[T][Z] SKARB

Incepcja, Arthur/Eames, HighSchool!AU

Postprzez Nadia vel Ariana » 31 lip 2013, o 09:06

Hmm... nie umiem komentować końców, zwłaszcza takich jak ten - emocje jeszcze nie opadły, bo przeczytałam go jakoś tydzień temu i teraz ta historia stale chodzi mi po głowie. Jednak kiedyś należy się zebrać, tak więc, mimo ogromnego smutku, że to już koniec :( chciałabym bardzo, baaardzo podziękować za to piękne tłumaczenie <3 , które naprawdę dużo znaczy dla mnie osobiście, i nie chodzi tutaj tylko o bieganie ;) Podziwiam w ogóle wszystkich tłumaczy, bo to długa i dla mnie osobiście, trochę męcząca praca, ale zwłaszcza tak dokładnych i oddających niezwykły klimat tego opowiadania, i jestem straaaasznie wdzięczna, że miała okazję przeczytać Skarba po polsku.

Kluczowa scena jest jednym z najmniej przerysowanych, wzruszających zakończeń - mam na i myśli rozmowę, i nawet dość długa scena erotyczna, których w tym ficku można szukać z lupą, bo jakoś mi tam pasowała :P z całym tym romantyzmem, ale jednak była dosyć realistyczna (chociaż, aaach, ten Arthur, nawet pierwszy raz musiał mieć absolutnie idealny, prawda? szczęściarz).

Wydaje mi się, widać w tym ostatnim rozdziale to, w czym chyba każdy czytelnik chciał się utwierdzić od samego początku - że Arthur i Eames są dla siebie, że są razem tacy dobrzy. To jak rozmawiają, jak się rozumieją, jak do siebie pasują w każdej sytuacji, jak zawsze się szukają i do siebie wracają, każe przypuszczać, że cokolwiek by się nie stało, to są - jak to się mówi w fandomach xD - endgame po prostu :).

Troszkę mi szkoda, że nie mogę zobaczyć reakcji takiego Roberta np. na ich związek i że LadyVader chyba zaniechała pisanie sequela, ale w sumie, opowiadanie tworzy bardzo zgraną całość i na pewno będę do niego wracać jeszcze wiele razy.

Gdybym miała wypisywać cytaty, musiałabym chyba wkleić cały rozdział (albo cały fick), więc już kończę i jeszcze raz bardzo, baaardzo dziękuję za te przyjemność. I do zobaczenia w kolejnym ficku, mam nadzieję? :D

Ariana
Nadia vel Ariana Offline


 
Posty: 16
Dołączył(a): 29 maja 2012, o 16:33

Postprzez Nicomeda » 4 sie 2013, o 00:31

Na samym początku chcę Ci bardzo, BARDZO podziękować za to genialne tłumaczenie. Rozdziały są naprawdę długie i to musiała być ciężka robota (i przyjemna też, mam nadzieję). Pięknie to wszystko zrobiłaś (i Twoje bety) i strasznie doceniam Waszą pracę i wysiłek, jakie włożyłyście w to, aby umożliwić nam przeczytanie Skarba po polsku (bo nic nie jest lepsze niż czytanie w naszym języku ;) ).

Jest coś takiego w tym opowiadaniu, że nie potrafię przestać go czytać, wracam do niego ciągle od nowa i znowu, i znowu, matko jedyna. Jest po prostu tak cudownie normalne i naturalne. Opisy są boskie - opisy wszystkiego, szczegółowo (pomyślałam sobie w pewnym momencie, że trochę ich za dużo, bo nie ma tutaj w sumie tego małego pola dla wyobraźni, jeśli wiecie o co mi chodzi; ale po chwili pomyślałam "Olać to, czytam dalej"). A wpakowanie Incepcji do szkoły? Mniam, uwielbiam takie klimaty! No i, to chyba jedyny fanfick, w którego przypadku, po przeczytaniu rozdziału, czułam się jednocześnie nasycona i nienasycona. Bo normalnie, to czuję się nienasycona, ale tutaj części są tak cudownie długie, że to aż przyjemne :).

Arthur jest tutaj nie-ziem-ski. To jak radził sobie ze swoim złamanym sercem było godne podziwu - to jaki był silny, jak się trzymał, to jak myślał. Czułam się taka dumna z niego, naprawdę, i kompletnie go podziwiam, nie tylko za to: za jego bieganie, bo kiedy o tym czytałam, czułam się tak jak wtedy, kiedy ja biegam; za jego genialność, za samodzielność, za odpowiedzialność, za upór i za cierpliwość. I za odwagę, oczywiście. W pewnym momencie zrobiło mi się go trochę szkoda, bo tak strasznie chciał kogoś kochać i pomyślałam o jego matce, która, oczywiście na pewno go kochała, ale sęk w tym, że nie dała mu tej miłości - dała mu wszystkie inne, wspaniałe rzeczy, dzięki którym jest pewny siebie, pewny tego, że ze wszystkim sobie poradzi i to jest niesamowite, ale kurczę... Ale w ostatecznym rozrachunku, cieszę się, że znalazł Eamesa dla siebie.

Co do Eamesa. Jakie to by było świetne mieć takiego nauczyciela, jak byłam jeszcze w szkole! :D Co za pasja, świetne poczucie humoru i dobre serducho! I głupota też, ale o tym zaraz. Eamesa najbardziej lubię za jego emocje, za to, że jeśli je pokazuje, to robi to z rozmachem ;); za jego otwartość i za jego wybuchowość, sarkazm i plucie jadem. A najbardziej go lubię za jego "skarbie" - to jest tak przesłodkie, czułe i najlepiej smakowało, kiedy odwoził Arthura do domu. Eames jest dupkiem, to fakt (wydzieranie się i wyżywanie na Arthurze za, tak naprawdę, swoje emocje i wbijanie szpili w serce niefajnym użyciem "skarba", itd.), ale dupkiem zakochanym i takim, który potrafi przyznać się do swojego głupiego zachowania i przeprosić za nie - to jest w porządku, to się ceni ;).

Uwielbiam zakończenie. W ogóle uwielbiam szczęśliwe zakończenia, więc to cieszy mnie jeszcze bardziej.

Uch, jeszcze raz dzięki, jestem prze-zachwycona opowiadaniem i tłumaczeniem!

edit:

Miałam to napisać wcześniej - zdałam sobie niedawno sprawę (tak, znów czytam Skarba), że autorka fica nie tylko wrzuciła Incepcję do zupełnie innego świata, ale i samych aktorów - Arthur Wright jest jakąś mieszanką Arthura z Incepcji i Josepha Gordona-Lewitta, a Frederick Eames mixem Eamesa z Incepcji i Toma Hardy'ego.
Wow. Muszę usiąść.
You mustn't be afraid to dream a little bigger, darling.


I could die in those eyes,
I could die in those eyes...
Nicomeda Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 3
Dołączył(a): 7 lut 2011, o 04:09

Postprzez wilczucha » 13 sie 2013, o 15:57

No i wszystko przez "Skarba". Jak ja teraz wytrzymam bez pary Eames/Arthur? Ledwo wyleczyłam się z obsesji Drarry. Skarb jest najpiękniejszą rzeczą jaką przeczytałam w swoim dotychczasowym życiu ;) Aż wstyd przyznać ile razy wzbraniałam się przed oglądaniem Incepcji. Przepraszam za ten chaos ale musiałam to z siebie wyrzucić ;)
wilczucha Offline


 
Posty: 1
Dołączył(a): 4 sie 2011, o 21:52

Postprzez Misia711 » 3 lis 2013, o 13:01

Nigdy nie piszę komentarzy, bo nigdy nie wiem jak obiektywnie skomentować, ale przy tym opowiadaniu nie mogłam sie powstrzymać. To jest najpiękniejsze opowiadanie jakie czytałam w życiu. lepsze od wszystkich Drarry (a przeczytałam z miniaturkami kilkaset), nawet od cudownego i ubóstwianego przeze mnie Światełka. Jak wczoraj wieczorem zaczęłam czytać Skarba, to nie umiałam przestać. Cały czas powtarzałam sobie "Jeszcze tylko 1 rozdział", "jeszcze tylko godzina", a i tak nie umiałam przerwać i jak zaczęłam czytać o 22, tak skończyłam o 6: 30. A jak wstałam z łóżka, to oczywiście musiałam przeczytać jeszcze raz ostatni rozdział i dopiero teraz skończyłam. Ubóstwiam ten tekst i wiem, ze wrócę do niego nie raz. Trochę brakowało mi motywu Incepcji, ale w czasie czytania nie zwracałam na to uwagi.

Co do tłumaczenia się nie wypowiem, bo sie nie znam, mogę jedynie powiedzieć, ze nie miałam wrażenia, ze było to tłumaczone, wszystko było pięknie napisane. Wręcz czułam emocje Arthura, Eamesa zresztą też, chociaż narracja temu za bardzo nie sprzyjała xd

Gdybym była mniej śpiąca albo nie była pod wpływem Skarba, komentarz pewnie byłby dłuzszy, bardziej obiektywny, itp. ale w tej chwili nie jestem w stanie nic lepszego napisać :( Ale największym i najważniejszym komplementem dla tego tekstu jest to, ze podobał mi sie bardziej niz Światełko. Milion razy bardziej, a myślałam, że nigdy nic go nie przebije.
Eames patrzył pochmurnie na rysunki, Patsy patrzyła pochmurnie na niego, Ariadne patrzyła pochmurnie na Arthura. Arthur stał i czekał, pozornie niewzruszony.
Misia711 Offline


 
Posty: 2
Dołączył(a): 31 maja 2013, o 20:54

Poprzednia strona

Powrót do Twórczość wszelaka

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość