4 gru 2011, o 14:33

Postprzez Miris » 6 paź 2011, o 16:07

Miss Black napisał(a):"Jak Draco Malfoy stracił orientację" było, dla mnie, schematyczne i przetłumaczone dużo gorzej niż poprzednie przekłady NB.

W takim razie zdaje się, że mamy różne gusta jeśli chodzi o tłumaczenia :wink:. Ja lubię kiedy tłumaczenie jest bardzo luźne, tłumacz dodaje coś od siebie.
[ironia]Tak, bo "Kto przeleciał..." nie jest schematyczne.[/ironia]

Liberi napisał(a):Jakby Miris czytała w odwrotnej kolejności, to ziewałaby na Jak DM stracił orientację. ;)

Szczerze? Wątpię. Za to z pewnością ten podobałby mi się bardziej. Ok, może przesadzam. I podkreślam, nie mówię, że ten tekst jest przetłumaczony źle (chociaż to mogło tak zabrzmieć). Nie, źle nie. Po prostu poprawnie.
Drarrytozuoaleitakjekocham.
Miris Offline


 
Posty: 323
Dołączył(a): 1 lis 2010, o 19:08
Lokalizacja: Dom

Postprzez Lilayne » 16 paź 2011, o 14:33

Genialne ;)

<3.

Proszę edytować komentarz, tak aby był zgodny z regulaminem, w przeciwnym razie zostanie on usunięty.
A.
Lilayne Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 2
Dołączył(a): 26 sty 2011, o 00:15

Postprzez Aribeth » 15 cze 2012, o 12:10

Ten tekst był... miły. Może nie odkrywczy, nie oryginalny, ale za to miły i przyjemny, a takie przecież też są potrzebne, prawda? Zwłaszcza w takie chłodne, ni to pogodne, ni deszczowe dni jak dzisiaj.

Urzekł mnie ten gryfońsko - ślizgoński Potter. "Wstałem, ale tego nie pokazałem, i sobie posłuchałem..." - to taaaakie mało gryfońskie, mało prawe i uczciwe, i w ogóle... ale z drugiej strony, oszołomił Draco, by go nie.. wykorzystać. Jakie to szarmanckie z jego strony, doprawdy. Choć mam też wrażenie, że Potter to z tych, co to seks nawet bardzo lubią, skoro tak się oburzał na Draco za to, ze nie pozwolił innym Ślizgonom go hm... pomolestować ;)
Za to Draco... cóż, generalnie mam to do siebie, że przy drarry jakoś zawsze większą uwagę poświęcam Draco i jakoś tak on zawsze bardziej mi się podoba. Pewnie dlatego, że większość robi z niego uke, co zgadzałoby się z moją ukonaturą... cóż, kto to wie ;) Niemniej, podobał mi się, w tym swoim zakłopotaniu i zagubieniu, i w tej zazdrości... Niby taki odważny, niby przebiegły, niby ślizgoński, a jak pojawia się Potter, to cóż, że tak się wyrażę, puchonieje xD


Choć i tak perełką tego tekstu jest Goyle czytający poezję. Amen.

Jak na debiut tłumaczeniowy było dobrze, nawet bardzo dobrze ;)

Wena życzę i pozdrawiam,
Aribeth
Aribeth Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 296
Dołączył(a): 2 lis 2010, o 20:48
Lokalizacja: Suwalszczyzna

Postprzez Draconia Maleficia » 28 sty 2013, o 21:09

Ej, czemu ja nie trafiłam na to dziś rano? Właśnie coś takiego przydałoby mi się na początek poniedziałku, gdy świat jest smutny i zły a wszystkie członki chcą pod kołdrę :D
Cudowny, słodki, upajający fick *__* W sumie od początku mi coś mówiło że Pottera nikt nie przeleciał. Wiem że Ślizgoni są zboczeni, ale nie aż tak :D zresztą skoro wszyscy spili się jak zwierzaki, to raczej i tak nic oprócz ciśnienia by im się nie podniosło... :F
— Ja tego nie zrobiłem! — zawołał nagle Greg, wstając szybko i wyglądając na przestraszonego. Potem zmieszany zmarszczył brwi i spytał: — Czego nie zrobiłem?

BUEHEHEHEHEHEHE!!! AHAHAHAHAHAHA!!! Ten fragment jest moim skromnym zdaniem mistrzostwem tej miniaturki :D poryczałam się ze śmiechu :D:D w ogóle... Całość to majstersztyk :) Będę do niego wracać za każdym razem, gdy dopadnie mnie chandra:)
Tłumaczko, jesteś Bogiem, bo dzięki Tobie się to tutaj znalazło :D
Pozdrawiam:)
Często rozmawiam sama ze sobą, bo potrzebuję rady eksperta.
Draconia Maleficia Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 16
Dołączył(a): 30 paź 2010, o 16:56

Postprzez Mongruad » 14 cze 2015, o 16:07

Całkiem przyjemny tekst. Jednak trochę abstrakcyjne wydaje mi się rozebranie do naga przez Harry'ego. Ostatecznie był w dormitorium ślizgonów i równie dobrze mógłby spać w tym, co miał na sobie. Może nie kusiłby wtedy aż tak Draco.
Rozbawiła mnie ich panika i ogólne przerażenie sytuacją. :hahaha: Musieli być naprawdę pijani.
No i cóż, nawet jeśli Goyle czytający poezję stanowi element humorystyczny, to namolny Malfoy brzmi nieco dziwnie.
Mongruad Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 17
Dołączył(a): 5 cze 2015, o 16:48

Postprzez CrazyCry » 23 wrz 2015, o 17:53

Czytałam już ten tekst już kilka razy, wypadałoby w końcu zostawić po sobie kilka słów dla tłumaczki, żeby wiedziała, że ktoś to czyta i że jej praca się podoba ^^ Ładna miniaturka. Dobre tłumaczenie. Humor sytuacyjny zabawny, momentami trochę suchy, niektóre dialogi brzmią pretensjonalnie. Czytało się przyjemnie, dziękuję za przekład :)
Aerobic -> aerobik
Fanfic -> fanfik
Nie fanfick x.x
Fanpage "Effeminate boys"
CrazyCry Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 361
Dołączył(a): 8 lis 2011, o 09:12
Lokalizacja: Wawa

Postprzez kolcia_riddle » 12 kwi 2019, o 22:06

Było naprawdę fajnie. Tłumaczenie dobre, zarzutów żadnych nie mam, błędów nie zauważyłam. :) Humor zabawny, lecz wygrywa Goyle czytający poezję :splywa: Tekst poprawił mi mój zepsuty, wieczorny humor.
Miłość? Jescze jeden nałóg młodości, ryzykowne gry, oszałamiające stany nieważkości.
kolcia_riddle Offline


 
Posty: 3
Dołączył(a): 12 sty 2019, o 14:41


Powrót do Drarry

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości