[M] Jadalne Mroczne Znaki

Humorystyczne, 7 rok

Teksty poświęcone parze Harry/Draco.

Postprzez SzmaragDrac » 25 kwi 2014, o 19:41

Mój pierwszy tekst Drarry (mam nadzieję, że nie ostatni!) i pierwszy tekst na tym forum. Ogólnie już debiutowałam ;)

Ostrzeżenia: chłopcy lekko się "miziają", przewija się Snape (ale NIE w trójkącie!)
Kanon: brak xD
Beta: własna

Miłego czytania życzę :)


JADALNE MROCZNE ZNAKI



Severus Snape bardzo rzadko okazywał emocje. Dlatego też nikt w Hogwarcie nie wiedział, że Mistrz Eliksirów uwielbia Jadalne Mroczne Znaki produkowane przez Freda i George'a Weasleyów. Nikt oprócz Albusa Dumbledore'a i samych sprzedawców owego smakołyku.
Nikt także nie wiedział, że bliźniacy dostawali w miarę pozytywne oceny z eliksirów na szóstym i siódmym roku tylko dlatego, że zaszantażowali swojego nauczyciela rozpowszechnieniem informacji o jego małej słodkiej tajemnicy. Na zapewnienia swoich uczniów w stylu "Wszystkie pierwszoroczne Puchonki będą pana kochały, profesorze!" oraz "Niech pan profesor się nie martwi, w Slytherinie dowiedzą się pierwsi!" Severus nie umiał odpowiedzieć, toteż musiał zgodzić się na umowę handlową. Burzliwe narady zakończono zgodą obu stron, wyrażoną trzema podpisami na kontrakcie. Zawierał on następujące podpunkty:
    1. Każda ocena powyżej Zadowalającej równa się dwóm pełnym torebkom Jadalnych Mrocznych Znaków.
    2. Każdy Wybitny równa się stawce podstawowej plus jedna torba gratis.
Wszyscy dżentelmeni byli zadowoleni z takiego obrotu sprawy i umowa obowiązywała aż do hucznego odejścia bliźniaków z Hogwartu. Po tym wydarzeniu Severus musiał sam kupować swoje słodkości w cenie zawyżonej o dwadzieścia procent. Tyle bowiem kosztowało kontynuowanie tajemnicy.

Często po swoich lekcjach Severus zamykał się sam w lochach i pożerał namiętnie ów smakołyk w ilościach tak wielkich, że tylko sam Voldemort mógłby konkurować z nim w kategorii "Największa liczba Mrocznych Znaków na własność". Na szczęście - bądź nieszczęście, bo kto wie? Może Snape wygrałby ten osobliwy pojedynek? - Czarny Pan zajęty był uganianiem się za Potterem i wszelkie konkursy zostawił sobie na deser.

Wbrew powszechnie panującej opinii horrorem dla Severusa wcale nie był wybuchający kociołek Neville'a Longbottoma ani obecność Harry'ego Pottera na lekcji. Horrorem był deficyt Jadalnych Mrocznych Znaków. Dlatego też właśnie w tej chwili Naczelny Postrach Hogwartu pędził korytarzem w kierunku wieży, w której znajdował się gabinet dyrektora. Miał nadzieję, że Albus ma jeszcze jakieś zaskórniaki i podzieli się nimi z potrzebującym kolegą, bowiem po bardzo stresującej lekcji z siódmym rokiem Gryffindor/Slytherin (cztery wysadzone kociołki, dwa wybite zęby, siedem osób z obrażeniami, w tym dwie z poważnymi, jedna zbita para okularów i - ku rozpaczy Parkinson - jeden złamany paznokieć) Severus pochłonął cały swój zapas, w jakiego posiadanie wszedł w czasie ostatniego wyjścia do Hogsmeade. Aportował się wtedy prosto na ulicę Pokątną dziewięćdziesiąt trzy, dokonał zakupu i wrócił do wioski, zanim jego podopieczni zorientowali się, że zniknął.

Zaślepiony żądzą dorwania się do swoich ulubionych słodyczy, mały włos, a nie usłyszałby cichego chichotu wydobywającego się ze schowka na miotły. Ale nieuważni uczniowie chyba za bardzo byli zajęci sobą, by zwracać uwagę na otoczenie, dlatego po chwili po całym korytarzu rozległ się potężny huk i zaległa martwa cisza.

Severus stanął i przełknął ślinę. W jego głowie zaczęła toczyć się prawdziwa wojna - zainterweniować czy nie? Z jednej strony jest nauczycielem, a było już grubo po ciszy nocnej, powinien coś z tym zrobić. Z drugiej strony był naprawdę wyczerpany i chciał jak najszybciej dotrzeć do źródła Jadalnych Mrocznych Znaków. Kiedy już był niemal zdecydowany darować delikwentom ten wybryk, bitwę jego myśli przerwały głosy.

- Cholera! Przewróciłeś miotłę! Może byś tak trochę uważał, co?

- A ty to niby co? Immunitet ochronny? Tylko ja mam uważać?

Severus nie umiał rozpoznać uczniów, bo mówili oni szeptem. Ale ich głosy były bardzo zirytowane. Mistrz Eliksirów sapnął.

- Aha - mruknął do siebie. - To ja tu się zastanawiam, czy nie puścić wolno tych matołów, a oni sobie SCHADZKĘ zrobili. No, niedoczekanie ich... Randkowania im się zachciało, myślałby kto. Za eliksiry by się wzięli, poza Granger nikt nie odznacza się w tej szkole choćby odrobiną rozumu...

Podszedł szybko do drzwi, stanął przed nimi, poprawił włosy i załopotał szatą. Znowu sapnął i szarpnął klamką.

- Jeżeli myślicie, że możecie tu sobie urządzać bezkarnie randki, i to jeszcze po upływie ciszy nocnej, to się grubo mylicie. Szkolne reguły tego stanowczo zakazują. A nawet jeżeli nie, to ja to teraz robię. Macie trzydzieści sekund, żeby zniknąć mi z ocz... Potter? - spytał, szeroko otwierając oczy. - A co ty tutaj robisz z... Malfoyem?! - Mogłoby się zdawać, że Severus Snape dostał oczopląsu, tak szybko bowiem jego wzrok prześlizgiwał się od jednego chłopca do drugiego. A miał na co patrzeć, ponieważ każdy z nich ubrany był w rozchełstaną szkolną szatę, spod której widać było rozpiętą i pomiętą koszulę. Znajdowali się w dosyć osobliwej pozie - Harry stał oparty o ścianę na szeroko rozwartych nogach, był pochylony mocno w bok i wyciągał prawą rękę w kierunku leżącej miotły, a lewą zarzucił wokół talii Dracona, natomiast sam Draco stał między nogami Harry'ego, przodem do niego, obejmując go jednym ramieniem za szyję i próbując pomóc mu w podniesieniu przedmiotu. Zamarli w tej pozycji, kiedy Snape wparował do schowka, i patrzyli teraz na swojego nauczyciela przerażonymi oczyma.

- Co wy tu robicie? - zapytał bardzo cicho i bardzo niebezpiecznie Severus.

- Khe-khe. - Pierwszy z szoku otrząsnął się Draco i kaszlnął teatralnie. - Studiujemy geografię - powiedział poważnie.

- Geografię? - spytał Snape, unosząc lekko brwi.

- Owszem, geografię, panie profesorze. No wie pan, to taka mugolska dziedzina nauki. Potter mi ją pokazał. Bardzo ciekawa, nawiasem mówiąc. - Draco uśmiechnął się zawadiacko.

- Ciekawa, powiadasz. - Wzrok Snape'a wbity był w Dracona, ale ten zdawał się w ogóle nie zauważać wściekłości swojego opiekuna.

- Żeby pan profesor wiedział jak bardzo! Akurat teraz przerabiamy - zachichotał cicho - ruchy górotwórcze.

Snape zacisnął zęby. Po chwili wycedził:

- Że co?

- Ruchy górotwórcze! - krzyknął Draco, szczerząc się. Po chwili dodał - No wie pan. Ruchy... - Zaczął niespiesznie przesuwać opuszkami palców po torsie Harry'ego i kręcić swoim tyłkiem. Severusowi przypominał on węża boa na mugolskiej dyskotece. Nigdy, rzecz jasna, ani nie był na mugolskiej dyskotece, ani nie widział tańczącego węża boa, jednak miał nieodparte wrażenie, że wyglądałby on dokładnie tak. - Górotwórcze - Malfoy wsunął palec wskazujący za gumkę od bokserek Gryfona i strzelił nią z głośnym trzaskiem.

Harry poczerwieniał.

- Górotwórcze - powiedział beznamiętnie Snape, ciągle nie zmieniając wyrazu twarzy.

- Mhm - potwierdził Draco. - Nie widzi pan tej góry? - Wskazał głową w okolice krocza Harry'ego, który poczerwieniał jeszcze bardziej. - Nazywa się Gurus Potterus. Dzisiaj ją wypiętrzyliśmy. - Wypiął dumnie pierś.

- Tak po prawdzie... - szepnął Harry roztrzęsionym głosem i przełknął ślinę. - Tak po prawdzie to nie tylko dziś.

- No, masz rację, Potter, masz rację, nie tylko. - Draco uśmiechnął się szeroko. - A wczoraj, niech pan profesor sobie wyobrazi, wypiętrzyliśmy - też w tym składziku, swoją drogą - Gurus Draconis. A tak właściwie to Potter wypiętrzył.

Mogłoby się zdawać, że Harry nie umiał poczerwienieć jeszcze bardziej, ale Złoty Chłopiec po raz kolejny udowodnił, że ma ponadnaturalne zdolności - i zrobił to. Poczerwieniał.

Lecz Snape, jak zwykle, nie docenił swojego ucznia. Stał tylko w progu i patrzył na przeciwległą ścianę. Zdawał się być całkowicie oderwany od rzeczywistości. Dolna warga zaczęła mu lekko drżeć. Draco w tym czasie podniósł miotłę, oparł ją obok drzwi i zaczął zapinać koszulę Harry'ego.

- Wiesz co, Potter - szepnął. - Chyba naszemu Sevisiowi nie spodobała się geografia.

- Chyba nie - potwierdził cicho Harry i zabrał się za nieporadne gmeranie przy guzikach Dracona. Ten strzelił go tylko po rękach i wymruczał:

- Potter. Zostaw, jak nie umiesz. Sam to zaraz zrobię.

Snape natomiast powoli zaczął odzyskiwać świadomość. Mrugnął raz, potem drugi. Poruszył palcami prawej dłoni, jakby chciał sięgnąć po różdżkę, ale w ostatniej chwili się pohamował.

- Wy... - warknął. Chłopcy zamarli i spojrzeli na niego. - Wy... Wy! Gdybym miał odejmować punkty, to wasze domy do końca roku pozostałyby na minusie, nawet jeśli Granger podwoiłaby swoje wysiłki. A, uwierzcie mi, nie mam zamiaru tłumaczyć potem dyrektorowi, dlaczego odjąłem Gryffindorowi i Slytherinowi aż po tysiąc punktów. Nie znalazłbym chyba słów, by opisać to, co się tutaj dzieje...

- Niemożliwe - mruknął Draco. - Pan by słów nie znalazł? Taki mistrz elokwencji? Pamiętasz, Potter, przemowę profesora Snape'a z naszej pierwszej lekcji eliksirów?

Harry kiwnął głową, ale Snape zignorował słowa swojego podopiecznego.

- Także będziemy udawać - ciągnął dalej - że mnie tu wcale nie było. Nie było mnie tu, prawda? Prawda. - To rzekłszy, odwrócił się na pięcie i nie zmieniając wyrazu twarzy, począł maszerować równym krokiem w kierunku końca korytarza, mamrocząc coś o Jadalnych Mrocznych Znakach i Albusie.

Draco wychylił się i zamknął drzwi za swoim opiekunem, po czym westchnął.

- Gdybyś nie przewrócił tej miotły, to Snape by tu nie przylazł - powiedział, odwracając się z powrotem do Harry'ego.

- Gdybyś się tak nie wiercił, to nie przewróciłbym tej miotły.

- Gdybyś tak nie szarpał mojej koszuli, to bym się nie wiercił.

- Gdybym nie szarpał twojej koszuli, to by do niczego między nami nie doszło. - Harry pokazał Draconowi język.

- I tak nie doszło. Snape nas wywęszył. I to przez ciebie! - Malfoy wbił Harry'emu wskazujący palec w pierś.

- Przeze mnie?! Mówiłem ci, Malfoy, żebyś się tak nie wiercił, ale ty to kompletnie olałeś! Kopnąłeś mnie tym swoim kościstym kolanem...

- Przestań! - Draco przerwał mu gwałtownie. - Wcale nie mam kościstych kolan! To są arystokratyczne chrząstki, ty takich nie masz! - Uniósł wysoko podbródek.

- ...w żebro i nawet nie chcę wiedzieć, JAK ty zdołałeś podnieść nogę tak wysoko. - Dokończył Harry.

- Praktyka, skarbie, praktyka. - Draco uśmiechnął się szelmowsko i puścił oczko Gryfonowi. - Zgadnij z kim.

Harry sapnął, bo dopiero po chwili dotarł do niego sens poprzedniej wypowiedzi Dracona.

- Jak to nie mam kościstych kolan?! Ja nie mam kościstych kolan?! A pokazać ci?!

- Bardzo chętnie. - Na usta Ślizgona leniwie wpłynął bardzo szeroki uśmiech, a jego dłonie zaczęły niebezpiecznie zbliżać się w kierunku zapięcia spodni Harry'ego. - Bardzo chętnie zobaczę twoje kościste kolana, o ile wystąpią one w pakiecie z innymi... częściami ciała.

- No... - Harry udał, że się zamyślił. - Umowa stoi, Malfoy. Ja ci pokażę kolana, ale za to ty...

- Kolana wraz z innymi częściami ciała, nie zapominaj! - zastrzegł Draco, rozsuwając zamek spodni Gryfona i pochylając się w kierunku jego szyi.

- ...tak, tak, wiem, z innymi częściami ciała - potwierdził Harry i zaczął zsuwać niezapiętą koszulę Dracona z jego ramion. - Ale w zamian ty mi powiesz, skąd wiesz, czym jest geografia.

- Oj, Potter. - Draco przerwał całowanie obojczyka Harry'ego, a jego palce zamarły na guziku spodni. - Akurat to ja ci mogę powiedzieć już teraz.

- Taaak? - wyszeptał Harry i zaczął bardzo delikatnie przesuwać ustami po uchu Dracona. - To mów.

- Jak mnie będziesz rozpraszał, to nic nie powiem. - Wbrew swoim słowom Draco powrócił do całowania obojczyka chłopaka i rozpiął do końca jego spodnie.

- Właśnie widzę, jak potrzebujesz skupienia. Mów - szepnął i zatopił twarz we włosach Dracona.

- Potter, Potter. Gdybyś chodził na mugoloznawstwo, to byś wiedział... że ja też tam chodzę.

- Ty?! - Harry z wrażenia aż przerwał wdychanie zapachu włosów Malfoya i spojrzał zdumiony w jego oczy. - Na mugoloznawstwo?!

- Wroga trzeba znać, Potter. A teraz zajmijmy się czymś przyjemniejszym...

- Niby czym?

- Geografią oczywiście. A dokładniej: działem o górach...

_ _ _ _ _

Jeżeli chodzi o historię Snape'a, to nie mam pojęcia, czy on wgl dotarł do Dumbledore'a. Po takim urazie mogło mu się coś pomieszać w głowie i padł gdzieś zemdlony. Najprawdopodobniej leży tam do dziś xD
Ostatnio edytowano 27 sty 2015, o 15:29 przez SzmaragDrac, łącznie edytowano 5 razy
Zaglądam tu rzadko, częściej można mnie złapać na Forum Mirriel pod tym samym nickiem.
Moje ao3.
SzmaragDrac Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 723
Dołączył(a): 26 mar 2014, o 16:10

Postprzez SzmaragDrac » 25 kwi 2014, o 22:30

Oto geneza: (hyhy xD)

No cóż, siedziałam sobie raz na bardzo nudnej geografii, którą mam z dyrektorką. Akurat mieliśmy temat o fazach księżyca i innych cyklach w przyrodzie. Taaa, cudowny przedmiot, zwany przyrodą, zakłada, że mamy go tygodniowo 4 godziny, każda z innym nauczycielem, inną książką, ale tym samym spisem treści na początku. Także akurat temat "Cykle, rytmy i czas" zdążyliśmy omówić na fizyce, biologii i chemii i naprawdę, ale to NAPRAWDĘ już mi się nie chciało słuchać tego na geografii. I zaczęłam sobie błądzić myślami... A to o tym, a to o tamtym... I jakoś tak mi na Drarry przeszło... I dosłownie trzy minuty przed dzwonkiem spojrzałam na jakąś mapę Polski i przyszło do mnie takie olśnienie geograficzne: RUCHY GÓROTWÓRCZE!!! A ciągle gdzieś w zakamarkach mojej głowy pałętało mi się to Drarry, toteż mój kochany mózg od razu to połączył. No i oczywiście miałam skojarzenia z tymi ruchami i postanowiłam je opisać :D Zastanawiałam się tylko, jakiego nauczyciela wziąć, by ich odkrył, ale w sumie to zawsze jest Snape, to i u mnie też xD I mogłam dać mu małą, słodką tajemnicę :twisted:
Jadalne Mroczne Znaki przyszły mi do głowy dopiero wtedy, kiedy otworzyłam Notatnik, bo musiałam jakieś wprowadzenie dać i wyjaśnić czemu Snape leciał tym korytarzem.

Och, no i tekst początkowo nosił roboczy tytuł "Ruchy górotwórcze", ale zmieniłam na "Jadalne Mroczne Znaki". Nie będę aż tak spoilerować xD
Zaglądam tu rzadko, częściej można mnie złapać na Forum Mirriel pod tym samym nickiem.
Moje ao3.
SzmaragDrac Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 723
Dołączył(a): 26 mar 2014, o 16:10

Postprzez katincia » 26 kwi 2014, o 09:22

Tekst bardzo pozytywny :mrgreen: Najpierw wprowadzenie z jadalnymi mrocznymi znakami, przy którym nie sposób się nie uśmiechnąć, a później jeszcze jakby dla dobicia czytelnika, chłopcy. I ruchy górotwórcze... Przyznam, że nigdy nie wpadłam na taką interpretacje wspólnej nauki geografii :twisted:

Jedyne czego mi zabrakło to jakiegoś zamknięcia całości z tą słodką tajemnicą Snape'a, o zbawiennym wpływie słodkości na urazy psychiczne. Jakiegoś jednego zdania na końcu, o tym jak zakończył swoją podróż i czy dostał to czego chciał czy może musiał się zadowolić cytrynowymi dropsami ;>

Oby więcej takich tekstów, dobrze poprawiają nastrój.
katincia Offline


 
Posty: 4
Dołączył(a): 27 sie 2013, o 23:39

Postprzez wężousta » 1 maja 2014, o 22:15

Nie wiem co napisać żeby nie powtarzać poprzedniczek. Bo tekst, oczywiście jest bardzo pozytywny :) Taki lekki i beztroski, i mimo że jestem miłośniczką angstów przypadł mi do gustu.
Kupiła mnie mugolska dyskoteka.
I wąż boa.
Jaką ten Snape ma bujną wyobraźnię :D I jednocześnie podziwiam go za opanowanie. Mnie wyobrażenie węży boa na dykotece przerasta, nie wiem jak się nie zaśmiać.
Nie wiem, czy Draco nie jest odrobinę zbyt zuchwały, ale skoro kanon nie ma tu głosu, nie mam pytań :)
A Harry... Nie przepadam za tym wiecznie zakłopotanym, rumieniącym się wizerunkiem (co ja poradzę, musi być poważny i angstowy :P), wolę jak myśli trzeźwiej, ale taki już ten Wybraniec bywa.
Całe szczęście, że zna się na geografii.

Całuję i czekam na więcej :*
"A potem ich usta się spotkały i to było jak powrót do domu."

Obrazek Obrazek Obrazek
wężousta Offline

Avatar użytkownika
Cukiernik
 
Posty: 448
Dołączył(a): 24 lut 2014, o 12:43
Lokalizacja: Wwa

Postprzez cholera » 15 wrz 2014, o 23:04

To chyba pierwszy raz jak komentuję twórczość kogoś tutaj. Możesz czuć się zaszczycona. :) A tak całkiem na poważnie to podchodziłam do tego jakoś sceptycznie. No wiesz, pierwsze Drarry, które napisałaś i w ogóle. Nie oczekiwałam niczego szczególnego. A tu proszę. Potwierdzasz moją teorię, że w szkole powstają najlepsze teksty. :D Jak chyba najwięcej tworzyłam na historii, moja koleżanka na religii, ale co kto lubi. Byłam zmuszona zakrywać sobie usta dłonią, żeby nie wybuchnąć głośnym śmiechem. O tej godzinie to raczej nie wskazane. Dosłownie zabiłaś mnie tymi tekstami.

SzmaragDrac napisał(a):- No wie pan. Ruchy - zaczął niespiesznie przesuwać opuszkami palców po torsie Harry'ego i kręcić swoim tyłkiem. Severusowi przypominał on węża boa na mugolskiej dyskotece. Nigdy, rzecz jasna, ani nie był na mugolskiej dyskotece, ani nie widział tańczącego węża boa, jednak miał nieodparte wrażenie, że wyglądałby on dokładnie tak.[/i]


Mam przerażająco bujną wyobraźnię. Także najpierw nie mogłam z Draco kręcącego tyłkiem przed Severusem, a potem dobił mnie wąż. Nawet jak to piszę uśmiecham się jak nienormalna.


SzmaragDrac napisał(a):- Mhm - potwierdził Draco. - Nie widzi pan tej góry? - wskazał głową w okolice krocza Harry'ego, który poczerwieniał jeszcze bardziej. - Nazywa się Gurus Potterus. Dzisiaj ją wypiętrzyliśmy. - Wypiął dumnie pierś.

- Tak po prawdzie... - szepnął Harry roztrzęsionym głosem i przełknął ślinę. - Tak po prawdzie, to nie tylko dziś.

- No, masz rację, Potter, masz rację, nie tylko. - Draco uśmiechnął się szeroko. - A wczoraj, niech pan profesor sobie wyobrazi, wypiętrzyliśmy - też w tym składziku, swoją drogą - Gurus Draconis. A tak właściwie, to Potter wypiętrzył.
[/i]


Nigdy jakoś szczególnie nie przepadałam za geografią. Niesamowicie się cieszę, że nie trafiłam na twój tekst wcześniej. Gdybym miała geografię (obojętnie jaką lekcję) to nie wytrzymałabym ze śmiechu. Wypiętrzanie gór by mnie prześladowało. Na szczęście już nie będę miała takiego problemu i mogę ciągle do tego wracać. Miałam kiedyś takiego nagrania na poprawę humoru, teraz zastąpi je twoja miniaturka. ;)
cholera Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 1
Dołączył(a): 20 lip 2012, o 13:34
Lokalizacja: Wrocław

Postprzez diesirae » 24 wrz 2014, o 12:47

To było świetne! Może zachowanie Draco było trochę zbyt przegięte, ale to komedia więc można wybaczyć, natomiast opisy dotyczące Snape'a są genialne! Szczególnie rozbawił mnie moment w którym poprawia włosy i szatę przed wejściem do składzika :D Pomysł z jadalnymi mrocznymi znakami też jest świetny. Być może zabrzmi to niemiło, ale nie spodziewałam się po Tobie, Drac, tak zabawnego tekstu, szczególnie że to Twoje pierwsze drarry :) Bardzo mi się podobało, pozdrówki!
"I'm, er, Harry Potter. And my intellect hasn't really progressed from the age of twelve. I really like, um, Quidditch, and also, evil is bad. Hermione's really more into the brainy stuff. Thank you for your time."
Obrazek

"- It's complicated
- I love complicated"

diesirae Offline

Avatar użytkownika
Mistrzyni Zlotów
 
Posty: 996
Dołączył(a): 12 paź 2012, o 19:11
Lokalizacja: Poznań

Postprzez line-chan » 4 paź 2014, o 22:03

Ten tekst zabija. Na początku powinno być ostrzeżenie, coś w stylu: UWAGA, GROZI UTRATĄ SZCZĘKI, TRAWAŁYM OKALECZENIEM POPRZEZ USZKODZENIE ŻUCHWY, OBICIEM TYŁKA PRZY SPADANIU Z KRZESŁA I NIEOKIEŁZNANĄ GŁUPAWKĄ, OBJAWIAJĄCĄ SIĘ IDIOTYCZNYM ŚMIECHEM. To chyba wystarczy za mój komentarz xD
"Link it to the world
Link it to yourself
Stretch it like a birth squeeze
The love for what you hide
The bitterness inside
Is growing like the New Born
When you've seen,
Too much, too young,
Soulless is everywhere"
line-chan Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 44
Dołączył(a): 9 lis 2013, o 12:30
Lokalizacja: Warszawa

Postprzez Potomkini_Salazara » 27 sty 2018, o 15:35

Bardzo pozytywnie wesołe. Severus uzależniony od mrocznych znaków. Harry i Draco uczący się ,, geografii", po prostu cudooooo. :seksi: :seksi:
Potomkini_Salazara Offline


 
Posty: 9
Dołączył(a): 3 sty 2018, o 19:32


Powrót do Drarry

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości