[M] Oddechy w pięści

Teksty poświęcone parze Harry/Draco.

Postprzez yunne » 1 lis 2010, o 14:29

[autor docelowy - LunnaMiya]

Mój debiut, nie bijcie za mocno ^3^ Drarry ze specjalną dedykacją dla Klaudii i Su.
Betowała Kaczalka- wieeeeelkie a-ri-ga-to! ^^
Rating: R
_______________________________________________________________________

Oddechy w pięści


- Potter... ach... pamiętaj, nic między nami nie... ma... - Draco warczy pomiędzy jęknięciami. A właściwie próbuje warczeć, ponieważ zaciśnięte z rozkoszy zęby skutecznie mu to uniemożliwiają.
- Niczego od ciebie... nie wymagam - odpowiada Potter.
Draco przyciąga jego twarz i wpija się w usta, miażdżąc je w gwałtownym pocałunku. Przez chwilę świat zwalnia, a przed oczami wybuchają kolory. Harry ma wrażenie, że jego zmysły jeszcze nigdy nie były tak wyostrzone, umysł nie jest w stanie przyjąć tylu bodźców naraz i po prostu się wyłącza.

* * *

Harry nigdy nie zastanawiał się, co chce robić w życiu. Dzięki temu nieświadomie oszczędził sobie trudu i ewentualnego rozczarowania. Przecież był Wybrańcem, Chłopcem, Który bla, bla, bla... Nikt nie wziął pod uwagę, że wolałby być zwyczajnym dzieckiem, ze zwyczajnymi problemami. Miał ochotę udowodnić tym magicznym ignorantom, że szesnastolatek nie może uratować świata. Takie manewry udają się tylko w głupich, mugolskich filmach.
Wszyscy zachowywali się, jakby dobro naprawdę istniało, a piosenki mówiły prawdę. Wbrew legendom i insynuacjom, wygrywa nie szlachetniejszy, a silniejszy. Harry nie miał złudzeń - był słabszy.
Ach, i jeszcze Przepowiednia. Harry uważał, że wszelkie proroctwa powinny być ruchome. Każde nasze działanie może zmienić przeznaczenie. Ale ta Przepowiednia się nie zmieniała: Złote Dziecko musi wygrać. Pottera te wszystkie wróżby obchodziły tyle, co zeszłoroczny śnieg. Wygra - no cóż, nawet idioci mają czasem fart, przegra - trudno.
Tylko jedna jego cząstka żyła tak, jak powinna.
Draco.

* * *

- Jesteś głupcem.
- Jak wszyscy - odpowiada Potter, a brwi Malfoya szybują w górę.
- Ale ty możesz inaczej - Harry unosi głowę.
Włosy Malfoya odbijały światło, rozpryskując je wokół niczym aureolę. Ale Draco nie był aniołem. Anioły nie zabijają, anioły nie torturują, anioły nie odbierają nadziei... Jednak na blondynie nawet świt wyglądał pięknie.
- Nie mogę - odpowiada, obracając w palcach platynowe kosmyki - Jeśli chcą, będę walczył. Nie uwierzą, że przegram, dopóki nie zobaczą.
- Kiedyś będę musiał cię zabić - mówi Draco, patrząc gdzieś w bok.
- Ustaw się w kolejce - szepcze Harry, przyciągając go do swoich warg.

* * *

Miał stać się silny, potężny. Nic się nie zmieniło. Kiedyś był mały i zagubiony. Teraz jest duży i zagubiony. Nic się nie zmieniło.

* * *

Harry?ego niejednokrotnie nachodziła myśl, że zasługiwali na coś więcej, niż opuszczone sale, zwierzęcy seks na biurku nauczyciela czy brutalne pocałunki w ciemnych zaułkach.
Zasługiwali na dzieciństwo, na wolność. Zamiast tego, dostawali chwile zapomnienia w zimnych objęciach lochów.
Przez kilka chwil mogli nie pamiętać o tych wszystkich potwornościach, wyrządzonych przez Voldemorta, o śmierci, o liście martwych przyjaciół, która z każdym dniem robiła się coraz dłuższa.
Przede wszystkim, nie zasługiwali na wojnę. W momentach, gdy byli jednością, nie liczyło się, że na ramieniu Dracona czernieje Mroczny Znak, że blizna Harry?ego każdej nocy dawała o sobie znać tępym bólem, a on sam budził się z coraz gorszych koszmarów - zapowiedzi pojedynku.

* * *

- Przeznaczenie złożyło ci propozycję nie do odrzucenia, Potter.
- Nie mogła być nie do odrzucenia, skoro właśnie ją odrzuciłem.
- Avada Kedavra!

* * *

Czasami Przeznaczenia potrafi zupełnie się przekierunkować. Czasami wystarczy jeden ruch nadgarstka, żeby decydować o życiu lub śmierci. Czasem wystarczy przyjrzeć się książce, by wiedzieć, jak się skończy. W tej rycerz pokona smoka, tutaj zwycięży miłość. O, a ta jest ciekawa - wygra Zło. Niestety, tylko w pierwszej części...
Ale to jedynie teoria. Jak wiemy, czasami zdarza się naprawdę czasami.
Harry odwrócił się i napotkał szklane oczy Lucjusza. Avada powoli ulatniała się zielonymi smugami.
- Przepowiedniom czasem trzeba pomóc, Potter - wysyczał Draco, mijając go.

* * *

To była scena jak z jakiegoś taniego horroru. Dwa cele, dwa sprzeczne uczucia i jedno ultimatum: zabij albo zostań zabity. A taka alternatywa, to tak naprawdę żadna alternatywa.
Voldemort potraktował Draco jak żywą tarczę. Żywą, dopóki wróg nie spróbuje ataku. Potężna klątwa zabije ich obu. A nie powinna. Dobra klątwa załatwi tylko tego złego. Ale na wojnie dobre klątwy nie istnieją.
- Zrób to - spokojny głos Dracona przeszywa jego ciało - Bohater żyje, Śmierciożerca umiera. Uczciwa wymiana.
W jego oczach widać takie zdecydowanie i desperację, że, gdyby mógł, sam by go unicestwić. Ale nie może. Jego różdżka leży w szacie Lorda. Czeka więc na ruch Harry?ego.

* * *

- Avada...
Korytarz, gdzie po raz pierwszy cios zamienił się w pocałunek, kopniak w sunące po ciałach ręce. Pokój tonący w zieleni i dwa szybko oddychające punkty gdzieś w pościeli. Sposób, w jaki trzymałeś kubek, przechylałeś głowę, czytając gazetę. Twoja skóra, która w świetle księżyca zdawała się błyszczeć. Twoje rozchylone usta, odchylona do tyłu głowa, gdy poruszałeś się w górę i w dół, a ja trzymałem cię za biodra. Wędrówka, którą podejmowały dłonie, miękkość warg i ich słodycz, twoje oczy. Nie raz widziałem w nich pożądanie. Pod tym względem działaliśmy jak lustra. W moim spojrzeniu widziałeś to samo.
- ...Kedavra!

* * *

Były festyny, było liczenie i identyfikacja ciał. Była śmierć i pozorne zwycięstwo.
Harry już wie, czym jest samotność i wcale mu się to nie podoba. Czuje, jakby na kogoś czekał, a ból, gdy uświadamia sobie, że nie ma na kogo, jest obezwładniający.
Były pogrzeby. Były wywiady.
Tak, zabiłem Voldemorta. Tak, to koniec wojny. Oklepane zwroty, które w świetle poranka tracą wartość. Bo co tak właściwie ma im powiedzieć?! Że wcale nie odczuwa satysfakcji, że ich życia były mu obojętne, zarówno na początku, jak i na końcu?! Że ta wygrana nic nie znaczy, bo zawsze znajdzie się ktoś popierający chore wizje i idee Czarnego Pana?! Że źli czarodzieje byli zawsze i w miejsce pokonanych pojawiają się nowi?! I, w końcu, że zwyrodnialcy byli przed nim i będą po nim, a za jakieś sto lat urodzi się nowy Wybraniec, tak samo jak on pozbawiony prawa wyboru?!
Żal Harry?ego jest tak wielki, że rozsadza go od środka.
To nie tak miało być. Bohater powinien umrzeć w chwale, na polu bitwy. Bo tak jest... poprawnie. On tymczasem żyje, gdy wielu odważniejszych już nie ma. A chwały nie dostrzega ani w martwych ciałach, ani w udręczonych sercach.

* * *

"Nic między nami nie ma". Harry po raz setny poddaje swoje życie retrospekcji. "Nic nie ma". Twoje oczy mówiły coś innego.
To nie była uczciwa wymiana.

* * *

Potter żyje normalnie. O ile tacy jak on maja prawo żyć normalnie. Po wojnie słowa nabierają groteskowego znaczenia. Je, śpi, pracuje. Codziennie wykonuje szereg czynności, nie zastanawiając się nad ich sensem.
Tylko czasami wydaje mu się, że czyjeś blade ręce splatają się z jego własnymi. Widzi Draco. Jego półprzymknięte oczy, które już nigdy nie będą sugestią pocałunku...

_______________________________________________________________________
"Good, because if you wanted to shag me against the wall, I'm afraid I'd have to say 'No' because I'm not easy." Draco thought about it for a minute while eyeing Harry speculatively. "Actually, that's a lie. I am easy. You may commence with the shagging now."
yunne Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 402
Dołączył(a): 31 paź 2010, o 18:19

Postprzez yunne » 1 lis 2010, o 14:34

[autor docelowy - Joyce]

Zarejestrowałam się specjalnie, by skomentować ten tekst.
Na początku zaznaczę, iż komentować nie potrafię.

Interpunkcja leży i kwiczy. Naprawdę. Nie mam nawet siły, aby te błędy przytoczyć. Zostawię to specjalistom.

Tekst interesujący. Debiut? Sądzę, że udany. Przeczytałam trzy razy, by dobrze zrozumieć. Harry zabił Dracona, żeby zabić Voldemorta? Ciekawe. Wykonanie również dobre. Gdyby nie te błędy nie miałabym się do czego przyczepić.

Mam nadzieję, że przeczytam jeszcze kiedyś coś Twojego.
"Good, because if you wanted to shag me against the wall, I'm afraid I'd have to say 'No' because I'm not easy." Draco thought about it for a minute while eyeing Harry speculatively. "Actually, that's a lie. I am easy. You may commence with the shagging now."
yunne Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 402
Dołączył(a): 31 paź 2010, o 18:19

Postprzez yunne » 1 lis 2010, o 14:35

[autor docelowy - LadyInVain]

Nienawidzę cię za ten tekst.... *rozgorączkowana*
"Tylko czasami wydaje mu się, że czyjeś białe ręce splatają się z jego własnymi. Widzi Draco. Jego półprzymknięte oczy, które już nigdy nie będą sugestią pocałunku... "
Mimowolnie się na tym popłakałam.
To najokropniejsze, co czytałam. I najpiękniejsze.
"Good, because if you wanted to shag me against the wall, I'm afraid I'd have to say 'No' because I'm not easy." Draco thought about it for a minute while eyeing Harry speculatively. "Actually, that's a lie. I am easy. You may commence with the shagging now."
yunne Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 402
Dołączył(a): 31 paź 2010, o 18:19

Postprzez yunne » 1 lis 2010, o 14:36

[autor docelowy - yami-no]

jesteś bardzo zła kobieta!!! okrutna!! przez Ciebie płakałam Y_Y miałam nadzieje na happy end...
mimo wszystko udany debiut, mam nadzieję że następne opowiadania będą się kończyły na jakiejś perwersyjnej scenie z Harrym I Draco, a nie "na cmentarzu"
oczywiście są błędy, ale kto ich nie popełnia? a z reszta przyznam że byłam zbyt zaczytana w treści żeby patrzeć na niedociągnięcia.
dopiero teraz < po komentarzu Villemo> zauważyłam że Voldemort zasłaniający się Draco to trochę naciągane. a z reszta nie wiem czy udałoby się przebić zaklęciem Voldemorta i Dracona na raz. mieczem może i tak , ale nie wiem jak to z zaklęciem by poszło. może prawdziwiej by to wyszło gdyby Draco wbiegł i uratował Harrego przed zaklęciem zasłaniając go ciałem. a Potem ten ze złości zabiłby Voldka. ale takie moje zdanie ;>
"Good, because if you wanted to shag me against the wall, I'm afraid I'd have to say 'No' because I'm not easy." Draco thought about it for a minute while eyeing Harry speculatively. "Actually, that's a lie. I am easy. You may commence with the shagging now."
yunne Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 402
Dołączył(a): 31 paź 2010, o 18:19

Postprzez yunne » 1 lis 2010, o 14:37

[autor docelowy - Villemo]

Czy ktoś może mnie uświadomić, co oznacza tag "R"?

Jestem na nie, niestety. I choć zazwyczaj unikam pisania negatywnych komentarzy i po prostu się nie odzywam, to jednak tutaj te same pozytywne tak mnie zdziwiły, że postanowiłam napisać kilka słów od siebie. Bo według mnie to nie jest dobry tekst. Błędy - mnóstwo. Czy naprawdę tak trudno poprosić kogoś o przejrzenie tekstu pod tym względem? Technicznie to się naprawdę źle czyta. Treść. Już sam pomysł do mnie nie przemawia, wykonanie tym bardziej. Ok, widzę, że próbujesz opisać te wygórowane oczekiwania względem Harry'ego, jego zagubienie, rozterki. Ale niestety styl jest albo zbyt toporny, albo zbyt patetyczny, poszczególne fragmenty - które powinny przecież składać się w jedną całość - wydają mi się pourywane, nie wzbudzają absolutnie żadnych emocji. Pomysł - jestem w stanie kupić taki związek Harry'ego i Draco. Zresztą, czytałam już taki fanficki, więc nic tu nowego ani odkrywczego. Żeby chociaż napisane było dobrze, ale niestety, jak już wspominałam. Za to - Malfoy, który będzie musiał zabić Pottera? Czy Voldemort pozwoliłby, żeby ktokolwiek za niego zabił Pottera i tym samym odebrał mu prawo do twierdzenia, że pokonał Pottera? On sam nie zdołał zabić Harry'ego ani gdy ten był malutki, ani po czwartym roku, jak by więc to wyglądało, gdyby zwykłemu nastolatkowi udało się to, co nie udało się najpotężniejszemu czarnoksiężnikowi (jak sam o sobie myślał)? I idąc dalej - Voldermort zasłaniający się Malfoyem jako tarczą? No proszę. Miało być smutno i wzruszająco, wyszło po prostu śmiesznie - zwłaszcza że to sobie wyobraziłam.

Proponuję poczytać najpierw jakieś dobre opowiadania.

Villemo
"Good, because if you wanted to shag me against the wall, I'm afraid I'd have to say 'No' because I'm not easy." Draco thought about it for a minute while eyeing Harry speculatively. "Actually, that's a lie. I am easy. You may commence with the shagging now."
yunne Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 402
Dołączył(a): 31 paź 2010, o 18:19

Postprzez yunne » 1 lis 2010, o 14:38

[autor docelowy - RóżowyDementor]

Styl pisania mi się podoba^^ Powiem tylko tyle, bo sama lepsza nie jestemXD Napisz coś jeszcze Lunno:)

Sugeruję wydłużenie komentarza. W przeciwnym wypadku może on zostać w niedalekiej przyszłości usunięty. K.
"Good, because if you wanted to shag me against the wall, I'm afraid I'd have to say 'No' because I'm not easy." Draco thought about it for a minute while eyeing Harry speculatively. "Actually, that's a lie. I am easy. You may commence with the shagging now."
yunne Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 402
Dołączył(a): 31 paź 2010, o 18:19

Postprzez Ranva » 1 sty 2012, o 23:22

Bardzo mi się podobało, i nie wiem czemu ale na końcu prawie się popłakałam :) A nie czytałam tego tekstu pierwszy raz :*
Ranva Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 14
Dołączył(a): 1 sty 2012, o 23:18

Postprzez CrazyCry » 10 lut 2012, o 21:48

Uroniłam przy tym tekście kilka łez. Jest poruszający, świetnie napisany. To naprawdę debiut?
Dostrzegłam kilka drobnych błędów (m.i. przy imieniu Wybrańca odmienionym przez dopełniacz), ale nie będę wszystkich wypisywać, bo z tego co widzę, na nowym forum autorka się nie zarejestrowała. A szkoda, chętnie sięgnęłabym po inne jej fiki.
Kurde, krótki ten post. Mam wrażenie, że przez ostatnie dni straciłam umiejętność komentowania drarry. Ale się staram.
Tak czy inaczej, chciałam zaznaczyć, że przeczytałam i jestem pod wrażeniem.
Edit: Ja to setio napisałam? Zabawne, dzisiaj ta miniaturka zupełnie mi się nie spodobało i całkowicie podpisuję się pod komentarzem Villemo. Ależ gust się zmienia w ciągu zaledwie dwóch lat ;o
Ostatnio edytowano 9 lis 2013, o 01:15 przez CrazyCry, łącznie edytowano 1 raz
Aerobic -> aerobik
Fanfic -> fanfik
Nie fanfick x.x
Fanpage "Effeminate boys"
CrazyCry Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 361
Dołączył(a): 8 lis 2011, o 09:12
Lokalizacja: Wawa

Postprzez Seath » 27 wrz 2013, o 15:04

Tekst mi się nie podobał, był jakiś chaotyczny, przytłaczający. Może tego było zbyt wiele, a może to było zbyt prawdziwe bym mogła nie zastanawiając się kliknąć "powrót" i poszukać czegoś innego. Zmusiłaś mnie do pomyślenia nad nim, bo nic oprócz śmierci Draco nie jest tu oczywiste. I pomyślałam i odkryłam tu drugie dno.
Harry nareszcie nie jest tu tak cholernie gryfoński, Draco wręcz przeciwnie, pokazujesz nam, że Malfoy też jest zdolny do poświęcenia.
Tytuł, tytuł ... właśnie nie daje mi to spokoju, bo on tu tak bardzo pasuje, że zastanawiałam się czy nadałaś tytuł skończonemu dziełu, czy napisałaś miniaturkę do tytułu. Nie znalazłam, żadnych błędów co się chwali. Tak bardzo mnie zamotałaś w ten tekst, że myślę o nim już trzeci dzień.
Jednak to nadal nie zmienia faktu, że nie podoba mi się.

Seath

( Tak bardzo mi się nie podoba, że aż wzięłam sobie fragment na podpis ;) )
"Czasami Przeznaczenia potrafi zupełnie się przekierunkować. Czasami wystarczy jeden ruch nadgarstka, żeby decydować o życiu lub śmierci. Czasem wystarczy przyjrzeć się książce, by wiedzieć, jak się skończy. W tej rycerz pokona smoka, tutaj zwycięży miłość. O, a ta jest ciekawa - wygra Zło. Niestety, tylko w pierwszej części..."
Seath Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 14
Dołączył(a): 2 lip 2013, o 13:48

Postprzez Veldrin » 30 wrz 2013, o 17:48

Nie mogę zaprzeczyć, że to opowiadanie coś w sobie miało. Nie było idealne, nie było do końca przemyślane i napisane poprawne. Było krótkie, nieco chaotyczne, a w niektórych momentach dziwne. Lecz znajduje się w nim coś, co niemal mnie pociąga. Brak happy endu. Brak głębszego sensu. A jednak warte przeczytania i skomentowania.

Żal Harry?ego jest tak wielki, że rozsadza go od środka.
To nie tak miało być. Bohater powinien umrzeć w chwale, na polu bitwy. Bo tak jest... poprawnie. On tymczasem żyje, gdy wielu odważniejszych już nie ma. A chwały nie dostrzega ani w martwych ciałach, ani w udręczonych sercach.


Tym mnie kupiłaś. A konkretnie ostatnim zdaniem. Do teraz przebrzmiewa w moich uszach.

Pozdrawiam :)
- Chciałbym z tobą pogadać, Draco.
- To dobrze, bo gdybyś tak od razu chciał się na mnie rzucić i przelecieć pod ścianą, musiałbym stanowczo powiedzieć 'nie'. Nie jestem taki łatwy. - Draco namyślał się chwilę, taksując Harry'ego wzrokiem. - Kłamałem. Jestem łatwy. Możesz mnie przelecieć bez gadania.
Veldrin Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 535
Dołączył(a): 30 lis 2012, o 10:43
Lokalizacja: K-ce


Powrót do Drarry

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google [Bot] i 5 gości