[NZ] [T] Tajemnice (57/62)

akt. 11.11.2017

Teksty poświęcone parze Harry/Draco.

Postprzez Kaczalka » 11 lis 2017, o 18:27

Jak obiecałam, kolejny rozdział jest szybciej. Bez bety i tak będzie do końca, więc wszystkich, którzy mają czas wypisać błędy, proszę o pmki.
MargotX, wiernej komentatorce, bardzo dziękuję za te kilka słów. Cieszy, że komuś jednak się chce ;)

Rozdział pięćdziesiąty siódmy

Leżąc na boku, z Draco wtulonym w jego plecy, Harry powoli budził się z powodu czyichś głosów. Potrzebował kilku sekund, aby sobie przypomnieć, że wszyscy spędzili noc w jednym pokoju. Ron i Hermiona nie mieli nic przeciwko, a wcześniejszy wieczór okazał się nawet dość zabawny. Siedzieli do późna, ubrani tylko w piżamy, jedli słodycze, pili piwo kremowe i rozmawiali. Dobrze się bawił, ale był tak zmęczony, że z trudem zachowywał przytomność. Chyba zasnął jako pierwszy, bo nie pamiętał nawet, jak trafił do łóżka.
Z zamkniętymi oczami przysłuchiwał się, co mówią przyjaciele.
— Wyglądają słodko, prawda? — To z pewności był głos Hermiony.
— Słodko? — A to bez wątpienia Rona.
— No cóż, Malfoy zdecydowanie twierdzi, że nie są słodcy — wtrąciła rozsądnym tonem Ginny. — Ale to słowo doskonale ich opisuje.
— Tak naprawdę Ginny uważa, że są seksowni — dodał oschle Blaise Zabini.
— Seksowni?! — wykrzyknął Ron, dublując myśli Harry'ego. — Ginny, co ci odbiło? Przecież to Harry i Malfoy. — Zamilkł na chwilę. — A ty nie jesteś czasem jej chłopakiem?
— I jako jej chłopak mam być ślepy?
— Ale nie jesteś gejem!
— I jako hetero mam być ślepy?
Harry poczuł, jak Draco trzęsie się, tłumiąc śmiech. Wreszcie Blaise chyba zdecydował się ulitować nad Ronem.
— Umiem docenić piękno. A tych dwóch razem wygląda bardzo pięknie.
— I seksownie — pisnęła Ginny.
— Pięknie? — powtórzył Ron z oburzeniem, ignorując wypowiedź Ginny. — Jesteś pewien?
— Och, na Merlina, Ron! Nawet ty powinieneś to dostrzec.
— A jeśli nie dostrzegam?
— Nie zapowiada się, żeby wkrótce sobie poszli, co? — zapytał Draco.
— Raczej nie — odparł Harry.
W pokoju zapadła cisza.
— Przynajmniej się zamknęli — mruknął sennie Draco.
— Wielkie dzięki, chłopaki — Fred i George głośno wyrazili swoją aprobatę.
Harry nie mógł wyjść z podziwu, jakim cudem udawało im się powiedzieć jednocześnie to samo, mimo że znajdowali się w innych częściach sypialni.
— Nie ma za co — odparł mimo to.
Milczenie trwało całą minutę, Harry policzył sekundy w myślach.
— Hej, a wy nie zamierzacie podnieść się z łóżka? — zapytał Ron z wyrzutem.
— A kto mówi, że już coś nam się nie podniosło? — odparł Draco przeciągle.
— Wcale nie… — Ron urwał gwałtownie.
Harry usłyszał stłumiony śmiech i nagły wdech, zapewne Hermiony.
— Draco, musiałeś im mówić? — spytał.
— Wy tak na poważnie?! — wykrzyknął Ron. — Och, Merlinie — dodał ciszej. — Nie musiałem o tym wiedzieć.
— Tak, tak, na poważnie. I dobrze by było, żebyś dał nam kilka minut — powiedział Draco.
Harry doskonale wiedział, że Draco wcale nie był twardy, jak to sugerował. Może wcześniej, kiedy się obudzili, ale na pewno nie teraz. I on też nie, skoro wszyscy przyjaciele właśnie się na nich gapili.
— Draco, przestań go drażnić — poprosił. — Już nie pośpimy, nawet jeśli Ron zemdleje z wrażenia.
— Nie znasz się na żartach — zarzucił mu Draco z udawaną pretensją.
— Przypomnę ci to, jak będziemy rano sami — odparł Harry.
Wcale go nie zaskoczyło, że Draco wreszcie obrócił się i przeturlał go na plecy. Teraz mógł mu spojrzeć prosto w oczy.
— Dzień dobry, kochanie — powiedział Harry z bezczelnym uśmiechem.
— Gnojek — odparł Draco i uciszył go pocałunkiem.
— Jakie to słodkie — skomentowała Ginny.
Draco momentalnie się od niego odsunął i obaj usiedli.
— Czas na kolejny dzień — oznajmił. — Choć zwykle przesłuchania nie zaczynają się przed śniadaniem.
— To nie pierwszy raz, kiedy nie jesteś na to odpowiednio ubrany — przypomniał uśmiechnięty Blaise.
Harry kiwnął głową na potwierdzenie.
— Ale za to Draco po raz pierwszy jest w piżamie.
— Skoro zaczynamy dzień od przesłuchań w łóżku, to co będzie dalej? — zapytał Draco.
— Nie wiem. — Harry wzruszył ramionami. — Przy odrobinie szczęścia mamy wolne, ale obaj wiemy, jak to jest w moim przypadku. Bez wątpienia wszyscy zarzucą mnie pytaniami, więc nie mam szans odpocząć. Jak zwykle.
Fred i George wstali i dołączyli do pozostałych, zgromadzonych w nogach łóżka, które udostępniono Harry'emu i Draco na tę noc.
Draco skrzywił się.
— Chciałbym móc zapomnieć, w co jesteś ubrany — wyburczał.
W świetle dnia Harry wciąż uważał, że piżamy bliźniaków są zbyt nasycone kolorami. Chociaż, w czym mieli rację, wcale nie jaskrawymi. Miały nieco ciemniejszy od ślizgońskiego odcień zieleni, przyozdobiony srebrnymi zniczami. Co najciekawsze, znicze wciąż się poruszały.
— Harry, znowu się gapisz — zauważył Draco.
— Trudno oderwać od nich oczy — wyjaśnił Harry, uświadamiając sobie, że te cholerne srebrne piłeczki znów go omamiły. — To moja praca jako szukającego.
— Jeśli spróbujesz je łapać, to znaczy, że masz problem — ostrzegł Draco.
Słowa te sprawiły, że Harry oprzytomniał.
— Przepraszam — powiedział nieśmiało i zaczerwienił się, słysząc śmiech przyjaciół.
— Gdybyśmy tylko wiedzieli, że tak cię zafascynuje… — zaczął George.
— …dalibyśmy ją Malfoyowi wcześniej — skończył Fred.
— Niestety nie uznaliśmy jej za afrodyzjak — dodał George.
W tym momencie nawet Draco się roześmiał.
Harry opadł na łóżko i zakrył głowę poduszką, ale Draco zaraz wyrwał mu ją z rąk.
— Mówiłem ci ostatnio, że cię nienawidzę? — zapytał.
— Dzisiaj jeszcze nie — zauważył wyszczerzony Draco.
— Och, no to nadrabiam. Nienawidzę cię.
— Ja też cię nienawidzę — odparł Draco czule.
— Jesteście obrzydliwi — skomentował Ron.
Ginny uderzyła go w ramię.
— Wcale nie. Są słodcy. Już to mówiłam.
Harry ponownie usiadł, na wypadek gdyby musiał powstrzymać Draco.
Czemu wszyscy się tak na nas patrzycie? — spytał.
— A jaki jest według ciebie powód, dla którego mielibyśmy zaryzykować i wyjść stąd sami na spotkanie ze Snape’em? — odparowała Ginny.
— A co on może wam zrobić? — zapytał Harry. — Zjeść z wami śniadanie?
W odpowiedzi żołądek Rona zaburczał.
— Słyszycie? Idźcie jeść — powiedział Harry. — Crabbe i Goyle na pewno są już w kuchni.
— Harry, oni nawet ciebie nie ochronią przed Snape'em, nie wspominając o ochronieniu nas — zauważyła beznamiętnie Hermiona.
Draco zachichotał.
— Z Severusem Harry sam sobie poradzi — zauważył.
— Może i zmodyfikowałeś nasze wspomnienia, ale i tak nie zapomnimy o katastrofie, jaką była wczorajsza kolacja — oznajmił Ron.
— Cholera — mruknął Harry. Spróbował skupić się na Ronie i Hermionie i odepchnąć w głąb umysłu inne zmartwienia.
— Nie mów mi, że zapomniałeś — powiedziała Hermiona z niedowierzaniem.
— Walczę z nim codziennie — odparł Harry defensywnie. — Tak, tak, prawie zapomniałem, że wczorajszy dzień był gorszy niż inne. — Skrzywił się. — Albo wszystko wraca do normy, tak jak było wcześniej. Cholera — powtórzył. — Też nie chcę tam iść.
Draco wywrócił oczami.
— Jesteś dzielnym Gryfonem, pamiętasz? — Zepchnął Harry'ego z łóżka. — Chodź, w naszym pokoju mamy prysznic.

***

Szybko wykapali się i ubrali, tak że po dwudziestu minutach byli gotowi na kolejne spotkanie z pozostałymi.
— Nie mogę uwierzyć, że większość z was jest zbyt przerażona, żeby iść na śniadanie bez Harry'ego — gderał Draco. Spojrzał na Ginny i Blaise'a, który oplatał ręką jej talię. — Z takim towarzystwem ty] na pewno przeżyjesz — dodał sarkastycznie.
— To się nazywa grzeczność, Malfoy — odpyskowała Ginny. — Czekałam na resztę.
— Czy właśnie to teraz robimy? — zapytał zaskoczony Fred.
— Myśleliśmy, że po prostu stoimy tu, żeby trochę się zabawić — powiedział George.
Harry jęknął.
— Na śniadanie nie podajemy popcornu.
— Och, Harry — rozżalił się George. — Malfoy się nie mylił. Absolutnie nie masz poczucia humoru.
— Naprawdę stałem się taki nudny? — zagadnął Harry, choć tylko retoryczne. Dobrze wiedział, że otrzymałby odpowiedź twierdzącą.
— Wcale nie uważamy, że jesteś nudny — zaprotestował George.
— Wywołujesz więcej emocji, niż ktokolwiek inny — dodał Fred.
— Ale to nie zawsze jest zabawne — wyjaśnił George. — Ostatnio bywałeś zbyt poważny i trzeba temu zaradzić.
— A co jeśli Harry inaczej niż wy rozumie pojęcie dobrej zabawy? — zaciekawiła się Hermiona. Zabrzmiało to jak pytanie, ale tylko ledwie. Najwyraźniej uważała, że Harry'ego absolutnie nie bawi to co bliźniaków.
— Na pewno tak samo — zapewnił Fred. — Tylko że Harry jest wystarczająco inteligentny, żeby ci się do tego nie przyznać. Jesteś nieczułą, apodyktyczną zabójczynią dobrego humoru.
— Nigdy nie było lepszego prefekta niż Hermiona — oświadczył Fred z dumą.
Ron i Harry wymienili spojrzenia, starając się nie roześmiać, na wypadek gdyby Hermiona nie mogła zdecydować, czy się obrazić czy nie.
Wreszcie całym tłumem weszli do kuchni i zajmując miejsca, chóralnie powiedzieli "dzień dobry". Harry zerknął z wahaniem na Severusa i w odpowiedzi na swoje powitanie otrzymał słaby, lecz drwiący uśmiech. Sam uśmiechnął się szeroko, ciesząc się, że najwyraźniej Severus wybaczył mu fiasko wczorajszego dnia. Dzisiejszego ranka wszystko wyglądało lepiej, opuściły go nawet wyrzuty sumienia z powodu tego, co zrobił Ronowi i Hermionie.
— I jak się dziś czujecie? — zapytała Narcyza.
Hermiona zamrugała, zaskoczona troską w jej głosie.
— Bardzo dobrze, dziękuję — odparła uprzejmie. — Nie jest tak źle, jak się obawiałam.
— Byłoby dużo gorzej, gdybyś była mniej kompetentną czarownicą — odpowiedziała Narcyza ze zrozumieniem.
Zdumiony Harry słuchał, jak obie zaczęły omawiać wady i zalety zaklęć modyfikujących pamięć. Wkrótce do rozmowy dołączył się Remus.
— Wszystko, czego mnie matka uczyła, teraz traci znaczenie — mrukną mu Draco do ucha. — To twoja wina, wiesz?
Harry nie był pewien, co odpowiedzieć. Na szczęście Draco nie wyglądał na zdenerwowanego, wydawał się raczej rozbawiony. Przyjemnie i dziwnie było słuchać, jak kobieta, która zawsze twierdziła, że nienawidzi mugolaków, teraz kulturalnie rozmawia z Hermioną.
— Wszystkich zasad nie odrzuciła — odszepnął Harry szybko, przysuwając się bliżej do ucha Draco. — Wciąż ma te swoje cholerne maniery. One są ważniejsze od wszystkiego innego.
Draco roześmiał się, pocałował Harry'ego w policzek i wrócił do śniadania. Podsłuchujący ich Severus pokręcił głową z rezygnacją, na co Harry wyszczerzył się szeroko i zabrał za jedzenie.
— Ta ta! — wykrzyknęła Wiktoria, żeby zwrócić na siebie ich uwagę. Siedziała po drugiej stronie stołu, bo jakoś tak się złożyło, że to znowu Remusowi powierzono zadanie, by ją nakarmić, choć w czasie posiłków i tak zajmowało się nią wiele osób.
— Tak, Wiktorio? — odezwał się Draco przeciągle, marszcząc pytająco brwi.
Harry wywrócił oczami na tak oficjalne zachowanie.
— Hej, Pączusiu — powiedział radośnie. — Dobre śniadanko?
— Na na — odparła Wiktoria, machając pulchną piąstką pełną zgniecionego banana.
— Jesteś dumna, że wykiwałaś Remusa i schowałaś trochę banana, co? — zapytał z szerokim uśmiechem.
W odpowiedzi Wiktoria również się uśmiechnęła i wepchnęła do ust i piąstkę, i jej zawartość.
— Jest Malfoyówną — skomentowała Narcyza, patrząc na Harry’ego. — Wie, co lubi, a wkrótce bez wątpienia powie nam, jeśli istnieje coś, czego nie lubi.
Harry spojrzał na Narcyzę podejrzliwie. Czyżby słyszała, co mówił do Wiktorii dzień wcześniej?
— No cóż, nie ma obaw, jeśli nie będzie lubić normalnych rzeczy, prawda? — spytał.
— Nie, nie ma obaw — odparła Narcyza pogodnie.
Uśmiechając się smutno, Harry poczuł się zakłopotany, że jednak go słyszała.
— Dziękuję — powiedział.
— Nie ma za co, Harry — odparła Narcyza.
— Merlinie, ty z każdym gadasz o jakichś tajemnicach! — wykrzyknął Draco z rozdrażnieniem.
— To jeden z wielu moich talentów — zażartował Harry, zmuszając się do wesołego tonu.
— Ale nie ten talent u ciebie lubię — mruknął Draco ponuro.
Harry uniósł pytająco brew.
— A jaki lubisz? — zapytał.
Draco uśmiechną się lubieżnie.
— O nie — przerwał im zdecydowanie Severus. — Tego nie zamierzam słuchać.
— Chciałem tylko powiedzieć, że Harry ma niesamowity talent do drażnienia swoich profesorów — wyjaśnił Draco niewinnie.
— Imponujące, że i ty go podzielasz — zadrwił Snape.
— Boję się nawet sobie wyobrazić, jak wyglądałyby dzisiaj twoje lekcje — odezwał się Remus.
— Tych dwóch od tej chwili będzie zachowywać się jak najbardziej poprawnie — ostrzegł Severus.
— Oczywiście, profesorze — odparli chórem, jednak Harry pomyślał, że Severus chyba nie wie, że jego mordercze spojrzenie nie działa już tak jak kiedyś.
Popatrzył na przyjaciół i musiał zweryfikować swoje zdanie. Na nich wciąż to spojrzenie skutecznie działało. Ron, Hermiona i Ginny nie wydawali się pewni, co Severus może zrobić. Fred i George radośnie chrupali bekon. Harry zastanowił się, czy smakował tak samo dobrze jak popcorn, uznał jednak, że chyba nie.
— Zamierzasz jeść? — zapytał Rona.
— Jasne — odparł Ron, spoglądając na swój talerz tak, jakby widział go po raz pierwszy.
— Wracając do tematu szkoły, ma ktoś jakiś pomysł, która dziewczyna i chłopak zostaną w tym roku prefektami? — spytał Blaise.
Hermiona gwałtownie uniosła głowę. Harry obojętnie wsunął do ust kawałek bekonu.
— Pewnie Harry i Hermiona — odparła Ginny.
— Ja nie — zaprotestował Harry. — Nie chcę tej funkcji.
— A czemu? — zapytała Hermiona, oburzona samą myślą, że można odrzucić taką propozycję.
— Nie miałbym wtedy czasu na seks — wyjaśnił Harry nonszalancko.
— Harry, to zaszczyt — upomniała go Hermiona.
— Zaszczytów mam dosyć, dzięki.
— Ja kiedyś chciałem być prefektem, ale już mi przeszło — wtrącił się Ron.
— Za dużo pracy, Roniaczku? — zagadnął Fred.
— Albo za dużo dodatkowych okazji na słuchanie, jak Hermiona recytuje wszystkie zasady, jakich nie powinno się łamać? — dołożył George.
Ron skrzywił się, ale nie skomentował słów braci, rzucił tylko niepewne spojrzenie Hermionie. Harry wiedział, że bliźniacy mieli rację w obu przypadkach, Hermiona chyba także zdawała sobie z tego sprawę, bo również milczała.
— Ja z pewnością bym nie chciał — powiedział Blaise. — Zgadzam się całkowicie, że to za dużo pracy.
— Co się z wami dzieje, dzieciaki? — zapytał przeciągle Lucjusz. — Kiedyś pozycja głównego prefekta była bardzo pożądana.
— Nie chcę mówić za Rona i Blaise’a, ale sam uważam, że po wojnie ta funkcja nie będzie już tak ciekawa — wyjaśnił Harry. — Wiąże się z odpowiedzialnością, a ja jestem cholernie zmęczony tą odpowiedzialnością, jaka teraz na mnie ciąży.
— Ja chciałem być prefektem, ale zaprzepaściłem swoje szanse — powiedział Draco z goryczą.
Harry’emu zrobiło się smutno. Wiedział, jak bardzo Draco kochał prestiż, jednak nie potrafił jakoś bardzo mu współczuć.
— No cóż, reszta z nas jest raczej zadowolona, że nim nie zostaniesz — rzucił kpiąco.
— Dzięki, dobrze wiedzieć, że mam w tobie wsparcie.
— Ależ masz we mnie wsparcie — zaprotestował Harry. — To nie ma nic wspólnego z ubiegłym rokiem. Po prostu nie jestem zachwycony pomysłem, że lider Brygady Inkwizycyjnej będzie głównym prefektem. Merlinie, Draco! Możemy przezwyciężyć to, co się stało zeszłej wiosny. Tego lata zrobiłeś już bardzo dużo, żeby zapłacić za swoje wcześniejsze błędy. Ale czy masz choć pojęcie, jak wiele pracy trzeba, żeby zrekompensować to, co się działo na piątym roku? — dodał, nieświadomie pocierając kciukiem słabo widoczne blizny na ręce.
— To nie było takie straszne — sprzeciwił się Draco. — Albo było? — spytał, patrząc na Harry’ego z niedowierzaniem.
— Draco, bardziej wkurzam się na to, że poparłeś Umbridge, niż że poszedłeś za Voldemortem — oświadczył Harry.
— Ale czemu? — zapytał zdezorientowany Draco. — Przecież nie była taka zła jak Czarny Pan.
— Prawie taka — odparł Harry ponuro.
— Czy my o czymś nie wiemy? — odezwał się Severus podejrzliwie.
Harry popatrzył najpierw na niego, a potem wokół stołu. Hermiona i Weasleyowie przyglądali mu się ze współczuciem, a wszyscy pozostali z ostrożną ciekawością i niepokojem.
— Cóż, jak się wydaje, trafiliśmy na wyjątkowo trudny temat — zażartował.
— Harry — warknął ostrzegawczo Severus.
Wywracając oczami, Harry odsunął od siebie talerz ze śniadaniem i wyciągnął do Draco prawą rękę.
— Co tu widzisz? — spytał.
Draco obrzucił rękę sprośnym spojrzeniem, zaraz jednak delikatnie ujął jego dłoń w swoją.
— Wygląda jak blizna o dziwnym wzorze.
— Wyblakły napis — odpowiedział Harry. — Musisz się bliżej przyjrzeć, żeby go odczytać.
— Odczytać? — wymamrotał zdziwiony Draco, ale otrzymał już wskazówkę, aby słabo widoczne linie nabrały sensu. Uniósł wzrok na Harry’ego. — Nie będę opowiadać kłamstw.
— Wyryte na mojej skórze krwawym piórem — wyjaśnił Harry. — Dzięki uprzejmości Umbridge.
— Czemu nikomu o tym nie powiedziałeś? — zapytał surowo Severus..
— A niby komu miałem powiedzieć? — odgryzł się Harry. — Dumbledore na piątym roku nawet na mnie nie patrzył, McGonagall powtarzała, żebym się nie wychylał i trzymał gębę na kłódkę, a ty byłeś okrutnym draniem i pewnie dostałbym za to jeszcze więcej szlabanów. Zawsze myślałeś, że cię okłamuję. Jakim cudem miałbyś mi wtedy uwierzyć?
— Ty głupi dzieciaku — odezwał się Snape.
— Dlaczego? — zapytał Harry. — Starasz się powiedzieć mi, że Dumbledore nie miał rąk związanych przez ministerstwo?
Severus ścisnął palcami nasadę nosa.
— Znalazłby jakiś sposób, żeby ją powstrzymać.
Harry prychnął.
— Tak, pewnie zamieniłby szlabany z nią na szlabany z tobą, a to byłoby o wiele lepsze — odparł z sarkazmem.
— Uparcie odmawiałeś posłuszeństwa — skomentował Severus wszystkowiedzącym tonem, ignorując ostatnią wypowiedź Harry’ego.
— Z pewnością nie zamierzałem dopuścić, żeby ta ropucha dopięła swego — zgodził się Harry. — W pewien sposób była gorsza niż Voldemort. On zawsze pozostawał znanym złem. Umbridge fizycznie przebywała w Hogwarcie, torturowała studentów i przeciągała ich na swoją stronę bez ich świadomej zgody. Zamiast śmierciożerców miała Brygadę Inkwizytorów, która wszystkich terroryzowała.
— Oczywiście ty byłeś tego świadomy — rzucił Draco sucho.
Harry wzruszył ramionami.
— Ty też rzucałeś mi kłody pod nogi, ale nie, wcale się ciebie nie bałem — przyznał.
— A więc wierzysz czy nie, że Draco spisałby się dobrze na pozycji lidera? — zapytał Severus. — Powiedziałeś, że teraz go wspierasz, ale ta dyskusja każe mi sądzić inaczej.
Harry zerknął na Draco, czując, że temat schodzi na bardziej osobisty niż to dla niego wygodne. Przywołano lęki i występki Draco, nie jego własne, a nie uważał, by w porządku było rozmawiać o nich przed wszystkimi.
Severus nie pozwoliłby, żeby Harry nie odpowiedział, więc Draco wpatrywał się w niego oczekująco.
— Tak, wspieram Draco — odezwał się, koncentrując uwagę na Severusie. — Sądzę, że Draco w końcu nauczył się, co znaczy być ofiarą tortur i nadużycia władzy. Dorósł, tak jak my wszyscy, i sądzę, że byłby wspaniałym przywódcą. Surowym i wymagającym, ale wykonałby o wiele lepszą robotę, niż zrobiłby to w przeszłości.
— Ale ze względu na jego przeszłość… — naprowadził go Severus.
— Ale ze względu na jego przeszłość ma wiele przeszkód do pokonania — dokończył Harry. — Gdyby został Prefektem Naczelnym, nikt by go nie respektował. Nikt nie poprosiłby go o pomoc. Po zdobyciu takiej pozycji wszyscy żywiliby do niego urazę, bo przez tyle lat był po prostu dupkiem.
— Nie będę opowiadać kłamstw, w rzeczy samej — wymamrotał Draco. — Po prostu mówisz, jak jest, prawda, Harry?
Harry westchnął
— Wybacz.
Draco potrząsnął głową, bez słów przekazując mu, żeby sobie odpuścił. Harry pozwolił trwać ciszy przez chwilę, bo akurat wszyscy jedli śniadanie. Nie potrafił jednak znieść towarzyszącego jej napięcia.
— Cóż, niezły zabójca nastroju — zagaił przyjaźnie.
— A wcześniej miałeś lepszy? — zapytał uprzejmie, choć wyzywająco Fred.
— Och, tak — odpowiedział Harry z udawaną wesołością. — Musiałbyś być na wczorajszym obiedzie. Jestem dość zaskoczony, że nie słyszałeś tej martwej ciszy u siebie na Pokątnej.
Draco pozwolił sobie na rozbawione prychnięcie, a Ginny zawtórowała mu cichym chichotem. Nie minęła chwila, a wszyscy już się śmiali, rozładowując napięcie. Nawet Wiktoria wyłapała zmianę nastroju i zaczęła klaskać z podekscytowaniem.
— O wiele lepiej — powiedział z aprobatą Remus.
— Tak jest przyjemniej — zgodziła się Narcyza.
— To co, możemy kontynuować temat szkoły? Albo zmienić go na inny? — zapytał Harry z bezczelnym uśmiechem na twarzy.
— Jestem ciekawa, kiedy otrzymamy nasze listy — odezwała się Hermina.
Ron jęknął.
— Musiałeś dać jej wybór, co?
— Wybacz, stary — odpowiedział nieskruszony Harry. — Czy sądzisz, że Hermiona zorientowała się już, że je śniadanie ze swoimi profesorami?
Ron i Hermiona jednocześnie zamrugali ze zdziwienia.
Harry uśmiechnął się ironicznie.
— Biorę to za „nie”.
— Za… zapomniałam — przyznała z goryczą Hermiona. — Jak mogłam zapomnieć?
— Poznaj profesora Malfoya, nauczyciela eliksirów — powiedział Harry, wskazując ręką na Lucjusza, a potem na Narcyzę. — Oraz profesorkę transmutacji, panią Malfoy. — Teraz posłał złośliwy uśmieszek w stronę Severusa. — A to, jak mniemam, znany i kochany przez wszystkich, wspaniały profesor Snape, powracający na stanowisko nauczyciela obrony przed czarną magią
— Panie Potter — zaczął Snape jedwabiście — jestem pewien, że już pierwszego dnia szkoły zrobisz coś, co zagwarantuje ci szlaban.
— Zapewne — zgodził się Harry, zaraz jednak jego uwagę rozproszył śmiech bliźniaków.
Obrócił głowę, żeby spojrzeć na Rona. Jego przyjaciel wydawał się kompletnie przerażony.
— Kto go tak przestraszył? — zapytał Harry.
— Ty — odparła oschle Hermiona, sama wyglądając niepewnie. — Raczej wątpię, że to będzie przyjemny rok dla Gryfonów.
— Tak, wiem — przyznał Harry z grymasem.
— Będziemy sprawiedliwi — zapewniła Narcyza.
Harry zapatrzył się na nią z niedowierzanie.
— Poznałaś profesora Snape’a? — zapytał. — Tak, znasz Severusa, ale czy znasz profesora Snape’a?
— To ta sama osoba — wycedził Draco z wyraźnym rozbawieniem.
— Nieprawda — zaprzeczył stanowczo Harry. — Wciąż nie potrafię pogodzić Księcia ze Snape’em. Z Severusem tak, ale ze Snape’em absolutnie nie.
— Skończyliście mówić o mnie? — spytał zjadliwie Severus.
— Nie, ale jeśli chcesz, możemy znowu obgadywać cię za plecami — zaproponował Harry i momentalnie się zaczerwienił, co uzmysłowiło mu, że Severus wciąż potrafi go przestraszyć. — Albo lepiej nie — dodał pojednawczo, jednak już moment później jego przekorna natura wzięła górę i rzucił: — Przecież ty też nie raz mi to robiłeś.
Sapnięcia, jakie rozległy się wokół stołu, nie dodawały otuchy, ale Harry mężnie zniósł spojrzenie Severusa, które nie było aż tak lodowate, jak poprzedniego dnia, co dodało mu pewności siebie.
— Mógłbyś się zamknąć, zanim on zdecyduje się cię zabić? — wysyczał Draco.
— Nie, Harry ma rację — powiedział niespodziewanie Severus.
— I pan to przyznaje?! — wykrzyknął Draco z niedowierzaniem, otwierając szeroko oczy i zamykając usta tak gwałtownie, że stuknęły zęby.
— Zdajesz sobie sprawę, Draco, że zaistniały okoliczności, które złagodziły stosunki między mną a Harrym? — zapytał Snape spokojnie.
Draco przytaknął, a Severus przeniósł swoje przeszywające spojrzenie z powrotem na Harry’ego.
— Wolę, abyś to, co masz do powiedzenia, powiedział mi wprost. A ja postaram się zrobić tak samo.
Harry podążył za przykładem Draco i po prostu kiwnął głową. Przekroczył granice już wystarczająco mocno.
Po minucie ciszy Fred zadał pytanie:
— Czy ktokolwiek tutaj zamierza jeść?
— Czasem to spore wyzwanie — skwitował oschle Draco.
Ponownie zaległa cisza, ale już bardziej komfortowa, ponieważ wszyscy skoncentrowali się na posiłku, w razie potrzeby rzucając na potrawy zaklęcia chłodzące lub ogrzewające.
Harry poczekał, aż każdy skoczy, i dopiero wtedy ponownie się odezwał:
— To co mam dzisiaj robić?
— Ach, nasz codzienny rytuał — rzucił Draco z drwiącą uprzejmością. — Czułbym się paskudnie, mogąc przez jakiś czas poleżeć w łóżku.
— Zamknij się — warknął Harry, spoglądając wyczekująco na Severusa i mając desperacką nadzieję, że dziś dadzą mu odpocząć.
— Jest kilka rzeczy, które musimy omówić — odparł Snape.
— To znaczy? — zapytał Harry, wzdychając z rezygnacją.
— W sobotę w Hogwarcie odbędzie się uroczystość — wyjaśnił Severus, czym zwrócił uwagę wszystkich obecnych. — Zaproszeni są też inni goście, choć to święto osób uczestniczących w bitwie. A że wielu z tych ludzi to przyjaciele państwa Weasleyów, będziemy też celebrować ślub ich najstarszego syna.
— W pewnym sensie to ja przerwałem im przyjęcie — przyznał Harry.
— Tak? — mruknął z sarkazmem Lucjusz. — A mnie się wydawało, że to wina Czarnego Pana.
— No cóż, racja — zgodził się Harry. — I cieszę się, że dostaną drugą szansę.
— To coś znacznie ważniejsze niż przyjęcie — sprostował oschle Severus. — To święto z okazji klęski Czarnego Pana dla tych z was, którzy nie mogli świętować z resztą czarodziejskiego świata, ponieważ wciąż walczyli z reperkusjami wojennymi.
Przez chwilę trwała cisza, podczas której wszyscy przetwarzali usłyszane wiadomości, a uczniowie wymieniali uśmiechy.
— Uwielbiamy dobre imprezy — oznajmili bliźniacy z podejrzanymi minami.
— Bez wątpienia — przyznał Severus z grymasem. — Poproszono mnie, bym zapytał, czy jesteście zainteresowani zorganizowaniem pokazu sztucznych ogni.
— Oczywiście! — wykrzyknęli obaj jednocześni.
— Przekażę wiadomość o waszej zgodzie — powiedział Severus, nie do końca ukrywając szyderstwo w głosie.
Harry wymienił uśmiech z Draco, już nie mogąc doczekać się uroczystości.
— Jest jeszcze jeden temat, który musimy omówić — oznajmił Severus, szybko sięgając do kieszeni szaty, z której wyciągnął kilka kopert.
— Nasze listy z Hogwartu? — zdziwił się Harry.
Severus przytaknął i rozdał koperty. Harry otworzył swoją, przeczytał wiadomość i przebiegł wzrokiem listę potrzebnych akcesoriów. Treść listu wydawała się podobna do poprzednich i nie było w niej wzmianki o egzaminach z zeszłego roku ani żadnych innych.
Nie zaskoczyło go, gdy Hermiona zaczęła piszczeć z podekscytowania. Spojrzał na nią z uśmiechem.
— Prefekt Naczelny? — zapytał, już pewien odpowiedzi, a Hermiona przytaknęła, uśmiechając się radośnie.— Gratuluję. Zasłużyłaś sobie.
Hermiona zaczerwieniła się, a gdy inni również zaczęli składać gratulacje, jej podekscytowanie stało się niemal namacalne.
Harry zwrócił uwagę na Draco, który wciąż wpatrywał się w zamkniętą kopertę.
— Otworzysz ją? — spytał cicho.
— Nie sądziłem, że w tym roku w ogóle dostanę zaproszenie do Hogwartu — wymruczał Draco.
Harry objął go ręką w pasie.
— Wiesz, zasłużyłeś na to, by wrócić z resztą z nas — zapewnił.
— Naprawdę? — odparł Draco ze słyszalnym śladem goryczy w głosie. — Nikt nie będzie z tego zadowolony.
— Ja będę.
Draco zerknął na niego z ukosa.
— Czemu? — spytał, a w jego oczach pojawił się cień uśmiechu.
— Z kim bym się kłócił, gdyby ciebie zabrakło? — odpowiedział pytaniem Harry.
— Jasne — wycedził Draco z ironicznym grymasem. — Beze mnie twoje życie stałoby się nudne.
— Po prostu przeczytaj list, głupku — polecił Harry radośnie i Draco wreszcie otworzył kopertę.
Po wyjęciu listu obaj szeroko otworzyli oczy na widok plakietki Naczelnego Prefekta, która wypadła z koperty. Przez moment patrzyli na siebie w zdumieniu.
— To niemożliwe — jęknął Draco.
— Oczywiście, że możliwe — zapewnił Harry, stopniowo uświadamiając sobie, że wokół zapadła cisza.
Pospiesznie obrócił głowę w stronę Severusa, mając nadzieję na wyjaśnienia.
— Severusie? — odezwał się Draco. — Co to znaczy? — Pełnym wahania gestem uniósł plakietkę.
— To nie jest pomyłka — powiedział Severus. — Wczoraj dyrektorka McGonagall spotkała się z głowami czterech domów. I tak, będę kontynuował funkcję opiekuna Ślizgonów, a profesor Sinistra podejmie obowiązki szefa domu Gryfonów, przynajmniej na razie — dodał, uprzedzając kolejne pytania. — Po długiej debacie ustalono, że powinieneś mieć zaszczyt pełnienia obowiązków Naczelnego Prefekta.
Draco powoli spojrzał na Rona, wyraźnie zdumionego obrotem wydarzeń, a wzrok Harry’ego podążył jego śladem.
— A co z Weasleyem? — Draco zwrócił się do Severusa, ale wciąż patrzył na Rona. — Zasługuje na to bardziej niż ja.
Oczy Rona rozwarły się szeroko. Dobrze wiedział, podobnie jak Harry, ile kosztowało Draco wypowiedzenie tych słów. Harry pocieszająco ujął pod stołem dłoń swojego chłopaka, a Draco odpowiedział niemal bolesnym uściskiem.
— Najwidoczniej profesor McGonagall miała rację, twierdząc, że pan Weasley nie będzie już zainteresowany tym stanowiskiem — wyjaśnił Severus. — Najciekawszy w tym wszystkim wydaje mi się fakt, że pominąłeś Harry’ego, a wspomniałeś o panu Weasleyu.
Draco pospiesznie odwrócił wzrok na Harry’ego.
— Wcale nie myślałem… — Wziął głęboki oddech. — Oczywiście, że Harry na to zasługuje.
— Ale ja nie chcę — rzucił szybko Harry.
— Biorąc pod uwagę twoją automatyczną reakcję, Draco jest tego w pełni świadomy — powiedział Snape, wyginając kąciki ust. — Ku zaskoczeniu pozostałych trzech głów domów, ja i Minerwa również uważaliśmy, że nie docenisz tego stanowiska.
— Ale czemu ja? — zapytał Draco cicho, delikatnie kładąc odznakę na stole. Jego druga dłoń ścisnęła rękę Harry’ego jeszcze mocniej. — Nie jestem godny tego stanowiska.
— Pomijając inne cechy, jakie powinni posiadać prefekci, przy ich wyborze bierze się pod uwagę, jakie mają wyniki w nauce, jakie posiadają predyspozycje przywódcze oraz ich umiejętność skutecznego egzekwowania przestrzegania przepisów — odparł Severus. — A ty spełniasz te kryteria.
— Na wypadek, gdyby pan zapomniał — wycedził sztywno Draco — w zeszłym roku bardzo opuściłem się w nauce, do tego już uzgodniliśmy, że nigdy więcej nie zdołam nikomu przewodzić. Nie mogę skutecznie egzekwować przepisów ani komukolwiek pomagać, skoro nie potraktują mnie poważnie i będą mieć do mnie o coś żal.
Severus zmrużył oczy.
— Twoje wyniki ostatnich egzaminów okazały się zupełnie satysfakcjonujące, w przeszłości byłeś prefektem, a na wypadek, gdybyś to ty zapomniał, masz wsparcie najbardziej wpływowej osoby w szkole — oznajmił, dzięki czemu Harry wreszcie zrozumiał cel pytań Severusa. — Pomimo wcześniejszego sprzeciwu Harry’ego, uczniowie będą go słuchać i podążą jego śladem.
— Czyli chcesz powiedzieć, że tak naprawdę to Harry jest prefektem, a ja tylko otrzymałem tytuł? — sprostował Draco.
— Wcale nie to miałem na myśli — zaprzeczył Severus.
— Ale twoje słowa do tego się sprowadzają. I wszyscy tak pomyślą. Że zostałem prefektem, bo jestem jego chłopakiem.
Harry już miał zaprotestować, ale Severus powstrzymał go ostrzegawczym spojrzeniem.
— Nie otrzymałeś nominacji, bo jesteś w związku z Harrym — powiedział Severus. — Prawdą jednak jest, że wzięto pod uwagę poparcie, na jakie możesz liczyć ze strony Harry’ego. Ja i profesor McGonagall szczerze wierzymy, że zasłużyłeś na to stanowisko, jednak sam wiesz, że to niewiele znaczy. Dobrze wypełniając swoje obowiązki, będziesz teraz musiał udowodnić innym uczniom, że otrzymałeś je uczciwie. Jak już wspomniał Harry, będzie to wymagało od ciebie ciężkiej pracy, determinacji i wytrwałości. — Severus przerwał, jakby się zawahał, a jego spojrzenie na moment przeniosło się na Harry’ego. — Początek roku z pewnością okaże się trudny — kontynuował. — Jednak masz wsparcie naszego bohatera. Nie wątpię, że jasno da wszystkim do zrozumienia, że należy cię szanować na tym stanowisku.
Przez twarz Draco przemknął ślad wesołości.
— O tak, Merlin nie pozwoli uczniom zrobić czegoś, co zdenerwuje Zbawiciela — skwitował Severus oschle, właściwie interpretując minę Draco.
Harry uśmiechnął się z zakłopotaniem, niektórzy z zebranych w salonie cicho zachichotali.
— Panno Granger? — przerwał ciszę Severus.
Hermiona zadrżała i automatycznie wyprostowała ramiona.
— Tak, profesorze? — zapytała.
— Przy wyporze Naczelnych Prefektów jednym z naszych największych problemów był dylemat, czy będą oni zdolni wspólnie przewodzić uczniom — wyjaśnił Severus. — Czy potrafi pani współpracować z panem Malfoyem?
Oczy Hermiony skierowały się na Harry’ego, potem na Draco, znów na Harry’ego, aż w końcu spoczęły na Severusie.
— A pan, panie Malfoy? — Severus niemal wywarczał to pytanie.
Draco, podobnie jak wcześniej Hermiona, spojrzał na Harry’ego, potem na nią, i wrócił do Harry’ego.
— Oczywiście, profesorze — zapewnił.
— Był jeszcze jeden decydujący czynnik, który mimo ekstremalnych i nietypowych okoliczności przekonał innych szefów domów, żeby wybrali ciebie na Naczelnego Prefekta. Domyśla się pan, o co chodziło, panie Malfoy? — spytał Severus.
Draco zmarszczył czoło, ale nic nie przyszło mu do głowy. Próbował tego nie okazywać, jednak najwyraźniej wybór na prefekta zakłócił jego zdolność racjonalnego myślenia. Był zdenerwowany i nie myślał jasno.
Harry przyglądał mu się z czułością, a jego usta wykrzywiły się w lekkim uśmiechu, gdy przypomniał sobie pierwsze śniadanie z neutralnymi Ślizgonami. Bez względu na to, czy Draco zdawał sobie sprawę z tego czy nie, był w stanie przewodzić uczniom i z pewnością zrobi to inaczej niż w przeszłości.
— Panie Potter, pana mina świadczy, że wie pan, o jaki decydujący czynnik chodziło —powiedział Severus. — Zechciałby pan oświecić pana Malfoya?
— Nie ma nikogo lepszego, kto mógłby zrozumieć i pomóc Ślizgonom — odparł pospiesznie Harry, na co Draco ze zdziwienia szeroko otworzył oczy. — Wybierając Draco i Hermionę, wybraliście dwójkę bohaterów wojennych, którzy mogą skutecznie dotrzeć do wszystkich uczniów — wyjaśnił. — Dom Slytherina będzie teraz bardziej podzielony niż kiedykolwiek wcześniej. Gdybyście wybrali mnie albo Rona, czy kogoś z Ravenclawu albo Hafflepuffu,
dotarlibyście tylko do trzech czwartych całego grona studentów.
Severus z zadowoleniem pokiwał głową.
— Rozumie pan to, panie Malfoy? — zapytał Severus.
— Tak, profesorze — odparł Draco.
— Jest pan gotów zaakceptować swoją nominację?
— Nie zawiodę pana, profesorze — zapewnił Draco uroczyście.
Severus ponownie pokiwał głową z zadowoleniem.
— Wierzę — odparł po prostu.
— Harry, wszystko w porządku? — zaniepokoił się Draco.
Harry zaprzeczył ruchem głowy, na co Draco zesztywniał.
— Skróci to mój czas na drzemki — wyjaśnił nadąsany Harry. — Wiesz, miałem konkretny powód, żeby nie chcieć zostać prefektem. A teraz będziesz spędzał połowę swojego wolnego czasu z Hermioną.
Na twarzy Draco powoli rozkwitł uśmiech. Prawdziwy uśmiech, pełen wdzięczności.
— Obiecuję, że ci to wynagrodzę — zadeklarował.
— Tak lepiej — odparł Harry niby poważnie, ale nie mógł powstrzymać uśmiechu. — Uścisnął pod stołem dłoń Draco, ciesząc się, że jego chłopak wreszcie rozluźnił śmiertelny uchwt. — Gratuluję.
— Jestem z ciebie bardzo dumna — powiedziała Narcyza. Jej oczy podejrzanie błyszczały.
— Ja też ci gratuluję, synu — dodał z dumą Lucjusz.
— Dziękuję — bąknął Draco.
Jak na kogoś, kto zwykle nie pokazywał uczuć, jego twarz teraz wręcz pałała wielością emocji, zmieniających się jedna po drugiej. Wydawał się bliższy rozklejeni, niż kiedykolwiek pozwalał sobie w obecności innych, i nikt nie wątpił, ile to dla niego znaczy.
— Hej — odezwał się Harry cicho.
Draco spojrzał na niego bezradnie, więc Harry pochylił się i pocałował go. Nie zdziwił się, gdy Draco natychmiast pogłębił pocałunek, traktując go jak emocjonalne uwolnienie. Minutę później znów wyglądał na spokojniejszego i opanowanego, choć jego włosy stały się bardziej rozczochrane po tym, jak Harry zmierzwił je palcami.
— Kolejne gratulacje możecie składać sobie prywatnie — zadrwił Severus, ale poza tym nie powiedział nic, aby ich powstrzymać.
Harry wiedział, że Severus rozumie, co czuje Draco, niezależnie od tego czy aprobował metody, jakimi Harry pomagał mu odzyskać równowagę. Milczał, nie zamierzając wstydzić się, że pocałował ukochaną osobę.
— Jak oni to robią? — zapytała Ginny.
— Nie wiem — odparła Hermiona.
— Co robią? — wtrącił się Ron. — Tylko się ślinią. Chociaż masz rację, sam się zastanawiam, czemu nie boją się całować na oczach nauczycieli i rodziców.
— To było coś więcej niż całowanie, Ron — skarciła go Hermiona.
— Bez względu na definicję, w Hogwarcie nie pozwolę im na publiczne okazywanie uczuć — ostrzegł Severus. — Draco jako Prefekt Naczelny będzie musiał świecić przykładem.
Wyraźnie nie był zachwycony ich zachowaniem, jednak Remus i Narcyza uśmiechnęli się ciepło. Remus spojrzał na Ginny i Hermionę.
— To imponujące, jak się nawzajem uzupełniają, prawda?
Dziewczyny przytaknęły, a Narcyza odpowiedziała Ronowi:
— Draco i Harry są dorośli, panie Weasley. Nie do nas należy kontrolowanie ich poczynań.
Lucjusz wyglądał, jakby absolutnie nie zgadzał się z tym stwierdzeniem, ale w milczeniu słuchał wypowiedzi żony.
— Jako matka bardzo się cieszę, że Draco znalazł kogoś, kto tak głęboko się o niego troszczy. W tych okolicznościach byłoby zrozumiałe, gdyby Harry chciał utrzymać ich związek w tajemnicy.
Harry bez zastanowienia wydał z siebie odgłos protestu, czym zwrócił na siebie uwagę wszystkich zebranych. Narcyza uśmiechnęła się pobłażliwie.
— Swoim zachowaniem Harry jasno dał do zrozumienia, że bardzo mu zależy na moim synu — kontynuowała. — Jeśli Draco potrzebuje wsparcia lub czegokolwiek, Harry nie wstydzi się mu tego zaoferować, bez względu na to, kto jest świadkiem, nawet jeśli to nauczyciele czy rodzice.
— A Draco traktuje Harry’ego w ten sam sposób — dodał Remus. — Ich związek jest otwarty i uczciwy, co powinno się podziwiać.
Hary spojrzał na Draco, który uśmiechnął się ironicznie.
— Nie zdawałeś sobie sprawy, że oni tyle rozmyślają na nasz temat, co?
— Nie, nie w ten sposób — bąknął Harry. — Ja tylko…
— Po prostu kochasz go i nie obchodzi cię, co inni o tym sądzą — dopowiedział Remus.
Harry wzruszył ramionami. Czasem zastanawiał się, co inni o nich myślą, ale Remus miał rację, tak naprawdę nie przywiązywał do tego większej wagi. Jednak zaczynał się czuć niepewnie, ponieważ po sposobie, w jaki przyjaciele o nich mówili, wywnioskował, że nie zachowywał się jak większość ludzi. Czy coś robił źle? Czy powinien bardziej przejmować się, jak ich postrzegają? Czy Draco byłby szczęśliwszy, gdyby byli bardziej dyskretni?
Draco lekko pocałował go w usta.
— Przestań to już roztrząsać — rozkazał.
— Tak, jasne — bąknął Harry, postanawiając, że rozważy problem później. — W każdym razie zamiast rozmawiać o nas powinniśmy świętować nominacje na nowych Prefektów Naczelnych.
— Malfoy naprawdę będzie prefektem? — zapytał Ron.
— Tak, więc w tym roku lepiej na siebie uważaj — ostrzegł go Draco ze złośliwym uśmieszkiem.
Ron zamrugał.
— Harry, mamy kłopoty, co?
Draco i Hermiona wymienili pierwsze naprawdę przyjacielskie spojrzenie, oboje podekscytowani nadchodzący rokiem szkolnym, a Harry’ego jakoś wcale nie zaskoczyły ich konspiracyjne miny.
— Tak, myślę, że tak — odpowiedział Ronowi.

cdn
no podpis
Kaczalka Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 549
Dołączył(a): 30 paź 2010, o 05:57

Postprzez pindolino » 12 lis 2017, o 05:37

Kocham to. Kocham to bardzo. Tęskniłam za tą sielanką Draco i Harry'ego. Za ich wspieraniem sie bez względu na wszystko, miłością którą nawet ja do cholery czuje jak to czytam i to naprawdę robi wrażenie, jak genialnie jest to napisane, co na najwżniejsze przetłumaczone. Dlatego w tym momencie bardzoo Wam dziękuje za włożoną prace aby to przełożyć na język polski.
Ah Ron, Ron , Ron. Albo jest wkurwiający albo zabawny - nie ma nic pomiędzy poważnie. Tyle rozdziałów, a on nadal nie może się przyzwyczaić do związku Drarry'ego. Mam nadzieje, że nadejdzie dzień w którym ten człowiek się w końcu ogarnie.
Wierzyłam do konca, że Malfoy zostanie Prefektem t a k! Jednak to prawda, że bedzie miał dużo do roboty. Ale to Malfoy, z Harrym za chłopaka poradzi sobie ze wszystkim. Wierze w niego.
Zastanawiam się co się jeszcze wydarzy w ciągu tych 5 kolejnych rozdziałów. Mam nadzieje, że bedzie dużo Drarry'ego bo oni razem to otp życia.
Pozdrawiam i czekam na kolejny! xx
pindolino Offline


 
Posty: 15
Dołączył(a): 18 mar 2016, o 21:14

Postprzez MargotX » 17 lis 2017, o 22:50

Dziękuję, Kaczalko :buzki:
Chcieć, to się chce, bo jak można by zostawić tę wspaniałą, a tak niedocenioną ostatnio pracę bez kilku słów chociażby. Problem jedynie w tym, że już kolejny rozdział powitałam z gorączką i wściekłym szczekaniem (eee, kaszlem, chciałam powiedzieć xD), a to dość skutecznie opróżnia komórki mózgowe i odbiera ogólne chęci do czegokolwiek.
Kolejny, wcale nie detal, to fakt, że chyba coraz trudniej pozbierać jakieś sensowne spostrzeżenia teraz, kiedy jakoś trzeba przebrnąć przez takie przejściowe rozdziały, a przynajmniej ja tak je postrzegam. Mamy już za sobą wcześniejsze emocje towarzyszące pierwszym interakcjom Harry'ego i Draco, mozolne przygotowania do ostatecznej rozgrywki z Voldemortem, kluczenie Pottera między Privet Drive, Grimmauld Place a Norą, ostateczne, spektakularne BUM z popcornem - czyli odkrycie sezonu przed szerszą publicznością ;). Wszystkie bitwy, tragedie większe i mniejsze też już się rozegrały, a teraz w sumie, o ironio, atmosfera wydaje się momentami bardziej napięta i zdecydowanie mniej przyjemna niż w tych pozornie krytycznych chwilach i, niestety, zwalę to wszystko bezczelnie na obecność Hermiony i Ronalda. Bliźniacy, czy nawet Ginewra, potrafili w jakiś lżejszy sposób współegzystować z całą plejadą zupełnie szokujących postaci, które pojawiły się na nowo w życiu Pottera.

W momencie, kiedy nad głowami wszystkich nie ciąży już najistotniejszy, łączący ich cel, wszystkie wcześniejsze animozje, uszczypliwości i wyraźny brak wspólnego mianownika dają się chwilami we znaki. Tak ja odbieram jakieś ostatnie trzy lub cztery rozdziały i zapewne nie wykazuję się obiektywizmem w tej ocenie. Na pewno coś jest w stwierdzeniu bliźniaków, że Hermiona jest zabójczynią dobrego humoru, choć Ronald jej na pewno nie ustępuję, tyle, że pod innym kątem. Stwierdzam, że staję się coraz bardziej złośliwa i wredna w odbiorze zachowań Granger i Weasleya. Tego ostatniego niespecjalnie lubiłam już w kanonie, obrzydł mi całkowicie w IŚ, a epilog już mi całkiem zabił tę postać. Z upływem czasu i pod wpływem sporej ilości przeczytanych fanfików - mam wręcz alergię na Weasleya, a i Granger irytuje mnie znacznie częściej niż kiedyś. Starzeję się :(

Ale, ale, Harry w tym rozdziale irytował mnie chwilami równie mocno, naginając do krawędzi ledwo co osiągnięte porozumienie z Severusem Snape'em. O ile doskonale rozumiem rozgoryczenie, z jakim wspominał o postawie Draco wobec Umbridge i zabił skutecznie nastrój tym razem on, o tyle zastanawiam się, dlaczego tak wrednie nagina chwilami cierpliwość mistrza eliksirów, która zbyt wielka nie jest. Widać, że Potter naprawdę nie potrafi już też przeżyć spokojnie i na luzie nawet kilku godzin, musi po prostu mieć z kim walczyć, nawet słownie. Nagryzmoliłam właśnie jakieś oderwane spostrzeżenia i właściwie sama nie wiem, dlaczego mi się na to zebrało ;) skoro mogłam spokojnie odnieść się jedynie do wyboru prefektów naczelnych na nowy rok w Hogwarcie. Jak by nie patrzeć, wybór Draco na jednego z ich wydaje się naprawdę trafiony. Właśnie z tego jednego, jedynego powodu, o którym wspomniał Harry - szansy, jaką daje jego osoba na zjednoczenie i wsparcie Ślizgonów. Jeśli dodamy do tego fakt, że, mimo wszystko, Draco jest w stanie dogadać się i współpracować z Hermioną, drugim prefektem, wydaje się, że wybór taki jest oczywisty, co wcale taką oczywistością nie będzie dla wielu.

Ogromne dzięki za kolejny przetłumaczony rozdział. Wydaje się, że następne mogą znów być bardziej obfitujące w "atrakcje" wszelakie. Pozdrawiam serdecznie. :)
Gdy oczy zamknę, widzę ciebie wcześniej,
Bo w dzień na wszystko patrzę bez czułości;
Gdy śpię, me oczy widzą ciebie we śnie
I w ciemnym blasku są blaskiem ciemności.
MargotX Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 2054
Dołączył(a): 17 gru 2010, o 19:13

Poprzednia strona

Powrót do Drarry

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości