[NZ] Otchłań (18/30)

angst, przygodowe, psychologiczne, tajemnica, alternatywa VII tomu

Teksty porzucone.

Postprzez byarenlight » 29 sie 2014, o 09:52

Gdy korzystał z łazienki, bolało go patrzenie na własne odbicie, ale jednocześnie nie mógł oderwać od niego wzroku. Obraz nędzy i rozpaczy był w jakiś chory sposób hipnotyzujący. Chudy, kościsty, z matowymi włosami i głębokimi cieniami pod oczami. Za każdym razem, gdy się rozbierał, z masochistyczną przyjemnością przesuwał palcami po wystających żebrach. Jego paznokcie miały nierówne krawędzie, bo wciąż je obgryzał (kolejny nawyk, którego musiał się oduczyć), więc zahaczały o siną skórę, raniąc ją jeszcze bardziej. Ale to było dobre. To była jego decyzja. Nad tym miał kontrolę.

Och, lilyan... Ten fragment jest dla mnie znaczący ze względów osobistych. Świetnie to opisałaś, ale nie ma się co dziwić. Kontrola, kontrola...
– powiedział po chwili Slughorn, a w tonie jego głosu dało się wyczuć autentyczną szczerość. -

masło maślane.

Czytałam rozdział praktycznie tuż po jego opublikowaniu, ale nie zmobilizowałam leniwego mózgu do sklecenia komentarza choćby w głowie. Cóż Ci mogę powiedzieć? Piszesz naprawdę zgrabnie, widzę dbałość i lekkość pióra. Podoba mi się budowa zdań - niezbyt skomplikowana, ale i nie prosta jak budowa cepa. Interesująco wypada Ginny, polubiłam Blaise'a, czekam na silniejszy potterowy akcent.
Ciało z nim nie współgrało, wijąc się we własnym rytmie, jakby składało się z robaków. Był pewny, że gdyby zaczął się drapać, dokopałby się do plątaniny tułowi i odnóży, trących o siebie w poszukiwaniu miejsca, którego przecież nie starczało nawet dla niego samego.

Świetne.
- Ty byłaś kiedyś nastolatką. Powiedz, jak mam sobie poradzić z Astor?
- Spróbuj z nią porozmawiać.
- Kiedy ostatnio próbowałem, powiedziała, że mnie nienawidzi i przeniosła się do Orlando.
- To teraz masz drugą szansę. Podziel się z nią czymś... Co robiłeś w jej wieku...
- Zabiłem psa sąsiadów.
- Tego lepiej jej nie mów.
byarenlight Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 1436
Dołączył(a): 9 sie 2011, o 20:07
Lokalizacja: względna

Postprzez Alice K » 30 sie 2014, o 15:06

Te rozdziały podobały mi się bardziej niż pierwszy. Szybciej i przyjemniej się je czytało.
Twój Draco w tym tekście jest bardzo dojrzały. W kanonie zachowywał się trochę jak rozpuszczony bachor nawet, gdy był dorosły. Jednak rozumiem, czemu się tak stało. Skoro Draco tyle wycierpiał, musiał wcześniej dorosnąć. I stracił również radość z życia (mam nadzieję, że Harry pomoże mu ją odzyskać XD).
Cieszę się, że pojawił się Snape, bo bardzo go lubię.
Testowanie eliksirów i zaklęć na śmierciożercach przez aurorów zaskoczyło mnie. Nie spodziewałam się czegoś takiego.
Końcówka świetna. Draco, który miał halucynacje. Bardzo mi się to podobało.

Jestem ciekawa, czy cały tekst będzie pisany z punktu widzenia Draco? Czy pojawi się również z punktu widzenia Harry’ego?

Pozdrawiam,
Alice K
Alice K Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 20
Dołączył(a): 19 sie 2014, o 12:43

Postprzez Syo » 30 sie 2014, o 22:39

Na początek trochę czepialstwa (nie byłabym sobą, gdybym nie znalazła czegoś, na co mogłabym pomarudzić).
- Nie – szepnął cicho.

z tym wyrażeniem od jakiegoś czasu mam spory problem. Jak można szepnąć coś cicho? Przecież szept już sam w sobie jest cichy, można mówić cicho, ale szeptać? Sama nie wiem...

zanim każdy z nich nie odszedł w swoim kierunku.

bez "nie" chyba byłoby bardziej po polsku ;)

Bardzo podobał mi się wątek Draco i Fleur, zwłaszcza jej samotności, bardzo ładnie to opisałaś. Nigdy szczególnie nie przepadałam za Fleur, właściwie nigdy nie zwróciłam na nią większej uwagi, a ty nadałaś jej charakter i to "coś", co sprawia, że chciałabym dowiedzieć się o niej więcej. Znajduję w niej cząstkę siebie.
W tym rozdziale trochę mi szkoda Draco. Coraz bardziej odczuwam jego samotność, prawie każdy jest przeciwko niemu, trochę to przykre. Może mi się wydaje, może mam taki dzień, ale ten rozdział jest chyba najsmutniejszy ze wszystkich, najbardziej "uczuciowy" spośród tych, które już opublikowałaś. I dlatego mnie urzekł.

lilyan, nie wiem co mogę tobie więcej napisać, prócz tego, że naprawdę podziwiam to, jak piszesz i jak cudownie potrafisz oddać emocje bohaterów. Zawsze znajduję coś dla siebie w twoich tekstach. Z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział :serce:

Pozdrawiam
And everything under the sun is in tune
but the sun is eclipsed by the moon.
Syo Offline


 
Posty: 2
Dołączył(a): 23 sie 2014, o 12:06

Postprzez Yinoe » 30 sie 2014, o 23:09

Założyłam to konto, by móc skomentować „Otchłań”. Z reguły nie jestem fanką angst'ów, lecz ten tekst po prostu zdobył moje serce. Dawno nie czytałam (a uwierz, przeglądałam już wiele opowiadań) czegoś tak fascynującego. Każdy kolejny rozdział trzyma w napięciu, odkrywając przy tym rąbek kolejnych tajemnic i wprowadzając do treści nowe, niewytłumaczone jeszcze czytelnikowi rzeczy. Naprawdę podziwiam Cię za pomysł, pracę i czas, który poświęcasz oraz życzę weny, żebyś mogła szybko dodać kolejne rozdziały fiku, którego na pewno długo nie zapomnę ♥
Pozdrawiam,
Yinoe - twoja nowa fanka ^^
.If you're going through hell, keep going.
.Not all monsters do monstrous things.
Yinoe Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 4
Dołączył(a): 30 sie 2014, o 22:34

Postprzez SzmaragDrac » 31 sie 2014, o 13:36

Nie można przejść obojętnie wobec tego tekstu, to pewne. Ty, lilyan, piszesz bardzo dobrze, dojrzale, umiesz zaciekawić czytelnika. To się chwali, to się bardzo chwali!

Coraz bardziej nie podoba mi się Twój Harry. On jest okropny, no naprawdę! Co prawda sama lubię wątek skrzywdzonego Dracona (a tutaj on jest *.*) i Harry'ego-dupka, ale... Tutaj po prostu nie znoszę Pottera. Mam nadzieję, że jeszcze się poprawi (że Ty go poprawisz ;)). Co nie znaczy, że Cię krytykuję - wręcz przeciwnie! To dobrze, że umiesz wykreować bohatera, którego ktoś nie lubi. Ciekawa jestem w takim razie, jak wykreujesz ich relację - chodzi mi o Drarry - bo z takim nastawieniem Harry'ego jak teraz to ja nie widzę dalszej drogi. Będzie się musiał zmienić, prawda? Hmm, coś dla niego szykujesz. Coś, co go zmieni. Mam rację? ;)

Och, nie... Draco i Fleur! To okropne, że się z nią przespał! Całe szczęście, że mu się nie podobało!
Ale muszę powiedzieć, że świetnie ten wątek zarysowałaś. To, jak Fleur zaprasza go na herbatę, jest cudowne. Ostatnie zdanie... Mmm... Tak pięknie zakończyłaś ten fragment. No i to, że Draco myślał, że ta kobieta jest jego matką, też wspaniałe. W zasadzie gdyby nie to, zapewne nie poszedłby do mieszkania Fleur, prawda? Przekonała go myśl o matce, jakkolwiek źle, obrzydliwie i niemoralnie to teraz wygląda - Delacour przypomina mu matkę, dlatego z nią idzie, a potem... Och.
Uwielbiam kanonicznego Billa, dlatego ten wątek podoba mi się jeszcze bardziej (czy ktoś coś wspomina teraz o tym, że kocham cierpienie Dracona? Och, wychodzi chyba na to, ze kocham cierpienie bohaterów, których lubię. SADYSTKA).

À propos, znów mamy cierpiącego Dracona. Wspominasz o tym, jak był torturowany (i to tak mocno, że nie odróżniał bólu tortur od bólu wezwania przez Mroczny Znak!), a na koniec rzucasz w nas retrospekcją. I to jaką!
Wypił niemal do dna, a resztką, także swoim zwyczajem, chlusnął Draconowi w twarz. Potem z rozbawieniem obserwował, jak jego więzień zachłannie zlizuje kropelki wody z warg.
Draco zawsze czekał, aż Krępy wyjdzie, zanim odważył się possać materiał koszuli w nadziei na pozyskanie choć jeszcze odrobiny wilgoci.
Ten fragment jest tak przepiękny, że... że aż och. Do tego ślicznie komponuje się z pewnym fragmentem pierwszego rozdziału:
Zanim wytarł twarz w ręcznik, zebrał językiem kropelki wody, które zostały mu na wargach. Nie umiał się tego oduczyć, a powinien.
(tak, musiałam o tym wspomnieć :D)

Ostatnie zdanie całego tekstu mnie powala, naprawdę. Jest takie... Dobra, nic nie mówię, bo zaspoileruję. Czytałam już dalszy rozdział, więc siedzę cicho :P

Czy Draco znajdzie matkę? Och, ten wątek naprawdę mnie ciekawi! Mam nadzieję, że szybko go rozwiążesz!

Cóz, weny! Weny, weny, czasu i cierpliwości. Otchłań jest niezaprzeczalnie cudowna.
Drac
Zaglądam tu rzadko, częściej można mnie złapać na Forum Mirriel pod tym samym nickiem.
Moje ao3.
SzmaragDrac Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 723
Dołączył(a): 26 mar 2014, o 16:10

Postprzez verite » 31 sie 2014, o 20:57

Ewww, jeden z tekstów, który zmotywował mnie do założenia konta, było to coś w stylu "ja tak tego nie zostawię, skomentuję, by wyrazić fangirl", o. XD
Jest super pisane, doceniam styl, wciąga, a wątek takiego Draco zmiętego przez życia naprawdę się podoba, trafiłaś w gusta, mimo że to może dziwne, ale cierpiący bohaterowie dodają jakejś pikanterii. Szkoda mi go i chcę dokładnie wiedzieć, co się z nim stało, no i co się stało z jego rodziną, mam nadzieję, że szybko poznamy odpowiedź :D
Draco i Fleur... yyy, meh. Czemu on się z nią przespał, czy on wstydu nie ma, to F l e ur XD w każdym razie ten wątek aż tak nie razi, bo w innych tekstach randomowe spanie z kim się da po prostu nie ma sensu i wyskakuje w fabule jak filip z konopii, ale ok, stałosięsięnieodstanie.
Czekam z niecierpliwością na więcej Pottera, bo jak na razie pojawia się śladowo i nic specjalnie sobą nie wnosi, no ale nic, poczekamy, mooże w koncu zaiskrzy, więc czekam na drarrowe momenty.
Weny! ♥
verite Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 82
Dołączył(a): 31 sie 2014, o 20:13

Postprzez byarenlight » 1 wrz 2014, o 12:22

Ten rozdział jest inny niż poprzednie, czuć jakąś zmianę, sama nie potrafię sprecyzować, jaką.
a na jej twarzy widniała mina świadczącą o wielkim znudzeniu

świadcząca

Trochę dziwnie, że Draco przespał się z Fleur, mam mieszane uczucia co do tego. Z drugiej strony, ona zawsze była francuskim pieskiem i... No, w pewnym sensie pasuje do Draco. Czekam na rozwój sytuacji z niecierpliwością. Dawno już nie czytałam żadnego drarry, więc wielki ukłon w Twą stronę.
Podobają mi się retrospekcje.
- Ty byłaś kiedyś nastolatką. Powiedz, jak mam sobie poradzić z Astor?
- Spróbuj z nią porozmawiać.
- Kiedy ostatnio próbowałem, powiedziała, że mnie nienawidzi i przeniosła się do Orlando.
- To teraz masz drugą szansę. Podziel się z nią czymś... Co robiłeś w jej wieku...
- Zabiłem psa sąsiadów.
- Tego lepiej jej nie mów.
byarenlight Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 1436
Dołączył(a): 9 sie 2011, o 20:07
Lokalizacja: względna

Postprzez SzmaragDrac » 7 wrz 2014, o 13:07

Och, no jasne, że Cię motywuję! Już zdążyłam wsiąknąć w tę historię i czekam z niecierpliwością na ciąg dalszy, więc porzuceniem jej połamałabyś mi serce na milion kawałeczków.

Ja Ci już mówiłam, że potrafisz zabijać pojedynczymi zdaniami. Piszesz sobie jakiś piękny fragmencik, czytelnik sobie czyta, czyta, myśli "Jakież to piękne", czyta dalej, aż tu nagle... ŁUP. Np. takie coś:
- Może po prostu było jej za ciężko. - Gdyby nie panująca wokół cisza, ochrypły szept Pansy utonąłby we włosach Astorii. - W wodzie każdy jest lekki.
Jak Ty to wymyśliłaś? Kurczę, oddaj mi połowę swego talentu, a będę szczęśliwsza od wszystkich ludzi na Ziemi. Umiesz łączyć tak wiele różnych faktów, że to, co powstaje, zaskakuje i szokuje, a jednocześnie wywołuje reakcję w stylu notakcholerażeteżnatosamaniewpadłam.
Takich zdań kilka tu jest, ale nie będę ich już wywlekać, bo mi to pół komentarza zajmie. Ale wierz mi, że je dostrzegam i doceniam.

Podoba mi się to, że zarysowałaś wątek Dafne. Szkoda mi Teodora. Przedstawiłaś go jako naprawdę ciekawego człowieka, inteligentnego, mądrego. Nic dziwnego, że Dafne się w nim kochała. Nie jestem pewna, czy byłabym w stanie zabić się z miłości (raczej na pewno nie), ale rozumiem w tej chwili Greengrass. To musiał być dla niej wielki cios. No i genialnie wspomniałaś o oblaniu testu oraz o tym, że Dafne bała się wody, ale wskoczyła do niej.
Drac, który nie wierzy w miłość? To ciekawy wątek, hm... Jak zatem dalej poprowadzisz relację Harry/Draco? ;)

Wiem, że to Drarry i że mało kto lubi Ginny, ale... cholera, tak mi jej żal. Została zgwałcona, a to na pewno nie jest przyjemne przeżycie. A to, jak Draco zabił gwałciciela - uaa, wspniałe. Nie mogę się doczekać, aż rozwiniesz dalej ten wątek. Ginny jest teraz z Harrym, a ta historia ma być z założenia Drarry, więc jakoś będą musieli się rozstać. No i jaką rolę odegra w tym Malfoy? Pomógł Ginny, a teraz... A teraz co? Czekam z niecierpliwością!
Ale to, jak Potter powiedział, że nic się nie stało, że tylko się z Draconem trochę poszarpał... Harry wgl zachowuje się dziwnie. Mówiłam, że go nie lubię, i chyba nadal tak jest, ale teraz jakby "odpokutowuje". Zmienia się, więc zaczynam patrzeć na niego pod innym kątem. Ciekawe, jak to dalej rozwiniesz.

Końcówka świetna! Rozmowa Pottera i Dracona jest bardzo dobra, a dodatkowo przerywasz w takim momencie, że uch! Ja naprawdę sądziłam, że to przewidzenie, jakieś omamy, a tu proszę... Kurczę, kim będzie ta kobieta?!

Stawiasz przed czytelnikiem mnóstwo pytań, na które on chce znać odpowiedź. Czyta te rozdziały, wydaje mu się, że jest tuż-tuż, zaraz odgadnie, jeszcze tylko jeden element... Ale potem się okazuje, że tego elementu wcale nie może znaleźć, bo Ty go nie dałaś, więc czeka na następne rozdziały, a tam... Zamiast tego elementu dokładasz nowe, całkiem inne, które rzucają nagle nowe światło na układankę i człowiek orientuje się, że błądził i myślał źle; wszystko to, co ułożył do tej pory, jest nieprawdziwe i złe. I czeka na więcej, na więcej, bo tych pytań przybywa, przybywa elementów, ale żaden nie pasuje do żadnego, a wręcz przeciwnie - każdy to nowa podpowiedź, która gryzie człowieka, bo wcale nie pomaga... Sprawia, że chcesz czytać dalej i dalej, i dalej... Otchłań jest niesamowita i bardzo, bardzo się cieszę, że zdecydowałaś się na pisanie.

Mnóstwa weny, kochana! :buzki:
Drac
Zaglądam tu rzadko, częściej można mnie złapać na Forum Mirriel pod tym samym nickiem.
Moje ao3.
SzmaragDrac Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 723
Dołączył(a): 26 mar 2014, o 16:10

Postprzez byarenlight » 7 wrz 2014, o 18:45

- Może po prostu było jej za ciężko. - Gdyby nie panująca wokół cisza, ochrypły szept Pansy utonąłby we włosach Astorii. - W wodzie każdy jest lekki.

Przeczytawszy ten fragment, od razu pomyślałam, że ktoś go zacytuje i powie, że jest piękny, mądry, czy jakiś tam. Moim zdaniem jest bezsensowny. Jest patetyczny. Pansy nigdy by tak nie powiedziała, to raz, a dwa, że niezbyt wiele wnosi. Szczerze rzekłszy, poczułam się odrobinę zażenowana. Taka już Twoja przywara chyba, że czasem przesadzasz z patosem, całe szczęście nie tak często.

Bardzo podoba mi się końcowy zwrot akcji - cieszę się, że opowiadanie nabiera akcji, bo o ile lubię czytac o stanach wewnętrznych bohaterów, o tyle jeszcze bardziej lubię, gdy to wszystko jednak ku czemuś zmierza. No i plus za to, że naprawdę się czegoś takiego nie spodziewałam.

Jeszcze małe ale - akapity są jakby zbyt krótkie, czyżbyś sama siebie poganiała?
- Ty byłaś kiedyś nastolatką. Powiedz, jak mam sobie poradzić z Astor?
- Spróbuj z nią porozmawiać.
- Kiedy ostatnio próbowałem, powiedziała, że mnie nienawidzi i przeniosła się do Orlando.
- To teraz masz drugą szansę. Podziel się z nią czymś... Co robiłeś w jej wieku...
- Zabiłem psa sąsiadów.
- Tego lepiej jej nie mów.
byarenlight Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 1436
Dołączył(a): 9 sie 2011, o 20:07
Lokalizacja: względna

Postprzez Elisheva » 8 wrz 2014, o 16:14

Obiecałam, że skomentuję, kiedy tylko będę miała na to czas, a więc jestem. Na razie skupię się na treści i moich wrażeniach, nie na twoim ostatnim wpisie, który sprawił, że zaniemówiłam.

Nie potrafię robić w komentarzach szczegółowych analiz, może dlatego, że z moją pamięcią jest krucho i kiedy podczas czytania wiem dokładnie, co chcę powiedzieć autorowi, to później wszystko wylatuje mi z głowy.
Jak dla mnie twój talent jest niekwestionowalny. Wiadomo, że potrzeba lat doświadczenia, by pisać bezbłędnie i bez żadnych czasem dziwacznych sformułowań, sztywnych zdań... U ciebie jest to sporadyczne, jednak się zdarza. Ale powiem szczerze, że mam to gdzieś. Potencjał w tobie drzemie bardzo duży, więc z pewnością się wyrobisz.
Co do treści: bardzo ciekawa, ładna opowieść. Jak dla mnie fabuła nie jest wyjątkowo unikatowa (może to dlatego, że sama bardzo skupiam się na czytaniu angstów i opowiadań z cierpiącym Draco, torturami i innymi takimi w roli głównej, więc mi się to powiela), ale sposób, w jaki opowiadasz tę historię wzbogacony w zdania, które, jak wspomniała Drac, potrafią wgnieść w fotel, sprawia, że cała historia staje się o wiele ciekawsza. Powiem ci szczerze, że jak dla mnie styl i sposób pisania, a także naszpikowanie tekstu inteligentnymi wnioskami, często budowa klamrowa, albo nawiązywanie do siebie różnych wątków (tak, jak u ciebie: wzmianka o czymś pojawia się wcześniej, a w następnym rozdziale mamy rozwinięcie bądź coś więcej na ten temat) są nawet ważniejsze od samej historii. Lubię czytać i myśleć: kurcze, to jest całkiem trafne porównanie. Albo: bardzo ciekawie to wymyśliła.
U ciebie po niemal każdym fragmencie ostatnie zdanie... zastanawia. Bardzo mi się podobają te ostatnie zdania. Może niespecjalnie "wciskają w fotel", ale pozostawiają takie echo w czaszce, są taką bardzo ładną "kropką nad i". Przykład:
Jej śmiech rozbrzmiewał coraz głośniej i głośniej, aż w końcu stłumiły go zatrzaskujące się za Draconem drzwi, gdy postanowił, że woli już męczyć się z koszmarami w swojej głowie niż koszmarem drugiego człowieka.

Bardzo ładne zdanie. Jednak po przeczytaniu go parę razy mam pewne wątpliwości - twój Draco jest zdecydowanie różny od kanonicznego. No chyba że jego odczucia w tym momencie są inne, niż mi się wydaje. Może nie chce się męczyć z koszmarem drugiego człowieka nie z powodu empatii czy współodczuwania, ale po prostu czuje się tym zirytowany, zmęczony? To bardziej do Dracona pasuje. Szczególnie biorąc pod uwagę jego reakcję na śmierć Greengrass.
Był jeszcze zgryźliwy komentarz Pottera, niebieskie oczy Flour i zakończenie poprzedniego rozdziału... dość mocne. Podobało mi się bardzo.
No i ten nieszczęsny fragment, który zacytowała bya. Nie zgadzam się, że jest jakiś bezsensowny - ma w sobie pewien przekaz. Może to nie Pansy powinna coś takiego powiedzieć, z tym się zgodzę. Ja nie zrozumiałam tego dosłownie, że woda wypiera ciało, które staje się lekkie. Można to zinterpretować tak, że sama śmierć przyniosła jej ukojenie, dzięki niej odczuła ulgę, lekkość. Woda, w której czujemy się lekko, a która przyniosła śmierć, która to samobójcy przynosi ukojenie.
Draco jest w twoim opowiadaniu dość wyprany z emocji, jest też trochę stoikiem - śmierć Dafne właściwie nie wywarła na nim żadnego wrażenia. Oprócz tego jest bardzo dojrzały. Ten czas, gdy był uwięziony, to, że jawa mieszała mu się z własnymi wyobrażeniami, nie wiedział już, co jest prawdziwe... która część jego ciała należy do niego. I te okowy, które były przedłużeniem jego własnych kończyn. Bardzo ładnie to opisałaś, lubię retrospekcje.
Podoba mi się styl, ale... cóż, wybacz, porównam twoje opowiadanie do "Na kolanach". Tam nie ma zbędnego patosu, wszystko jest opisane bardzo graficznie, niektóre momenty są wręcz obrzydliwe. Bardzo lubię takie angsty - gdzie nie ma zbędnych zabiegów kosmetycznych na bohaterach. Jeśli chcę poczytać coś luźniejszego, wtedy kocham idealnego, perfekcyjnego, wymuskanego Draco bez żadnych wad fizycznych. Mam nadzieję (jeśli wyrazisz chęć kontynuowania opowiadania) że pójdziesz w tę stronę. Draco złamany, cierpiący = zero zbędnych upiększeń, wszystko podane na tacy, fizyczność taka, jaką jest.To nie znaczy, że u ciebie tego nie ma - wręcz przeciwnie, jest tego dużo. Ale wspomniałam wcześniej o tym, że nie piszesz perfekcyjnie - niekiedy przesadzasz z patosem i zbędnymi zdaniami, które mają wycisnąć na siłę jakieś refleksje, a tak naprawdę to tylko przerost formy nad treścią.

Reasumując:
Piszesz bardzo pięknie, tworzysz świetny klimat, bardzo podobają mi się zdania, którymi zakańczasz poszczególne fragmenty. Naturalności i fizyczności jest bardzo dużo (to, co kocham w angstach :D) no i twój niepowtarzalny styl... co do którego mogę jedynie powiedzieć "hold your horses, dear". Nie za dużo, bez przesady, nie wchodź w patos zajeżdżający z daleka kiczem.
Moim zdaniem jesteś początkującą autorką, która mogłaby wziąć się za pisanie poważniej. Potrafisz dochodzić do inteligentnych wniosków, łączyć fakty, zaciekawić. Ładnie i plastycznie opisywać sytuacje. Masz duży zasób słów, co baaardzo cenię. Samej mi brakuje tych wszystkich cech, za czym wylewam morza łez, ale u ciebie wszystko jest, i jeszcze więcej.

Co do twojego ostatniego wpisu - nawet mnie nie denerwuj, bo się przejadę do ciebie (znajdę cię, bój się!). Jest tylu autorów, którzy zamęczają swoimi wypocinami, które są gówniane (przepraszam), a i tak dalej jadą z koksem. A ty? Jak możesz mówić, że się nie spodoba, skąd możesz wiedzieć, co kto (ja) lubi?! Ja bardzo lubię, lubię. I chcę znać dalsze losy Draco i Harry'ego! Nawet się nie kissali jeszcze... dobra, zagalopowałam się. W każdym razie - wiadomo, to twój wybór, ale ja ci powiem, że zapewne przesadzasz. Masz trochę chyba skłonności do impulsywnego wycofywania się, no nie? Także tym razem nie ulegnij pokusie. Bo naprawdę sprawisz nam zawód. I nie, twojego opowiadania nie czyta "garstka", tylko na pewno trochę tych osób będzie. Spójrz na ilość komentarzy. I Drac, która tak ci kibicuje... Nie chcesz przecież sprawić jej zawodu. Jeszcze się rzuci w ramiona Wielkiej Kałamarnicy :D

Boru no, życzę ci, żebyś się spięła i nie poddawała, bo to naprawdę dobre opowiadanie! To są początki, każdy popełnia błędy, ale nie ulegaj pokusie wycofania się, kiedy coś idzie nie tak, jak byś sobie życzyła. Będzie dobrze. Pomyśl trochę, zmień to i owo, ale wciąż do przodu! :bat:

Pozdrawiam. :*
Kuro.
Obrazek
Elisheva Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 497
Dołączył(a): 10 lut 2012, o 11:34

Postprzez Yinoe » 9 wrz 2014, o 19:30

Na początku nie nadążyłam za rozwojem wydarzeń, nie wiedziałam, co masz na myśli, gdy napisałaś, że Potter stał nad nim z wyciągniętą różdżką. Dopiero, gdy po przeczytaniu rozdziału, wróciłam do tego fragmentu w końcu załapałam o co chodzi :D Szkoda mi Ginny, o dziwo, bo nigdy za nią nie przepadałam, ale w tym fiku została skrzywdzona, nawet za bardzo ;_; Wydaje mi się, że za wiele od siebie wymagasz, nie staraj się zadowolić nas ponad siebie. Mam nadzieję, że nie porzucisz tego opowiadania i znajdziesz w sobie pasję, by prowadzić je dalej. Naprawdę je polubiłam i gdy tylko wstawiałaś rozdział miałam radochę - jakby gwiazdka przyszła wcześniej. Powinnaś przynajmniej spróbować to pociągnąć dalej, nawet we własnych plikach, a jeśli odszukasz dalszy wątek proszę podziel się nim z nami :D
Pozdrawiam,
Yinoe ^^
.If you're going through hell, keep going.
.Not all monsters do monstrous things.
Yinoe Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 4
Dołączył(a): 30 sie 2014, o 22:34

Postprzez katincia » 14 wrz 2014, o 10:54

Rzadko komentuję, jednak ostatnim wpisem zmuszasz do wypowiedzenia się ;)
Nie czyta tego tylko garstka osób, po prostu nie wszyscy zostawiają po sobie ślad. Ja czytam od początku, ale z różnych względów nie komentuję, nie mam czasu, nie potrafię na dłużej aktywnie brać udziału w życiu forum.

Jeśli chodzi o tekst, nie porzucaj go, i to jeszcze w takim momencie. Czyta się całkiem dobrze, odczucia bohaterów i interakcje między nimi mi się podobają. Wstawki z poprzednich wydarzeń też dają do myślenia. Styl przyjemny, choć jak już parę osób pisało - czasem za dużo patosu. Zaczęło się interesująco, a teraz wydaje się, że miała się wreszcie zacząć właściwa akcja. Może potrzebna beta, która pomoże wybrać jak dalej pociągnąć fabułę? Może jeśli Tobie nie podoba się co dalej stworzyłaś, daj komuś zaufanemu - niech oceni i coś poradzi. Albo odłóż na jakiś czas tekst i potem usiądź do niego 'na świeżo'. Czasem tak jest, że jak nad czymś się męczymy zbyt długo to trudno samemu ocenić, wyłapać błędy, ale nie warto w takim momencie pracy wyrzucać do kosza. Zwłaszcza, że już trochę pracy w to włożyłaś.

pozdrawiam
K.
katincia Offline


 
Posty: 4
Dołączył(a): 27 sie 2013, o 23:39

Postprzez SzmaragDrac » 7 paź 2014, o 16:06

To jest inne. Nie zrozum mnie źle, nie chodzi mi o rozdział (choć być może i on jest w pewnym sensie inny od reszty, ale na pewno w pozytywnym sensie). Chodzi mi o całość - to opowiadanie jest tak zupełnie inne od tych, jakie czytałam. Może to dlatego, że nie myślę o nim jako o Drarry (choć masz zamiar wprowadzić taki wątek), ale jako o Otchłani, tak po prostu. Pomińmy na chwilę to, że jestem betą - zainteresowałoby mnie to opowiadanie nawet mimo tego, że jak na razie nie ma w nim Drarry. I nawet gdybyś powiedziała, że tego wątku jednak nie będzie, czytałabym dalej. Kocham ten pairing, naprawdę, ale to opowiadanie jest mega samo w sobie. Już kiedyś wspominałam, że lubię niezłą akcję plus wątek Drarry (bo to się świetnie dopełnia!) i choć zdanie podtrzymuję, to akurat w przypadku tego dzieła jestem w stanie stwierdzić, że czytałabym pomimo braku Drarry (o ile miałabyś zamiar z niego zrezygnować). Ale nie masz zamiaru (a przynajmniej takie informacje posiadam :D), więc jestem w ogóle w siódmym niebie.

Już wspominałam, ale powiem jeszcze raz: opisy komnaty, w której więziony był Draco, oraz Komnaty Tajemnic są naprawdę dobre. Nie wiem, może ja się nie znam na literaturze jakoś mistrzowsko, ale naprawdę uważam, że poradziłaś sobie bardzo dobrze. I gratuluję, bo naprawdę sobie to wyobraziłam, poczułam zatęchły zapach celi Dracona oraz czysty i rześki zapach czarnej wody w Komnacie Tajemnic.

Kim jest ta dziewczyna? Już nie mogę się doczekać, by dowiedzieć się, co takiego zrobiła, ile ma lat, skąd zna Dracona, czemu jest śmierciożerczynią i jak znalazła się w tamtej celi... Ja pierniczę, budujesz takie ciekawe wątki, lilyan, że nic - tylko czekać na kolejne rozdziały! I próbować nie obgryźć paznokci ze zniecierpliwienia!

Ale! Ale nie myśl sobie, że zapomniałam o Narcyzie! Wciąż bardzo niecierpliwie czekam na to, aż rozwiniesz jej wątek, bo jestem cholernie ciekawa, co z nią zrobisz. Ja Cię proszę, umieść choć wzmiankę o niej w VI rozdziale, proszę...

Och, no i mamy wzmiankowane, choć bardzo delikatnie, Drarry! Mówiłam, że i bez tego opowiadanie jest świetne, ale nie oszukujmy się - serce Drarrystki nie sługa ;) Zawsze się doszuka aluzji i czeka na coś więcej ^^

Cóz więcej? Weny. Weny przede wszystkim, ale i mnóstwa zapału oraz chęci. I wiary w siebie :serce: Tworzysz coś cudownego, nie zapominaj o tym.
Drac
Zaglądam tu rzadko, częściej można mnie złapać na Forum Mirriel pod tym samym nickiem.
Moje ao3.
SzmaragDrac Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 723
Dołączył(a): 26 mar 2014, o 16:10

Postprzez SzmaragDrac » 16 gru 2014, o 20:22

Ja Ci już pisałam, że kocham ten rudział, prawda? Ale napisze jeszcze raz: kocham ten rozdział. Aż nie wiem, o czym wspomnieć najpierw: niezwykłej końcówce, scenie z rozróżnianiem magii (zaczątki Drarry, zaczątki Drarry! :hura2: ) czy może o tym, że mamy jakąś nikłą (bo nikłą! Ja żądam więcej! :D) wzmiankę o Narcyzie. Co prawda to tylko rozmowa Dracona i Blaise'a, w której Draco mówi, że wciąż ma nadzieję, że mojego matka jest żywa, ale ile emocji jest zawartych w jego słowach! Zacytuję pewne zdanie:
JEST ŻYWA, DOPÓKI NIE ZOBACZĘ JEJ TRUCHŁA!
Piękne. I wyraża dokładnie to, co czuje Malfoy. Jeszcze wspomnę o walorze estetycznym - niesamowicie podoba mi się słowo "truchło", którego użyłaś. Jest o wiele lepsze od "trup" czy "martwe ciało" (chociaż takie "zwłoki" też są niczego sobie), a przynajmniej w tym kontekście, bo - paradoksalnie - słowa określające kogoś martwego bardzo mi się podobają (jeśli chodzi o brzmienie).

Pokazałaś nam też, jak fantastycznie może się rozwijać relacja między chłopcami. Okej, ja jako Drarrystka całym sercem widzę non stop jakieś poszlaki i zaczątki tego pairingu, ale tak naprawdę można powiedzieć, że niczego między nimi nie ma. Jeszcze. Owszem, Draco wypowiada jakieś dwuznaczne komentarze podczas tego, jak uczy Pottera rozróżniać jego magię od magii Vorici, ale można powiedzieć, że to reakcja na zawstydzenie Harry'ego. Swoją drogą, rumieniący się Potter nie jest moim faworytem, ale Ty przedstawiasz to w taki sposób, że aż chce się czytać. I jest tak... miło. W końcu jakieś pozytywne uczucia, bo cały fik tchnie czymś mrocznym. Ale muszę powiedzieć, że ten mrok i te tajemnice są tym, co kocham w Twoim dziele. Tworzysz niesamowitą atmosferę i aż Ci zazdroszczę umiejętności kreowania takiego świata.

Zalał go piękny odcień chłodnej zieleni
Magia Dracona jest w kolorze chłodnej zieleni? Och, cholera jasna, to musi być niesamowicie piękne. Kocham ten pomysł.
Chciałabym zobaczyć Dracona z czarnymi oczami. To musiało być coś niesamowitego. Ciekawa jestem tylko, czy kolor zmieniły tylko tęczówki, czy też cała gałka oczna.

Uzgodnili, że wrócą po ciało godzinę przed świtem.
Przerażająco cudowne zdanie. Przed chwilą mieliśmy taki wspaniały i długi opis tego, jak Harry czuje magię Dracona, jak przelewają siłę w Vioricę, jak Potter pomaga, a Draco się temu dziwi, jak się zgrali i mimo wszystko dokonali tego, jak Harry dostrzegł czarne oczy Dracona, jak... i tak dalej. A na koniec nic się nie udało. Co z tego, że dokonali tego, skoro to i tak nic nie dało? Powinni rozpaczać, załamać się, może krzyczeć czy inaczej dawać upust swoim emocjom, ale nie. Oni chłodno ustalają, że godzinę przed świtem przyjdą po ciało. No mistrzowskie. Kocham to ich zimno.

I oczywiście słynne zdania wbijające w fotel - tym razem wychwyciłam tylko jedno, ale ono zabiło cała resztę poprzednich.
Materac był pusty.
Aż nie będę wypisywała wszystkich pytań, które kłębią mi się po głowie, pozostając w nadziei, że niedługo wstawisz kolejny odcinek i się tego wszystkiego dowiem.

Nie przestawaj pisać.
Drac
Zaglądam tu rzadko, częściej można mnie złapać na Forum Mirriel pod tym samym nickiem.
Moje ao3.
SzmaragDrac Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 723
Dołączył(a): 26 mar 2014, o 16:10

Postprzez Avet » 29 gru 2014, o 00:37

Droga Lilyan, czytam od kilku dni, komentarz wstawię zbiorowy, jak dokończę, bo zostały mi dwa rozdziały.
Na razie daję znak, żebyś nie czuła się smutna ;)
Całuję, Avet
.Traicit et fati litora magnus amor.
Avet Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 382
Dołączył(a): 24 cze 2012, o 13:23
Lokalizacja: Krk

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Lochy

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość