Problemy translatorskie z "brzydkimi" słówkami

Postprzez Kaczalka » 23 lip 2011, o 17:59

Zakładam temat, ponieważ potrzebuję Waszych opinii zarówno jako tłumacz, jak i beta. Z problemem tym borykam się od samego początku forumowej działalności i chyba będę się borykała do ostatniego swojego dnia. O podobnych sprawach dyskutowano już na Mirriel, tutaj i tutaj, ale mnie chodzi o inny zakres „brzydkich” słówek”, a mianowicie o nazwę tej szczególnej części męskiej anatomii.
Jaką wersję i kiedy stosować?
I bardzo chętnie wysłuchałaby opinii nie tylko tłumaczy, ale każdego chętnego, łącznie z tymi, którzy tylko czytają.
W takim temacie mogę chyba używać słów w całości, bez żadnych „ściemniających” gwiazdek?

Poniżej wypisałam najczęstsze słowa w języku angielskim i ich słownikowe tłumaczenia:

dick — chuj, fiut, kutas
prick — kutas, chuj
cock — kutas, penis, pała, chuj, fiut (Wielki słownik PWN-Oxford podaje jedynie tłumaczenie "kutas")
penis — penis, fallus, członek, prącie
phallus — fallus, członek, penis
chopper — kutas, penis
scallywag — penis, kutas, członek
erection — rekcja, wzwód
thing — interes
manhood — męskość
willie/pecked — ptak
willy/pee-pee — ptaszek, wacek

Co i kiedy stosować? Czy jeśli autorka użyje słów dick lub prick, czyli tych bardziej wulgarnych, tłumacz może, a może nawet musi, zastąpić je na przykład taką erekcją? Nadmienię jeszcze, że anglojęzyczni pisarze najczęściej stosują chyba słowo cock, czyli do wyboru do koloru.
Ja się na razie nie wypowiadam, bo mam swoje przyzwyczajenia i zależy mi na świeżej opinii ;)
Ostatnio edytowano 24 lip 2011, o 09:01 przez Kaczalka, łącznie edytowano 3 razy
no podpis
Kaczalka Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 557
Dołączył(a): 30 paź 2010, o 05:57

Postprzez Nakago » 23 lip 2011, o 18:27

Zaintrygowałaś mnie... Z jakiego słownika korzystasz? W moim (PWN-Oxford) cock jest wyłącznie kutasem, niczym więcej...

Przy okazji sprawdziłam też, że tak powiem, w drugą stronę: mój słownik podaje, że interes to thing (rzeczywiście, jedno i drugie chyba równie eufemistyczne), męskość to manhood, a ptak, ptaszek to willie / willy (WB) lub pecker (pierwsze) / pee-pee (drugie) (USA). Nie są to więc polskie słowa, niemające w angielskim odpowiedników - w slashach po prostu rzadko się takich wyrazów używa.

Na szczęście (naprawdę, uważam to za szczęście) niewiele tłumaczę fanfików, w których takie wyrazy by się pojawiały... w sensie anatomicznym, w każdym razie. Raz jedyny na razie miałam ten problem - i, przyznam, poradziłam się czytelników. Zdania były mocno zróżnicowane. W rezultacie zostałam przy tłumaczeniu słownikowym, choć po polsku mi to, przyznam, nie pasowało. Głupio mi brzmi w narracji trzecioosobowej takie na przykład (za przeproszeniem): Wsadził mu chuja w dupę. Co innego w dialogu, w myślach... ale w narracji? Nie, nie pasuje mi. Mimo to jednak tak właśnie wtedy napisałam. Choć obecnie, zapewne, poszłabym w stronę mniejszej zgodności z oryginałem, a większej zgodności z polskim zwyczajem językowym.

Nie powiedziałabym, natomiast, że tłumacz cokolwiek musi. Wyraz, jaki tłumacz wybierze, zależy wyłącznie od niego, od tego, jak czuje dany tekst, co chce przekazać swoim tłumaczeniem. Wiemy przecież doskonale, że ten sam tekst można przełożyć na najróżniejsze sposoby, położyć akcent na odmiennych kwestiach, użyć innych słów i często wręcz zmienić znaczenie, sens utworu lub co najmniej jego fragmentu. Dlatego uważam, że tłumacz ma wolną rękę. Od niego wszystko zależy.
Nakago Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 45
Dołączył(a): 13 lip 2011, o 18:55

Postprzez Kaczalka » 23 lip 2011, o 18:40

Zerknęłam do mojego papierowego słownika (niestety, tam znalazłam tylko słówko "penis"), a potem do kilku przypadkowych słowników internetowych. Chodziło mi głównie o pokazanie różnorodności. Gdybym słowo "cock" tłumaczyła zawsze tak, jak podaje słownik PWN, w 80% moich przekładów roiłoby się od kutasów, co często brzmiałoby tragicznie.
Dzięki za uzupełnienie minisłowniczka, zaraz go zaktualizuję ;).
Ostatnio edytowano 24 lip 2011, o 09:02 przez Kaczalka, łącznie edytowano 1 raz
no podpis
Kaczalka Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 557
Dołączył(a): 30 paź 2010, o 05:57

Postprzez Nakago » 23 lip 2011, o 18:54

Kaczalka napisał(a):Gdybym słowo "cock" tłumaczyła zawsze tak, jak podaje słownik PWN, w 80% moich przekładów roiłoby się od kutasów, co często brzmiałoby tragicznie.
Brzmiałoby jak w oryginale, gdzie też te same określenia często powtarzane są do znudzenia i jeszcze dłużej ;).

W każdym razie chodziło mi głównie o to, że skoro "Wielki słownik PWN-Oxford" (któremu co do zasady wierzę, choć zdecydowanie nie jest kompletny i czasem muszę sięgać też do innych źródeł) twierdzi, iż cock jest słowem wulgarnym, to - jeśli chce się zachować ostrość oryginału, oczywiście - trudno go tłumaczyć jako penis czy w inny kompletnie niewulgarny sposób. Naturalnie można, sama pisałam przecież poprzednio, że tak bym właśnie w narracji trzecioosobowej zrobiła, wtedy jednak będzie to, jak pisałam, odejście od zgodności z oryginałem na rzecz zgodności z językiem polskim. Za czym z całego serca jestem, ale mimo to nie uważam, żeby cock oznaczał penis.

Ech, pewnie się czepiam, jak zwykle. :sciana: Przepraszam, nie miałam zamiaru. Chcę tylko możliwie najdokładniej wyłuszczyć własne zdanie.
Nakago Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 45
Dołączył(a): 13 lip 2011, o 18:55

Postprzez nataliiee » 23 lip 2011, o 18:55

Kaczalka napisał(a):Co i kiedy stosować? Czy jeśli autorka użyje słów dick lub prick, czyli tych bardziej wulgarnych, tłumacz może, a może nawet musi, zastąpić je na przykład taką erekcją?

A trzeba zamieniać z wulgarnego na cywilizowane? W niektórych tekstach to nie pasuje. Określenia powinny być dostosowane do klimatu ficka. Na przykład w "Na kolanach" Draco przeklina na potęgę i ptaszek do niego nie pasuje :P

Edit. Za późno napisałam. Zgadzam się z Nakago ;)
Nienawidzę komentować...
nataliiee Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 1626
Dołączył(a): 1 sty 2011, o 19:02
Lokalizacja: Kraków

Postprzez Kaczalka » 23 lip 2011, o 19:05

Nakago, dobrze, dodam w minisłowniczku uwagę odnośnie słownika PWN. I absolutnie się nie czepiasz. Po to założyłam temat, bo mnie interesują opinie innych (mądrzejszych) ode mnie :).
I poruszyłaś ważną kwestię: narracja a wypowiedzi/myśli bezpośrednie. Co o tym myślicie?

Nataliee, właśnie, w niektórych, ale nie zawsze. W takim "Londyńskim pocałunku" czy "Na kolanach" sobie nie wyobrażam wygładzania, ale w innych tekstach? A anglojęzyczni pisarze, mimo że mój słowniczek wydaje się obszerny, w większości przypadków używają tylko trzech pierwszych określeń, ewentualnie jeszcze "penis" i "erection". Raz jeden jedyny spotkałam się z "willy", chyba w "Zdarzyło się wczoraj".
Ostatnio edytowano 24 lip 2011, o 09:16 przez Kaczalka, łącznie edytowano 1 raz
no podpis
Kaczalka Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 557
Dołączył(a): 30 paź 2010, o 05:57

Postprzez Liberi » 23 lip 2011, o 19:44

.
Ostatnio edytowano 3 gru 2011, o 23:16 przez Liberi, łącznie edytowano 1 raz
Kiedy obgadujesz mnie za plecami, jesteś w idealnej sytuacji, by pocałować mnie w dupę.
Tych, którzy coś do mnie mają, a nie zamierzają oddawać się pieszczotom, zapraszam na PW. ;)
Liberi Offline

Avatar użytkownika
Królowa Offtopu
 
Posty: 3006
Dołączył(a): 30 paź 2010, o 19:55
Lokalizacja: Gdańsk

Postprzez Donnie » 23 lip 2011, o 19:55

Odbyty na pewno były, NewBroomstick, ale pozbaw mnie na dłuższy czas dicka, jeśli podam Ci z dokładnym cytatem, gdzie... ;)

Co do zasadniczego pytania: rozwiązuję ten problem chyba podobnie jak Wy, do znudzenia powtarzając kutasa, fiuta i czasem fujarę (to ostatnie chyba na razie tylko w myślach ;) ). W części narratorskiej często sięgam po coś neutralnego (przeważnie penis/członek, czasem przyrodzenie), ale to zależy od tekstu. Akurat mam na tapecie coś, w czym ptaszki fruwają całymi chmarami. Tekst poza dialogami nie jest napisany wulgarnym tonem, tak że nie mam oporów przed uniknięciem dosadności również w przekładzie i zastosowania tu i ówdzie czegoś ziejącego medycyną :) .

Co do powtórzeń, to angielski ma na nie znacznie wyższą tolerancję niż polski. To, co tam wygląda normalnie i neutralnie, u nas wyszłoby na stylistyczną niezręczność. Chociażby zaczynanie co drugiego zdania od "Draco to, Draco tamto".

Aha, równie słodkie co manly bits są jeszcze testicles ;)
Z tym, że trafiłam na nie w kontekście opowiadania z wątkiem animagicznym, więc pewnie dlatego.

EDIT: A „chuj mu (wsadzony) w dupę” skojarzył mi się ze wszystkim innym, tylko nie ze stosunkiem ;) Dlatego chuja unikam. Bo raczej czytając to słowo o męskim narządzie płciowym nie pomyślę w pierwszej kolejności — a wszystko dzięki zakorzenionym w powszechnym użytku „znakom przestankowym” w języku mówionym ;) Zwłaszcza pod budką z piwem czy jakoś tak.
Ostatnio edytowano 23 lip 2011, o 19:59 przez Donnie, łącznie edytowano 1 raz
Nothing hard
Nothing wet
Nothing naked, well not yet
Donnie Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 385
Dołączył(a): 30 paź 2010, o 22:30
Lokalizacja: Berlin-Pankow

Postprzez Nakago » 23 lip 2011, o 20:02

NewBroomstick napisał(a):Ja chyba w reakcji na przeufemizowanie większości tłumaczeń przychylam się do rozwiązań potoczno-dosadnych (i niemedycznych). Ale ogólnie wysławiam się dość mocno, więc mało co mnie razi także w języku, powiedzmy, literackim.
To nie jest kwestia rażenia, przynajmniej w moim przypadku, tylko tego, że mi to po prostu nie pasuje. Nie brzmi. W narracji trzecioosobowej, w każdym razie. Bo w pierwszoosobowej, w drugoosobowej i w różnego rodzaju wypowiedziach mięso może sobie latać do woli.

NewBroomstick napisał(a):Ale co tam członki i jądra – gorszy problem to drugi element przydatny do homoseksualnego zbliżenia. Tutaj to już chyba nie ubóstwo języka, tylko tabu. Widziałyście choć raz, żeby ktoś napisał odbyt? Nie brzmi to fajnie, zgadzam się, ale z drugiej strony jak widzę trzydziesty raz wejście...
Wsadził mu ptaka w kuper. :lol2: Wsadził mu męskość w cztery litery. :oczy: Wsadził mu interes w pewną część ciała. :whistle:
Ech, grunt, że mu wsadził, a co w co to i tak wszyscy wiedzą. 8-)
Nakago Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 45
Dołączył(a): 13 lip 2011, o 18:55

Postprzez Donnie » 23 lip 2011, o 20:05

Nakago napisał(a):Ech, grunt, że mu wsadził, a co w co to i tak wszyscy wiedzą. 8-)


*Prycha przepysznym winem z południowego Tyrolu na świeżo wypucowaną klawiaturę*
Nothing hard
Nothing wet
Nothing naked, well not yet
Donnie Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 385
Dołączył(a): 30 paź 2010, o 22:30
Lokalizacja: Berlin-Pankow

Postprzez Kaczalka » 23 lip 2011, o 20:22

Co do słowa anus - może i nie jest ono takie złe, ale kto miał betowski kontakt ze slashem w wydaniu rosyjskim (jak na przykład Liberi z "Krótką roszadą", ja ze "Ślizgońską dziwką), to się pewnie nabawił urazu na całe życie. Oni tego słowa używają na potęgę.
Odbyt mnie nie razi, ale staram się jednak nie używać, bo jest zbyt medyczny, zwykle da się to jakoś ominąć wsadzeniem w tyłek. Ja tyłki wszelkie bardzo lubię ;). Za to drażnią mnie dziury i otwory (macha w kierunku pewnej osoby :))
Ostatnio edytowano 24 lip 2011, o 09:31 przez Kaczalka, łącznie edytowano 1 raz
no podpis
Kaczalka Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 557
Dołączył(a): 30 paź 2010, o 05:57

Postprzez Liberi » 23 lip 2011, o 20:23

.
Ostatnio edytowano 3 gru 2011, o 23:17 przez Liberi, łącznie edytowano 1 raz
Kiedy obgadujesz mnie za plecami, jesteś w idealnej sytuacji, by pocałować mnie w dupę.
Tych, którzy coś do mnie mają, a nie zamierzają oddawać się pieszczotom, zapraszam na PW. ;)
Liberi Offline

Avatar użytkownika
Królowa Offtopu
 
Posty: 3006
Dołączył(a): 30 paź 2010, o 19:55
Lokalizacja: Gdańsk

Postprzez Liberi » 23 lip 2011, o 20:26

.
Ostatnio edytowano 3 gru 2011, o 23:17 przez Liberi, łącznie edytowano 1 raz
Kiedy obgadujesz mnie za plecami, jesteś w idealnej sytuacji, by pocałować mnie w dupę.
Tych, którzy coś do mnie mają, a nie zamierzają oddawać się pieszczotom, zapraszam na PW. ;)
Liberi Offline

Avatar użytkownika
Królowa Offtopu
 
Posty: 3006
Dołączył(a): 30 paź 2010, o 19:55
Lokalizacja: Gdańsk

Postprzez Donnie » 23 lip 2011, o 20:29

„Pierścionek anusa” brzmi jak jakiś artefakt z antycznej mitologii, coś w stylu Jabłek Hesperyd :lol2:

EDIT: Czy używam dziury? (*odpycha natrętne skojarzenie, by nie poturlać się znów po podłodze*).
Może, ale nie pamiętam… *znów rży*

Sorry, mam głupawkę.

Liberi, za paręnaście minut masz pocztę. Bardzo w temacie tego wątku ;)
Ostatnio edytowano 23 lip 2011, o 20:31 przez Donnie, łącznie edytowano 1 raz
Nothing hard
Nothing wet
Nothing naked, well not yet
Donnie Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 385
Dołączył(a): 30 paź 2010, o 22:30
Lokalizacja: Berlin-Pankow

Postprzez Donnie » 23 lip 2011, o 20:33

NewBroomstick napisał(a):Reasumując: arse poetica!


*AAARRRGGGHHHH*
Teraz już nie wydobędę się z idiotycznego rechotu do rana!!!
Nothing hard
Nothing wet
Nothing naked, well not yet
Donnie Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 385
Dołączył(a): 30 paź 2010, o 22:30
Lokalizacja: Berlin-Pankow

Następna strona

Powrót do Kącik tłumacza

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość