[M] Duma

Teksty poświęcone parze Harry/Draco.

Postprzez Atropyna » 16 maja 2011, o 01:46

Tytuł: Duma
Autor: Atropyna
Rating: PG13
Długość: miniaturka

Po eonach milczacego buszowania po tym forum w koncu daje cos od siebie. Malenstwo splodzone jako odskocznia od innego tekstu, w przeciwienstwie do niego doczekalo sie ukonczenia. Nie jest to pierwszy tekst w zyciu, ale pierwsze drarry.
"W nocy pisze sie zbyt latwo".

_____

20 III 1996

Przeklinając samego siebie, siedząc w Wielkiej Sali nie mogę powstrzymać się od zerknięcia na Pottera. Gdy obserwuję jak on udaje, że je, do mojej głowy dostają się myśli, które dręczą mnie od tygodnia.
Teoretycznie mogłem go wtedy objąć. Mogłem trzymać dłonie na tych kształtnie zbudowanych ramionach i przesuwać je leniwie w dół nie napotykając żadnego oporu. Teoretycznie mogłem go całować, badać językiem jego wargi, by zaraz naznaczyć jako swoje. Teoria zakładała wręcz, że będę mógł przyciągnąć go bliżej, gdzieś w mojej tezie zawarte były też nagość i bezwstyd, powolne ocieranie się o siebie ciał w poszukiwaniu spełnienia. Teoretycznie mogłem mieć to wszystko, nadal mogę.

8 III 1996

- Odpieprz się od Harry'ego, Malfoy!
Krzyk Łasicy przecina korytarz, kiedy ja jestem w trakcie szeptania Potterowi do ucha godziny naszego następnego spotkania. Przez krótką chwilę jednocześnie irytuje mnie to, że pusty korytarz nie jest już taki pusty i bawi świadomość tego, że gdyby Weasley był nieco bardziej rozgarnięty, wiedziałby jak bardzo jego mały "rozkaz" jest adekwatny. Ale skoro Łasic jest zbyt głupi, żeby zauważyć co jego przyjaciel robi pod jego nosem od kilku miesięcy, nie widzę powodu, żeby sobie z niego trochę nie zadrwić. Dlatego ignoruje przerażone "Ron", które wyrywa się Potterowi. Dlatego kiedy otwieram usta moja dłoń dalej spoczywa na jego ramieniu.
- A czemu niby miałbym z nim nie rozmawiać Weasley?
Mój ton głosu jest niezwykle spokojny, a z twarzy nie schodzi mi drwiący uśmiech. I patrzę jak ten idiota zatrzymuje się i nawet jego uszy czerwienią się ze złości. Głupie Gryfiaki, choćbyśmy nie wiem ile razy pokazywali im to na nich samych, nigdy nie zrozumieją, że nic tak nie wyprowadza z równowagi jak spokój i lekceważenie. Koncept na pewno wyjątkowo trudny dla tego orangutana, który właśnie zaciska dłonie w pięści. Zastanawiam się czy usłyszę jakąś niewyszukaną obelgę, czy raczej od razu spróbuje mnie uderzyć. Weasley, na jego szczęście, wybiera to pierwsze.
- Jesteś śmierciożerczą fretką niegodną lizania Harry'emu butów! Wszyscy wiedzą jaką szują jest twój ojciec, a ty Malfoy nie jesteś od niego lepszy. Mam nadzieję, że zgnije w Azkabanie, jak na to zasługuje, a kiedy tobie powinie się noga, pójdziesz w jego ślady!
Nie mogę powstrzymać grymasu, kiedy wspomina o moim ojcu. Ta kupka piegów nie jest godna tego, żeby obrażać moją rodzinę, kretyn z biedoty, który wszystko zawdzięcza pluskaniu się w blasku Chłopca-Który-Przeżył. Przez chwilę wyobrażam sobie jego minę kiedy mówię mu, że ta fretka jest widać godna lizania Potterowi zupełnie innych rzeczy. Jak informuje go, iż jego najlepszy przyjaciel wymykał się ostatnio niemal każdej nocy do mojego łóżka i to nie po to, żeby potrzymać się za rączki. Wizja reakcji Weasleya wywołuje u mnie parsknięcie śmiechem, które on oczywiście interpretuje zupełnie inaczej w wyniku czego robi krok w naszą stronę. Mam w planach odwrócić się do niego plecami i rzucić jakąś kąśliwą uwagę o pracy jego ojca, kiedy Potter zrzuca moją rękę ze swojego ramienia. Patrzę oniemiały jak Gryfiak podchodzi do swojego przyjaciela.
- Nie przejmuj się nim Ron, szmaciarz nie jest tego wart. Na te marną kopię Lucjusza szkoda nawet siły.
Gdy Złoty Chłopiec Gryffindoru rzuca mi spojrzenie pełne udawanej pogardy, jestem już nieźle wkurzony, choć sam nie wiem dlaczego. Od kiedy to wszystko się zaczęło, żaden z nas otwarcie nie atakował drugiego. Nie żebyśmy nie uczestniczyli w słownych potyczkach, ale niepisana umowa sprawiała, że celem stawał się każdy poza nami. A właśnie teraz Potter postanawia zniszczyć ten sprawnie działający układ i to po co? Żeby stanąć po stronie kretyna, który zaatakował mnie bez żadnego powodu. A prędzej pozwolę się stratować stadu hipogryfów, niż dam się tak traktować komuś kogo okazjonalnie pieprzę.
- W takim razie to dobrze, że on może mieć w tobie oparcie Weasley - mówię leniwie przeciągając samogłoski i podziwiam zaskoczenie na twarzy rudego. Potter zna mnie na tyle dobrze, żeby na jego twarzy pojawił się strach. A ja z każdym słowem robię się coraz bardziej wściekły i obaj wiemy, że już się nie zatrzymam. - Taki oddany, wspaniały przyjaciel, powiernik każdej myśli. Na pewno jesteś dla niego bardzo pomocny, szczególnie teraz, kiedy w końcu pogodził się z tym, że jest gejem. Powiedz mi tylko, jak bardzo jesteś gotów mu ulżyć w tej udręce? Próbowałeś mu może obciągać, gdy napięcie stawało się zbyt wielkie? A może prosił cię już, żebyś wypieprzył go tak mocno, aż zapomni jak się nazywa? Pewnie tak, skoro nawet niegodni Ślizgoni dostępują tego zaszczytu. Aż mi żal, że sam nie mam kogoś takiego jak ty, któremu można powiedzieć wszystko.
Przerywam, żeby zebrać oddech. Nie była to może najsubtelniejsza i najwymyślniejsza z moich wypowiedzi, więc zastanawiam się, czy nie być bardziej obrazowym. Czy wykrzyczeć, że lewy sutek Pottera jest wrażliwszy niż prawy. Że gdy dochodzi wymawia tylko ostatnią sylabę mojego imienia. A może uderzyć z innej strony, wykrzyczeć Łasicy w twarz któryś z jego własnych sekretów, zdradzonych mi przez Złotego Chłopca. Ale, Merlinie miej mnie w swojej opiece, kiedy patrzę na bruneta stojącego z nim ramię w ramię, nie jestem w stanie mu tego zrobić. Nie potrafię zdradzić ostatecznie tych zielonych oczu ostatecznie, więc w zamian milczę, słuchając cierpliwie jak te usta, które tyle razy całowałem, mówią, że do reszty zwariowałem. Nie mogę odejść, gdy on się mnie bez zająknięcia wypiera i nienawidzę za to nas obu.

12 XI 1995

- Gdybyś mi trochę pomógł, wyszlibyśmy stąd o wiele szybciej. Zaczynam myśleć, że ci się to podoba.
Warknięcie Pottera, wycierającego enty z rzędu puchar, wywołuje u mnie parsknięcie śmiechem. Skoro Sprout była tak głupia i niedomyślna, że dała nam wspólny szlaban u Filcha, nie miałem najmniejszego zamiaru się wysilać, pozwalając Potterowi odwalić całą robotę. Bez użycia magii, też coś.
- Przejrzałeś mnie geniuszu. Twe towarzystwo jest mi tak miłe, o gwiazdo czarodziejskiego świata, że odsuwam nasze rozstanie w nieskończoność. Albo po prostu nie chce, żeby jakieś mugolskie mazidła zniszczyły mi skórę dłoni. Ciekawe, o którą z tych dwóch rzeczy może mi naprawdę chodzić, to taki trudny wybór!
Mój świat wywraca się do góry nogami, kiedy zamiast okazać standardowe oburzenie zaczyna chichotać. Taki niespodziewany drobiazg zmusza mnie do dokładniejszego przyjrzenia się brunetowi, który nagle przestał być najbardziej przewidywalną osobą we wszechświecie. To właśnie ta ciekawość sprawia, że łapię w końcu za jedna ze szmatek, czym najwyraźniej zdobywam sobie jego kolejny objaw jego wesołości. Następna niespodzianka - Potter świetnie wygląda kiedy się uśmiecha.

13 III 1996

- Zmieniłeś hasło do pokoju wspólnego.
Pełen wyrzutu głos odrywa mnie od podręcznika eliksirów. Unosząc brew, odkładam książkę na stolik i patrzę na zakłopotanego Pottera. Pozostanie dla mnie tajemnicą, czemu on na tę rozmowę wybrał pełną uczniów bibliotekę. Kolejna rzeczą, której nie zrozumiem, jest to, jak udało mu się myśleć, że tego nie zrobię. Zwłaszcza, że nie było to trudne, wystarczyło tylko powiedzieć Snape'owi, że mam powody przypuszczać, że zna je jedna z Krukonek. Oczywiście mi nie uwierzył i oczywiście zezwolił na zmianę.
- Gratuluje Potter, najwyraźniej posiadasz umiejętność dostrzegania oczywistości. Tak dobrze ci idzie, zauważ więc kolejną: nie twój dom, nie twoja sprawa - mówię, rozglądając się, czy ktoś aby nas nie podsłuchuje. Jak na osobę, która rozpaczliwie chce wszystko ukryć, zielonooki jest bardzo lekkomyślny.
- Myślałem, że byliśmy umówieni - mówi cicho, jakby chcąc zrobić z siebie skrzywdzoną panienkę. Niedoczekanie jego.
- Myślałem, że jestem szmaciarzem - odpowiadam i patrzę jak przeklęty Potter się rumieni. Powinno być mu głupio, ale świadomość, że potrzebował na zrozumienie tego pięciu dni, nieszczególnie mnie bawi.
- Nnie... Draco... wiesz, że ja... to tylko... bo R-ron... To przecież... n-nic takiego. Poza tym... to była twoja... wydałeś... a nie mam pretensji.
Niesamowite, mimo jąkania się jak Longbottom na eliksirach, Potter nadal potrafi dolać oliwy do ognia. Jakimś cudem temu idiocie wydawało się, że między nami jest wszystko w porządku. Skoro Gryffoni są tak mało domyślni, postanawiam wytłumaczyć mu to, co powinien wiedzieć już wtedy. Nie kłopocze się ukrywaniem mojej irytacji, najwyraźniej niektórym trzeba wszystko wyłożyć dokładnie. Jak dla osła.
- Nie przeszkadzało mi Potter bycie twoim brudnym sekretem. Zaufałem Ci podając hasło do moich kwater, traktowałem cię wyjątkowo, dałem twoim przyjaciołom taryfę ulgową, mimo że praktycznie rozklejają po szkole plakaty wychwalające wsadzenie mojego ojca do Azkabanu. Zaryzykowałem dla ciebie moja reputację, a w dalszej perspektywie głowę, a ty co wtedy robisz Złoty Chłopcze? Rzucasz się na pierwszą okazję, żeby mnie poniżyć. Dlatego wybacz jeśli aktualnie perspektywa posuwania twojego tchórzliwego tyłka, jakoś mnie specjalnie nie kręci. Nie muszę brukać sobą twojej niewinności, mam masę innych chętnych.
I to właśnie tę chwilę wybiera Blaise, żeby wyłonić się zza regałów niosąc kilka ciężkich tomów traktujących o truciznach. Spojrzenie Zabiniego nie mogło być bardziej pogardliwe, kiedy patrzy na oniemiałego Pottera.
- W porządku Draco? - pyta mnie, stawiając na naszym stoliku książki, których potrzebujemy, a głowa Pottera dochodzi do kolejnego głupiego wniosku. Gryfiak stoi jeszcze przy nas chwilę, by odejść bez słowa. Wzruszam tylko ramionami, a Blaise się śmieje.
Harry wygląda piękniej kiedy się uśmiecha.

20 III 1996

Teoretycznie mogłem go wtedy objąć. Mogłem trzymać dłonie na tych kształtnie zbudowanych ramionach i przesuwać je leniwie w dół nie napotykając żadnego oporu. Teoretycznie mogłem go całować, badać językiem jego wargi, by zaraz naznaczyć jako swoje. Teoria zakładała wręcz, że będę mógł przyciągnąć go bliżej, gdzieś w mojej tezie zawarte były też nagość i bezwstyd, powolne ocieranie się o siebie ciał w poszukiwaniu spełnienia. Teoretycznie mogłem mieć to wszystko, nadal mogę. Wystarczy tylko schować dumę w buty, wybaczyć mu i patrzeć jak znowu się do mnie uśmiecha. Mam ochotę podejść do niego teraz i powiedzieć, że wszystko zapomniane. Że tęsknie za naszymi rozmowami w pokoju życzeń, że brakuje mi jego dotyku. A potem patrzę jak Weasley nachyla się do jego ucha. Patrzę jak On dobrze wygląda kiedy się śmieje. I wiem, że już nigdy tego nie powiem.
Atropyna Offline


 
Posty: 1
Dołączył(a): 6 lis 2010, o 13:42

Postprzez Nigra » 16 maja 2011, o 16:47

Dobrze. Ogólnie fik mi się podobał. Tak po prostu. Lubię, kiedy akcja opisana jest z perspektywy jednej osoby, a jeszcze lepiej, kiedy tą osobą jest Draco. Rozumiem, że czuł się zdradzony przez Pottera, kiedy ten tak jawnie go obraził. A potem jeszcze Harry dziwił się dlaczego Draco zmienił hasło... Nie lubię jednak tego podawania dat i skakania w czasie, bo zawsze się w tym gubię xD . Ale to tylko takie moje odczucie.
Niestety, znalazłam błędy, gubisz przecinki, ogonki w ę czy ą. To trochę razi i na pewno lepiej czytałoby się całość, gdyby było to poprawione. Jeszcze jedno: dlaczego Gryfiak, a nie Gryfon?
Zerknęłam jeszcze do góry i zauważyłam, że to Twoje pierwsze drarry. Jak na mój gust udane. Gratuluję!
Nigra.
Obrazek

I just saw the face of god.
His name is Brian Kinney
Nigra Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 29
Dołączył(a): 8 sty 2011, o 22:20

Postprzez Unda » 16 maja 2011, o 18:35

Ja też jestem na tak xD
Całkiem przyjemnie się to czytało nad ranem, w przerwie w oglądaniu QaF. Potrzebowałam czegoś niezbyt długiego, przy czym nie będę musiała za bardzo myśleć. Ja tam daty lubię. Pod warunkiem, ze nie ma ich więcej niż 10, bo wtedy też zaczynam się gubić... xD
Wyłapałam jakieś tam drobne błędy, ale nie bardzo na nie zwróciłam uwagę. Błędy typu przecinek czy ogonek to ostatnia rzecz, o której myślę czytając tekst.
Mi się podobało. Jak na pierwsze drarry było z całą pewnością ok.
Unda Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 34
Dołączył(a): 6 lis 2010, o 18:52

Postprzez Havoc » 16 maja 2011, o 22:09

Mnie również się podobało. Uwielbiam szkolne opowiadania, a zwłaszcza tę atmosferę potajemnych schadzek. Zawsze lubiłam czytać o tym, jak muszą się ukrywać i kombinować, by nie dać się złapać; jak dzięki temu mogą wypróbować swoje uczucie. I zawsze czekam na moment przyznania się i reakcji Hermiony oraz Rona. Tutaj nie było niczego takiego, bo nie było szczęśliwego zakończenia. Był za to jakiś koncept. Trochę przysłonięty górą błędów (pisząc w pierwszej osobie liczby pojedynczej należy zawsze postawić ogonek), ale jednak koncept. I za to plus.
A Wy, dziewczyny, nie przesadzajcie z tymi skokami czasowymi, bo tu były akurat bardzo łatwe do ogarnięcia dzięki budowie klamrowej (w tym przypadku dzięki powtórzeniu połowy rzeczy z pierwszego wpisu). I piszę to ja, tak więc naprawdę. ;)

(Miałam się wypowiedzieć na temat (nie)komentowania, ale ugryzę się w język).
Obrazek
Havoc Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 308
Dołączył(a): 31 paź 2010, o 09:18

Postprzez AngelsDream » 18 maja 2011, o 13:47

Spróbuję skomentować w trochę innym stylu niż zawsze.

Plusy:
- budowa klamrowa
- konsekwentna narracja

Minusy:
- błędy, momentami bardzo rzucające się w oczy
- postacie wycięte z szablonu

Wiem, że trudno jest stworzyć coś nowego, bo w praktyce o wszystkim można powiedzieć, że gdzieś, kiedyś i w jakiejś formie już było. W tym tekście naprawdę nie ma takiego powiewu czegoś, co mogłoby mi powiedzieć, jaką jesteś autorką. Dodatkowo błędy - ja jestem na ich punkcie przeczulona - potknięcia zdarzają się najlepszym, ale świadome pokazanie szerszemu gronu utworu bez bety, bez poprawek, gdy widać, że one są konieczne, jest okazaniem braku szacunku. Nie lubię tego. Wybaczam brak bety tylko ludziom, którzy piszą na bardzo wysokim poziomie. Tak wiem, jestem chodzącym paskudem, jak mogę? Ano mogę, niestety. Pisz, rozwijaj się, twórz, bo potencjał masz. Tylko teraz od Ciebie zależy, co z nim zrobisz.
AngelsDream Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 42
Dołączył(a): 30 paź 2010, o 16:40

Postprzez daimon » 19 maja 2011, o 19:56

Jak na pierwsze drarry uważam miniaturkę za udaną. Nie lubię tekstów o złych zakończeniach... tak, wiem jestem niepoprawna :oczy: Niemniej skoro przeczytałam i chwilowo jestem w nastroju "nadrabiam zaległości czyli czytam i komentuje", zostawię po sobie ślad w postaci paru słów. Pomysł ze skokami czasowymi oczywiście nie nowy, niemniej i tak zdecydowanie rzadziej spotykany. W krótkim tekście jak ten, jak najbardziej się to sprawdza i uatrakcyjnia. No i widać, że masz nad czym pracować, że może być coraz ciekawiej, więc pisz! Czytało mi się przyjemnie, niestety to z tymi błędami jest prawdą (wysyłam kilka PMką), skutecznie obniżają doznania estetyczne. Może uda Ci się jakąś zaprzyjaźnić? ;) Co do samej treści - Draco w porządku, nie za bardzo za to jestem w stanie uwierzyć w Pottera tchórza, który nie potrafi się przyznać przed Ronem. Znaczy rozumiem, że nie powiedział mu na początku, ale w sytuacji podbramkowej... Ale przecież to Twoja wizja, prawda? Zatem nie ma o czym dyskutować. Z subiektywnych odczuć, nie spodobało mi się określenie "schowania dumy w buty", odcinało się od tonu pozostałej części tekstu. Ale poza tym było ładnie:) Życzę powodzenia i dużo weny!
[Emmet,Micky&Ben watching Brian&Justin dancing]
Em:Am I seeing,what I think I'm seeing?
Ben:Yes you are seeing it.It's the most historic reunification since Germany.
Em:What happened to the fiddler?
Micky:He fell off the roof!
daimon Offline

Avatar użytkownika
Sunshine
 
Posty: 1162
Dołączył(a): 30 paź 2010, o 17:35
Lokalizacja: Miasto Smoka

Postprzez Mika26 » 13 cze 2011, o 16:37

Jak dla mnie to całkiem ciekawa miniaturka , Smutna niestety ale takie jest życie :( .Ja też nie lubię smutnych zakończeń ale ..... nie wyobrażam sobie tego by Drako mógł zareagować inaczej niż to zrobił. Bo na dobrą sprawę powiedzmy sobie szczerze to jak inaczej miał zareagować ? Przecież Harry go najzwyczajniej w świecie zranił . Skoro Draco starał się nie obrażać Harrego to dlaczego Harry nie ma oporów przed obrażaniem Draco? Nawet jeśli to jest tylko pokazówka? Dlatego uważam że tym razem Draco postąpił słusznie gdyż zapewne ja też tak bym postąpiła.
Mika26 Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 84
Dołączył(a): 3 gru 2010, o 23:44

Postprzez Michiru » 23 cze 2011, o 20:19

Mnie się bardzo podobało. W przeciwieństwie do większości chyba, ja lubię smutne zakończenia, a ponadto uważam, że twoje zakończenie było bardzo w stylu Draco, czyli idealnie się wpasowało.

To może od początku i po kolei. Po pierwsze, bardzo, ale to bardzo lubię takie motywy z datami, a już przeskoki czasowe są świetne (o ile oczywiście nie jest ich tyle, żeby się zgubić, a tu jest ich w sam raz). Zawsze się cieszę, kiedy czytam coś takiego, bo wiem, że autor(ka) musiał(a) nad tym chwilę pomyśleć, a nie tak na szybko pisać, co tam ślina na język przyniosła. Poza tym daty fajnie wyznaczają pauzy i sprawiają, że czytelnik lepiej się skupia na poszczególnych fragmentach. A przynajmniej tak jest w moim przypadku.
Druga rzecz, którą chciałam pochwalić to prosta, nieskomplikowana fabuła. Jedno wydarzenie + jego skutki + refleksja Draco na ten temat. Normalnie to tak jest, że jeśli akcja tekstu rozdziela się na kilka wątków, zamiast krążyć uparcie wokół jednego, to jest o niebo lepiej. Ale w przypadku czegoś takiego, jak twój fick, czegoś, powiedzmy, na kształt kartek z pamiętnika, taka jednowątkowa fabuła jest nie tylko po prostu lepsza, ale nadaje też fajnego klimatu i uroku. I mimo że tekst nie jest specjalnie pozytywny, ma w sobie sporo lekkości i świeżości. A jeszcze dodajmy do tego budowę szkatułkową, to już w ogóle wychodzi rzecz bardzo zgrabna i przyjemna w czytaniu :)
Trzecia rzecz – narracja. Osobiście nie lubię narracji pierwszoosobowej, wydaje mi się zbyt nachalna, ale rozumiem, że przy takim koncepcie to nieuniknione i zupełnie normalne. Ale muszę przyznać, że w Dumie tylko przez moment zwracałam na to uwagę, po chwili się przyzwyczaiłam i było okej :) Jednak dzięki takiej narracji lepiej „czułam” Draco i, o dziwo, tutaj też było wszystko okej, mimo że po pierwszym akapicie przyszła mi do głowy myśl o zakochanym i zrozpaczonym Draco, co mnie zazwyczaj odrzuca. Ale znów nie, Draco wcale nie okazał się taki zrozpaczony. Wręcz przeciwnie. Bardzo zręcznie go opisałaś i nadałaś mu stosowny charakter. Potter jak to Potter – bezmyślny i tyle. Ale Draco był w sam raz, odpowiednio wredny i odpowiednio dumny.
I właśnie a propos dumy – cieszę się, że nie zakończyłaś ficka standardowym ”schowaniem dumy w buty” i wielkim happy endem, bo to by w moich oczach bardzo obniżyło jakość tego tekstu. Dzięki ci, że trzymałaś się pomysłu od początku do końca i zrealizowałaś w ten konkretny sposób.

Oczywiście jeden minus – błędy. Jest ich mnóstwo, więc na przyszłość radzę zatrudnić betę :) To taka dobra rada ze szczerego serca, bo naprawdę dobrze ci debiut w świecie drarry wyszedł i nie chciałabym, żeby się nowy talent zmarnował. Masz pomyślunek, dziewczyno, i trzeba go wykorzystać koniecznie. Także życzę dużo weny i zapału, żeby spod twojej klawiatury wyszło więcej takich przyjemnych tekstów. I mam nadzieję, że nie znikniesz z forum, tylko będziesz się przyczyniać do jego rozkwitu :P (A co do błędów, to jak się zbiorę w sobie, to wyślę PM-ką).
"Oh," he says, "oh, god, I missed you so much."
"Did you, now?" Eames asks, his eyebrows going up. Arthur gives him a look, relieved the tension has apparently passed.
"I was talking to the coffee," he sniffs. "You are interrupting our moment."
Michiru Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 1018
Dołączył(a): 30 paź 2010, o 20:07
Lokalizacja: BB

Postprzez Potomkini_Salazara » 17 sty 2018, o 17:46

Draco, ty słodziaku. Nigdy bym nie pomyślała, że Draco zdecyduje się oddać swoje szczęście dla Harry'ego. Co jest kochane i urocze, i takie nie -malfoyowskie jak tylko może być.
Potomkini_Salazara Offline


 
Posty: 9
Dołączył(a): 3 sty 2018, o 19:32


Powrót do Drarry

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości