Teksty zakazane

Tłumaczyć, czy wręcz przeciwnie?

Postprzez Liberi » 6 lut 2011, o 14:26

.
Ostatnio edytowano 4 gru 2011, o 10:37 przez Liberi, łącznie edytowano 1 raz
Kiedy obgadujesz mnie za plecami, jesteś w idealnej sytuacji, by pocałować mnie w dupę.
Tych, którzy coś do mnie mają, a nie zamierzają oddawać się pieszczotom, zapraszam na PW. ;)
Liberi Offline

Avatar użytkownika
Królowa Offtopu
 
Posty: 3006
Dołączył(a): 30 paź 2010, o 19:55
Lokalizacja: Gdańsk

Postprzez Michiru » 6 lut 2011, o 14:31

W porządku, uznaję, że doszłyśmy do pewnego ogólnego konsensusu :)
"Oh," he says, "oh, god, I missed you so much."
"Did you, now?" Eames asks, his eyebrows going up. Arthur gives him a look, relieved the tension has apparently passed.
"I was talking to the coffee," he sniffs. "You are interrupting our moment."
Michiru Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 1018
Dołączył(a): 30 paź 2010, o 20:07
Lokalizacja: BB

Postprzez Miris » 6 lut 2011, o 20:53

Merlinie... Gdybym miała skłonności do migren, to po przeczytaniu tej dyskusji z pewnością bym się nabawiła kolejnej :D

Ja trzymam się zasad z Mirriel: jeśli autor nie odpowiada, to tłumaczę, a jeśli autor potem będzie się sprzeciwiał, to usuwam. Koniec i kropka.
Chociaż... A gdyby na przykład autor nie mógł odpisać (z braku dostępu do sieci, chociażby), ale nie chciał, żeby twór był tłumaczony z jakichś ważnych powodów? Na przykład, że jego opowiadanie jest zbyt osobiste i nie chciałby, żeby czytelnicy odnosili sytuację z fika do niego samego? I załóżmy, że po tej długiej przerwie wraca do sieci, kasuje fiki z powodów wymienionych wyżej i nam zakazuje tłumaczenia, a my już przetłumaczyliśmy połowę. I co wtedy? Klops. Autor się wścieka, a my mamy problem.

Co do tłumaczenia tekstów osób zmarłych: przyznaję, tu mam zagwozdkę. Jeśli przed śmiercią wyraził zgodę, to wszystko jasne. Ale jeśli nie zdążył, to nie wiem. W zasadzie to chyba nic złego, ale ktoś podał przykład z matką, która pisze homoseksualne fiki... Nieprzyjemna sprawa. Myślę, że dla mnie to nadal kwestia otwarta i pewnie póki nie natknę się na ten problem, to nie będę go roztrząsać, chociaż wolałabym się nie natknąć. Takiego Mickiewicza przecież tłumaczyli po jego śmierci, nie? Chociaż nie wiem jak to jest z kwestią jego rodziny, czy pytali o zgodę? Pewnie tak. No ale jak dotrzeć do rodziny autora, którego nawet nie znamy z imienia i nazwiska, tylko z nicka? Niemożliwe. Pytanie po jakichś znajomych, żeby dotrzeć do rodziny czy cóś wydaje mi się krecią robotą.

Ja naprawdę nie chciałam namieszać.
Drarrytozuoaleitakjekocham.
Miris Offline


 
Posty: 323
Dołączył(a): 1 lis 2010, o 19:08
Lokalizacja: Dom

Postprzez Kaczalka » 6 lut 2011, o 23:05

Skoro już drążymy ten temat tak dogłębnie, to ja mam jeszcze jeden dylemat.
Potencjalny tłumacz zgodę otrzymał i: a)jednak tekstu nie przełożył i porzucił go bez słowa, b)oddał tłumaczenie osobie trzeciej.
Czy w takich przypadkach prosić o zgodę jeszcze raz? Czy raz dana obowiązuje?
Miałam do czynienia z pierwszą sytuacją i przyznaję szczerze, że jako już trzecia z kolei tłumaczka strasznie się wstydziłam pisać do autora, aby sobie nie pomyślał, że Polacy to idioci.
O drugim przypadku wiem, że często przekazuje się innym fiki wraz z pozwoleniami (choć przynajmniej dwóch autorów nie udzieliłoby zgody ponownie).
no podpis
Kaczalka Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 557
Dołączył(a): 30 paź 2010, o 05:57

Postprzez Nathali » 6 lut 2011, o 23:36

Boru, ile tu postów :shock: Macie ekspresowe tępo. Nie dziwię się, że wywiązała się tak żywa dyskusja, bo temat jest bardzo kontrowersyjny.

Yami napisał(a):jakie to słodkie, że tak sobie na wzajem wmawiacie, że robicie dobrze;)

Tu mogłabym się zgodzić, że naginam zasady, bo nie ukrywam, że chciałabym zobaczyć moje ulubione teksty po polsku. Cóż... egoizm :P

Yami napisał(a):Powiem tylko, że kiedy ja kiedyś wypomniałam o tłumaczeniu Season in Hell zaraz usłyszałam, że mi nie wolno i kropka. Albo nastały tak desperackie czasy, albo jak widać zakazy dotyczą się tylko do mniej znanych tłumaczy. I gdyby ktoś inny rozpoczął tą dyskusję zaraz pewnie odgryzłybyście mu głowę. To zapytam jeszcze: czy tylko wybrani mogą tłumaczyć zakazane dzieła, czy każdy będzie mógł robić to według swojego "widzimisie"?

Ogromnie się zdziwiłam, jak to przeczytałam. Myślę, że tu nie chodzi o to, kto rozpoczął dyskusję. Nie zmienia się odpowiedzi tylko dlatego, że ktoś inny zadaje to samo pytanie. I przepraszam, ale ja Cię zawsze uważałam za jednego z tych znanych tłumaczy :P Może ja o tym nie wiem, a na Gospodzie macie, jakiś ranking, czy coś :lol:

A co do wiadomości od Cassandry Claire, to jest bardzo jednoznaczna. Jeśli chodzi o Sarah też. W takim wypadku nie ruszałabym ich tekstów, choć nie ukrywam, że szkoda, ale jak taka ich wola, to nic się na to nie poradzi.

Liberi napisał(a):Bo jak polskie autorki odmówiły Aev zamieszczenia tekstów na forum drarry, to nie było dyskusji, czy tego jednak nie obejść. Za duże ryzyko, że się jedna z drugą pojawią i narobią rabanu.

A jakie to teksty? *ciekawa*

Przy cytowaniu zmieniłam tylko myślniki na podpunkty dla wygody:
Kaczalka napisał(a):Fiki "zakazane" to w ogóle jest temat do szerszej dyskusji. Ja bym je podzieliła na kilka kategorii:
a) usunięte, gdyż autor podpisał umowę z wydawnictwem i został do tego zmuszony (Maya, Cassandra Claire);
b) usunięte, bo autor uznał, że fik jest słaby (słynne "Love Me For the Beauty Within");
c) usunięte, bo autora naszły wyrzuty sumienia - to znaczy nie usunięte, ale umieszczone na zamkniętych forach (na przykład sequel do "Mudhoney");
d) fiki, gdzie autor nigdy nie wyda zgody, bo nie żyje (jak w przypadku ślicznego "The Last Voice", malachic, która zginęła w czasie huraganu w Nowym Orleanie);
e) fiki, gdzie autor nie da pozwolenia, bo już go nie ma w sieci z różnych powodów, głównie dlatego, że go fandom przestał interesować; takie osoby to przykłady najczęstsze).

a) Jako, że przemyślałam ten temat bardzo dokładnie, to zmieniła zdanie i dla mnie nie powinno się tłumaczyć tekstów Mayii czy Cassandry, choć ubolewam nad tym.
b) Jeśli autor wstydzi się swojego dzieła ze zwykłej przyzwoitości powinniśmy to uszanować. W sumie, to wychodzi na to, że jak się szpera po necie i szuka tego tekstu nawet nie dlatego, żeby go przetłumaczyć, ale żeby go przeczytać, to też działamy wbrew woli autora, ale same wiecie, jak działa internet. Raz zamieszczone zawsze tam już pozostanie.
c) To samo co powyżej.
d) Z początku myślałam że to w porządku, ale przypomniałam sobie co myślałam o ludziach, którzy zbijają kasę na Michaelu Jacksonie. Nie wszystek jego piosenki trafiły na płyty. Był perfekcjonalistą, więc wiele stworzonych przez niego utworów nie odpowiadały jego wymaganiom i co zrobili jego współpracownicy? Znaleźli, wrzucili na płytę i sprzedali. Nigdy się nie dowiemy, czy autorka zgodziłaby się na tłumaczenie. Nie wszyscy się w końcu na nie zgadzają i myślę, że nie powinno się ruszać takiego opowiadania.
e) Te teksty również nie powinny zostać ruszone, bo jeśli brak odpowiedzi autora aktywnego wciąż w fandomie uznajemy za brak zgody, to w tym przypadku jest tak samo. Nie wyraził zgody, więc prawa przekładu nie posiadamy. Żadnych wyjątków. Autor fanficków, który zrywa z fandomem może nie mieć kontaktu już z tym światkiem, więc nie dopilnuje co z jego tekstami się dzieję, a robienie coś bez jego zgody i usprawiedliwianie się "Ale przecież zostawiłem wiadomość, a że nie odpisał..." jest nie fair w stosunku do niego. A teksty w stylu "Usunę, jeśli mi każe" też nie są na miejscu, bo autor może się nigdy o przekładzie nie dowiedzieć.

Co do fanficków do fanficków sprawa jest prosta. Cały fandom opiera się na czyimś dziele, więc autor tekstu nie ma prawa domagać się usunięcia od drugiego autora alternatywy, bo przecież zrobił to samo i nie ma znaczenia, czy tekst został skończony, czy nie. Ba! Mógłby nawet pisać podobnie tylko pozmieniać szczegóły, ale i tak pewnie zostanie posądzony o plagiat, choć wcale tego nie robi, jeśli zamieścił informację o tym, że tekst jest inspirowany innym utworem z podaniem tytułu i nicka autora.

Kaczalka napisał(a):Potencjalny tłumacz zgodę otrzymał i: a)jednak tekstu nie przełożył i porzucił go bez słowa, b)oddał tłumaczenie osobie trzeciej.

Myślę, że powinien zapytać jeszcze raz, bo autor tekstu nie dał zgody jemu tylko komuś innemu. Autor tekstu powinien wiedzieć o przejęciu tłumaczenia przez kogoś innego. Inna rzecz, że trochę głupio pisać, że ktoś, komu autor zaufał postanowił nie dokończyć tłumaczenia. Może to go zniechęcić do wydawania pozwoleń na przekład.

Kaczalka napisał(a):O drugim przypadku wiem, że często przekazuje się innym fiki wraz z pozwoleniami (choć przynajmniej dwóch autorów nie udzieliłoby zgody ponownie).

Dla mnie oczywistym jest, że w takim wypadku tłumaczenie powinno być zaniechane. Sama już nie wiem, czy nawet teksty przetłumaczone wcześniej, jak "Światło" nie powinny zniknąć z for, bo jeśli w angielskim fandomie nie mogą wisieć, to i w naszym także nie powinny.
Nathali Offline


 
Posty: 710
Dołączył(a): 3 lis 2010, o 14:31

Postprzez Zoe » 7 lut 2011, o 22:40

Uff, dopiero teraz miałam czas usiąść na tyłku i przeczytać dyskusję. Pewnie nie odniosę się do wszystkich poruszanych tu tematów i wariantów zgody i braku zgody, ale chciałam zwrócić uwagę na pewną rzecz:

Przykładowo znajduję świetne, wieloodcinkowe opowiadanie na FF Net. Pisze do autora o zgodę. Mijają dni, zgody brak. Na wszelki wypadek piszę jeszcze raz (ostatni). Odczekuję jakiś czas, zgody brak. I teraz pojawia się dylemat: brać się za tłumaczenie, czy nie? Bo to byłaby przykra sytuacja, gdybym po roku tłumaczenia, mając przełożonych 20 rozdziałów, nagle otrzymała wiadomość na FF Net od autorki, która po roku nieobecności się zalogowała, odkryła, że tłumaczę jej tekst i kazała mi go usunąć, ale to już, bez dyskusji.

Nikt oczywiście nie neguje prawa autora do dysponowania własnym tekstem, ale inna sprawa, gdy ktoś mając możliwość kontaktu z autorem zwyczajnie to sobie olewa (wysłanie zapytanie to dwie minuty cennego czasu, może się nie zorientuje), a inna, gdy stara się z nim za wszelką cenę nawiązać kontakt i po upływie jakiegoś czasu (nie dwóch dni, raczej kilku tygodni, bo różne rzeczy się zdarzają, ktoś może akurat mieć klęskę żywiołową w regionie i nie ma czasu na zajmowanie się fanfikami). W drugim przypadku powiem szczerze - optowałabym za tym, aby nie niszczyć pracy osoby, która chciała w uczciwy sposób uzyskać zgodę na tłumaczenie. No, chyba, że wiemy na pewno, że dana osoba nie żyje (podany przykład malachic).

Rozumiem, że jakiś autor nie chce, aby ktoś nieznany tłumaczył jego tekst. Ale można to załatwić kulturalnie, a nie olewając maila z pytaniem "czy pozwolisz". Bez względu na to, jakie doświadczenia miał autor z tłumaczami, nie rozumiem nieodpowiadania na maila, bo ktoś nie zna tłumacza.

Poza tym można przecież na początku każdego tekstu umieszczać formułkę:

Nie zgadzam się na żadne przekłady czy kopiowanie tekstów bez mojej zgody. Nie jest wyjątkiem brak odpowiedzi na zapytanie o zgodę.

Pięknie załatwiałoby to sprawę, o ile mamy do czynienia z uczciwym tłumaczem, który westchnie i powie: "No, trudno...". Sprawa byłaby jasna - autor nie odpisuje, czyli albo się nie zgadza, albo nie obraca się już w świecie fików i też się nie zgadza, albo zmarł i też się nie zgadza.

A zmieniając nieco temat na bardzo podobny - mnie osobiście wpienia to, co się dzieje na Chomiku. Wolna amerykanka. Kopiowanie tekstów z sieci bez choćby powiadomienia autora, często gęsto brak nawet informacji, czyj to tekst, a czasem wręcz obraza i agresja wobec pisarza, który życzy sobie usunięcia jego tekstów. Zero kultury i tyle. Chcesz sobie kopiować fiki? Napisz zapytanie do autora/tłumacza. Wymówki, że ktoś nie ma czasu na podpisywanie tekstów to czysta kpina - to może zamiast wrzucać codziennie po dziesięć fików, wrzuć dwa, a każdy porządnie opisz?
Zoe Offline

Avatar użytkownika
Zua Kobieta
 
Posty: 282
Dołączył(a): 11 lis 2010, o 23:51

Postprzez Michiru » 7 lut 2011, o 23:03

I z tym się zgadzam, Zoe. Czasami, kiedy tak przeglądam chomiki, to aż mnie coś bierze, kiedy widzę przeróżne dokumenty (nie tylko ff), które nie są podpisane ani w żaden sposób opisane, bez informacji od kogo pochodzą. Jak ktoś jest na tyle odpowiedzialny, żeby chodziaż zaznaczyć, km jest autor tekstu, to pół biedy. Gorzej jak właśnie na koncie jest cały zbiór przeróżnych tekstów, a właściciel konta ani nie dał żadnej informacji, ani nie pomyślał o spytaniu o zgodę. (Mój chomiczek jest marniutki, ale przynajmniej trzymam tam tylko dokumenty własnego wytwórstwa lub takie, które mam z neta - ale nie ficki, Merlinie broń, rzeczy w stylu notatek z zajęć - ale zawsze z podaniem źródła.)
"Oh," he says, "oh, god, I missed you so much."
"Did you, now?" Eames asks, his eyebrows going up. Arthur gives him a look, relieved the tension has apparently passed.
"I was talking to the coffee," he sniffs. "You are interrupting our moment."
Michiru Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 1018
Dołączył(a): 30 paź 2010, o 20:07
Lokalizacja: BB

Postprzez Zoe » 7 lut 2011, o 23:08

Michiru, zawsze może się zdarzyć jeszcze coś innego - wklejenie na bloga Twojego tekstu bądź tłumaczenia i podanie, że to ten właściciel bloga jest autorem...
Ostatnio mało nie padłam, jak zobaczyłam własne tłumaczenie na takim blogasku.
Zoe Offline

Avatar użytkownika
Zua Kobieta
 
Posty: 282
Dołączył(a): 11 lis 2010, o 23:51

Postprzez Michiru » 7 lut 2011, o 23:43

O to współczuję, też bym padła *szczęka opada* Na szczęście nie zdarzyło mi się nic takiego, i oby się nigdy nie zdarzyło. Ale fakt faktem, niektórzy ludzie wybijają się skrajną głupotą. Mając nadzieję, że nikt nigdy nie dowie się, że zrobili coś złego.
"Oh," he says, "oh, god, I missed you so much."
"Did you, now?" Eames asks, his eyebrows going up. Arthur gives him a look, relieved the tension has apparently passed.
"I was talking to the coffee," he sniffs. "You are interrupting our moment."
Michiru Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 1018
Dołączył(a): 30 paź 2010, o 20:07
Lokalizacja: BB

Postprzez Nathali » 7 lut 2011, o 23:54

Nie będzie mowy o niszczeniu pracy osoby, która o zgodę usilnie się starała, jeśli nie rozpocznie prac nad tłumaczeniem za nim zgody nie uzyska. Wiem, że przez to fandom będzie uboższy, bo autorów dobrych opowiadań, z którymi kontaktu już nie ma jest z pewnością sporo, ale z jednej strony wydawałoby mi się to najuczciwsze rozwiązanie, bo dlaczego brak odpowiedzi autora aktywnego uznawać za "nie", a brak odpowiedzi nieaktywnego jako "tak"? Wiadomo, że z punktu widzenia tłumacza i czytelnika to duża strata i szkoda takich tekstów, ale kierowanie się tylko tym jest raczej samolubne.

No, a co Zoe myślisz o tym, co pisała Kaczalka:
często przekazuje się innym fiki wraz z pozwoleniami (choć przynajmniej dwóch autorów nie udzieliłoby zgody ponownie).

Czy to jest uczciwe? Skoro tekst nie został przetłumaczony do czasu, kiedy autor wyrażał na to zgodę, to tłumaczenie go teraz, kiedy jej nie ma, jest bardzo nie w porządku wobec autora. Z czystej przyzwoitości należałoby odpuścić.

Co do chomików to plaga. Wiem coś o tym, bo to nie tylko problem fanficków. To samo dzieje się m.in. z anime i dramami. Tłumacze zostają okradani, bo inaczej tego nazwać nie można. Administracja nie wiele z tym robi z tego co wiem, bo wielokrotnie moderatorstwo forum poświęconego dramom składało skargi i problem wcale nie zniknął. Zresztą niby co mają zrobić? Nie są chyba wstanie sprawdzać każdego chomika. "Najazdy" na takie chomiki powodują tylko, że jeden użytkownik w końcu się łamie i usuwa, ale zaraz po nim pojawia się kilku następnych w jego miejsce. To jak walka z wiatrakami. Blokowanie forum, tekstów, czy odcinków również nie pomaga, bo Ci co chcą je zdobyć wysilą się by się zarejestrować.
Nathali Offline


 
Posty: 710
Dołączył(a): 3 lis 2010, o 14:31

Postprzez Liberi » 7 lut 2011, o 23:58

.
Ostatnio edytowano 4 gru 2011, o 10:37 przez Liberi, łącznie edytowano 1 raz
Kiedy obgadujesz mnie za plecami, jesteś w idealnej sytuacji, by pocałować mnie w dupę.
Tych, którzy coś do mnie mają, a nie zamierzają oddawać się pieszczotom, zapraszam na PW. ;)
Liberi Offline

Avatar użytkownika
Królowa Offtopu
 
Posty: 3006
Dołączył(a): 30 paź 2010, o 19:55
Lokalizacja: Gdańsk

Postprzez Zoe » 8 lut 2011, o 00:02

Nathali napisał(a):No, a co Zoe myślisz o tym, co pisała Kaczalka:
często przekazuje się innym fiki wraz z pozwoleniami (choć przynajmniej dwóch autorów nie udzieliłoby zgody ponownie).

Czy to jest uczciwe? Skoro tekst nie został przetłumaczony do czasu, kiedy autor wyrażał na to zgodę, to tłumaczenie go teraz, kiedy jej nie ma, jest bardzo nie w porządku wobec autora. Z czystej przyzwoitości należałoby odpuścić.

Jeśli zgodę na tłumaczenie uzyskała osoba A., to przekazywanie tłumaczenia osobie B. bez zgody autora jest bardzo nie fair. Kto wie, może autor po uzyskaniu zgody przegląda nasz profil na danej stronie, patrzy, ile tekstów opublikowaliśmy, wrzuca sobie komentarze do translatora i zgadza się po upewnieniu, że chętna do tłumaczenia potrafi do robić, jej teksty zbierają pozytywne opinie i ogólnie warto jej zaufać. Ale nie rozumiem, dlaczego w przypadku, gdy jednej osobie coś wypadnie (choroba, przeprowadzka, wyjazd, jakieś sprawy osobiste) i zmuszona jest zrezygnować z tłumaczenia, autor miałby nie udzielić zgody ponownie. Przeciez wypadki chodzą po ludziach.

Liberi, Nath chyba nie chodziło o tłumaczenie zarobkowe, a "okradanie" w sensie nieumieszczanie informacji, kto napisał bądź przetłumaczył tekst. Albo wręcz o podszywanie się pod tłumacza.
Ostatnio edytowano 8 lut 2011, o 00:04 przez Zoe, łącznie edytowano 2 razy
Zoe Offline

Avatar użytkownika
Zua Kobieta
 
Posty: 282
Dołączył(a): 11 lis 2010, o 23:51

Postprzez Nathali » 8 lut 2011, o 00:26

Zoe napisał(a):Ale nie rozumiem, dlaczego w przypadku, gdy jednej osobie coś wypadnie (choroba, przeprowadzka, wyjazd, jakieś sprawy osobiste) i zmuszona jest zrezygnować z tłumaczenia, autor miałby nie udzielić zgody ponownie. Przecież wypadki chodzą po ludziach.

Myślę, że Kaczalce chodziło raczej o przypadki takie, jak z Mayą. Udzieliła zgody za nim kazano jej usunąć swoje teksty z internetu i gdyby nowy tłumacz zaczął ubiegać się o pozwolenie, zgody nie uzyska na pewno. No, ale zasłanianie się jej wcześniejszą odpowiedzią jest w tym wypadku bardzo nie uczciwe. Wystarczy spróbować postawić się w sytuacji Mayii i pomyśleć, czy podobałoby nam się gdyby ktoś z nami tak postąpił.
Ja po prostu uważam, że potencjalny tłumacz powinien pytać o zgodę zawsze, jeśli chce się podjąć tłumaczenia, a nie zasłaniać się pozwoleniem koleżanki. Jeśli nowy tłumacz wytłumaczy, że z powodu spraw osobistych poprzedni tłumacz musiał zrezygnować z przekładu, to nie wierzę, że autor będzie robić problemy, ale byłoby miło, gdyby o takiej sytuacji go informować, a nie robić wszystko za jego plecami, bo on polskiego nie rozumie, to i tak się nie dowie. Oczywiście są wyjątki, kiedy autor nie udzieli ponownej zgody, jak w przypadku Mayii i powinno się to uszanować, a nie myśleć egoistycznie.

Liberi, oczywiście, że nie robią tego zarobkowo. Samo tłumaczenie jest wykorzystywaniem luk w polskim prawie, ale te porządniejsze fora trzymają się zasady "nie ruszamy projektów objętych licencją" (jedna drama już została z tego powodu usunięta, bo jako pierwszej dramie wykupiono do niej prawa w naszym kraju i nie było żadnych skarg ze strony tłumacza w stylu "ale ja się nad tym namęczyłem".). Chodziło mi właśnie o to co już pisała Zoe. Przywłaszczanie sobie cudzej pracy jest w tym wypadku niczym innym, jak zwyczajną kradzieżą.
Nathali Offline


 
Posty: 710
Dołączył(a): 3 lis 2010, o 14:31

Postprzez Liberi » 8 lut 2011, o 00:30

.
Ostatnio edytowano 4 gru 2011, o 10:38 przez Liberi, łącznie edytowano 1 raz
Kiedy obgadujesz mnie za plecami, jesteś w idealnej sytuacji, by pocałować mnie w dupę.
Tych, którzy coś do mnie mają, a nie zamierzają oddawać się pieszczotom, zapraszam na PW. ;)
Liberi Offline

Avatar użytkownika
Królowa Offtopu
 
Posty: 3006
Dołączył(a): 30 paź 2010, o 19:55
Lokalizacja: Gdańsk

Postprzez Nathali » 8 lut 2011, o 00:43

Prawda jest taka, Liberi, że nie wiele osób zwraca uwagę na te dopiski od autora. Zresztą co cwańszy użytkownik usuwa crediksy (czy jak oni to fachowo nazywają) i podpisują się własnym nickiem. Jeśli ktoś wie jak, to taka drobna modyfikacja nie stanowi dla niego problemu. Taka osoba może oszukać wszystkich, ale nie tłumacza, który spędził nad tłumaczeniem ładnych parę godzin. Taka sytuacja występuje w przypadku hardsubów (napisów wmontowanych w odcinek). Jeśli chodzi zaś o napisy jako osobny plik tekstowy, to sprawa jest już dużo prostsza. Wystarczy otworzyć notatnik i zmienić nick.

Ja nie mam nic do użytkowników, którzy podpisują pliki zamieszczane na chomikach podając i tytuł i autora. Jednak mało kto tak robi. Zresztą, jeśli forum w swoim regulaminie daje wyraźny zakaz wrzucania swoich prac na chomiki, to wbrew ich woli wrzucisz? Tak jest na dramowych forach na których uczęszczam. Jedyne co wymagają to docenienia ich ciężkiej pracy. Napisania w kilku zdaniach, czy się podobało i zwykłego "Dziękuje", czy to tak wiele? Dla nie których najwidoczniej tak. Jeśli ktoś rozsyła sobie dramy przez chomiki, to do autora wrażenia nie dotrą, a on jak każdy chce by połechtano trochę jego ego.
Nathali Offline


 
Posty: 710
Dołączył(a): 3 lis 2010, o 14:31

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Wszystko o nas i nie tylko

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość