[NZ] Otchłań (18/30)

angst, przygodowe, psychologiczne, tajemnica, alternatywa VII tomu

Teksty porzucone.

Postprzez SzmaragDrac » 29 gru 2014, o 12:13

Jest w tym opowiadaniu coś niezwykłego. I chyba to coś wychwyciłam w tym fragmencie:
– Jak się tu właściwie dostałeś?
Nagła zmiana tematu tak zaskoczyła Dracona, że odparł zupełnie szczerze:
– Zapamiętałem hasło.
– No tak. – Potter pokiwał głową i nawet jeśli chciał coś jeszcze powiedzieć, zachował to dla siebie.
To zachowanie jest dla Harry'ego nieco nietypowe, bo wydaje mi się, że kanoniczny Potter był trochę bardziej wybuchowy i dociekliwy, więc nie powiedziałby zwykłego "No tak", ale... Kurczę, uwielbiam twojego Harry'ego. Owszem, główną postacią jest Draco i naprawdę doceniam to, jak go kreujesz, ale... Harry! Harry tutaj jest po prostu genialny! Uwielbiam go! Nie wiem, jak on się trzyma po tym, jak zgwałcono mu dziewczynę. Teraz musi pomagać Draconowi, który co prawda uratował Ginny, ale to wciąż jest wróg. Ale wydaje mi się też, że Harry chce poznać odpowiedzi na wiele swoich pytań, a tylko Draco umie ich udzielić. Być może na razie to tylko chęć porozmawiania popycha go do tego, by pomagać przy Viorice. No, na pewno działa też jego wrodzony "gryfonizm" ;)
Ale muszę powiedzieć, że podziwiam go w tym opowiadaniu i serdecznie gratuluję jego kreacji, lilyan.

A teraz komentarz do rozdziału:
Wow, Viorica jako inferius! W zasadzie wiedziałam, że raczej nim nie będzie, bo inferius to trup, a jaki jest niby pożytek z trupa w opowiadaniu? Ledwo wprowadziłaś postać, a już miałabyś ją zabijać? Ale i tak przyznaję, że kołatało mi się po głowie pytanie, czy może jednak jakimś cudem nie zrobisz z niej inferiusa, a potem Draco będzie mógł ją kontrolować i... i zrobi się darkfik. Nigdy nie czytałam dobrego darkfika (no dobra, w życiu czytałam tylko dwa darkfiki, więc nie powiem, że się na nich znam xD), a Twoje opowiadanie i Twój styl pisania są tak niezwykłe, że gdybyś chciała zrobić z tego darkfik, wyszedłby on Ci po prostu perfekcyjnie. Jestem pewna.

O postaci Viorici pisałam Ci już szczegółowo w wiadomościach prywatnych, ale powtórzę jeszcze raz, że wydaje mi się bardzo bliska, ale i nieco przerażająca. Chciałabym ją poznać. W mojej wyobraźni jest naprawdę piękna, trochę podobna do mnie, a trochę do Ciebie (chociaż do mnie mniej, hua hua hua, bo nie byłaby piękna).

Scena w łazience, kiedy Draco i Harry zostali przyłapani przez Charliego, jest... Wow, naprawdę genialna. Chyba nawet dobrze, że nie doszło do żadnego pocałunku. Po pierwsze - za wcześnie, po drugie - to, co zaprezentowałaś, jest o wiele lepsze. I Harry, który wpasował się w rolę i zagrał to, co trzeba było! Znów go chwalę, bo uwielbiam Pottera z tego opowiadania, naprawdę uwielbiam.
W ogóle szkoda trochę, że tak kreujesz Charliego, bo uwielbiam go w kanonie (chociaż mało go tam jest). Charlie to miłość mojego życia (obok Billa, Jamesa i Dracona oczywiście :P), więc sposób, w jaki go przedstawiasz, trochę mnie boli.

Pansy mnie zastanawia. Okej, Draco jest jej przyjacielem, kocha go jak brata, ale żeby aż do tego stopnia, by zbierać wycinki z gazet mówiące o jego rodzinie? To trochę szalone. Ale z drugiej strony pokazuje też, jak ważny był Draco dla Pansy i jak wiele ta dziewczyna mogłaby dla niego zrobić. Ktoś, kogo kochała miłością braterską, tak po prostu zniknął - to też musiało na nią jakoś podziałać.

Pod nagłówkiem widniało zdjęcie jego matki patrzącej błagalnie w obiektyw. Nigdy nie widział jej w tak opłakanym stanie. Wyglądała, jakby lada chwila miała się rozsypać. Z niechlujnie zebranymi włosami, bez makijażu i z iskierką szaleństwa w oczach przypominała bardziej zbiega z Azkabanu niż jego idealną w każdym calu matkę.
Och, Narcyzo... Aż mnie ściska, gdy o tym myślę. Tak samo (albo i nawet mocniej) działa też na mnie ten fragment:
Widział matkę, z której pozostał wrak, przekupującą dziennikarskie hieny, by wydrukowały jej błagania.
To jest absolutnie wstrząsające. Narcyza błaga i przekupuje - ba, niemal żebrze! - o to, by gazety drukowały informację o nagrodzie za odnalezienie jej syna. Genialne. Jestem pod wrażeniem tego zdania.

Gdyby Draco zrzucił Pottera z tej skały, wcale bym się nie zdziwiła. W zasadzie nawet byłam pewna, że Harry wpadnie do wody i potem ledwo z niej wyjdzie mokry, parskając i krzycząc na Dracona. Hm, może i nawet na to czekałam - na to, by go zrzucił. A on go nie zrzucił. I się zdziwiłam.
Ale scena jest piękna. Rozmowa chłopaków ma w sobie tak wiele emocji...

Tak to już jest, kiedy bawisz się śmiercią. Czarna magia wyżera cię od środka, po jakimś czasie nie pozostawiając nic poza pustą skorupą imitującą człowieka, którym kiedyś byłeś.
O, a na koniec taki fragment, który jest prześliczny. Robi się naprawdę mrocznie, idź więc w tę stronę, bo wychodzi Ci to cudownie.

I jeszcze sobie tak ponarzekam, żeby za słodko nie było: mało Narcyzy! Ostatnie zdania są piorunujące, owszem, ale to mało! Ufam jednak, że w następnym rozdziale dowiemy się choć trochę więcej o tej intrygującej postaci :)

Pozdrawiam,
Drac
Zaglądam tu rzadko, częściej można mnie złapać na Forum Mirriel pod tym samym nickiem.
Moje ao3.
SzmaragDrac Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 723
Dołączył(a): 26 mar 2014, o 16:10

Postprzez Avet » 29 gru 2014, o 22:38

Zabrałam się za to, tylko dlatego, że zauważyłam, że nie chcesz dalej pisać. Miałam je oczywiście w zakładkach, ale raczej odkładałam je na później, głównie dlatego, że nie zakończone, a ja nie lubię czekać na kolejne odcinki. Ale skoro widzę, że wszyscy protestują, to pomyślałam „a co tam, popatrzę, poczytam”

Prolog:
A potem się roześmiał.

Bardzo dobre zakończenie. Lubię takie. Prolog króciutki, zdania długie, wielokrotnie złożone, rozciągłe opisy-styl pisania podobny do mojego, więc sądzę, że tekst powinien mi się spodobać. Zobaczymy, co będzie dalej.

Rozdział I:
Dwie Gryfonki, które nie były znaczące na tyle, by wymyślić im bardziej kreatywne pseudonimy niż „Idiotki”, zachichotały lekko

Och, nie, nie, słowo „idiotki” bardzo mi tu nie pasuje, aż razi w oczy! Mam wrażenie, że świat magii nie powinien posługiwać się takimi słowami.
– Tak – odpowiedział zachrypniętym głosem. – Oddycham.

Lubię te mocne akcenty na końcu.
Punkt aportacyjny? Zakon? Współpraca? Hm, co się tu dzieje? Draco ma budzić inferiusy? Zadanie dość przerażające, nie wiem też dlaczego on jest odpowiedni, bo mam wrażenie, że to robota dla podrzędnych śmierciożerców. A co do laski-byłam święcie przekonana, że to Lucjusz!
Jednak gdy doszło co do czego, nie poczuł zupełnie nic.
jednak gdy doszło do tego brzmi lepiej, przynajmniej w moich uszach.
Także „non-stop” zamieniłabym na „bezustannie”.

Rozdział II:
To, że Draco nie może warzyć eliksirów jest bardzo smutne, to był jeden z jego ulubionych przedmiotów, z których był najlepszy, lepszy od Pottera. Drżenie rąk powoduje, że musi przestać robić to, co uwielbia.
Obraz wynędzniałego Draco w łazience odkąd pojawił mi się w wyobraźni, nie może z niej zniknąć. To, jak bardzo nie na miejscu czuł się patrząc na roześmiane dzieci każe mi myśleć o wszystkich ludziach, którzy walczyli o Hogwart, o uczniach, którzy nie byli na to przygotowani, byli jeszcze dziećmi a którzy stanęli razem i walczyli i umierali, jeżeli nie naprawdę, to w środku.
Teraz nie było już dni, a czerwień wsiąkała w brud.
Retrospekcje są po prostu straszne(piękne i straszne), czytam i aż mnie mrowi kręgosłup. Ach! I znów „budzący”, może coś się wyjaśni.
„Nie ustanie. Nie ustanie. Nigdy się nie stanie” – wolałabym „nigdy się nie wydarzy, rym brzmi niefortunnie.
będąc pewnym, że Blaise wcale nie śpi
to śpi czy nie śpi, bo mam wrażenie, że powinien spać?
Duża interlinia w samym środku konwersacji wygląda nieestetycznie.

Rozdział III:
Wspaniale opisałaś przygotowania! Rozpoznawanie ziół, tworzenie zaklęć ochronnych, ile belladonny należy zażyć by umrzeć spokojnie… Jeden akapit daje nam wyobrażenie o wojnie, o strachu, o bólu, a przecież oni wszyscy są jeszcze dziećmi…
Smutna Fleur odnajdująca pociechę na cmentarzu, a zapamiętałam ją jako lękliwą, głupiutką dziewczynkę. Są tutaj dojrzalsi, starsi, zmęczeni, podoba mi się to trafne określenie, bo wojna postarza ludzi, bardziej niż przeraża. Mam wrażenie, że z akapitu na akapit jestem coraz smutniejsza i brak mi sił. Muszę robić sobie przerwy, żeby zbytnio nie popaść w melancholię.

Rozdział IV:
gdy postanowił, że woli już męczyć się z koszmarami w swojej głowie niż koszmarem drugiego człowieka.

Piękne!
Może po prostu było jej za ciężko. W wodzie każdy jest lekki

Bya pisała w komentarzu, że za dużo patosu, że bezsensowne. Jak dla mnie to powinno być cytowane tak bardzo jak Paulo Coelho. Uwielbiam patos! Uwielbiam zdania, które są proste, a zawierają w sobie głębie.
A retrospekcje jak zwykle niepokojące i okropne. Wspaniale się je czyta. Bardzo dużo tajemnic, pytań, bardzo dużo wątków (Dafne, Teodor, Ginny) których nakreślenie w tak krótkim rozdziale wydawałoby się niemożliwe, a jednak! Zaskoczyło mnie, że to Ginny. Punkt dla Ciebie. A później, po rozmowie z Potterem, mi się poplątało i w końcu nie wiem o co chodzi. Przeczytałam ten fragment 3 razy. Myślałam, że wszystko rozgryzłam, a Ty znów zrobiłaś unik i poszłaś w drugą stronę i czytam dalej, może odkryjesz kolejne karty. Dobra robota!

Rozdział V:
płytkie zadrapania na ścianie i podłodze, jakie pozostawiły jego paznokcie, gdy starał się znieść choć jeszcze jedną minutę

Starał znieść jeszcze minutę czy się wznieść na choć jedną minutę? Czy siebie znieść? To chyba miało być to ostatnie, ale brzmi wieloznacznie.

Bardzo realnie opisujesz wszystkie okropieństwa i nie jest to pierwszy taki tekst, więc stwierdzam, że masz do tego wybitny talent. Aczkolwiek początkowy fragment o lochu jest przygnębiający i czyta się go najoporniej z całego rozdziału. I nie przemawia do mnie Snape pomagający więźniowi, gdy w jego salonie siedzi Glizdogon i popija kawę.

- Też masz duże uszy. Według twojej teorii ty także powinieneś być w moim typie.

Uwielbiam ten kawałek, gdy Draco jest zachwycony komnatą tajemnic, gdy się przekomarzają, w końcu promyczek radości.

Rozdział VI:
Och, fantastycznie, w końcu wyjaśnienia! I oczywiście zaskoczenie, bo nie spodziewałam się tego.
„piękny odcień chłodnej zieleni”
Czarne oczy Draco…
Piękne, wykalkulowane słowa, zwłaszcza w ostatnim akapicie.

Rozdział VII:
No tak, zapomniał mu powiedzieć o małym szczególe, nic ważnego w sumie. Iście ślizgońskie zagranie.
Nie podoba mi się Pansy z tym zbieraniem artykułów na temat Draco. Nigdy za nią nie przepadałam.
A ostatnie słowa Pottera? Chcę więcej, koniecznie chcę więcej.

Na zakończenie:
Nie chcę porównywać tego tekstu do innych, podoba mi się taki jaki jest, ten styl bardzo odpowiada mojemu. Mam nadzieję, że wybaczysz komentarze o długości odwrotnie proporcjonalnej do numeru rozdziału. Coraz bardziej mi się podobało. Teraz czekam na dalsze losy i więcej wyjaśnień. Historia intrygująca, ciekawi, nie ma zbędnych wątków, wszystko jest powiązane, aż zazdroszczę tego talentu. I odwagi, bo moje teksty zawsze lądują w szufladzie. Lub w koszu.
Powodzenia :serce:
.Traicit et fati litora magnus amor.
Avet Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 382
Dołączył(a): 24 cze 2012, o 13:23
Lokalizacja: Krk

Postprzez Flare » 29 gru 2014, o 22:57

Droga Lilyan!
Tak jak obiecałam, przeczytałam "Otchłań", ale taki duży, prawdziwy komentarz napiszę jutro. Najpierw muszę ochłonąć. Tekst jest wspaniały, wciągający, ale to w końcu angst, a do komentarza do angstu zawsze muszę pomyśleć, żeby coś konstruktywnego wyszło.
Pozdrawiam serdecznie,
Flare
Flare Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 6
Dołączył(a): 30 paź 2014, o 21:09

Postprzez Flare » 30 gru 2014, o 11:15

Tak jak obiecałam, postaram się napisać teraz długi, wyczerpujący komentarz :D

Przede wszystkim - bardzo podoba mi się prolog. Być może niektórzy uważają, że jest w nim za dużo patosu, ale mi też się zdarza go czasami nadużywać, więc w pełni rozumiem. Poza tym, patos jest tak ładnie - nie wiem, jak to określić - wbudowany w ten cały fragment. Upadek, pękające lustro - wszystko jest takie delikatne, lecz ostatnie zdanie poraża - niby nic, ale dla mnie bardzo mocne. Chyba nie za bardzo umiem oddać w słowach moje odczucia, ale wiedz, że prolog mnie zachwycił i sprawił, że od razu chciałam przejść do rozdziału pierwszego.

Dalej - kalectwo Draco i reakcja uczniów na jego powrót. Tu już wprost pożerałam tekst, żeby dowiedzieć się, co się stało. Jednocześnie byłam wprost zauroczona sposobem, w jaki oddajesz uczucia Draco, jego upokorzenie.

No i pozostałe wątki: Charlie - w kanonie bardzo go lubię, ale tutaj jest jakiś... dziwny, nieprzyjemny. Lecz nie mogę powiedzieć, że nie podoba mi się to ;)

Blaise - oddany, cichy przyjaciel. Bardzo go polubiłam - i chociaż mamy scenę, w której wyjeżdża, to ja cały czas mam dziwne przeczucie, że jeszcze do niego wrócisz.

Daphne - i tu już mogę z całą pewnością ci powiedzieć, że jesteś mistrzem. Bardzo, bardzo spodobały mi się momenty z nią - włącznie z jej samobójstwem.

Jej śmiech rozbrzmiewał coraz głośniej i głośniej, aż w końcu stłumiły go zatrzaskujące się za Draconem drzwi, gdy postanowił, że woli już męczyć się z koszmarami w swojej głowie niż koszmarem drugiego człowieka.


Nie musiał widzieć zielonego krawatu, srebrnej bransoletki z wisienkami ani twarzy, która znajdowała się pod wodą, by być pewnym, że to Dafne. Zanim na miejsce przybyła McGonagall w towarzystwie Weasleya i Slughorna, zanim kazano im się rozejść, jakimś cudem ciało Dafne odwróciło się. Z twarzą zwróconą do nieba, rozchylonymi ustami i oczami pełnymi nostalgii wyglądała jak nimfa, delikatna i lekka, unosząca się na spokojnej tafli jeziora.

Draco zaśmiał się pod nosem. Tak, to było komiczne. Dziewczyna, w której największy lęk budziło właśnie to jezioro, zawłaszczyła je bardziej niż ktokolwiek przed nią.


- Może po prostu było jej za ciężko. - Gdyby nie panująca wokół cisza, ochrypły szept Astorii byłby niesłyszalny. - W wodzie każdy jest lekki.


Nawet ta ostatnia wypowiedź, to dla mnie prawdziwa perełka. Postanowiłam sypnąć momentami, które najbardziej mi się w tej scenie podobały, bo aż boję się komentować coś tak wstrząsającego.

Bardzo ładnie wplotłaś wątek Harry'ego i Ginny. Znowu perełka:

- Nie wiem, czy jest za co – szepnął Draco. - Spójrz na nią. Jest jak duch.
Ból na chwilę wykrzywił Potterowi twarz. Zamiast zabrać dłoń, zacisnął ją jeszcze mocniej na ramieniu Dracona.
- Żyje, to najważniejsze.
- I tu się mylisz – odparł gorzko.


I oczywiście Viorica. Taka zagmatwana postać, dla mnie troszkę szalona (chociaż trudno się dziwić po takich przeżyciach). Ten moment, gdy czytelnik jest przekonany, że zamieniła się w inferiusa... Czytałam to już dosyć późno w nocy, więc aż mi się nieswojo zrobiło :D

Zostali mi jeszcze Severus i Narcyza. W kanonie Snape chyba nie zdobyłby się na uścisk i takie słowa w stosunku do Draco, ale tutaj bardzo mi się to spodobało (kurczę, mi się wszystko bardzo podoba). I znowu perełka:

- Nie może tu zostać ani chwili dłużej – powiedział zdenerwowany. - Nie jestem sam.
- Chyba kpisz! - jęknął Draco, próbując za wszelką cenę utrzymać śliskie ciało trzęsącymi się rękami. - Odmawiasz mi pomocy, bo masz randkę?!


Wiem, dramatyczny moment, napięcie sięga zenitu, ale ja i tak się roześmiałam. Chyba po tym momencie w lochach musiałam odreagować.

No i zostaje Narcyza. Myślałam, że została uprowadzona, była po coś potrzebna, ale słowa Harry'ego zmieniają wszystko... i namnażają pytania. Po co Narcyza opuściła Malfoy Manor? Zrobiła to już po włamaniu na dom i zamordowaniu Lucjusza, czy jeszcze przed? A może to ona zamordowała męża (to już taka zwariowana teoria :D ) I skąd Harry wie o tym wszystkim?

Chyba jednak nie wyszło tak, jak chciałam - ale nie mogłam się powstrzymać od takiego skakania po postaciach i wątkach. Mam ogromną nadzieję, że będziesz pisała dalej - jestem bardzo zaciekawiona, jak dalej akcja się potoczy.

Życzę weny,
Flare.

PS Jeszcze raz bardzo dziękuję za podesłanie linka!
Flare Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 6
Dołączył(a): 30 paź 2014, o 21:09

Postprzez Malenka251 » 30 gru 2014, o 22:07

Bardzo świetne drarry! Wręcz rzadkość w Polsce trafić na coś co pochłania bez reszty, a jeśli już się trafi to w większości są to tłumaczenia, więc mam nadzieje, że będziesz dalej pisać i publikować nam tą perełkę! :D Jestem zachwycona twoim stylem pisania. Jest w tym płynność przez co tekst przemija na ekranie zbyt szybko, ale wszystko co dobre musi się kiedyś skończyć, czekam ze zniecierpliwieniem na kolejną odsłonę twojego dzieła. Mam nadzieje, że nastąpi to bardzo szybko! Życzę dużo weny na pisanie oraz czasu!:D
Malenka251 Offline


 
Posty: 1
Dołączył(a): 15 kwi 2014, o 20:35

Postprzez Ana » 3 sty 2015, o 22:29

Po ponownym przeczytaniu "Na kolanach" szukałam czegoś w podobnym, cięższym klimacie, dlatego sięgnęłam po Twoje opowiadanie i miło się zaskoczyłam. Przede wszystkim fabułą, która jest nie sztampowa i ma dla mnie to "coś". Zazwyczaj nie przepadam za dodatkowymi postaciami, nie występującymi wcześniej w książkach, ale tutaj wpisała mi się bardzo płynnie. Wszystko opiera się na spłacaniu długów, to bardzo prawdziwe, bardziej niż syndrom bohatera Harry'ego, który pojawia się dość często. Zwłaszcza w czasie wojny. Najbardziej jednak lubię tu Draco, takiego zrezygnowanego, zniszczonego przez tortury, ale nie przestającego być dumnym i upartym, jak prawdziwy Malfoy. I ten fragment o nie proszeniu o pomoc... Dobrze wyważone.No i cliffhanger z Narcyzą. Zastanawiam się jak pociągniesz ten wątek, czyżby przeszła na stronę Zakonu, a może naprawdę nie żyje. Komentarz trochę chaotyczny, bo pierwszy na tym forum, i ciężko opisać wrażenia z 7 rozdziałów w jednym komentarzu. Pewnie jeszcze wiele przed nami (przynajmniej taką mam nadzieję), ale opowiadanie ma duży potencjał i ciesze się, że kontynuujesz.
Ana Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 13
Dołączył(a): 1 sty 2015, o 22:40

Postprzez Madzia » 24 lut 2015, o 19:44

Czekałam bardzo długo no i nareszcie się doczekałam nowego rozdziału ,,Otchłani". Nawet nie wiecie jak się cieszę.

1. Bardzo intryguje mnie wątek Narcyzy. Jestem ciekawa co się z nią stało, co się z nią dzieje. Ta cała sprawa jest dziwna, bo te bariery i wszystko. Może i odeszła z Malfoy Manor sama, ale mogła być zaszantażowana, mogli jej grozić czy coś podobnego. Strasznie szkoda było mi Draco w chwili gdy dowiedział się, że dwór został zniszczony, a raczej, że sam się zniszczył. To było smutne.
2. Ciekawi mnie sprawa Viorici. Szkoda, że w tym rozdziale nie było ani słowa a tym wątku, ale mam nadzieję, że wszystko się wyjaśni.

Zrobiło mi się żal Draco chwili, gry tłumaczył się Slughorn'owi dlaczego jest taki zimny. Draco w tym ff bardzo do mnie trafia. Nie jest taki jak zazwyczaj- buntowniczy, wredny i (no cóż, spójrzmy prawdzie w oczy) puszczalski. Jak dla mnie to trochę za mało drarry, ale wygląda na to, że w najbliższym czasie (mam nadzieję, że rozdziale też) będzie tego trochę więcej.

Podczas czytania nie znalazłam żadnych błędów, ale to może dlatego, że tak się wciągam w czytanie i mi najzwyczajniej umykają. Piszesz naprawdę dobrze, mam nadzieję, że niedługo wstawisz kolejny rozdział :)
Madzia Offline


 
Posty: 9
Dołączył(a): 3 sty 2015, o 18:42
Lokalizacja: Warszawa

Postprzez Flare » 24 lut 2015, o 20:20

Lilyan, nawet nie wiesz, jak bardzo się cieszę z nowego rozdziału! Co prawda wiedziałam z Mirriel, że szybko się pojawi, ale i tak była bardzo szczęśliwa.

Również na Mirriel napisałaś, że nic specjalnego nie możemy się spodziewać. Dziewczyno, więcej uznania dla samej siebie! Mimo tego, że w rozdziale nie nastąpiły jakieś zdumiewające zwroty akcji, i tak był bardzo ciekawy. Sprawa Narcyzy jest intrygująca - czy ktoś ją zmusił do tego (bo wierzę, że to ona zdjęła bariery)? Informacja o zniszczeniu Malfoy Manor również mnie przygnębiła, głównie ze względu na Draco - to musiało być dla niego naprawdę ciężkie, bo wcześniej przynajmniej miał nadzieję, że odbije swój dom z łap Bellatrix, a teraz i ta nadzieja została zniszczona.

Strasznie podobała mi się scena ze Slughornem. Bardzo się cieszę, że dałaś tej postaci o wiele więcej ślizgonowości (wymyśliłam nowe słowo, jeej! :P ) niż miała w kanonie. Twój Horacy jest podejrzliwy, sprytny, ale jednocześnie troskliwy. Mimo tego Draco naprawdę nieźle go załatwił (chociaż Slughorn i tak nie stracił wszystkich swoich podejrzeń - co dowodzi temu, że jest również spostrzegawczy; najwyraźniej z Malfoya nie jest aż tak dobry kłamca).

I nareszcie pierwsze zalążki przyszłego drarry - porozumienie między Harrym i Draco, okazanie zaufania Potter'a poprzez ukazanie Mapy Huncwotów - już wyobrażam sobie ich pocałunek :lol2:

Życzę dużo weny,
Flare
Flare Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 6
Dołączył(a): 30 paź 2014, o 21:09

Postprzez Avet » 25 lut 2015, o 13:35

Musiałam sobie przeczytać ostatni rozdział, bo przez ten czas zapomniałam już co się działo (czujniki na błoniach).
Bardzo mi się podobało, było dużo ładnych i miłych rzeczy, a najprzyjemniej czytało się fragment w dormitorium Draco. Wyobrażałam sobie jak Harry leży oparty o łóżko i rozpływałam się nad tym widokiem - właśnie taki jest Harry w mojej głowie!
Widząc go rozwalonego na podłodze w ślizgońskim dormitorium, zaciągającego się mocno dymem papierosowym, a następnie wypuszczającego go przez usta, jakby to było wyzwanie, Dracona po raz pierwszy w życiu nawiedziła myśl, że Potter cholernie pasowałby do Slytherinu.

Dziwne, że dopiero teraz zorientował się, że Potter pasuje do Slytherinu, skoro przez cały czas przejawia skłonności do omijania reguł, kręcenia, bywa podstępny i do tego (nie wierzę, że to piszę) "oczy koloru Avady", które nijak nie wyglądają dobrze w towarzystwie czerwonych akcentów na szatach.

Dodatkowo duży plus za Slughorna, bo nie przepadałam za tą postacią w kanonie, taki ślimakowaty grubszy pan warzący eliksiry i wspominający martwą rybkę. No właśnie, przecież on był Ślizgonem, tiara przydziału nie przydzieliła go do Hufflepuffu. Gdzie ta ślizgonowość? Twój Horacy zaskakuje mnie przebiegłością i sprytem, ale dalej pozostaje troskliwy i opiekuńczy. Idealny opiekun domu.
Nie ma takiego kitu, który mógłbym mu wcisnąć, żeby uwierzył, że znalazłem się w ślizgońskich kwaterach zrządzeniem przypadku.

Serio, Harry? W przypadki też nie wierzę, ale w płomienny romans między wiecznymi wrogami jak najbardziej ;)

A z drugiej strony... peleryna niewidka, mapa Huncwotów - Harry wyłożył wszystkie karty na stół, akurat tutaj nie wiem czy cieszyć się czy smucić.
I Draco. Twój Draco jest bardzo... specyficzny. Niepokojący (choć wolę angielskie disturbing) Zmęczony, brudny, zdesperowany, zrezygnowany, rozsmarowujący krew z nosa na połowie twarzy i nie przejmujący się tym, a przecież czysta krew i palce arystokratów powinny pozostać czyste. Mimo to podoba mi się, pewnie dlatego, że wciąż jest nieprzewidywalny.

A na koniec zdanie-perełka, które bardzo przypadło mi do gustu:
i Draco był pewny, że musieli nawiązać jakieś dziwne porozumienie. Właśnie tutaj, w ślizgońskim dormitorium, otoczeni dymem średniej jakości papierosów, siedząc na poplamionym krwią dywanie.


Nie mogę się doczekać dalszych części, więc trzymam kciuki i powodzenia :serce:
.Traicit et fati litora magnus amor.
Avet Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 382
Dołączył(a): 24 cze 2012, o 13:23
Lokalizacja: Krk

Postprzez SzmaragDrac » 25 lut 2015, o 16:27

Przeklejone z Mirriel.

No dobra, skoro i tak mam opinię zboczeńca, to napiszę to: ŚPIĄ W JEDNYM DORMITORIUM! ŚPIĄ W JEDNYM DORMITORIUM! ŚPIĄ W JEDNYM DORMITORIUM! I tak wiem, że do niczego nie dojdzie, za wcześnie na to, ale jednak jest to zaczątek jakiegoś Drarry :3

Bardzo podobał mi się ten odcinek. Fajny pomysł z tymi czujnikami, ciekawa jestem, jak na niego wpadłaś. I oczywiście nie mogę powstrzymać się przed zauważeniem, że kiedy Draco i Harry pędzili do dormitorium, Draco trzymał go za rękę. Tak, wiem, głupie to takie, ale jakie dające banana na twarz :D
No i cieszę się, że nie mieli tak gładko - spotkali nauczycieli, więc musieli chować się od schodami, a Harry nie był w stanie dotrzeć na czas do Gryffindoru (i wylądowali razem w Slytherinie, jak pięknie!).

Pochwalę wątek wymiany informacji :mrgreen: Info o matce za info o Ginny to ciekawa koncepcja i jestem ciekawa, co dalej z niej wyniknie. Relacja Potter-Malfoy rozwija się w dobrym tempie, ale tez nie ślimaczy się, za co chwalę. No i niecierpliwię się, kiedy oni w końcu dowiedzą się/odkryją/powiedzą sobie, że jednak nie do końca wolą kobiety. Ciekawi mnie Twój Draco - nie wspominasz o jego orientacji. Jest zatem gejem, ale czytelnik jeszcze o tym nie wie, czy jest hetero i będzie odkrywał siebie razem z Harrym? Mam nadzieję, że szybko o tym napiszesz!

Jestem nieco zszokowana, ale i bardzo zadowolona z wątku ze Slughornem. Nie spodziewałam się, że ten stary ślimak będzie zdolny do takiego sprytu. Ale rzeczywiście - jest Ślizgonem. A Ślizgonem nie można zostać z przypadku. Uważam, że scena, w której łapie Dracona za ramię, jest naprawdę niezła.

Przycisnął palec do ust i gestem wskazał Potterowi rozległą szafę. Chłopak skrzywił się, ale wszedł do niej, a Draco zamknął za nim drzwiczki, ściągając jednocześnie buty, zahaczając jednym o drugi, poluźniając kołnierzyk i rozpinając mankiety. Zanim otworzył drzwi, zmierzwił jeszcze palcami włosy, by były w lekkim nieładzie.
O, to zdanie mi się bardzo podoba. Może dlatego, że wyobrażam sobie Dracona naprawdę nieźle - rozpinane makiety, zdejmowane buty - mmmmm.

– Nie wiem – odparł z szafy Potter
Wiem, wiem, że angst nad angsty, ale... to zdanie mnie rozbawiło xD Wyobrażam sobie Pottera, który mówi z szafy xD
No i jeszcze powiem, że wpakowanie Harry'ego do szafy kojarzy się jednoznacznie.

- Draco, twój dom już nie istnieje.
Moje emocje wpisują się w to, co myśli Draco. Użył jego imienia! Dom nie istnieje! I jeszcze moje: SNAPE TO KŁAMCA!
Jestem szalenie ciekawa, jak masz zamiar poprowadzić ten wątek dalej. Co się stanie z Draconem, skoro nie będzie miał dokąd wrócić? Okej, na święta zostanie w Hogwarcie, ale po skończeniu szkoły?

Widząc go rozwalonego na podłodze w ślizgońskim dormitorium, zaciągającego się mocno dymem papierosowym, a następnie wypuszczającego go przez usta, jakby to było wyzwanie, Dracona po raz pierwszy w życiu nawiedziła myśl, że Potter cholernie pasowałby do Slytherinu. Kryształowy Chłopiec, jak czasem nazywała go prasa, okazał się wcale nie takim kryształowym.
Muuuuuaaaaaaah, taki Harry byłby w stanie mi się spodobać. W ogóle lubię motyw Pottera palącego papierosy.

Kończę te moje wywody, które i tak pewnie nic nie dają (moja niska samoocena ujawnia się nawet w komentarzach! Straszne!). Życzę rzeki weny i powodzenia w dalszym pisaniu.
Drac
Zaglądam tu rzadko, częściej można mnie złapać na Forum Mirriel pod tym samym nickiem.
Moje ao3.
SzmaragDrac Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 723
Dołączył(a): 26 mar 2014, o 16:10

Postprzez Madzia » 6 mar 2015, o 23:39

Już zamierzałam iść sobie powoli spać, aż tu nagle coś mnie tak natchnęło żeby wejść na drarry. No i co widzę? Prezent w postaci nowego rozdziału ,,Otchłani". To jeden z najlepszych dni w tym tygodniu ;) Oj, a dzisiaj właśnie czegoś takiego potrzebowałam. Nie spodziewałam się po Ginny takiego zachowania w stosunku do Draco. Chociaż to co stało się w Rumunii na pewno w głównej mierze przyczyniło się do zaufania jakim obdarza Ślizgona. Ale mimo to i tak jej, już tak tradycyjnie nie lubię, mimo tego, że tu akurat mogę ją (w miarę) strawić. Mam nadzieję, że wkrótce będzie więcej wątku drarry, chociaż nawet bez niego ff jest świetne. Widać, że Draco musi zależeć na Viorice, albo chociaż zależy mu na jej życiu, bo dobrowolnie i bezinteresownie zamierza oddać jej litr swojej krwi. I to jak na końcu rozciął sobie nadgarstek... Ciekawe co Harry zrobi/ zrobiłby jak by się dowiedział. To mogłoby być bardzo ciekawe.
Trzymam za Ciebie kciuki i tradycyjnie mam nadzieję, że w bliższej (lud dalszej) przyszłości pojawi się nowy rozdział. Lepiej w bliższej ;)
Madzia Offline


 
Posty: 9
Dołączył(a): 3 sty 2015, o 18:42
Lokalizacja: Warszawa

Postprzez SzmaragDrac » 7 mar 2015, o 13:16

Przeklejka z Mirriel.

Naprawdę nie wiem, od czego mam zacząć, bo mam tyle do powiedzenia, ale chyba zacznę od początku ::D

Scena, w której Draco budzi się i widzi, że nie ma już Pottera, jest naprawdę niezła. Niby takie nic, ale coś mnie w niej porusza. Może to, że nie ma tu wartkiej akcji, a jedynie przemyślenia Malfoya, ale jest po prostu świetna. Plus przybliżasz nam trochę to, dlaczego Draco wrócił do szkoły i co właściwie się z nim działo (no nie do końca, te rumuńskie lochy nadal są tajemnicą, ale choć część mgły okrywającej przyszłość rozwiała się w tym rozdziale!).
Teraz jego mlecznobiałą skórę znaczyły niemal czarne żyły
Muah, to musi być śliczne!
Ból był jego najwierniejszym towarzyszem i z przerażeniem zorientował się, że gdyby pewnego dnia przestał go czuć, przestałby także wierzyć, że wciąż żyje.
Już Ci o tym zdaniu wspominałam, ale nie zaszkodzi, jak go jeszcze raz zacytuję. Nie jest to moja definicja bólu, nie; ale rusza mnie ten fragment i jestem pewna, że coś mi daje.

Viorica wróciła! Wreszcie mamy scenę z Vioricą! Nawet nie wiesz, jak się cieszę, i chyba właśnie ta scena jest tym, co każe mi przebaczyć Ci Twoje późniejsze grzechy tego rozdziału (o których potem wspomnę!).
Jestem zachwycona tym, że Viorica pływa sobie w wodach Komnaty Tajemnic jak gdyby nigdy nic. Ta dziewczyna jest niemalże idealną postacią, chociaż jest jeszcze słaba na ciele i niedowidzi na jedno oko. Ale to jakoś tak dodaje jej urody i jeszcze bardziej podkreśla jej perfekcję - coś jak "wyjątek potwierdzający regułę", jeśli wiesz, co mam na myśli. Fizyczna niedoskonałość w pewien sposób podkreśla jej doskonałość. I ujawnia się to w tym rozdziale, w tym fragmencie dokładniej, kiedy pływa sobie beztrosko w czarnej wodzie pod Hogwartem, pod samym nosem nauczycieli i uczniów, którzy na pewno nie ucieszyliby się na jej widok (jest poszukiwaną śmierciożerczynią!), i kiedy tak sobie beztrosko rozmawia z Draconem o tym, że nie brzydzi się być w wodzie, w której rozkładało się ciało bazyliszka. Jestem absolutnie zachwyconą tą postacią. Jest po prostu doskonała, no.
- Zawołam Mrużkę i powiem, żeby przyniosła ci coś lekkiego do jedzenia, chyba że potrzebujesz czegoś innego... - sugestywnie zawiesił głos.

(...)

- Nie odpowiedziałaś na moje pytanie – rzucił twardo. - Potrzebujesz tego?

Dryfująca głowa zbliżyła się do niego, a dłonie ponownie oparły się po obu jego bokach, gdy Viorica wynurzyła się z wody do połowy i zrównała swoje spojrzenie ze spojrzeniem Dracona. Przekrzywiła w zamyśleniu głowę.

- A gdybym potrzebowała, dałbyś mi to?

- Może – odparł, nie odwracając wzroku. Była naga, mokra i brudna, a jednak to ona kontrolowała sytuację. Zastanawiał się, ile jeszcze wytrzyma, opierając cały ciężar ciała na tych kościstych dłoniach.
Ten fragment jest tak sugestywny, że na początku sądziłam, iż chodzi o seks. Nie wiem, czy specjalnie tak to napisałaś, szprycując ten kawałek tak wielką ilością subtelnych aluzji, czy jednak wyszło Ci to niechcący, ale widzę tu tyle erotyzmu... To, że ona jest "naga, mokra i brudna", w niczym mi nie przeszkadza, wręcz przeciwnie - dodaje tego czegoś, co sprawia, że ten fragment jest właśnie tak bardzo bardzo erotyczny. Wyjdę na jakiegoś chorego zboczeńca pewnie, ale i tak to powiem: podoba mi się ta scena. Podoba mi się bardzo i chociaż wiem, że to Drarry, oraz wiem, że to slash, to naprawdę nie miałabym nic przeciwko temu, gdyby jednak chodziło o seks.

- Przynieś litr i nie przychodźcie tu przez dwie doby.
No dobra, ale ten fragment kazał mi porzucić te brudne jak Viorica myśli o seksie i pomyślałam, że tu chodzi o alkohol! "Przynieś litr i nie przychodźcie tu przez dwie doby" - no wszystko idealnie pasuje :lol:

Oczywiście nie mogło pójść zbyt gładko; wiedział w końcu, że wyczerpał limit szczęścia, rodząc się obrzydliwie bogatym i pięknym.
Cholera, Draco, w tej chwili mogłabym Ci nawet dać w twarz za te słowa. Ujawniasz jego dupkowatość, lilyan, och, ujawniasz. Ale nie wolno zapominać, że mimo wszystko to Ślizgon.

Scena z Ginny jest... wow. Nie spodziewałam się, że ona zaufa właśnie jemu. Okej, byli razem w tych przeklętych lochach, ale... Kurczę, nie umiem nawet znaleźć żadnego "ale". To nie tak, że się czepiam, po prostu jestem zdziwiona jej reakcją. W poprzedniej scenie pokazałaś, jakim dupkiem potrafi być Draco (te jego myśli - "wyczerpał limit szczęścia, rodząc się obrzydliwie bogatym i pięknym"!), a tutaj dodałaś mu tak wiele wrażliwości... Okej, może ktoś zaraz powie "Drac, Ty szaleńcu, gdzie Ty tu widzisz wrażliwość? Zrobił to tylko odruchowo i sam przyznaje się, że nie prosił się o wspólne doświadczenia z nią, a potem Skrzydle Szpitalnym chciał ją zostawić!". No może i tak, może i tak, ale doskonale wiem, jak ludzie potrafią zwalczać odruchy tylko dlatego, że są zbyt dobre. A on tego nie zrobił. I to jest naprawdę dobre, naprawdę, naprawdę []dobre[/i]. Dobre jako świetny zabieg literacki, ale i dobre, jako że Draco jest dobry. Gdzieś tam w głębi. W otchłani samego siebie.
Rozpadła się na szereg krzyków, wstrząsów i łzy.
Ładne to takie. Tak jakby Ginny rozpadła się na krzyki, tracąc tym samym człowieczeństwo. I może właśnie tak jest.

Rozmowa Dracona i Pottera (swoją drogą - czy to wpływ Twojego opowiadania, że wolę mówić na niego Potter, czy po prostu pasuje mu to do niego bardziej niż zwyczajne "Harry"?) jest... osobliwa. Wcześniej wspominasz o tym, że w spojrzeniu Pottera był ból, kiedy patrzył na Ginny obejmującą Dracona i kiedy jako pierwszy odwrócił wzrok (!), a teraz opisujesz jego niepewność, jego zakłopotanie może nawet. Ale dziękuje Draconowi za to, co zrobił. Z jednej strony jestem zachwycona, że przełamał swoje wewnętrzne bariery i podziękował mu za pomoc Ginny, a z drugiej strony dźga mnie w serce świadomość, że on wciąż coś czuje do niej, nawet jeśli to już tylko jakaś nić nieromantyczna, jakaś chęć ochrony ze względu na to, że to siostra przyjaciela. To już dziewiąty odcinek, a Drarry ani widu, ani słychu. Nie mówię, że to źle, absolutnie - ta historia w pełni rekompensuje brak jakiejś głębszej relacji między nimi, ale zastanawiam się, kiedy między nimi do czegoś dojdzie. Ale nie chcę też, żeby ot tak wskoczyli ze sobą do łóżka, to byłoby nienaturalne i nie byłabym z tego zadowolona. Ale wiem, że nie zrobisz czegoś takiego, dlatego cierpliwie czekam na piękne rozwiązanie tej kwestii (;
Draco kiwnął głową, nie wiedząc, jak inaczej zareagować, a potem Potter wypalił:
- Masz ochotę na whisky?
KO-CHAM-TO! Najpierw opisujesz niesamowitą i łamiącą serce rozmowę między nimi, a potem Potter proponuje, żeby poszli chlać :serce: Nie no, bosko! XD

Ale potem jest ta scena, w której "grzeszysz" właśnie! Jak mogłaś, jak mogłaś, ja pytam?! Najpierw Potter cudownie zaczyna rozmowę, schodzi się na kolejne aluzje (świetne słowa "a żebyś wiedział!" - uwielbiam to, Potter u Ciebie jest tak genialnie wykreowany, że aż och!), a potem Draco... A potem Draco mówi te okropne słowa o tym, że nie chce mieć łatki bohatera, że nie obchodzi go, co Potter powie przyjaciołom, i że:
TY jesteś od tego, żebym JA mógł swobodnie poruszać się po zamku
Naprawdę mam ochotę mu przyłożyć.
A Potter nic! Siedzi i patrzy na niego tylko. Nie wiem, czy mam go podziwiać, czy wstrząsnąć nim i powiedzieć mu, żeby nie dał się tak traktować.

Podwinął rękaw koszuli na wysokość ramienia i przez chwilę oglądał drobny sztylet, jednocześnie ważąc go w dłoni. Docisnął ostrze do nadgarstka, czując, jak rozcina mu kolejne warstwy skóry. Nadstawił rękę nad misą i obserwował strumyczek krwi, który powoli ją napełniał.
Bardzo ładny opis, podoba mi się.
Krew. Viorica chciała krwi. Nie alkoholu, nie seksu, chciała krwi. Czekam na więcej.

I na koniec: GDZIE JEST NARCYZA?

Potopu weny :serce:
Drac
Zaglądam tu rzadko, częściej można mnie złapać na Forum Mirriel pod tym samym nickiem.
Moje ao3.
SzmaragDrac Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 723
Dołączył(a): 26 mar 2014, o 16:10

Postprzez Elisheva » 2 kwi 2015, o 17:54

Droga Lilyan!
Przeczytałam całość od początku. Wciągnęłam się i nie przerwałam, dopóki nie skończyłam.
Wcześniej urwałam jeszcze przed tym, jak nawiązali z Potterem kontakt - teraz powiem, że wykreowałaś ich relację naprawdę naturalnie i najlepiej, jak się tylko da - przepychanki słowne - check, resztki dawnej pogardy - check, skrywany szacunek - check, powolne uczenie się wzajemnego zaufania - check, niechęć wyrażania uczuć (co jest KONIECZNE w drarry, innego nie przełknę) - check.
Czytając retrospekcje w pociągu muszę przyznać, że zrobiło mi się trochę niedobrze (jednak lepiej nie czytać obrzydliwości w czasie jazdy), ale na szczęście parę rozdziałów temu skończyły się pojawiać. Naprawdę ciężko było mi przebrnąć przez nieustanne opisy wymiocin, smrodu, brudu... Opisy ciężkie, wywołujące emocje, targające wnętrznościami - takie, jakie powinny być - ubrane w twoją prozę, która cholernie mi się podoba. Powtórzę to, co napisałam w poprzednim komentarzu - musisz napisać książkę. Ciężką, dla dorosłych, o torturach, trudnych wyborach, nienawiści, przyjaźni, miłości, a to wszystko w chorym, pokrętnym, szkaradnym świecie. Lilyan, ja cię wydam - jak tylko uda mi się spełnić marzenie i założyć wydawnictwo o nazwie Flara (muszę to sobie zastrzec), będę cię wydawać :D
Dlaczego mała ilość komentarzy? Ten tekst to dzieło, które nie trafi do wszystkich. Jest dla ludzi szukających mroku, pragnących go doznawać i zanurzać się w nim. Stephen King to przy tym lekka pisanina :D Kiedy tylko w końcu wzięłam się za czytanie, nie żałuję ani sekundy na to straconej (mimo że mam tyle roboty ;/). Ten tekst jest dla mnie.
Co do fabuły:
- Scena z Draco i Vioricą, którą zacytowała Drac, jest niesamowita, pełna napięcia seksualnego. Ja również skrycie chciałabym, żeby tu chodziło o coś innego... ale też żeby ona przestała już tak śmierdzieć :D Wiem, że jest przedstawiona w ten sposób z jakiegoś powodu, w końcu nie miała być jakąś wymuskaną laleczką salonową, ale no... no. O, albo żeby się zaczęła przystawiać do Potterka! I Draco byłby zazdrosny... to ciekawa koncepcja. Po co ja ci tu jakieś głupie pomysły zapodaję, skoro ty zapewne masz już całą koncepcję w głowie (lub na papierze/w wordzie), ale wybacz, lubię tak myśleć życzeniowo.
Lubię Vioricę. Bardzo. Tylko proszę cię - nie zrób z niej takiej idealnej, złej do szpiku kości, wypranej z emocji, ironicznej czarnowłosej (pięknej?) laski. To by było bardzo w blogaskowym stylu, upiększonym jedynie twoją zręczną pisaniną.
- Ginny - w sumie zastanawiałam się: dlaczego ona jest w Hogwarcie, a nie w szpitalu/domu, skoro wszyscy widzą, w jakim jest stanie? W końcu zniknęła na jakiś czas (musieli chyba zauważyć, że jej przez dłuższy czas ani widu ani słychu), wracając z jakąś dziwnie rozbitą psychiką, a nikt się za bardzo nią nie zainteresował. Jak to jest? Teraz nagle się jej rodzice obudzili, jak scenę zrobiła na środku Hogwartu?
- Pragnę wiedzieć, co myśli Potter. Dane nam to będzie kiedykolwiek? Jak na razie nic właściwie o nim nie wiemy, o jego emocjach, stosunku do tego wszystkiego, do Draco. No i brakuje mi Rona i Hermiony, tej starej, dobrej swojskości. Może jeszcze sprawisz, że fabuła zacznie sobie tak milutko przeskakiwać...
- Z tą Narcyzą to przeczuwam, że zgotowałaś nam chwile zaskoczenia :D Bardzo proszę, niechaj to będzie coś nietuzinkowego i wgniatającego w... łóżko.

I jeszcze dwie rzeczy:
- Dlaczego rozdzielasz tekst na takie krótkie akapity? Mnie się to osobiście nie podoba. Dziel go na dłuższe części, najlepiej wstawiając między nie kropki czy jakieś inne ozdobniki.
- Zamiast dywiz, lepiej by było wstawić w dialogach pauzy, albo chociaż półpauzy. Zresztą nie tylko w dialogach - w miejsca myślników też.

Sądzę, że im dalej w las, tym piękniejsze (i w sumie bardziej mroczne...) będą drzewa. Już są coraz piękniejsze, nie wieje tak patosem, wszystko na swoim miejscu. Tylko więcej ciekawych dialogów między chłopcami. I więcej, jak najwięcej, twojego cudownego stylu, wtrąceń, jakichś smaczków w postaci wcześniej zaczętych wątków, które wyjaśniają się w toku akcji... Wiem, że potrafisz jeszcze lepiej. Trochę doświadczenia, a będzie można porównać cię z pisarzami na naprawdę światowym poziomie.
Cóż, czekam na więcej. Ślę wsparcie duchowe!
Obrazek
Elisheva Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 497
Dołączył(a): 10 lut 2012, o 11:34

Postprzez Fantomeciara » 3 kwi 2015, o 22:28

To już drugi raz kiedy łamię moją świętą zasadę nieczytania wszystkiego, co nie jest zakończone ;) W pierwszym przypadku jest to tłumaczenie, więc na upartego dałabym radę skończyć opowiadanie na własną rękę, ale tutaj mamy zupełnie inną sytuację, więc błagam Cię nie porzuć pisania!
Wczoraj przeczytałam wszystkie rozdziały i choć jest tego póki co niewiele nieźle się wkręciłam w tą historię. Uwielbiam kiedy bohaterowie są kanoniczni, a przedstawione wydarzenia naprawdę mogłyby się wydarzyć. W tym momencie najbardziej interesuje mnie gdzie jest Narcyza i czy Draco ją odnajdzie.
Nie mam żadnych zastrzeżeń do tekstu, czyta się go wyśmienicie, bez żadnych zgrzytów :)
Trzymam kciuki za jak najszybsze pojawianie się nowych rozdziałów! :D
Fantomeciara Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 5
Dołączył(a): 16 lis 2014, o 18:41
Lokalizacja: Kraków

Postprzez Elisheva » 4 maja 2015, o 20:16

No tak, mamy standardowe zachowanie "jasnej strony": kłamstwa, krętactwa, zatajanie prawdy. Draco wciąż otrzymuje zapewnienia, że jego matka na pewno żyje; a jak jest w rzeczywistości? Pewnie wkrótce się tego dowiemy.
Cóż, rozdział przejściowy, akcji w nim za dużo nie ma; brak Pottera i Viorici, ale wybaczam. Mamy tutaj właściwie dwie rozmowy, których temat obraca się wokół zniknięcia matki Draco. Pierwsza umacnia go w wierze, że matka żyje; wiemy też, że Snape coś knuje. Druga właściwie mało co wnosi: Draco jedynie wyładowuje swoje frustracje na McGonagall, ta go strofuje za niesubordynację - standard.
Zaszokowała mnie scena podczas lekcji Eliksirów. Czy Draco... ODCIĄŁ SOBIE PALEC? Nożem? Tak po prostu? Czy to tylko dla mnie brzmi dość niewiarygodnie? Albo ów nóż był niesamowicie ostry, wchodząc w kość jak w masło, albo Draco nieświadomie go sobie na siłę odrąbał. I jeszcze w dodatku zachowywał się, jakby ból nie zrobił na nim żadnego wrażenia... hm, w sumie może ma to związek z jego wcześniejszymi przeżyciami. Być może przeżył już tak wiele bólu, że żaden nie zrobi na nim wrażenia.
Bardzo podobało mi się to, co powiedział Draco McGonagall:
Nic takiego, po prostu zorientowałem się, że robicie mnie w chuja

No cudeńko, z tego Draco taki niegrzeczny chłopczyk... 8-)
Nie powiem, żeby mnie ten rozdział specjalnie porwał, ale wiadoma rzecz, że muszą istnieć takie przejściówki, by po nich nastąpił powrót do dalszej akcji. Czekam więc na następną część z rosnącym zaciekawieniem :D
Tulę i weny życzę.
Obrazek
Elisheva Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 497
Dołączył(a): 10 lut 2012, o 11:34

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Lochy

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość