[M] [T] Zdrada

Bleach, Aizen/Shinji

Postprzez Havoc » 14 paź 2011, o 16:47

Link do oryginału: Treachery
Autor oryginału: Ulquiarra
Zgoda: jest
Tytuł tłumaczenia: Zdrada
Autor tłumaczenia: Havoc
Beta: Kaczalka
Fandom: Bleach
Pairing: Aizen x Shinji
Rating: +16



I can tell that you've never been true to me
I can smell that you're acting so fearfully
I can hear what you're hoping I want to hear
I can feel the alarm bells are ringing in me…
*

Aizen uniósł głowę na tyle, na ile pozwalały mu skórzane pasy, krępujące całe jego ciało. Szczerze mówiąc, byłem trochę zaskoczony, że pozwolili mu na celę wystarczająco dużą, by móc w niej oddychać. Nie miałem pewności, że te gnojki nie spróbowałyby go udusić, a przynajmniej nie chciały widzieć go cierpiącego przez dwadzieścia tysięcy lat bez tlenu. Musiało ich naprawdę zdenerwować, że zyskał nieśmiertelność, coś, czego nawet im nie udało się osiągnąć.

W pokoju rozbrzmiał niski śmiech. Skrzywiłem się. Nawet związany i zakneblowany Aizen znalazł sposób, by ze mnie zadrwić. Westchnąłem i usiadłem na gładkiej stali, którą pokryte było całe pomieszczenie.

— To dobrze, że znam cię od wieków, nie sądzisz? Teraz nawet nie musisz nic mówić. Założę się, że właśnie myślisz: Jak zabawnie. Właśnie ta osoba, którą Soul Society próbowało i wciąż tak usilnie próbuje zabić, siedzi tutaj, w mojej celi, zadowolona z siebie jak zawsze — powiedziałem i spojrzałem na niego przelotnie. — A teraz pewnie stwierdzasz zarozumiale: Jakbym kiedykolwiek zniżył się do rozmyślania o Shinjim Hirako. W końcu raz całkowicie spieprzyłem jego życie, cóż on może znaczyć?

Zaśmiałem się, potrząsając głową.

— Rany. To trochę niegrzeczne z twojej strony, wiesz? Nawet kiedy Vizardzi i ja przechodziliśmy przez okres, w którym wspominaliśmy cię tylko jako Tego Dupka, ciągle o tobie myśleliśmy. Zwłaszcza ja. Bo widzisz, przez jakiś czas coś tam jednak się między nami działo. Zastanawiam się, czy to w ogóle pamiętasz? Czy pamiętasz tamtą noc? To najzabawniejsza rzecz, jaka mnie wtedy spotkała. Byłem najlepszym shinigamim w Soul Society i przespałem się z największym kutasem, swoim porucznikiem. No, nie patrz tak na mnie.

Spojrzałem na niego gniewnie, po czym kontynuowałem mój dramatyczny monolog do pokonanego wroga:

— Byłeś gnojkiem. Byłeś jak… gnojekzilla. I byłeś takim gnojkiem celowo, więc nie patrz na mnie, jakbym cię obraził, bo wiesz, że mówię prawdę. Jeśli się przejmujesz, to nie traktowałem tego wszystkiego tylko jako gry. Uczciwie przyznaję, że to moje najlepsze wspomnienie z Soul Society.

Spojrzałem w górę, przez co moje jasne włosy opadły mi wokół ramion. Wyszczerzyłem zęby w przepraszającym uśmiechu. Aizen wciąż nie odrywał ode mnie wzroku. Jego brązowe włosy układały się idealnie jak zawsze, a wzrok miał nieczytelny, mimo że jedyne widoczne oko z pewnością nie było bez wyrazu.

— Bardzo śmieszne, czyż nie? Moje najlepsze wspomnienie z tego miejsca to nie moment, gdy zostałem kapitanem albo shinigamim, czy kiedy znalazłem swojego pierwszego przyjaciela. Nie jest to też mój pierwszy pocałunek czy alkoholowy napój, ani nawet pierwszy muzyczny kawałek, na miłość boską. Nie. To była noc w łóżku z porucznikiem, który najpierw mnie zmutował, a potem próbował zabić. Przykre, prawda?

Zerknąłem na niego, a potem, co zaskakujące, uspokoiłem się. Westchnąłem i zaśmiałem się lekko.

— Znowu na mnie patrzysz, Sōsuke. Nie, nie tracę zdrowego rozsądku i tak, kiedyś też go miałem. Staję się zamknięty w sobie. To teraz ostatni krzyk mody, jeżeli chodzi o ludzką psychikę. Ale założę się, że zdajesz sobie z tego sprawę, nieprawdaż? W końcu wiesz wszystko o umyśle. Dlatego tak daleko zaszedłeś. Jest mi to nawet na rękę, że nie możesz mówić. Jeżeli byś mógł, prawdopodobnie zacząłbyś nucić, żeby mnie zagłuszyć.

Aizen spojrzał na mnie, zaskoczony, i być może trochę pod wrażeniem. Przewróciłem oczami, poirytowany jego błazeństwami, ale w miły sposób, w taki, jak przekomarza się wśród przyjaciół.

— Co, myślisz, że nie zauważyłem, że kiedy masz mnie dosyć, zaczynasz nucić pod nosem? Jedynym powodem, dla którego nigdy nie kazałem ci przestać, było to, że zawsze nuciłeś piosenkę, która mi się ostatnio podobała. To jest nawet wzruszające, wiesz? Pokazuje, że okazałeś choć trochę zainteresowania swojemu zdumiewającemu kochankowi. Przypuszczam jednak, że byłem kimś więcej niż tylko jednonocną przygodą. To zdarzyło się, ile, tydzień przed moją hollowfikacją? Taa. Ta noc, hollowfikacja, była miła. Wiesz, jeżeli tak bardzo chciałeś być na górze, wystarczyło poprosić.

Parsknął. On naprawdę parsknął. Triumfujący uśmiech zakwitł na mojej twarzy.

— Tak, to było cholernie śmieszne, i dobrze o tym wiesz!

Wzdychając, oparłem się o ścianę.

— Boże, tęsknię za tobą. To jest beznadziejne, prawda? Bo nawet nie wiem, czy tęsknię za tobą, czy za kimś, kogo udawałeś. Żałosne, co? Osoba, o której naprawdę myślałem, że… Nie wiem. Cokolwiek myślałem, to było wieki temu. Nieważne.

Westchnąłem, rozglądając się na boki i krzywiąc z niezadowoleniem.

— Słuchaj, sprawa wygląda tak. Mam nadzieję, że będę martwy, kiedy uciekniesz z więzienia, więc nie będę musiał radzić sobie z twoimi kpinami na temat mojej wylewności. To jedyny raz, dobra? Prawdopodobnie nie powiedziałbym połowy tych bzdur, gdybym nie upił się tym czymś, co zostało w wielkiej butli, do której zlali cały alkohol pozostały z imprezy na cześć zwycięstwa. Jakakolwiek kombinacja to była, smakowała paskudnie. Idealny przepis na koszmary.

Wciąż miał cień uśmiechu w oku. Obrażając się, obróciłem głowę w stronę ściany, ignorując go ostentacyjnie.

— Nie wiem, czym się przejąłem. Nic z tego nie ma znaczenia. Słońce zachodzi nad każdym z nas, Sōsuke. Wszyscy docieramy do końca wyścigu. Myślę, że to okaże się… miłe. Żadnego biegu ani żadnej walki. Może będziemy unosić się przez jakiś czas jak atomy? Albo piekielne motyle? To byłoby zabawne. Moglibyśmy całkowicie poprzekręcać wszystkie wiadomości. Albo ty mógłbyś je znowu na siebie przejąć. Chwila, przecież ty już stałeś się motylem. Nieważne!

Zaśmiałem się na piorunujące spojrzenie, które mi posłał.

— Wiesz, naprawdę wyglądałeś jak prawdziwy motyl. Nie mogę uwierzyć, że nikt z miejsca nie nazwał cię wygiętym jak tęcza. Zgaduję, że byłem jedynym, który w ogóle wiedział. Cóż… to jest coś.

Westchnąłem znowu, wstając i zarzucając swoje Zanpakutō na ramię.

— Muszę iść, bo Vizardzi odejdą beze mnie. Jakieś ostatnie życzenia?

Spojrzałem prosto w jego chłodne, kalkulujące oko i od razu wiedziałem, czego chciał. Westchnąłem po raz kolejny, wzruszając ramionami, gdy odchodziłem.

— Dobrze. W porządku. Tylko dlatego, że nigdy wcześniej tego nie słyszałeś i dlatego, że nigdy więcej cię nie zobaczę… — Kocham cię, Sōsuke Aizenie.

I can touch but I know you don't feel a thing
I can pray but I know you commit a sin
I can sense, now it's all become clear to me
You're no good, and you mean no good, treacherously
**



* Shiro Sagisu, Treachery
Mogę powiedzieć, że nigdy nie byłeś ze mną szczery
Czuję, że jesteś przestraszony
Słyszę, co masz nadzieję, że chcę usłyszeć
Czuję, że dzwony alarmowe biją we mnie


** Dotykam, lecz wiem, że nie czujesz nic
Modlę się, ale wiem, że popełniłeś grzech
Wyczuwam, teraz to wszystko staje się jasne
Nie jesteś dobry i nie chcesz dobra, zdradziecko
Ostatnio edytowano 18 wrz 2014, o 22:06 przez Havoc, łącznie edytowano 2 razy
Obrazek
Havoc Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 308
Dołączył(a): 31 paź 2010, o 09:18

Postprzez Elizabeth_Bathory » 8 maja 2012, o 20:47

To jest moim zdaniem naprawdę dobry tekst. Choć osobiście nie widzę Aizena w parringu z kimkolwiek poza samym sobą, to jednak podoba mi się to przedstawienie sytuacji. Aizen w więzieniu, Shinji z tymi sarkastycznymi uwagami. Ja normalnie widziałam to tak, jakbym oglądała kolejny odcinek Bleacha. Naprawdę świetne tłumaczenie i dziwię się, że nikt do tej pory tego nie skomentował.

pozdrawiam

El:)
Well I was there on the day
They sold the cause for the queen,
And when the lights all went out
We watched our lives on the screen.
I hate the ending myself,
But it started with an alright scene.
Elizabeth_Bathory Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 841
Dołączył(a): 26 lip 2011, o 13:32
Lokalizacja: Toruń

Postprzez Akame » 4 wrz 2012, o 13:44

Aizen i Shinji? Zaskakujące. Aizen i Gin, to bym zrozumiała od razu, pomimo wszystko. Tutaj musiałam się zastanowić, czy aby na pewno to kupuję. Niemniej podobało mi się. Krótkie, ale całkiem treściwe, oczywiście dla osób znających dobrze fabułę. Lubię Bleach, szkoda że ff jest z tego tak mało, a przynajmniej dobrych i wartych przeczytania.
Pozdrawiam.
"Żaden sąd by nas za to nie skazał. Ty jesteś sławny, a ja bogaty. Jesteśmy młodzi i lekkomyślni. Musimy popełniać zbrodnie i umykać przed konsekwencjami. To nasz społeczny obowiązek."
Akame Offline

Avatar użytkownika
White Ferret
 
Posty: 2231
Dołączył(a): 30 paź 2010, o 22:47
Lokalizacja: Dracoland


Powrót do Twórczość wszelaka

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość