[NZ] Kropla w świecie drarry.

Teksty porzucone.

Postprzez Plague » 23 gru 2012, o 00:24

Rating : G
Gatunek : Romans
Harry/Draco

Każdy pokój w Malfoy Manor zachwycał swoim przepychem i klasą. Już na pierwszy rzut oka widać było, że mieszkający tu ludzie stoją wysoko w społecznej hierarchii. Jednak, mimo to, że ów pałac olśniewał wszystkich tych, co przekroczyli jego progi, oni nigdy już do niego nie wracali. Posiadłość ta zniechęcała nawet najbardziej ciekawskich ludzi. Tajemnica i groza, uśpiona w tym miejscu służyła teraz jako przestroga dla niegrzecznych dzieci, a ludzie powiązani z Molfoyami, zachowywali nader wielki dystans. Nie było już wystawnych bankietów, czy podwieczorków dla ministra magii. Cała posiadłość była w letargu. Została tylko cisza i smutek.

Odgłos stawianych szybko kroków, przeszył korytarz. Dwudziestojednoletni młodzieniec szedł, do jedynego pokoju różniącego się znacznie od innych. Znalazłszy się przy drzwiach, otworzył je z cichym skrzypnięciem. Było to bardzo małe miejsce, z jednym oknem na równoległej do drzwi ścianie oraz widokiem na pobliskie jezioro. Ściany były koloru szmaragdowego, a podłogę zdobiło ciemne drewno. Po lewej stronie od okna, stało łóżko po prawej zaś, hebanowe biurko, na którym leżał laptop. Była to jedyna wartościowa rzecz w pokoju. Oprócz tego, po prawej stronie od drzwi wejściowych, znajdowała się para innych. Jedne prowadziły do łazienki, drugie do garderoby. Chłopak wszedł do środka i powoli ściągnął elegancką marynarkę, którą rzucił niedbale na łóżko, po czym poszedł prosto do łazienki. W środku, porzucił resztę ubrań i wszedł pod prysznic. Zimna jak lód woda spływała po jego bladym ciele. Odchylił głowę do góry tak, by krople spadały prosto na jego twarz. Gdy jego skóra zaczęła przybierać siną barwę, wyszedł spod wody i osuszył się zielonym, bawełnianym ręcznikiem. Obwiązał go wokół bioder i podszedł do umywalki. Spojrzał krytycznie, na swoje odbicie w lustrze. Blond kosmyki spadały mu lekko na zmęczoną twarz. Cienie pod jego oczami dosadnie mówił, że ten człowiek nie spał, od przynajmniej dwóch dni. Zmienił się. Nie posiadał już, tego charakterystycznego dla jego rodziny zacięcia. Porzucił swój zawsze złośliwy uśmiech, który zastąpiła uprzejma obojętność. Tylko jego oczy pozostawały takie same. Ciemna szarość na obwodzie, przechodziła w coraz to łagodniejsze odcienie przy środku. Nadal skrywały tajemnice, tą samą co Malfoy Manor. Tajemnice mroczną i pełną ofiar. Mężczyzna przetarł ręką oczy, po czym westchnął i wszedł do pokoju. Z pod łóżka wyciągnął kufer,średniego rozmiaru, i postawił go na łóżku. Zrzucił mokry ręcznik z siebie i poszedł do garderoby, po niezbędne rzeczy. Ubrał czarne,idealnie dopasowane spodnie, a do tego luźny i ciepły zielony sweter. Zabrał ze sobąna zapas kilka ubrań, które wpakował później do skrzyni. Wziął jeszcze komputer, leżący na biurku,oraz przybory z łazienki i zamknął kufer. Używając zaklęcia niewerbalnego zmniejszył go i wsadził do kieszenie czarnego, długiego płaszcza, który założył. Ostatni raz spojrzał na to miejsce. Spędził tu wiele dni oraz wiele nocy. W przeciągu czterech lat przebywał w swoim rodzinnym domu więcej, niż przez całe swoje dotychczasowe życie. Sięgnął do klamki i nacisnął ją mocno. Wyszedł z pomieszczenia i ruszył do drzwi wejściowych. Mijane portrety,jego przodków,patrzyły na niego z jawną pogardą, lecz on nie zwracał na nie uwagi. W prost przeciwnie - przyśpieszył krok i spuścił głowę. Po chwili, dotarł do ciężkich mahoniowych drzwi i pchnął je. Poczuł silny zapach kwiatów z ogrodu,oraz świeżość panującą zawsze o tak wczesnej porze. Powoli szedł do końca terenów posiadłości, by swobodnie się aportować. Myślał. Tak jak zawsze o tym, co zrobiło z nim dotychczasowe życie. Czuł się teraz jak inny człowiek. Gdyby nie jego typowa uroda, żaden z jego znajomych nie rozpoznałby go. Stał się cichy i zamknięty w sobie. Jego wielkie poczucie własnej wartości, zastąpiła skrucha i poczucie winy. Zaczynał nowe życie. Nie jako Draco Malfoy, jedyny dziedzic słynnego rodu, spadkobierca wielkiej fortuny, szpieg, który pomógł w pokonaniu najniebezpieczniejszego czarodzieja w ludzkości czy owianego sławą pisarza, nie. Chciał stać się Draco - zwykłym śmiertelnikiem, który żyje spokojnie gdzieś w zapomnianym miejscu, który sam decyduje o swoim życiu, któremu nikt nie dyktuje co, gdzie i kiedy. Chciał być normalny dlatego robił to wszystko. Przystanął przy bramie,oddzielającą teren należący do jego rodziny i wyszedł poza krąg. Ostatnim spojrzeniem owiał dwadzieścia jeden lat swojego życia i deportował się z cichym trzaskiem.

Przeniósł się do Colera w Kataloni. To tu miał zacząć żyć od nowa. Szedł powoli, polną drogą. Kamienie pod jego butami skrzypiały cichutko, a wiatr delikatnie muskał jego twarz. Gwiazdy na sklepieniu powoli bladły,a księżyc schodził powoli z nieboskłonu. Mężczyzna przyśpieszył. Nie potrafił odgonić od siebie wspomnień. Wracał do tych wszystkich makabrycznych scen, których świadkiem musiał być. Jego ojciec - tak bardzo zapatrzony w potężnego szaleńca, matka - krocząca zawsze u jego boku. Czy to wszystko miało sens ? Czy takie postępowanie było prawidłowe ? Czy władza i potęga to jedyne wartości w życiu ? Nie, teraz to wiedział. Po kolejnych przebytych metrach dotarł do celu. Przed jego oczyma rozciągał się malowniczy widok. Z lewej, jego nowy dom - małe dwupiętrowe lokum z czarnymi ścianami, przepasanymi siwymi akcentami. Z prawej, natomiast mieściło się wybrzeże. Początkowo kamienista plaża przechodziła w piaskową zachęcając plażowiczów do odwiedzin. Chłopak bez zastanowienia wszedł na drewnianą werandę domu, wyciągnął kluczę z płaszcza i otworzył drzwi. Od progu przywitał go uwielbiany zapach wanilii. Odetchnął zadowolony, wszystko było idealnie przygotowane. Po prawej stronie stały szklane, kręte schody prowadzące na drugie piętro. Po lewej zaś, była garderoba na płaszcze i kurtki. Młodzieniec skierował się na wprost. Mieściła się tam kuchnia, połączona z jadalnią oraz salon. Kuchnia była utrzymana w kolorze wiosennej trawy. Można było w niej znaleźć wszystkie mugolskie wynalazki - od miksera aż po zmywarkę. Na wprost lodówki, mieściło się ogromne okno, które wychodziło na wybrzeże. Nieco dalej, stał drewniany stół z czterema krzesłami - na wypadek gdyby ktoś go odwiedził.Salon, za to, był zachowany w czerwieni tak, by dodawało to charakteru mieszkaniu. Stała tam skórzana czarna kanapa oraz dwa fotele do kompletu. Dodatkowo, na ścianie wisiały dwie półki z jego ulubionymi książkami oraz radio. Blondyn podszedł do fabrycznie wyczyszczonego blatu i rzucił na niego, wcześniej zmniejszoną, torbę. Zdjął jeszcze płaszcz, który zostawił w salonie, po czym wyszedł z domu. Ciepłe powietrze napływało już z oddali, ogrzewając młodzieńca. On, skierował się w stronę wybrzeża. Schodził ostrożnie po śliskich kamieniach, prosto na piaszczystą plażę. Po pokonaniu ostatniego kamienia, ściągnął swoje eleganckie buty, po czym, po przejściu paru metrów, usiadł na piasku. Słońce wstawało i Draco mógł rozkoszować się widokiem czerwieniejącego nieba. Wezbrawszy się na odwagę, wyjął czarny, drewniany przedmiot, z tylnej kieszeni jego spodni. Przez chwilę obracał swoją różdżkę między palcami.
- Jesteś sprawczynią tego wszystkiego. - wyszeptał, zachrypniętym głosem. - Dlatego, już czas aby z Tobą skończyć. - Chłopak chwycił mocno drewno i przełamał je na pół. Po chwili na piasku pojawiły się ślady jego łez.

Proszę o to, aby ten tekst nadal pozostał w lochach. Nie będę dodawać tutaj kolejnych rozdziałów. Uważam, że to opowiadanie jest ciut za słabe na to forum. Jeżeli ktoś, jest zainteresowany dalszymi losami Draco, zapraszam na http://kropla-w-swiecie-drarry.blog.pl/
Ze spuszczoną głową, pozdrawiam.
Ostatnio edytowano 28 sty 2013, o 16:09 przez Plague, łącznie edytowano 8 razy
Plague
Plague Offline


 
Posty: 2
Dołączył(a): 15 gru 2012, o 21:43

Postprzez gyniol » 23 gru 2012, o 18:08

Bradzo fajnie zapowiadająca się historia. Malofy rezygnujacy z magii na własne zyczenie.. jeszcze nigdze chyba czegoś takiego nie czytałam, więc może być ciekawie :)
Radziłabym jednak poszukania bety, bo widoczne są błędy, chociaż nawet ja znam się na tym kiepsko. Kilka z nim:

Została tylko cisza i smutek

Zostały tylko cisza i smutek. Liczba mnoga.

Chłopak wszedł do środka i powoli ściągnął elegancką marynarkę którą rzucił niedbale na łóżko, po czym poszedł prosto do łazienki.

"marynarkę, którą". Przecinek. Bradzuje ci ich baaaardzo wielu. To był pierwszy, który rzycił mi się w oczy.

Czy to wszystko miało sens ? Czy takie postępowanie było prawidłowe ? Czy władza i potęga to jedyne wartości w życiu ?

"...sens?" Nie powinno być tam spacji.

Tekst ładnie napisany, tylko te błędy, który aż kują w oczy. Poproś kogoś o pomoc, bo widać, że masz pomysł, tylko z wykonaniem trudniej :) Nie poddawaj się i pisz dalej! Czekam na rozkręcenie akcji, a przy okazji mam nadzieję, że pierwszy rozdział będzie dłuższy ;) ;>
" - Z miłością jest jak z kolką nerkową. Dopóki cię nie chwyci atak, nawet sobie nie wyobrażasz, co to takiego. A gdy ci o tym opowiadają, nie wierzysz
- Coś w tym jest - zgodził się wiedźmin
- Ale są i różnoce. Przed kolką nerkową rozsądek nie chroni. Ani jej nie leczy
- Miłość kpi sobie z rozsądku. I w tym jej urok i piękno.
- Głupota raczej"
"Pani Jeziora" A.Sapkowski
gyniol Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 20
Dołączył(a): 4 lis 2012, o 12:56

Postprzez Plague » 23 gru 2012, o 19:32

.
Ostatnio edytowano 24 gru 2012, o 19:46 przez Plague, łącznie edytowano 1 raz
Plague
Plague Offline


 
Posty: 2
Dołączył(a): 15 gru 2012, o 21:43

Postprzez banana » 24 gru 2012, o 15:39

Po co wam Lochy, skoro w ogóle z nich nie korzystacie? Niektóre zdania z tego tekstu zakrawają o miano grafomanii, więc wciąż nie rozumiem, dlaczego to opowiadanie jeszcze wisi na głównej. Proszę, wytłumaczcie mi, dlaczego założyłyście Lochy, skoro z nich nie korzystacie? Jaki jest tego cel? Żeby w tych Lochach wisiał jeden tekst? Zresztą, jak go przeczytałam, nie mogłam zrozumieć, dlaczego tam trafił, skoro na tym forum jest kilka innych, dużo gorszych. Autorka słusznie napisała, że traktujecie drarry nieco zbyt poważnie. Lodziarnia może nie była najlepszym opowiadaniem, może była średnią parodią drarry, ale serio? Ten tekst jest beznadziejny i nie dość, że autorka nie ma bladego pojęcia nie tylko o pisaniu, ale i zasadach poprawnej pisowni, to jeszcze nie potrafi dobrze oznaczyć tekstu. Zapoznanie się z regulaminem jest pierwszym punktem, który należy spełnić, publikując na forum, czyż nie? To świadczy o szacunku dla administracji i czytelników. Autorka tego tekstu nie wykazała się nawet inicjatywą, więc uważam, że zasługuje na Lochy, bez zbędnego pitolenia, żeby sobie poszukała bety. Złamana punkty regulaminu, jej tekst jest jeszcze gorszy od tego, który samotnie wisi w Lochach, zasady powinny być chyba takie same dla wszystkich?
I nie, nie jestem w żaden sposób połączona z autorką tej Lodziarni, żeby nie było wątpliwości.
banana Offline


 
Posty: 2
Dołączył(a): 24 gru 2012, o 00:22

Postprzez Veldrin » 25 gru 2012, o 19:31

Eeee... nie wiem co tutaj jest grane? :/
- Chciałbym z tobą pogadać, Draco.
- To dobrze, bo gdybyś tak od razu chciał się na mnie rzucić i przelecieć pod ścianą, musiałbym stanowczo powiedzieć 'nie'. Nie jestem taki łatwy. - Draco namyślał się chwilę, taksując Harry'ego wzrokiem. - Kłamałem. Jestem łatwy. Możesz mnie przelecieć bez gadania.
Veldrin Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 535
Dołączył(a): 30 lis 2012, o 10:43
Lokalizacja: K-ce

Postprzez Kaczalka » 25 gru 2012, o 20:15

Banana, Lochy powstały dla tekstów, które nie rokują żadnej nadziei. Nie chcieliśmy wyrzucać ich w niebyt. Autorka Lodziarni zlekceważyła komentarze i zapowiedziała, że nie będzie kontynuować. Tutaj jest sytuacja zupełnie inna, Plague szuka bety, więc istnieje szansa, że błędy zostaną poprawione, może napisze tekst od nowa, a może sama go usunie. Trzeba dać jej szansę i czas na podjęcie decyzji.
no podpis
Kaczalka Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 557
Dołączył(a): 30 paź 2010, o 05:57

Postprzez banana » 25 gru 2012, o 21:13

Na razie nie ma tutaj żadnego tekstu, jak widać, Plague robi sobie co chce i nie raczyła nawet zamieścić krótkiego oświadczenia, dlaczego zamiast jej opowiadania jest kropka. Ani be, ani me, ani kukuryku. A taka mała dygresja, z czystej ciekawości, dlaczego komentarze innych do Lodziarni zostały usunięte? Jestem na forum nowa, ale bardzo zdziwił mnie ten wątek z Lodziarnią.
Wydaje mi się, że Lochy powinny być również dla osób, które łamią regulamin, a Plague... no cóż, robi to bardzo wytrwale :)
banana Offline


 
Posty: 2
Dołączył(a): 24 gru 2012, o 00:22

Postprzez Kaczalka » 25 gru 2012, o 21:21

Godzinę temu posty Plague jeszcze były ;)
A czemu pod Lodziarnią nie ma komentarzy, to trzeba zapytać szanowne moderatorstwo.
no podpis
Kaczalka Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 557
Dołączył(a): 30 paź 2010, o 05:57

Postprzez Kasia » 26 gru 2012, o 12:15

Dlaczego tekst nie trafił od razu do Lochów, moim zdaniem, wyjaśniła już Kaczalka.
Teraz, po usunięciu tekstu przez Autorkę, przenoszę do Lochów. Z komentarzami.
"Harry się odprężył. Nie było się w ogóle o co martwić. W końcu Hagrid uwielbiał wredne bestie."

"Mała rada, Ted. Hermiona nie je mięsa, więc jeśli zabierzesz ją do jednej z tych knajp, w których podają steki tak słabo wysmażone, że jeszcze muczą, gdy zaczynasz je kroić, to kompletnie zniweczysz swe szanse dobrania się jej do majtek. "

"Potter, jak można się było spodziewać, okazał się zwolennikiem przytulania (co mogło zostać uznane za dość szczęśliwy zbieg okoliczności, bo Draco był raczej nogą w przytulaniu, za to doskonałą przytulanką)."
Kasia Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 201
Dołączył(a): 30 paź 2010, o 00:17
Lokalizacja: warszawa


Powrót do Lochy

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron