Strona 1 z 1

Z miotłą na byki

PostNapisane: 9 wrz 2014, o 18:49
przez NewBroomstick
Nie, nie sądzę, że zasługuję na rubrykę autorską – na „łamy” serdecznie zapraszam wszystkich, którzy będą mieli ochotę coś upolować.
A o co chodzi? A o byki i byczki. Nie wiem jak Wy, ale ja czasem wyłapuję szczególnie natrętne błędy popełniane mniej lub bardziej powszechnie w fikach tudzież innych wypowiedziach i przez chwilę się irytuję, a potem zapominam. Pomyślałam, że warto się pobawić i takie zdobycze - ze stosownym opisem - dla dobra ogółu i ku pamięci odnotowywać.

Listę niechaj chwalebnie zaczyna...

TAKŻE versus TAK ŻE
także - partykuła znacząca tyle co „również”, „też”, łącząca człony zdania pojedynczego. Nagminnie nieprawidłowo używana zamiast „tak że”.
Prawidłowe użycie: Źle się czuł i kichał, miał także gorączkę. Także Kasia wolała iść do domu.
tak że – spójnik wynikowy, znaczący tyle co „więc”, „toteż”.
Prawidłowe użycie: Biegała cały dzień, tak że teraz ledwo powłóczyła nogami. Jestem niepełnoletnia, tak że niestety nie napiję się z wami wina.

Re: Z miotłą na byki

PostNapisane: 9 wrz 2014, o 20:24
przez byarenlight
WYDAWAĆ SIĘ BYĆ

Twarz Lucjusza wydawała się być nieprzeniknioną maską.

Re: Z miotłą na byki

PostNapisane: 11 wrz 2014, o 20:24
przez Donnie
byarenlight napisał(a):WYDAWAĆ SIĘ BYĆ­


Przepraszam, że tak wyskakuję jak diabeł z pudełka, ale chęć doprecyzowania ryczy we mnie lwim głosem — owszem, wydaje się być, ale przeważnie w połączeniach z przymiotnikami. W parach z przysłówkami lub ich równoważnikami ("Wiosna wydaje się być tuż, tuż") to jedyna poprawna forma.

PostNapisane: 11 wrz 2014, o 20:33
przez Havoc
O, Donnie żyje. :D

Kiedyś przepisałam ze słownika poprawnej polszczyzny taki fragment:
Ktoś wydaje się (nie: wydaje się być) komuś/czemuś jakiś (rzadko: jakimś), coś wydaje się komuś/czemuś jakieś (rzadko: jakimś), np. Miasto wydawało się wymarłe/wymarłym (nie: wydawało się być wymarłe), Twoje propozycje wydają się rozsądne (nie: wydają się być rozsądne).
Ktoś zdaje się jakimś, czyimś (nie: zdaje się być jakimś, czyimś), np. Ten jabłecznik zdaje się smaczny (nie: Ten jabłecznik zdaje się być smaczny).
Ktoś okazuje się kimś (nie: okazuje się być kimś), ktoś okazuje się jakiś (nie: jakimś), coś okazuje się (nie: okazuje się być) jakieś (nie: jakimś).

Życzę powodzenia w zapamiętywaniu. ;)

PostNapisane: 11 wrz 2014, o 20:43
przez Aevenien
DONNIE :serce:

PostNapisane: 22 wrz 2014, o 18:34
przez NewBroomstick
WSZEM WOBEC, a nie WSZEM I WOBEC

Obszerne wyjaśnienie na stronie Poradni PWN »

Re: Z miotłą na byki

PostNapisane: 25 lis 2014, o 22:04
przez NewBroomstick
UBIERAĆ versus ZAKŁADAĆ

Ubieramy:
- się
- kogoś
- i tylko wyjątkowo coś (tj. choinkę, stół)

Kiedy chcemy opisać, co robimy z konkretnymi fragmentami garderoby, to je:
- zakładamy
- wkładamy
- nakładamy

Czyli:
ZAKŁADAM buty, a nie UBIERAM buty

PostNapisane: 26 lis 2014, o 01:51
przez Aevenien
Oj, to ja zawsze mówię ubierać buty, muszę na to zwrócić uwagę!

PostNapisane: 26 lis 2014, o 14:34
przez Izzie
To ja dodam od siebie wyrażenie, które większość ludzi wypowiada czy pisze błędnie i wszyscy wokół mają mnie już dość, że to nagminnie poprawiam:


PO LINII NAJMNIEJSZEGO OPORU, a nie PO NAJMNIEJSZEJ LINII OPORU


W końcu w wyrażeniu tym chodzi o to, by wybrać sposób, który będzie najprościej zrealizować, nie podejmując zbyt wielkiego wysiłku - czyli zależy nam, by to opór był jak najmniejszy, nie linia.
(Ludzie, mówiąc to, nie zastanawiają się nawet, że niepoprawna wersja jest całkowicie pozbawiona logiki!)

Re: Z miotłą na byki

PostNapisane: 28 lis 2014, o 22:23
przez narumon
RESUMUJĄC lub PODSUMOWUJĄC a nie REASUMUJĄC

Miałam bardzo czułego na tym punkcie wykładowcę i weszło mi w krew :) Resumując znaczy tyle co zaprzeczając temu, co właśnie powiedziałam. Ale że jakiś czas temu ktoś popełnił błąd przepisując słownik, trudno dokopać się do prawdziwej definicji.

Re: Z miotłą na byki

PostNapisane: 29 lis 2014, o 10:28
przez NewBroomstick
Narumon, to nie do końca tak, jak piszesz. Nie można odwrócić ewolucji języka i semantyki. Jeszcze w słowniku Doroszewskiego, który można było znaleźć na półkach naszych babć, rzeczywiście znaczenie czasownika "reasumować" było mniej więcej takie ('rozważać [uchwałę] ponownie, jednocześnie unieważniając poprzednie brzmienie') - i ściśle techniczne (prawnicze). Ale w obecnie obowiązującym słowniku języka polskiego znaczenie "reasumować" jest takie samo jak "rekapitulować": «powtarzać jakąś wypowiedź w zwięźlejszej formie, przytaczając jej najważniejsze fragmenty». To wszystko można przeczytać na stronie PWN ».
Tak więc między formami: PODSUMOWUJĄC, REASUMUJĄC i REKAPITULUJĄC można postawić znak równości - wszystkie są tak samo poprawne i usankcjonowane. Jeśli ktoś chce być hiperpoprawny i brać pod uwagę historyczne znaczenia słów, zgoda, niech unika "reasumowania". Pierwszy raz natomiast słyszę o istnieniu czasownika * resumować (podobnie jak najwyraźniej nie znają go językoznawcy redagujący normatywne słowniki)! I z pewnością nie podawałabym go jako formy zalecanej. To mi wygląda na świeżą kalkę z rozpowszechnionego angielskiego "to resume".

PostNapisane: 1 gru 2014, o 00:03
przez narumon
Wiem, że tego się już nie odwróci i nie walczę z wiatrakami. Za to unikam słowa jak ognia, bo trochę mi zgrzyta zawsze, jak gdzieś zobaczę. Bo niestety to trochę jak to nieszczęsne "poszłem" co uznano za poprawne poprzez upowszechnienie...
a resumować przestało istnieć z dniem, kiedy pomylono je z reasumować właśnie. Ale to tylko taka ciekawostka. Jak mówiłam, miałam bardzo przewrażliwionego wykładowcę od językoznawstwa i wpajał nam jako przyszłości IV władzy coby nie szerzyć błędów, słyszałam to tak często przez dwa lata, że weszło mi w krew ;D
Kurcze, właśnie pomyślałam, że za pięćdziesiąt lat, na czymś, co będzie nowoczesną wersją forum internetowego, jacyś ludzie będą dyskutować, że kiedyś nie mówiło się "poszłem" tylko tak dziwacznie "poszedłem"... omg ;D

PostNapisane: 1 gru 2014, o 21:43
przez NewBroomstick
Hej, pogłoskę o tym, że "poszłem" uznano za poprawne, na szczęście nadal należy uznawać za mocno przesadzoną (i mam nadzieję, że prędzej piekło zamarznie, niż stanie się ona ciałem; na razie stan jest taki jak w 2009 roku, z którego pochodzi ta notka »). Mam też wielką nadzieję, że nie dożyję zrównania ż i rz tudzież ó i u :)

PostNapisane: 1 gru 2014, o 21:55
przez SzmaragDrac
Nie mam pojęcia, czy istnieje znak równości między "gdzie" a "dokąd" w pewnych sytuacjach. Mam nadzieję, że nie. Przecież "dokąd" to takie piękne słowo. Szkoda, że naprawdę mało kto go używa. Poniżej kilka przykładów obrazujących poprawne używanie tych słów.


1. Jeśli mówimy o przemieszczaniu się, używamy DOKĄD, a nie GDZIE, np.
a) Dokąd zmierzasz? (słynne "Quo vadis?")
b) Nie wiecie może, dokąd udał się Draco?
c) Harry dokądś polazł, ale nikt nie wie dokąd.
d) Zaprowadź mnie dokądkolwiek, byleby dalej od niego.

2. Jeżeli mówimy o położeniu jakiegoś obiektu bądź osoby, mówimy GDZIE, a nie, broń Merlinie, DOKĄD (wierzcie mi, słyszałam takie kwiatki), np.
a) Gdzie leży moja różdżka, Harry?
b) Gdzie żeś podział swoją szatę?
c) Powiedz mi, gdzie byłeś, Draco.
d) Nie mam zielonego pojęcia, gdzie zostawiłem moje notatki z transmutacji.