Komentować? Tak czy nie, a jeśli tak, to jak?

Pogadajmy o tzw. komentarzach konstruktywnych i negatywnych

Postprzez Liberi » 6 gru 2010, o 21:04

.
Ostatnio edytowano 4 gru 2011, o 10:09 przez Liberi, łącznie edytowano 1 raz
Kiedy obgadujesz mnie za plecami, jesteś w idealnej sytuacji, by pocałować mnie w dupę.
Tych, którzy coś do mnie mają, a nie zamierzają oddawać się pieszczotom, zapraszam na PW. ;)
Liberi Offline

Avatar użytkownika
Królowa Offtopu
 
Posty: 3006
Dołączył(a): 30 paź 2010, o 19:55
Lokalizacja: Gdańsk

Postprzez formica » 6 gru 2010, o 21:30

Ja jako autorka, aż trzech testów wychodzę z założenia, że każdy dobrze uargumentowany komentarz jest mile widziany, bez względu na to czy pozytywny czy negatywny. Ważna, by jasno określić co w tekście na ujęło, co obrzydziło, co jest dobre/złe i dlaczego? Ja nie lubię komentarzy w stylu "Boru, jakie fajne, pokłon dla autorki." i tak samo "Boru, Merlinowi w zadek to i niech światła dziennego nie widzi". Ja muszę wiedzieć DLACZEGO czytelnikowi się coś podobało/lub nie.

Co do błędów (chciałam zaznaczyć, że też je poprawiam ;) ), jeśli tojedna dwie literówki wymieniam w komentarzu, jeśli błędów jest masakrycznie dużo jak na miniaturkę np to kieruję do bety, a jeśli czytam jakiś wielorozdziałowie i widzę, że błędy się zdarzają, to spisuję i wysyłam pw, a co autor z tym zrobi to jego broszka.

A i jeszcze edit:
Mi się zdarzają w tłumaczeniach i tekst "widziałam błędy", kiedy wklejonych jest naście rozdziałów jest dość denerwujące, bo bez wskazania tych konkretnych błędów, rzeczywiście nie chce mi się wracać do każdego po kolei i poszukiwać ich.
No light, no light in your bright blue eyes
I never knew daylight could be so violent
A revelation in the light of day
You can choose what stays and what fades away...
formica Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 884
Dołączył(a): 30 paź 2010, o 15:03

Postprzez Liberi » 6 gru 2010, o 21:35

.
Ostatnio edytowano 4 gru 2011, o 10:09 przez Liberi, łącznie edytowano 1 raz
Kiedy obgadujesz mnie za plecami, jesteś w idealnej sytuacji, by pocałować mnie w dupę.
Tych, którzy coś do mnie mają, a nie zamierzają oddawać się pieszczotom, zapraszam na PW. ;)
Liberi Offline

Avatar użytkownika
Królowa Offtopu
 
Posty: 3006
Dołączył(a): 30 paź 2010, o 19:55
Lokalizacja: Gdańsk

Postprzez Aevenien » 6 gru 2010, o 21:40

Bardzo się cieszę, że poruszyłaś ten temat i już zalewam Was moim słowotokiem :wink:
Ale od początku:
Liberi napisał(a):A Wy jak komentujecie?

Komentuję jak czas pozwala xD A tak na serio to staram się napisać coś od razu po przeczytaniu, ale wiadomo, nie zawsze to się udaję. A czasami tekst jest trudny i wolę trochę go przemyśleć i dopiero wtedy coś napisać.
A co do tekstów słabszych lub wręcz złych - jeżeli jest naprawdę źle, to nie komentuję. Ale jeśli jest coś w tekście, co mi się podobało, pomysł, styl, fragment, albo widzę jakiś potencjał, bo tekst jest ciekawy, tylko roi się od błędów, albo widać, że ktoś zaczyna pisać i jeszcze do końca mu to nie wychodzi - wtedy staram się pokazać autorowi, co jest dobre, a co należałoby poprawić, oczywiście według mnie.
Liberi napisał(a):Jakie komentarze lubicie dostawać?
Jakie są ważne i wartościowe?
Jakie są całkowicie nie do przyjęcia?

Długie XD Ale na poważnie, najlepiej takie, w których wszystkiego jest po trochu. Minęły już moje chwile debiutów czy to pisarskich czy translatorskich, więc nie wyczekuję już przy komputerze odświeżając stronę co minutę i nauczyłam się już doceniać komentarze, które na pierwszy rzut oka mogłyby się wydać nieprzychylne. Moim zdaniem najlepiej jest powiedzieć, że podobało nam się to i to, to było średnie, a to w ogóle złe. A ogólnie jest dobrze z powodu tego i tego, a nad tym i nad tym radzicie popracować. Wtedy autor może się ucieszyć, bo coś wyszło ładnie i wie, co może jeszcze dopracować. Oczywiście, jak są same zachwyty to się nie obrażam, no bo jak. Ale czasami żałuje, że ktoś nie przyjrzy się bliżej i najzwyczajniej w świecie nie przyczepi do czegoś.
No i staram się też nie być niemiła, bo wiadomo, nie każdy umie pisać, a spróbować przecież mu wolno, można powiedzieć dużo rzeczy w taki sposób, żeby autor nie chciał się zakopać pod ziemię po przeczytaniu, prawda?

Natomiast pozostaje kwestia tekstów tak dobrych, że wiele osób boi się komentować, z wielu powodów. Nie zrozumieją wszystkiego, nie chcą pisać zwykłych formułek, albo nie umieją sformułować komentarza w taki sposób, w jaki w ich opinii powinni do opowiadania danego formatu. Moim zdaniem to duży błąd, zresztą ja sama nie wymyślam nie wiadomo jak podczas pisania, piszę co myślę, staram się, żeby było szczerze, podkreślam mocno to, co mi się podobało i mówię jakie miałam zastrzeżenia. I myślę, że to najlepszy sposób.

Liberi napisał(a):Czy w komentarzach zamieszczać błędy? Jeśli tak, jak to robić? Czy moje wyobrażenie i subiektywne odczucia o tym, co jest poprawne, wystarczą, by pisać autorowi, że tu i tu ma błąd?

Ja wyznaję zasadę, że jeśli w tekście jest sporo błędów to absolutnie nie ma sensu pisać tego w komentarzu a) zajmuje to dużo miejsca i często wyrabia się taki trend, wypiszę 10 błędów, dodam dwa słowa i mam długi komentarz b)potem autor poprawi, a te błędy wiszą, w tekście ich nie ma i dziwnie to wygląda c)wydaje mi się, że niektórzy (absolutnie nie wskazuję nikogo palcem, ale od paru lat się na forach udzielam i czasami tak to odbieram) lubią wytykać te błędy, udowadniając, że oni wiedzą lepiej. Czegoś takiego bardzo nie lubię. Sama czasami wytknę jakiś błąd w komentarzu, ale często dlatego, że to jeden albo dwa błędy na tekst i nie chce mi się wysyłać pmki, żeby ten jeden cytat tam wsadzać. A jeśli błędów jest więcej, a ja mam czas je wypisać, piszę w komentarzu, że wysyłam pmką, bo kilka rzeczy wpadło mi w oko.
Co do poprawiania błędów, cóż, bywa różnie. Ale myślę, że trzeba wierzyć w dobrą wolę autora i jednak wysyłać, bo nie ma dla mnie nic gorszego, bo sama jestem betą, jak zobaczyć coś w stylu "no widziałam błędy" i potem ja siedzę i wgapiam się w tekst i szukam, żeby potem się okazało, że ten ktoś - bo nie ukrywajmy, nie wszyscy się jednak na tym znają - widział coś, co błędem było tylko według niego.
Ja zawsze poprawiam błędy, jeśli dostanę pmkę, albo ktoś napisze mi w komentarzu czy na gadu, że coś jest nie tak i uważam to za coś oczywistego. Poza tym, ktoś jednak zadaje sobie trud, nie po to, żeby nam pokazać jacy to nie jesteśmy, bo mamy literówkę czy nie mamy przecinka gdzieś tam, tylko po to, żeby nasz tekst/tłumaczenie było lepsze, prawda?
Liberi napisał(a):A co sądzicie o udzielaniu się autora w wątku, w którym opublikował swój tekst?
A o dyskusjach pod tekstem, czasem bardzo zażartych? (Mody tego nie lubią, wiecie o tym, prawda? A Wy lubicie?)

Ja nie mam nic przeciwko dyskusjom, chyba, że to zaczyna się zamieniać w jakąś kłótnie i przepychanki na temat, kto ma rację, a każdy używa argumentów "ja, bo tak i już".
Mody tego nie lubią, bo niestety często właśnie robi się jakaś kłótnia, a temat po kilku postach już dawno się zgubił i ludzie kłócą się już o wszystko i o nic. Ale na tym forum śmiało, dyskutować można jak najbardziej :)
Ja jednak częściej odpisuję na komentarz pmkę, mówię, że dziękuję i nawiązuję do tego, co komentujący napisał. I tak, nie zawsze mam czas odpisać na każdy komentarz, ale jak mam to odpisuję, a już na pewno odpisuję na komentarze, które są dla mnie w jakiś sposób ważne/ciekawe/bardzo miłe i sympatyczne, co oczywiście nie znaczy, że inne doceniam mniej.
Liberi napisał(a):I ostatnie pytanie: czemu tak mało komentujecie? ;-)

Tutaj mówię tylko za siebie, ale myślę, że większość ma podobnie. Nie narzekam na nadmiar czasu, czasami coś przeczytam i obiecuję sobie, że skomentuje i zapominam albo odkładam to w nieskończoność, cóż, zdarza się. Ale odkąd forum przeżywa reaktywację staram się więcej i częściej komentować. Do czego i Was zachęcam! XD

Liberi, nienawidzę Cię, idę dokończyć moje bety i Bond, a potem jak nie padnę, pokomentuję xD


For, jeszcze co do negatywnych komentarzy, jak pisałam gdzieś tam wyżej, jeżeli tekst jest naprawdę masakryczny to nie piszę nic, bo i tak milion osób go skomentuje, a ja wolę poświęcić mój czas na inne teksty.
Z Mackami nie ma żartów :mackigreen:


"Law school," Arthur says. "Law school gets everybody in the head. That's, you know. That's the whole point. Of law school."

Mostly, I exist in a state of denial about the denial. My head is a complex place, okay?
Aevenien Offline

Avatar użytkownika
Macki Dalekiego Zasięgu
 
Posty: 6214
Dołączył(a): 27 paź 2010, o 19:39
Lokalizacja: Warszawa

Postprzez Sasame » 6 gru 2010, o 21:50

Swojej tfurczości nie publikuję, ale na potrzeby tematu załóżmy, że jest inaczej ;) Generalnie każdy komentarz jest do przyjęcia, no może z wyjątkiem tych w stylu "Fajne opowiadanie! Czekam na następny rozdział". Uwielbiam rozbudowane opinie, takie, w których komentujący rozpisuje się na temat kreacji postaci, dokonuje ich analizy, ocenia fabułę i mówi co mu się podoba, a co nie. Wypisaniem błędów także nie pogardziłabym, co więcej - byłabym bardzo wdzięczna. Wszelkiego rodzaju krytyka również mile widziana.

Krytyka... Hm, raczej jej unikam. Jeśli jakiś tekst nie podoba mi się - omijam go szerokim łukiem. Mam dość niemiłe doświadczenia z autorami, którym w kulturalny sposób próbowałam wyłożyć błędy i niespójności w ich opowiadaniach, a w zamian zostałam jedynie obrzucona obelgami. A dzisiaj chodziłam sobie po blogach i oto co znalazłam na jednym z nich:


Musisz dopracować styl. Unikaj powtórzeń,może zatrudnij betę,nie wiem. Ale staraj się ulepszyć swój styl gramatyczny i różnorodność epitetów stylistycznych. POZDRAWIAM! :)


Odpowiedź autorki:
Niczego nie muszę. W ogóle wiesz, że jest coś takiego jak powtórzenie celowe? A nie ma czegoś takiego jak 'styl gramatyczny'? Czy też: 'epitet stylistyczny'? Przede mną nie zaszpanujesz wytworami własnej wyobraźni. Jak Ci nie pasuje, nie czytaj i nie wypisuj pseudoocen, bo ogólnikowymi banałami do mnie nie dotrzesz. Jeśli masz jakąś uwagę, sprecyzuj się i nie owijaj w bawełnę, chyba że jesteś współczesną przedstawicielką staroateńskich wykształciuchów.
Sasame Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 53
Dołączył(a): 30 paź 2010, o 22:49

Postprzez formica » 6 gru 2010, o 21:51

Co do masakrycznych tekstów lub prowokacji to piszę tylko sugestię o ściągnięcie tego z sieci. Jest gro tekstów, w których na przykład autor pomysł miał dobry, ale spaprał go wykonaniem, lub na odwrót, styl świetny, a pomysł przeciętny i aż się chce wyć. I w takich sytuacjach zdarzyło mi się pisać komentarze, które mogły być odebrane za krytyczne.

Co do błędów jeszcze zaznaczę jedno, owszem (często po konsultacji z betami) poprawiam błędy interpunkcyjne, stylistyczne czy literówki, ale zdarzyło mi się nie poprawiać sugestii związanych z tłumaczeniem, bo uważałam, że moja interpretacja była poprawniejsza (zwykle też po konsultacji z innymi tłumaczami) i wtedy pozostajemy w swoistym impasie z sugerującym występowanie błędu,

Ja ogólnie mam problem z pisaniem komentarzy, bo szczerze nie lubię drarry miniaturek, więc ich z reguły unikam, a niestety większość to miniaturki :(
No light, no light in your bright blue eyes
I never knew daylight could be so violent
A revelation in the light of day
You can choose what stays and what fades away...
formica Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 884
Dołączył(a): 30 paź 2010, o 15:03

Postprzez Ka » 6 gru 2010, o 21:55

Błędy to naprawdę ostatnia rzecz, na jaką zwracam uwagę w komentarzu. Czasami zdarzało mi się przeczytać coś takiego, że mnie krew zalała... ale teraz zwyczajnie szkoda mi czasu, żeby chociażby kończyć takie teksty. Za to jeżeli przeczytam coś z potencjałem, ale masą błędów, wolę poświęcić czas na wymienianie plusów, niż czepianie się.

Ale ja uważam, że jeżeli w tekście jest chociaż jedno zdanie, które zwraca uwagę, albo które chociaż podoba mi się przez skojarzenie z czymś innym, jeżeli jest cień pomysłu albo zarysowana ciekawa myśl - warto było ten tekst napisać. I dlatego potrafię napisać komentarz, z którego wynika, że wszystko jest do kitu, ale nad Tym Zdaniem będę się rozpływać przez trzy akapity.

Opowiadania dobre komentuję różnie. Czasami ograniczam się do zachwytów, i chociaż nie są to komentarze, z których jestem najbardziej dumna, wychodzę z założenia, że lepiej napisać kilka słów zachwytu niż odejść bez słowa. Czasami skupiam się na akcji... A czasami rozkładam tekst na czynniki pierwsze i wypisuję każdy gest, który zrobił wrażenie, każde zdanie, dobór słów, kompozycję, a momentami miewam aż betowe zapędy.

A i tak zawsze najlepsze moje komentarze to te, na które dostanę odpowiedź, jakakolwiek by ona nie była. (Wiem, tak to działa, Wy piszecie teksty, my komentujemy, wymagać odpowiedzi na komentarz to trochę za dużo. Ale każda taka odpowiedź to naprawdę niesamowita radość. Porównywalna ze znalezieniem komentarza do własnego tekstu. Jeżeli ktoś mi odpowie, długo to pamiętam, i dużo chętniej później komentuję. Albo przynajmniej skrobię kilka słów w peemce, bo wiem, że ten ktoś to doceni).

Czemu tak mało? Lenistwo, brak czasu. Jeżeli są teksty, które od bardzo dawna mam zamiar skomentować, tylko jakoś nie ma odpowiedniego nastroju (zwłaszcza jeśli tekst jest specyficzny), głupio komentować coś nowego, skoro tamte czekają. Ja zresztą ostatnio przerażająco mało czytam. Wiele tekstów, na które kiedyś czekałam, obgryzając paznokcie, już dawno zostało zaktualizowanych, a jeszcze do nich nie zajrzałam.

Mam uczulenie na "tekst potrzebuje bety", "nie widziałam błędów", "były drobne błędy", "były błędy: [tu lista błędów]", "były błędy, między innymi [tu jakieś dwa przykłady, żeby pokazać, że nie jesteśmy gołosłowni]" - i tym podobne. Chyba zresztą nie jestem w tym osamotniona. Jeżeli już, powinno iść na pm. Zwłaszcza że nie czyta tego tylko i wyłącznie autor.

Ja na przykład często czytam komentarze, jeżeli tekst mi się spodoba, albo jeżeli widzę znajomy nick i chcę się przekonać, co ten ktoś sądzi o tekście. Czasami bo znam tę osobę... A czasami bo z doświadczenia wiem, że po prostu pisze dobre komentarze. Bywa że ciekawsze, niż sam tekst.

Dobry komentarz? Szczery. Emocjonalny. Najchętniej długi, ale może być pod wpływem chwili, tylko kilka słów, bo te kilka słów potrafi być naprawdę niesamowite.

I takie moje małe spaczenie: uwielbiam czytać komentarze osobiste. Kiedyś taką samą przyjemność, jak czytanie samego tekstu Elleen albo Silvan, sprawiało mi czytanie ich wzajemnych komentarzy. Bo komentowały się zawsze.

Edit: ale kiedy na forum pojawia się taka na przykład Saskia, wszelkie konstruktywne komentowanie idzie się kochać. I nie umiem napisać nic poza kilkoma oszołomionymi zdaniami. Czasami mi się nie chce... ale czasami naprawdę, naprawdę nie umiem. I nie chcę. Rozkładać taki tekst na kawałki to byłoby prawie świętokradztwo.
"I don't approve of this," Arthur declares. "Who are these people and why are they writing haikus about my ankles?"

(It's only time.)
Ka Offline

Avatar użytkownika
Order Złotej Kałamarnicy
 
Posty: 1331
Dołączył(a): 30 paź 2010, o 16:49

Postprzez Akame » 6 gru 2010, o 22:36

Ja z reguły cierpię na słowotok. Jak już zaczynam pisać komentarz to... nawijam i nawijam i... nawijam. Gorzej jak trafię na coś co mi się podoba, ale jest za krótkie i nie mogę sobie ponawijać. Jestem chora jak mam napisać "O fajne było... i dwa zdanie później zakończyć. Chaos u mnie niestety rządzi ;)

Nie komentuję totalnego chłamu, chyba że ten chłam mnie wytrąci z równowagi, wtedy niestety jestem złośliwa. Zdaję sobie z tego sprawę i dlatego się powstrzymuję. Chyba tylko dwa razy mi się nie udało i swoje zgryźliwości wylałam na Gospodzie. Najgorzej znoszę, kiedy widzę coś zupełnie durnego, a pod tym dziesięć komentarzy - Bo to taaakie fajniusie było!! - Wtedy zaczynam się zastanawiać czy to ze mną jest coś nie tak, czy to inni mają coś z głową.

Jakie komentarze lubicie dostawać?

Długie, lubię je czytać. Poza tym wyczerpujące, kiedy widzę, że czytelnik nie przeleciał tylko wzrokiem po tekście, ale wyłapała o co mi chodziło, co chciałam przekazać. Tutaj kłania się czytanie ze zrozumieniem.
Jakie są ważne i wartościowe?

Takie w których czytelnik konkretnie mówi co mu się podobało, co zapadło mu w pamięć, co go ugryzło, jakie rozwiązanie nie przypadło mu do gustu. To wiele uczy, człowiek wychwytuje własne błędy. Jeżeli ktoś czegoś nie zrozumiał, może potem rozwinąć to w kolejnym rozdziale, pokierować tak, aby całość stała się czytelna i zrozumiała. Można też dzięki temu wniknąć w gusta osób czytających. Wiadome jest co lubią, ku czemu się przychylają, co odrzucają. Jednym słowem, mnie komentarze uczą :)
Jakie są całkowicie nie do przyjęcia?

"Faaajne!! To kiedy następna nocia? Buziaczki ;*;*;*;*;* (podobno powinno się doceniać każdy komentarz, ale boru... )

Hmm... przyznam, że ja właśnie ze względu na to, że mogłabym urazić biednego autorzynę, przeważnie się powstrzymuję. Nie lubię wytykać błędów, sama kiedyś zaczynałam. Niemniej jeżeli ktoś wkleja na fora tekst, oczekuje się po nim jakiegokolwiek poziomu i jak widzę, że coś przywędrowało prosto z blogaska, bez ładu i składu, pisane w dodatku językiem dziecka neostrady, to jednak nie wytrzymuję.

Nie wiem jak inni autorzy, ja jak mam ciszę to zastanawiam się, co spieprzyłam i czy przez przypadek nie zanudziłam już ludzi na śmierć ;]

A jeśli piszą tylko ci, którym się on podoba, to jak autor ma poznać pełne spektrum opinii? Nauczyć się czegoś?

Jeżeli tekst nie jest miniaturką, to przeważnie piszą Ci co im się podoba, prawda? W końcu skoro przebrnęli przez ileś tam rozdziałów, znaczy że ich wciągnęło. Trudno mi się do tego odnieść.

No właśnie. Ciekawe, dobre ficki, pod którymi brak komentarzy. Ja podam tutaj przykład opowiadania, które zrobiło na mnie piorunujące wrażenie, a nikt go nie komentował. "Bajka o kryształowym księciu" - jeden z niewielu ficków, który przeciągnął mnie po tłuczonym szkle tam i z powrotem i zapadł mi głęboko w pamięć. Wspaniały tekst, rewelacyjnie przetłumaczony przez Kaczalkę, betowany o ile pamiętam przez Donnie i Liberi (jeżeli się mylę to poprawić). Pamiętam jak wisiał na gospodzie, rozdział po rozdziale i nikt się nie ruszył do komentarza. Tekst był bardzo trudny, nie przeczę, ale kilka słów nikogo by nie zabiło gdyby skrobnął. Strasznie się bałam, że Kaczalka się po prostu zniechęci (co nie byłoby dziwne) i porzuci to tłumaczenie. Prawda jest niestety taka, że brak komentarzy dla osoby zamieszczającej, wiąże się z brakiem zainteresowania. Po co pisać w takim razie i zamieszczać, skoro nikt tego nie komentuje? Przecież równie dobrze może olać i - a) przeczytać samemu sobie, b) napisać i dać do poczytania prywatnie, zainteresowanym, c) dojść do wniosku, że nie ma sensu się męczyć, pisać, tłumaczyć, marnować godziny, skoro i tak nikt nie docenia. Amen.

Wytknięcie oczywistego błędu, jednego czy dwóch, ok. Jeżeli jest ich więcej, to jednak pmka. Subiektywne odczucia bo... to zdanie jest ok, ale lepiej by brzmiało tak i tak, to ingerowanie w styl autora. Chyba, że mamy do czynienia z tłumaczem i zdanie ewidentnie nie zgadza się z oryginałem, wtedy jak najbardziej pasuje to sprostować.

Jeżeli ktoś mi wytknie błąd, idę i go poprawiam. Najbardziej denerwuje mnie jak ktoś mi pisze - Zauważyłam drobne błędy, ale tak się zaczytałam/nie chciało mi się ich wypisywać/nie pamiętam już gdzie to było. Wtedy świecę na czerwono, bo czytam tekst pięć razy i szukam owych domniemanych błędów. Jak już wspominać to z konkretami.

Jeżeli autor chce się udzielać w komentarzach, rozmawiać z czytelnikami to ja nie widzę przeciwwskazań. To w pewien sposób jednoczy i czytelników i autora.
Jestem za dyskusjami pod tekstem, jeżeli oczywiście dotyczą one opowiadania, a nie zamieniają się w offtop. Myślę, że jest to też pewien wyznacznik zainteresowania dla samego autora/tłumacza. Tekst na tyle poruszył, że ludzie zaczynają rozmawiać, wykazywać zainteresowanie, wysuwać wnioski, własne argumenty za i przeciw. Dużo bardziej mi taka opcja odpowiada niż jałowe komentarze. Bardzo podobało mi się, gdy taka właśnie dyskusja rozgorzała pod opowiadaniem "Słowik". Nie był to offtop, a naprawdę interesująca rozmowa na temat psychologii postaci, ich moralności, tego co robią źle, a co dobrze. Dla mnie bomba :D

I ostatnie pytanie: czemu tak mało komentujecie?

Auć... staram się komentować. Naprawdę! Zwłaszcza jeżeli tekst naprawdę mi się podoba. Komentarze karmią wenę, a im ich więcej, tym większa zachęta dla osoby zamieszczającej. Poza tym, mam prywatnego poganiacza, który na gg mi wrzeszczy - Nie skomentowałaś jeszcze! Marsz komentować! Na co czekasz?! Bo się zniechęci i będziemy długo czekać na kolejny rozdział, do komentowania, ale to już!! - Przyznam, ze naprawdę czasami strach się bać, więc pędzę i wylewam ten mój szalony słowotok :lol2:
"Żaden sąd by nas za to nie skazał. Ty jesteś sławny, a ja bogaty. Jesteśmy młodzi i lekkomyślni. Musimy popełniać zbrodnie i umykać przed konsekwencjami. To nasz społeczny obowiązek."
Akame Offline

Avatar użytkownika
White Ferret
 
Posty: 2231
Dołączył(a): 30 paź 2010, o 22:47
Lokalizacja: Dracoland

Postprzez Zoe » 6 gru 2010, o 22:43

Temat bardzo ciekawy i wart przedyskutowania, więc nie będę się streszczać :)

Kiedyś na Mirriel była dyskusja, czy piszący piszą dla komentarzy, czy komentarze nie są dla nich takie istotne. Większość osób stwierdziła, że pisze się głównie dla siebie samych i dla własnej satysfakcji, nie komentarzy. Wygłosiłam wtedy trochę inną opinię, która pewnie zbiła z tropu niejednego użytkownika, a być może utwierdziła go w przekonaniu, że jestem zarozumiała. Bo ja owszem, piszę dla siebie (gdybym nie lubiła przelewać swych myśli na papier, czy raczej forum, to nie zmuszałabym się do pisania, a znalazła jakieś inne hobby), ale nie ukrywam, że komentarze dają mi sporo satysfakcji i motywują do dalszej pracy. I odwrotnie, brak komentarzy przy dużej ilości wejść działa deprymująco. Bo wygląda to tak: ja się męczę, tworzę długiego, wieloodcinkowego fika, staram się jak mogę, cyzeluję, poprawiam, chucham i dmucham, aby uniknąć błędów i aby zaintrygować czytelnika. W zamian dostaję... nic. Czyli czytelnika-leniuszka, który bardzo chętnie sobie poczyta efekt moich dwutygodniowych zmagań (pisanie jednego rozdziału zajmuje mi z poprawkami przynajmniej tyle), po czym wychodzi, wielce zadowolony, bo on sobie poczytał, a to, że autor napracował się jak dzika świnia, to już ma gdzieś. No bo po cholerę się wysilać i napisać choćby kilka słów, nawet nie rozbudowany komentarz, aby dać autorowi znać, że docenia się jego wysiłki? Najważniejsze, że czytelnik sobie poczytał, a autor ma pisać. A potem jest wielkie zdziwienie, że autor nagle przerwał publikację, dopytywanie "kiedy kolejny odcinek, "dlaczego nie piszesz", itp. Ja rozumiem, że trudno jest komentować wszystko, co się podoba. Ale jeśli podoba nam się dany tekst albo ogólnie twórczość danej osoby, to zawsze można dać znać, bo to daje kopa.

Nie wiem, skąd bierze się popularne skądinąd przekonanie, że "ja nie umiem pisać komentarzy". Jeśli ktoś jest w stanie przeczytać dany tekst, to kilka zdań potrafi napisać.To albo zwyczajne lenistwo, albo obawa, że nasz komentarz zostanie uznany za mało istotny, mniej wartościowy, itp. A przecież autorowi każdy komentarz sprawi przyjemność, nawet ten nieporadny, ale napisany ze szczerego serca.

Jak komentuję? Staram się pisać tak, aby autor wiedział, że naprawdę zagłębiłam się w jego tekst. Nie mam ambicji pisania "trumien", ale jeśli coś mnie zaintryguje, odbieram daną sytuację w konkretny sposób, pisze to. zasady nie wypisuję błędów, zwłaszcza tych ortograficznych i interpunkcyjnych, bo często musiałabym się zmienić w betę. Jeśli w tekście mignął mi gdzieś jeden przecinek, nie czepiam się. A jeśli interpunkcja czy ortografia szaleją tak, że tekstu niemal nie da się czytać, wtedy piszę wprost, że tekst powinien zostać koniecznie sprawdzony przez betę, ponieważ błędy ortograficzne są zbyt częste. Jeśli w co drugim zdaniu mamy solidnego byka, to niestety, nie jest to przeoczenie czy literówka, ale zwykła nieznajomość ortografii. W takim przypadku wypunktowanie błędów nic nie da - autor co najwyżej je poprawi, a w kolejnym tekście będzie ich znów pełno. Takiej osobie doradzam dobrą, cierpliwą betę. Co innego, jeśli autor popełnia nagminnie jeden rodzaj błędów, np:

"- Nie wiem - kobieta potrząsnęła głową".

Wtedy piszę, że gdy po wypowiedzi pierwsze słowo nie odnosi się do mowy (powiedziała, krzyknęła, jęknęła), wypowiedź powinna się kończyć kropką, a po myślniku zaczynamy wielką literą. Bo taka uwaga to żadna fatyga, a może pomóc wyeliminować konkretny rodzaj błędu.

Nie waham się przed skomentowaniem kiepskiego tekstu, ale unikam najazdów i zbyt ostrych sformułowań. Niestety, wiele osób, które uważają się za dobre w pisaniu, potrafią się wyżywać na debiutantach. Pamiętam, że mój debiutancki fik, który był chałowy, muszę to teraz przyznać, został zjechany od góry do dołu komentarzami w stylu "apeluję o niemęczenie gumochłona". Jako debiutantka nie wiedziałam, co znaczy "męczyć gumochłona", więc taki komentarz guzik mi dał, oprócz tego, że mało nie zraziłam się do pisania. Autentycznie po przeczytaniu kilku takich komentarzy stwierdziłam, że chyba pisarka ze mnie do dupy, bo napracowałam się nad tekstem, a wszyscy go opieprzają. I szczęście chciało, że napisała do mnie prywatna wiadomość jedna z użytkowniczek Mirriel, która poradziła mi, abym nie zniechęcała się takimi komentarzami, zachęciła do dalszej pracy i udzieliła kilku dobrych rad. I muszę jej chyba wystawić pomnik, bo do dziś pamiętam, kto mnie tak podniósł na duchu i dzięki komu cały czas piszę - to dziewczyna o nicku Eunika.

Nienawidzę tego wyżywania się "lepszych" pisarzy na tych mniej doświadczonych. Ostatnio podniosła mi ciśnienie jedna ze znanych i lepszych twórczyń fanfików, która (piszę w polu spoilera, bo może owa komentatorka tutaj wejdzie i jeszcze rozpęta awanturę:

Spoiler: pokaż
napisała mniej więcej taki komentarz: "Po póltorarocznej przerwie od potterowskiego fan fiction weszłam sobie na forum i nieszczęście chciało, że trafiłam akurat na Twój tekst. Dochodzę do wniosku, że fandom potterowski powoli upada". Nie chciałam się kłócić, ale miałam wielką ochotę napisać, że jak ktoś miał półtoraroczny odpoczynek od fandomu potterowskiego, to niech może najpierw trochę się w nim zorientuje, a dopiero później wypowiada. Bo przez te półtora roku pojawiło się wielu świetnych autorów. Owszem, skrytykowany przez nią tekst nie był idealny, ale widać, że autorka włożyła w niego dużo pracy i moim zdaniem, o ile nie zniechęci się podobnymi komentarzami, to może pisać coraz lepiej. Pytanie tylko, czy jeszcze będzie jej się chciało? Owa zjadliwa komentatorka publikuje obecnie kolejny wieloodcinkowy tekst, który jest rewelacyjny, ale przyznam, że mając w pamięci jej zjadliwość, nie jestem w stanie wystawić jej laurki. Bo mam wrażenie, że pozytywne komentarze wyrobiły w niej poczucie wyższości. O, tego nie lubię.


Betowałam kiedyś miniaturkę osoby, która jest jeszcze mało wprawna w pisaniu, ale moim zdaniem dziewczyna ma potencjał i powinna go szlifować, a tego nie da się zrobić bez pisania, publikowania, uczenia się z komentarzy. Niestety, wcześniej tekst zbetowała jej inna "forumowa gwiazda", która dla mnie żadną wielką twórczynią nie jest, ale zjechać potrafi równo. Na szczęście dziewczyna dala się przekonać i opublikowała tekst. Ale gdyby posłuchała osoby, która stwierdziła, że tekst jest straszny i zjechała wszystko, od góry do dołu?

No dobra, lecimy dalej. Jakie komentarze lubię? Takie, po których widać, że czytelnik zastanawia się nad tekstem, ma jakieś swoje wyobrażenia, widać, że się wczuł. Krytykę dobrze znoszę, o ile jest jakoś uzasadniona. Kiedyś skrytykowałam czyjś tekst, w zamian za co dostałam odpowiedź a propos mojego tekstu: "A Twoja X to k**wa". Mało się wtedy nie przekręciłam ze śmiechu, chociaż w zasadzie to było bardzo żałosne...

I przyznam, że niektórych tekstów nie skomentowałam, bo brak mi słów. Np. "Mio" Magdalith wciąż czeka na mój komentarz...

A dyskusje pod tekstem bardzo lubię, bo często są to interesujące rozważania na temat samego tekstu. Czasem owszem, robi się żenada, gdy autor obraża się, bo "on wie lepiej". Nóż mi się w kieszeni otwiera na takie co. Trafiłam kiedyś na pewnego fika, w którym pierwszy komentarz był krytyczny. Odpowiedź autora: "Nie będę się przejmować komentarzem osoby, która zaczyna zdanie mała literą..." Była to literówka, jak przypuszczam, bo komentarz był napisany składnie. Osobiście pod jednym z moich wieloodcinkowych tekstów robię tak: dziękuję za komentarz peemką, a ogólnie odnoszę się do komentarza przed wklejeniem kolejnego rozdziału. Po prostu odpowiadam na pytania, dyskutuję, czasem trochę podpuszczam, mącę czytelnikowi w głowie. Z tego tworzą się czasem zupełnie ciekawe dyskusje...
Zoe Offline

Avatar użytkownika
Zua Kobieta
 
Posty: 282
Dołączył(a): 11 lis 2010, o 23:51

Postprzez Kaczalka » 6 gru 2010, o 23:04

Miałam tłumaczyć, nie chce mi się, więc sobie popiszę ;-), bo Liberi założyła temat, który bardzo mnie frapuje.
Niestety należę do tych osób, którym komentowanie przychodzi z wielkim trudem. Gdy widzę słowotoki takiej Akame czy Lany na Gospodzie, to mnie skręca z zazdrości, że sama tak nie potrafię. (Oczywiście takich osób jest znacznie więcej, wymieniłam tylko dla przykładu). To jedna z odpowiedzi na pytanie dlaczego tak mało.
Drugim powodem jest, że coraz mniej opowiadań mi się podoba, a nie chcę krytykować. Nie wiem, czy to z powodu coraz bardziej wybrednego gustu czy zwykłego zmęczenia tematem. Nie mam sił ani czasu na komentowanie fików, których czytanie zabiera mi mniej czasu niż pisanie postu (dlatego wybaczcie autorzy i tłumacze króciutkich form, zapewniam, że czytam wszystko).

Zaczęłam od końca, teraz wracam do początku.
Dla mnie ważny i wartościowy jest każdy komentarz, który pokazuje mi moje błędy. Ale tylko błędy prawdziwe. Straszne jest, że niektórzy wypisują totalne bzdury, jeszcze straszniejsze, gdy tych bzdur uparcie bronią (Liberi na pewno pamięta przypadek niejakiej Łosiu). I tu prośba do komentujących. Ja każdą uwagę traktuję poważnie, nawet jeśli się z nią nie zgodzę, to poświęcam czas na jej przemyślenie. Jeśli wytykacie komuś błędy, upewnijcie się, że macie rację, szczególnie, gdy robicie to na forum.
Oczywiście lubię komentarze pozytywne. Nawet jedno czy dwa zdania bardzo cieszą, ale fajnie jest, gdy widać w tym choćby minimalne zaangażowanie i zrozumienie tekstu. Czasami mam wrażenie, że komentujący w ogóle opowiadania nie przeczytał.
Szczególnie miłe są rzecz jasna komentarze długie, ale te krótkie także cenię.
No i mam wyjątkową słabość do takich, które potrafią wywołać pod tekstem dyskusję. Wiem, że to po części offtopy i na niektórych forach to proceder niedopuszczalny, niemniej właśnie coś takiego świadczy o wartości tekstu.
Jestem bardzo liberalna w kwestii tego, co niedopuszczalne. Dla mnie czytelnik może pisać wszystko, byleby nie obrażał mnie i innych.

Myśl o sprawieniu przykrości autorowi nie powinna nas powstrzymywać, oczywiście jeśli mamy coś mądrego do powiedzenia. Sama raz coś takiego zrobiłam i autorka usunęła swoje dwa utwory z forum. W tym przypadku uważam, że oddalam społeczeństwu przysługę. Coś takiego nie powinno być normą, milczenie przecież też o czymś świadczy, ale czasami trzeba. Znam przynajmniej jeden przykład (Liberi wie, nie będę wymieniała z tytułu, z pewnych powodów mi nie wypada), gdzie pod każdym rozdziałem pojawia się mnóstwo pisków, ochów i achów. Opinia pozytywna goni jeszcze bardziej pozytywną. A fik jest słaby, choć z potencjałem. Brak krytycznych ocen w tym przypadku szkodzi, bo mogłoby być dużo lepiej.

Jestem przeciwna zamieszczania w komentarzach całej listy błędów. Literówki, interpunkcja, ortografy, nawet błędy gramatyczne i stylistyczne - sio! na pmki. Za to błędy natury bardziej ogólnej, jak chociażby ta nieszczęsna pisownia nazw kanonicznych, używanie wielkich liter, sprawy merytoryczne - jak najbardziej powinny się znaleźć na forum, aby szersze grono mogło się czegoś nauczyć.
A subiektywne odczucia, hmm, to chyba jednak trochę za mało. Po to mamy bety, aby spojrzały świeżym okiem na naszą pisaninę.

Niepoprawianie przez autora błędów faktycznych, na których wypisanie ktoś stracił czas, uważam za karygodne, świadczy o tym, że ktoś taki czytelników lekceważy.

I na koniec tak, autor jak najbardziej powinien się udzielać pod swoim tekstem czy tłumaczeniem. Nie musi tego robić, ale nie można mu odmówić prawa do obrony lub wyjaśnień, szczególnie gdy w grę wchodzą kwestie interpretacyjne przy tłumaczeniach.

No, kiedy pisałam, namnożyło się postów, teraz sobie spokojnie poczytam zdanie innych :)
no podpis
Kaczalka Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 557
Dołączył(a): 30 paź 2010, o 05:57

Postprzez formica » 6 gru 2010, o 23:16

Dopisze tylko, co do dyskusji autora pod tekstem uważam to za jak najbardziej słuszne, bo skoro czytelnik zarzuca coś autorowi lub go o coś pyta publicznie, to także autor powinien mieć prawo do publicznej odpowiedzi.

Zoe, wiem o którą autorkę Ci chodzi i nie mogę się nie zgodzić z Tobą, i właśnie w sposobie napisania negatywnego komentarzy tkwi sedno. Bo tam komentująca zrobiła to w sposób złośliwy i ociekający sarkazmem, ewidentnie nieprzychylnie. A nie o to chodzi. Jeśli coś nam się nie podoba, warto wyłożyć kawę na ławę i napisać dlaczego, a nie tylko wyśmiać.
No light, no light in your bright blue eyes
I never knew daylight could be so violent
A revelation in the light of day
You can choose what stays and what fades away...
formica Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 884
Dołączył(a): 30 paź 2010, o 15:03

Postprzez Miss Black » 6 gru 2010, o 23:54

Liberi, prowokujesz nas ostatnio do dyskusji na każdym kroku, ale cieszy mnie to, nie powiem nie. Dzięki temu forum żyje.
Ja przez bity rok po odkryciu slashu w fandomie komentowałam każdy jeden tekst, który przeczytałam i strasznie się oburzałam, że nie wszyscy tak robią. Ile Mortis się ode mnie nasłuchała :roll: . Uważałam, że to jedyny sposób, w jaki możemy odpłacić tłumaczce czy autorce za pracę, jaką włożyła, bo przecież robi to charytatywnie, a to my czerpiemy korzyści. Swego czasu Kaczalka napisała pod jakimś cudzym tekstem, że faktycznie nieco się ostatnio rozleniwiła w komentowaniu, ale to wynika ze znużenia i liczby komentarz, jakie już zostawiła. Wtedy byłam mocno zaskoczona, teraz rozumiem. Odkąd powstało nowe forum i niekontrolowane nam się rozszalały niemal nie zaglądam do działu drarry. Jest mi potwornie wstyd, ale zwyczajnie o tym zapominam. Poza tym z braku jakiejkolwiek dyskusji pod opowiadaniami zwyczajnie straciłam zapał, bo mam wrażenie, że to wszystko trafia w próżnię, a czasem naprawdę trzeba poświęcić dłuższą chwilę, żeby zostawić coś poza: "Świetnie, nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału". Strasznie mnie kiedyś oburzyło, gdy uświadomiono mi, że autorowi wręcz nie wypada odpowiadać na komentarze czy wdawać się w nich w dyskusje pod swoim opowiadaniem. Nadal tego nie rozumiem i uważam, że zasada jest bezsensowna. Gucio prawda, że tekst sam powinien się bronić. Jeśli czytelnicy odbierają niektóre rzeczy zupełnie inaczej niż autor zamierzał, to warto o tym porozmawiać i ustalić dlaczego tak jest. Wtedy ktoś kto się uczy jest w stanie zrozumieć, co źle robi. A jeśli nie robi źle, to wytłumaczyć się. Dlatego najbardziej lubię komentować na ff.net. Tak, tak :D . Tam zwykle autorzy odpisują na komentarze i nawiązuje się jakakolwiek dyskusja czy choćby krótka wymiana uwag. Tu ukłon w kierunku Liberi i Akame. Nawet nie wiecie jaka to frajda pisać Wam komentarze. Z drugiej strony dużo ciężej i ostrożniej pisze się komentarze ludziom, z którymi ma się jakikolwiek kontakt. Często zastanawiam się czy powinnam pisać, że coś mi się nie podobało. Kiedyś nie miałam przed tym oporów. Teraz zastanawiam się czy tylko komuś niepotrzebnie nie namieszam w głowie, bo jako jedyna powiem, co mi się nie podoba, reszta się do tego nie ustosunkuje, autor się przejmie, a w rzeczywistości to tylko moje subiektywne odczucie, które nie ma nic wspólnego z opinią większości. Dlatego cieszę się, że mam Voldemortist. Zdarza się, że nieśmiało napomknę jej, że to i to jest bez sensu, i ja nie wiem czy warto o tym wspomnieć, a ona przewróci oczami i powie, że OCZYWIŚCIE! Jestem głupia i powinnam się pacnąć w głowę. Wtedy to przedyskutujemy i zwykle powiem w komentarzu, co myślę. Ale często po prostu nie piszę wtedy komentarza i myślę, że ta cisza pod pewnymi fickami jest jednak znacząca, co z kolei jest dość głupie, bo zdarza się, że tekst jest świetny, jak "Upadli" czy "Kryształowy książę", a publikę ma niewielką. Nie wiem z czego to wynika. Może tylko mi się podoba? I jeszcze lubię komentować polskie opowiadania. Wtedy to wygląda zupełnie inaczej: można się rozpisać o treści, nie tylko krytykować język, bo powiedzmy to sobie, ile można pisać o stylu? Zwłaszcza, gdy tłumacz jest po prostu dobry i ze sto razy mu się o tym mówiło. Dlatego tak mi brakuje tej dyskusji pod tłumaczeniami. A taki pisarz może sobie to przeczytać i odbierze to zdecydowanie żywiej. Mój dorobek literacki jest mikroskopijny, ale wiem jak zżerało mnie z ciekawości, jak inni zareagują na to, co mi w głowie wykiełkowało. A niestety w angielskim fandomie skomentowałam w życiu dwa teksty: Światło i Per Solum Lacuna.
Czemu tak mało komentuję? Bo nadrabiam zaległości w naszych szaleńczych offtopach na sto stron :D
CALM YOUR MIND MY FRIENDS AND DON'T BE AFRAID TO DREAM A LITTLE BIGGER!
Miss Black Offline

Avatar użytkownika
Pack Mom
 
Posty: 2722
Dołączył(a): 2 lis 2010, o 19:54
Lokalizacja: Pigfarts

Postprzez Miris » 7 gru 2010, o 19:00

Oj. To temat, którego trochę się boję, zwłaszcza, że zostałam (chociaż niebezpośrednio) skrytykowana za moje komentarze właśnie przez ciebie, Liberi. Ale w miarę możliwości staram się komentować lepiej.

Ale po kolei.

Generalnie sama nie komentuję całkiem złych tekstów, bo mi na nie szkoda czasu.

Generalnie ja też. Kiedyś napisałam nawet na Mirriel trzy powody, dla których piszę komentarze:
a) bo czuję, że muszę napisać komentarz i to nie jest przesada, przeczytam tekst i od razu myślę o tym, żeby go skomentować, nie wiem czy też tak macie czasami? (takim tekstem na przykład była "Bajka o kryształowym księciu" - miałam w planach naprawdę długi komentarz, z cytatami i w ogóle, ale strasznie by się rozrósł, więc napisałam krócej, ale wiedziałam, że ten tekst muszę skomentować, zwłaszcza że komentarzy było mało)
b) kiedy fik mi się podoba, a nie podoba się nikomu - nie odmawiam wtedy sobie przyjemności skomentowania - niech autorka wie, że przynajmniej jednej osobie się podobało, wtedy staram się pisać naprawdę konstruktywnie, jeśli nie podoba mi się całość tekstu, a na przykład tylko część, to również o tym piszę (chociaż czasami niejednokrotnie czuję się głupio - wszystkim się nie podoba, to dlaczego właściwie podoba się mnie?; może ze mną i z moim gustem jest coś nie tak?; jeśli chodzi o przykład, było kilka takich fików na Mirriel, ale tytułów teraz nie pomnę)
c) kiedy fik mi się nie podoba, a podoba się wszystkim - tak też bywało i być może z czystej złośliwości pisałam komentarz negatywny, żeby sobie autorka nie myślała, że jest taka świetna; ale w takich komentarzach też staram się być konstruktywna w miarę możliwości, chociaż to się nie zawsze udaje, bo na ogół błąka mi się po umyśle "Dlaczego ten gniot ma tyle pozytywnych komentarzy?!"; na szczęście takie teksty zdarzają się rzadko (ze szczęściem dla autorów)
Zapewne jeszcze kilka powodów by się znalazło. Gniotów staram się nie komentować - inni świetnie zrobią to za mnie (na przykład Zoe, która każdy, nawet najgorszy tekst potrafi skomentować konstruktywnie i za to ją podziwiam). I tak, też szkoda mi czasu. Czasami gnioty kwalifikują się jednak do kategorii a) i cóż poradzić... Podobno bliźniemu wybacza się 77 razy...

Jakie komentarze lubicie dostawać?

Jak najdłuższe. Konstruktywne. Z odniesieniem do każdego, najmniejszego fragmentu czy zdania fika, a najlepiej do tych zdań, które ja osobiście uważam za najlepsze (a jeśli już się tak naprawdę wydarzy, to wpadam w dziki szał xD). I jeszcze żeby mi ktoś napisał, że jestem drugą Rowling. Niestety, takie komentarze się w przyrodzie nie zdarzają, więc ja cieszę się z każdego, i z tego pozytywnego, i z tego negatywnego (zwłaszcza od kiedy nauczyłam się przyjmować krytykę).
Udzielam się także na innym forum i tam od czasu do czasu coś tworzę i skarbem jest komentarz od najlepszej komentatorki na tamtym forum (a przynajmniej moim zdaniem najlepszej), bo ona rozkłada każdy tekst na czynniki pierwsze, odnosi się prawie do każdego fragmentu, a do tego czasami wywleka z tekstów takie rzeczy, o których ja nawet podczas pisania nie myślałam. I ja te komentarze naprawdę cenię. Ale umówmy się, kto ma na to czas?

Jakie są ważne i wartościowe?

Najlepiej te konstruktywne. Ja z zainteresowaniem czytam zawsze mirrielowskie komentarze, bo na ogół są mądre i wartościowe. Zwłaszcza cenię sobie komentarze osób, które w jakiś sposób znam (na przykład innych dobrych autorów). I zawsze, zawsze czytam komentarze mojej przyjaciółki, która mimo tego, że jest młoda, pisze niesamowite komentarze (chociaż ona twierdzi co innego, ale kto by jej słuchał). Lubię czytać trumny pod tekstami, chociaż nie zawsze mam czas. Sama popełniłam w życiu jedną trumnę (taką na trzy strony o.O) pod opowiadaniem, które mi się totalnie nie podobało i pewnie się do niego nie przekonam. Nie jestem z tej trumny dumna, niestety. Chociaż chyba powinnam. Ale pisałam ją pod wpływem emocji, a z doświadczenia wiem, że piasnie pod wpływem emocji czegokolwiek nie przynosi nigdy nic dobrego.

Jakie są całkowicie nie do przyjęcia?

Krótkie, najczęściej o treści "super! kiedy next?", sama się z takimi spotykam nie od dziś i naprawdę podnoszą mi ciśnienie. Gdyby chociaż jeszcze jakieś zdanie o bohaterach, o treści, o stylu! Ale nic. Brak czasu brakiem czasu, ale myślę, że żeby trzy zdania więcej wyskrobać, to nie potrzeba godziny (tu akurat nie mówię o naszym forum ani o Mirriel, nie).

Czy myśl o zrobieniu przykrości autorowi powinna nas powstrzymywać przed zamieszczaniem nieprzychylnych komentarzy?

I tu pojawia się okazja do użycia mojej ulubionej emotki, niestety... (ej, gdzie moja emotka?) Mnie na ogół nie powstrzymuje . Ale jak mówiłam, gniotów staram się nie komentować. Przeczytam, pośmieję się, poczytam komentarze i stwierdzę, że ludzie skomentują za mnie, zapomnę i spokój. Ale jeżeli już komentuję, to zazwyczaj nie ma litości, chociaż staram się powstrzymywać jak mogę. Czasami to jest silniejsze ode mnie, niestety, i nie baczę na to, co autor sobie o mnie pomyśli. Niestety, ja na ogół najpierw komentuję, a potem myślę. Taka już moja wada wrodzona.
Z obserwacji na innym forum: kiedy ja obrzucam kogoś błotem i to bardzo mocno, a tekst się ogólnie podoba, to ja jestem obrzucana błotem również.
Kiedy ja obrzucam błotem i obrzucają wszyscy, to nikt na mnie złego słowa nie powie.
Takie są reguły, niestety.

Czy cisza pod fickiem powinna dać autorowi do zrozumienia, że jego twór jest słaby?

Ja myślę, że daje do zrozumienia. Zwłaszcza jeśli trwa długo. Ale przecież są na Mirriel teksty, które mają po dwa komentarze, a są naprawdę świetne (co ja się tego Mirriel tak uczepiłam?). Ale z drugiej strony, są też takie fiki, które mają przeraźliwie mało komentarzy, bo nikt nie wie, jak je skomentować. Ja mam sporo takich tekstów (na przykład większość tekstów Ham Stee i bardzo_czarnego_kota - ja zwyczajnie nie wiem co napisać w takim komentarzu i mam wrażenie, że cokolwiek tam napiszę, to wyda się strasznie głupie).

A jeśli piszą tylko ci, którym się on podoba, to jak autor ma poznać pełne spektrum opinii? Nauczyć się czegoś?

Hmm, to ciekawe pytanie... Czyli że mam zacząć komentować fiki, które nie podobają się tylko mnie? W zasadzie (patrz b)) tak robię, ale jednak nie zawsze... Bladego pojęcia nie mam, co wtedy zrobić. Jasne, że wszyscy by chcieli poznać pełne spektrum opinii, ale czasami to się chyba po prostu nie da.

A co wtedy z tymi fickami, które są ciekawe, ale z jakichś powodów nie zbierają komentarzy, bo nie wiem, lenistwo czytelników, tekst za trudny, była późna pora?

Tu będę brutalna: komentować mimo wszystko. A przynajmniej to, co jesteśmy w stanie. Niedawno czytałam "Słowika" w tłumaczeniu Kaczalki i kiedy na końcu przeczytałam, że już nigdy nie będzie zamieszczać niczego na tym forum, bo nie dostaje komentarzy, to aż zachciało mi się płakać... Nie wiem co by było, gdyby Kaczalka już tutaj nie publikowała. Ale fakt jest faktem: wybiera sobie trudne teksty, które komentuje się ciężko, aczkolwiek ja zamierzam przynajmniej większość skomentować w niedługim czasie (czyli w ciągu kilku najbliższych dni). Ja wiem, że trudno, ale co sobie ma wtedy autor/tłumacz myśleć? Pomyśli, że nikt nie komentuje, bo nie warto i rzuci. A tego byśmy nie chcieli, prawda?

Czy w komentarzach zamieszczać błędy? Jeśli tak, jak to robić? Czy moje wyobrażenie i subiektywne odczucia o tym, co jest poprawne, wystarczą, by pisać autorowi, że tu i tu ma błąd?

Ja mam z tym zawsze problem :? Na ogół zamieszczam błędy w komentarzu, jeśli nie jest ich dużo, jeśli jest dużo, wysyłam PMkę. Ale czytając wasze opinie, widzę, że może jednak lepiej błędów w ogóle w komentarzu nie zamieszczać...? Sama już nie wiem... Ale jeśli jest na przykład tylko jeden (albo tylko trzy na całe długie opowiadanie?) to jakoś głupio wyskakiwać z PMką, w której jest jeden błąd, nie sądzicie? Odkąd Liberi mnie pogoniła z niepisaniem "błędy widziałam, ale nie pamiętam gdzie", to staram się wszystkie błędne zdania cytować i zostawiać do poprawienia na potem. Uzbierało mi się trochę tego, ale w najbliższych dniach się za to wezmę. Co prawda nie lubię przerywać czytania co chwila i kopiować sobie tych błędów, bo jeśli jest ich dużo, to czytanie mocno się wydłuża, ale postanowiłam, że nie będę leniwcem. Staram się jak mogę, a jak nie mogę, to też się staram. A jak mi nie wychodzi, to wybaczcie.

Wiecie, czasem, jak fick jest dobry, to nawet bym usiadła i wypisała w pm te błędy. Ale po co, skoro większość autorów olewa poprawianie opublikowanych tekstów?

No wiesz, ale tym to mnie po prostu dobiłaś, Liberi. Straciłam trochę wiarę w to moje wyłapywanie i poprawianie błędów, ale nie będę taka i się nie poddam. Niech sobie autor/tłumacz robi z tym co chce - ja zrobiłam co mogłam, żeby tekst był lepszy.

Ale też wiem, że to wkurza, bo ktoś taki jak ja (perfekcjonista), będzie potem siedział i się zastanawiał - gdzie do diabła były te błędy?
Więc jak? Pisać o błędach? Nie pisać?

Sama tego doświadczyłam na własnej skórze... Betuję tłumaczenie długiego opowiadania i w komentarzu dostałam: "Było kilka powtórzeń", ale gdzie, u diabła? Poświęciłam rozdziałowi tyle czasu, że myślę, że te kilka powtórzeń nie są aż takie ważne, zwłaszcza, że nikt inny o tym nie wspomniał i sobie darowałam, chociaż prawdopodobnie powinnam tekst przeskanować jeszcze 5 razy i te powtórzenia wyłapać, a potem być z siebie dumna, że je znalazłam i poprawiłam. Ale po prostu to sobie darowałam. Trudno. Niech powtórzenia straszą, ale ja zrobiłam co mogłam i nad tekstem nie będę ślęczeć w nieskończoność (zwłaszcza że potem czyta się tekst i czyta i nawet głupich literówek nie widzi).

A co sądzicie o udzielaniu się autora w wątku, w którym opublikował swój tekst?

Na tym innym forum, na którym się udzielam, to chleb powszedni. Nie istnieje tam bowiem coś takiego jak PMki, więc jedyna szansa, żeby odpisać komentującemu to odpowiedź pod własnym tekstem. Kiedyś czytałam wszystkie odpowiedzi do wszystkich komentarzy - teraz nie mam czasu.
Wciąż spotykam się na Mirriel z osobami, które piszą odpowiedzi pod swoim tekstem postaci "błędy poprawiłam, a co do tego, to to to i to [trzy zdania]". Nie wydaje mi się, żeby to miało jakikolwiek sens: informację o poprawieniu błędów można zamieścić pod fikiem, a jeśli odpowiada się na pytanie dotyczącego jakiegoś drobiazgu, które notabene nie ma żadnego wpływu na odbiór tekstu, to po Merlina? Od tego są PMki. Myślę, że wypowiedzi autora pod swoim tekstem powinny być zamieszczane zgodnie z zasadami Mirriel, czyli wtedy, gdy autor ma do wyjaśnienia jakąś ważną kwestię związaną ze zrozumieniem/odbiorem tekstu (o ile dobrze przytaczam).
Mnie często zdarzało się dyskutować z autorem o jego tekście poprzez PMki i te dyskusje bardzo sobie cenię (a zwłaszcza jedną - z Isamar o jej "Chłodnych zwojach jaźni", bo pozwoliła mi naprawdę dobrze poznać i zrozumieć swój tekst).
Ale u nas chyba nie ma potrzeby trzymania się takich sztywnych reguł - przynajmniej ja tak myślę. Wiadomo, tekst powinien bronić się sam, ale wydaje mi się, że na Mirriel coniektórzy autorzy po prostu się boją zamieszczać jakiekolwiek wyjaśnienia pod swoim fikiem, a przecież nie ma potrzeby. Wydaje mi się, że tutaj jest jakaś taka kameralniejsza atmosfera, a do tego modzi tacy mili xD

A o dyskusjach pod tekstem, czasem bardzo zażartych? (Mody tego nie lubią, wiecie o tym, prawda? A Wy lubicie?)

Dyskusje a i owszem, ale konstruktywne.

I ostatnie pytanie: czemu tak mało komentujecie? ;-)

Spieszę się wytłumaczyć xD Wyczerpałam limit na szybki internet na swoim laptopie (to tylko jeden serial był!) i z tej przyczyny nie mogę się zalogować na swoim laptopie na forum. Żadne. Aev świadkiem (przez to musiała opublikować moje oświadczenie, w którym oddałam swój głos w ankiecie drarrofetowej). Ale zamierzam skomentować przynajmniej większość tekstów, które przeczytałam i komentarze powoli się na moim laptopie piszą. Czasami coś do nich dodaję i robią się coraz dłuższe... o.O Póki co komentuję tylko małe miniaturki, bo korzystam z uczelnianych komputerów (kochany UJ, ma salę komputerową otwartą do 20 xD) i nie mam czasu czytać tu długich opowiadań, a potem ich komentować, bo musiałabym tu nocować xD Ale za kilka dni już będę miała z powrotem szybki internet i wszystko pięknie nadrobię. (Jeśli nikt nic nie zrozumiał z powyższej przemowy, to proszę się nie przejmować - czasami mam wrażenie, że tylko ja to ogarniam xD).
A poza tym. Są fiki, które trudno się komentuje. Niejednokrotnie miałam tak, że siadałam przed komputerem z zamiarem napisania komentarza i żadne słowa nie przychodziły mi na myśl. Wtedy sobie odpuszczam, po prostu. I postanawiam, że skomentuję kiedy indziej. Co na ogół następuje bardzo późno, o ile w ogóle. Stąd wniosek, że wszystko powinnam komentować od razu, a czasami się nie da i pętla się zamyka.
Najgorzej jest u mnie z komentarzami do długich opowiadań, których nie komentowałam rozdział po rozdziale i nagle staję przez zadaniem: jak skomentować te kilkanaście/kilkadziesiąt rozdziałów w jednym komentarzu? o.O I wtedy zaczynają się schody. (Ale żeby wszystko dokładnie opowiedzieć, musiałoby mi to zająć jeszcze godzinę, więc będę się streszczać.) W każdym razie: ja czytam szybko. Wszyscy się dziwią, jak ja szybko czytam. Wadą tego jest to, że mało zapamiętuję. Więc kiedy przeczytam całe opowiadanie, średnio pamiętam co było na początku, skutkiem czego nie bardzo mogę to skomentować. Powinnam robić notatki do każdego rozdziału, ale jestem leniwcem, a poza tym to zajmuje kupę czasu, a komentarz rozrasta się do rozmiarów średniej długości eseju, a potem sobie myślę "co ja tam za głupoty pisałam". Więc na ogół mój komentarz do opowiadań sprowadza się do tego, że chwalę całość ogólnie, a odnoszę się tylko do ostatniego rozdziału, który szczęśliwie jeszcze pamiętam, ewentualnie do kilku ostatnich (o ile je pamiętam).

Uff. Pewnie nie napisałam wszystkiego co chciałam, ale chociaż po części się wytłumaczyłam i przedstawiłam swój punkt widzenia.

Edit: Ach, oczywiście o czymś zapomniałam. Dziwnie się czuję, kiedy autorzy/tłumacze nie odpowiadają na PMki. Nie wiem wtedy, co myśleć: czy że olewają sobie moją opinię i olewają moje poprawki (o ile dołączam), czy z zasady nie odpisują czy nie wiedzą co odpisać? Ciężka sprawa, aczkolwiek ja wolałabym dostać zwykłe "dziękuję za pomoc;)" niż nic. Albo dostać PMkę zwrotną z zaznaczeniem każdej mojej poprawki wyjaśniającą, dlaczego tu nie ma błędu. Cokolwiek.
Drarrytozuoaleitakjekocham.
Miris Offline


 
Posty: 323
Dołączył(a): 1 lis 2010, o 19:08
Lokalizacja: Dom

Postprzez daimon » 9 gru 2010, o 01:18

Skoro Liberi tak ładnie mnie zacytowała, nie mogę nie wypowiedzieć się w temacie. W ogóle miałam to zrobić już dawno temu, bo jak tylko zobaczyłam dyskusję, aż mi się palce zapaliły do pisania, ale musiałam wyjść. A potem jak przyjechałam do domu, to się okazało, że nie ma neta i zasypałam Aev rozpaczliwymi smsami, że co ja zrobię bez neta i naszego forum ;) Bo się zapowiadało, że to tak na dłużej. Na szczęście wpadłam na pomysł, jak to naprawić *dumna*A teraz się tak już rozgadaliście, że trudno mi do wszystkiego się odnieść… (Co generalnie tyczy się wszystkich działów forum i to każdego dnia. Po prostu za Wami, Kochane nienadążam :P Starość?! :shock: )
Tak więc z opóźnieniem, ale jestem. Może na początek rozwinę, co miałam na myśli w zacytowanym fragmencie. Bo tamta moja wypowiedź z akcji była bardzo chaotyczna, gdyż chciałam szybko i dużo powiedzieć, co niestety odbiło się na komunikatywności przekazu.

Nie lubię komentować rzeczy, które mi się nie podobają. Nie sprawia mi to przyjemności. Bo nawet jeśli tekst nie przypada mi do gustu, wyobrażenie, że sprawie autorowi przykrość jakoś mnie nie cieszy. W miejscu, gdzie wszyscy łącznie ze mną samą jesteśmy amatorami, traktuję to jako rozrywkę, nie jako surową diagnostykę literacką. A zatem żyję zasadą, szukam tu radości i pozwalam tą radość odczuwać innym. A dla gniotów po prostu żal mi czasu, poza tym uważam, że nie warto dawać się prowokować.

A teraz od strony autorskiej. Jak to jest z komentarzami, które ja dostaję? Jakie cenię? Lubię wszystkie, bo jak to jest? „Nie ważne, jak mówią, ważne, że mówią” ;) Doceniam nawet kila słów napisanych do mnie. To, że komuś po przeczytaniu chciało się nawet najprostszą opinię na temat mojego tekstu wyrazić. Zakomunikować chociaż czy mu się podobało, czy nie. Zwłaszcza w moim wypadku, kiedy (mówię o Dumie) nad czymś pracowało się bardzo długo, ponad rok, czy więcej, jest to ważne.
Nie wiem, skąd bierze się popularne skądinąd przekonanie, że "ja nie umiem pisać komentarzy". Jeśli ktoś jest w stanie przeczytać dany tekst, to kilka zdań potrafi napisać.To albo zwyczajne lenistwo, albo obawa, że nasz komentarz zostanie uznany za mało istotny, mniej wartościowy, itp. A przecież autorowi każdy komentarz sprawi przyjemność, nawet ten nieporadny, ale napisany ze szczerego serca.

No właśnie, dokładnie!


Oczywiście najmilsze sercu są te wnikliwe komentarze, w których widać zaangażowanie i przemyślenie pewnych kwestii. Kiedy czytałam komentarze i byłam na etapie tworzenia, starałam się wykorzystywać sugestie, które uważałam za słuszne, naprawiać, to co kulało. (Przy okazji również zaznaczam, że błędy zawsze poprawiałam natychmiast po ich wytknięciu;) Lubiłam interakcje na zasadzie – to mi się podobało w twoich bohaterach, to nie. To widziałabym inaczej, a to było świetne. Takie komentarze sprawiają, że wiesz, iż czytelnik naprawdę przeczytał tekst, myślał o nim, nawet jeśli coś mu się nie podobało, to tego typu wypowiedzi sprawiają wielką frajdę autorowi. Przynajmniej mnie.
Poza tym wyczerpujące, kiedy widzę, że czytelnik nie przeleciał tylko wzrokiem po tekście, ale wyłapała o co mi chodziło, co chciałam przekazać. Tutaj kłania się czytanie ze zrozumieniem.

I jak widać nie tylko mnie ;)

Pewnie, że najbardziej to by się chciało napisać tekst, w którym nikt nie znalazłby nic, co mu się nie podoba i wszystko byłoby idealnie. I może są odczuwalne jakieś nieprzyjemne igiełki, przy unaocznieniu błędów, ale w rezultacie to doskonali autora. Z ręką na sercu powiem Wam, że mnie fora HP nauczyły bardzo, bardzo wiele, jeśli chodzi o pisanie. Głównie w sensie technicznym, ale to dużo i bardzo sobie to cenię. A wszystko właśnie dzięki komentarzom.
Takie w których czytelnik konkretnie mówi co mu się podobało, co zapadło mu w pamięć, co go ugryzło, jakie rozwiązanie nie przypadło mu do gustu. To wiele uczy, człowiek wychwytuje własne błędy. Jeżeli ktoś czegoś nie zrozumiał, może potem rozwinąć to w kolejnym rozdziale, pokierować tak, aby całość stała się czytelna i zrozumiała. Można też dzięki temu wniknąć w gusta osób czytających. Wiadome jest co lubią, ku czemu się przychylają, co odrzucają. Jednym słowem, mnie komentarze uczą

No właśnie :)

Z odniesieniem do każdego, najmniejszego fragmentu czy zdania fika, a najlepiej do tych zdań, które ja osobiście uważam za najlepsze (a jeśli już się tak naprawdę wydarzy, to wpadam w dziki szał xD).

O, szczera prawda:) Mnie też się zdarzył parę razy w życiu ten dziki szał xD


Dlatego też, o ile czas mi pozwalał, zawsze starałam się odpowiadać PMkami tym, którzy zadali sobie trud napisania o moim tekście paru słów. Uważałam, że tak jest uczciwie. Ktoś poświęcił swój czas i napisał komentarz, ja mogę mu w zamian podziękować i powiedzieć, że przeczytałam, błędy poprawiłam i co ewentualnie myślę na temat jego jakiś uwag, czy sugestii. Pewnie czasem z braku czasu kogoś niechcący pominęłam, ale generalnie starałam się być wierna zasadzie pisania PMek.
A i tak zawsze najlepsze moje komentarze to te, na które dostanę odpowiedź, jakakolwiek by ona nie była. (Wiem, tak to działa, Wy piszecie teksty, my komentujemy, wymagać odpowiedzi na komentarz to trochę za dużo. Ale każda taka odpowiedź to naprawdę niesamowita radość. Porównywalna ze znalezieniem komentarza do własnego tekstu. Jeżeli ktoś mi odpowie, długo to pamiętam, i dużo chętniej później komentuję. Albo przynajmniej skrobię kilka słów w peemce, bo wiem, że ten ktoś to doceni).

No właśnie, czyli moje myślenie ma pewne podstawy.

Ja na przykład często czytam komentarze, jeżeli tekst mi się spodoba, albo jeżeli widzę znajomy nick i chcę się przekonać, co ten ktoś sądzi o tekście. Czasami bo znam tę osobę... A czasami bo z doświadczenia wiem, że po prostu pisze dobre komentarze. Bywa że ciekawsze, niż sam tekst.

Dobry komentarz? Szczery. Emocjonalny. Najchętniej długi, ale może być pod wpływem chwili, tylko kilka słów, bo te kilka słów potrafi być naprawdę niesamowite.

To też prawda. Nie jeden raz zdarzało mi się czytać komentarze. Czasem są naprawdę świetnym uzupełnieniem lektury.

(Nigdy nie rozumiałam moralnego zakazu wypowiadania się pod własnym tekstem – Aev ma pewnie rację, że chodzi o to, by nie wywiązywały się kłótnie – ale przyzwyczaiłam się do tego na Mirriel i stąd stosowałam PMki. Nie widzę jednak powodu dla którego autor nie miałby mieć prawa do zamieszczenia jakiegoś sprostowania, ogólnego wyjaśnienia, czy poruszenia jakiejś kwestii na temat swojego tekstu. )


Tu zatem chcę nawiązać do tego, że nie uważam wcale, że nad tekstem trzeba się rozpływać. Och i ach, wszystko jest wspaniale. Pewnie, łechta to mile próżność autora i generalnie jest szalenie przyjemne, ale wcześniej czy później i tak człowiek zdaje sobie sprawę, że było to nieobiektywne, a poza tym nie pozwala mu się doskonalić. Takie łechtanie próżności też jest od czasu do czasu przyjemne i każdemu twórcy go życzę, ale wskazywanie błędów też jest ważne i wartościowe, pod warunkiem, że ten który je wytyka robi to z głową i delikatnie, a nie przemądrza się z wyżyn wszystkowiedzy. Dlatego zgadzam się w pełni, że można skomentować również twór, który nie jest ósmym cudem świata, ale autor ma potencjał. Pochwalić za to, co dobre, a wskazać to, co jest słabsze i jak można to naprawić. Wiem po sobie, że ludzie się tutaj również uczą. A komentarze cieszą i edukują.


Ale jeśli jest coś w tekście, co mi się podobało, pomysł, styl, fragment, albo widzę jakiś potencjał, bo tekst jest ciekawy, tylko roi się od błędów, albo widać, że ktoś zaczyna pisać i jeszcze do końca mu to nie wychodzi - wtedy staram się pokazać autorowi, co jest dobre, a co należałoby poprawić, oczywiście według mnie.

No właśnie. I to jest moim zdaniem bardzo cenne.
najlepiej takie, w których wszystkiego jest po trochu. Minęły już moje chwile debiutów czy to pisarskich czy translatorskich, więc nie wyczekuję już przy komputerze odświeżając stronę co minutę i nauczyłam się już doceniać komentarze, które na pierwszy rzut oka mogłyby się wydać nieprzychylne. Moim zdaniem najlepiej jest powiedzieć, że podobało nam się to i to, to było średnie, a to w ogóle złe. A ogólnie jest dobrze z powodu tego i tego, a nad tym i nad tym radzicie popracować. Wtedy autor może się ucieszyć, bo coś wyszło ładnie i wie, co może jeszcze dopracować. Oczywiście, jak są same zachwyty to się nie obrażam, no bo jak. Ale czasami żałuje, że ktoś nie przyjrzy się bliżej i najzwyczajniej w świecie nie przyczepi do czegoś.
No i staram się też nie być niemiła, bo wiadomo, nie każdy umie pisać, a spróbować przecież mu wolno, można powiedzieć dużo rzeczy w taki sposób, żeby autor nie chciał się zakopać pod ziemię po przeczytaniu, prawda?

Pod tym się podpisuje obiema rączkami.


Nie jestem też za robieniem z komentarzy litanii błędów. Od tego wolę PMki. Zdecydowanie bardziej przyjemna forma zwracania uwagi.

Dlaczego mało komentuje? Na pewno staram się skomentować to, co przeczytałam. Z czystej uczciwości autorsko-czytelniczej. Niemniej niejednokrotnie jest to trudne, przez ten nasz okrutny, pędzący do przodu czas. Zawsze narzekałam na jego brak, a z biegiem lat, jeszcze mi go ubywa. Najpierw wyzyskujące studia, teraz praca, a do tego jeszcze życie ;) A jak nie skomentuje się od razu, to tak jak z mailem, na którego nie odpisze się zaraz po przeczytaniu… Prawda, Aev? ;) Ale obiecuję, że będę się strać jak najwięcej i jak najpełniej komentować, na ile czas pozwoli.

I w ogóle to ja już sama się w tych swoich wywodach pogubiłam :shock: Generalnie jednak sedno jest takie, że komentarze są potrzebne. Jak najbardziej konstruktywne. I liczy się też komunikacja autor czytelnik. I wszyscy powinniśmy się bardziej postarać z komentowaniem:) Och, jaki to pasjonujący temat! Wciąż mogłabym pisać. Tylko kto ten mój słowotok przeczyta?!
[Emmet,Micky&Ben watching Brian&Justin dancing]
Em:Am I seeing,what I think I'm seeing?
Ben:Yes you are seeing it.It's the most historic reunification since Germany.
Em:What happened to the fiddler?
Micky:He fell off the roof!
daimon Offline

Avatar użytkownika
Sunshine
 
Posty: 1162
Dołączył(a): 30 paź 2010, o 17:35
Lokalizacja: Miasto Smoka

Postprzez Tot » 19 kwi 2012, o 21:22

Temat stary, brak pierwszego wątku, ale i tak się wypowiem.
Ja komentuję teksty, obok których nie jestem w stanie przejść obojętnie, zarówno tych dobrych jak i złych.Bo co mam napisać, jeśli po przeczytaniu nie czuję nic?
Zazwyczaj nie lubię betować w komentarzu i jak widzę dużo błędów, to zwracam uwagę na regułę, np. 'masz kłopoty z przecinkami przed a', zamiast wskazywać każde kolejne zdanie.
Zdarza się jednak, że mój komentarz to litania błędów i niedociągnięć. Teraz już wiem, że w takim wypadku większość autorów woli pw dostać. Dla mnie błędy wskazane przez poprzedników stanowią pewna wskazówkę. Kiedy widzę tekst wiszący już jakiś czas, któremu dobra dusza powytykała, a autor nic z tym fantem nie zrobił - to ja się nie fatyguję. Bo nie lubię być w ten sposób ignorowany. Nie chodzi o to, by autor dziękował za komentarz, ale by było widać, że zwraca uwagę.
Nie lubię komentować tłumaczeń, zwłaszcza jeśli nie przeczytałem oryginału. Przecież wszystko należy do autora - pomysł, przebieg fabuły, wykonanie. Z drugiej strony, tyle zależy od tłumacza. Jak jest dobry to potrafi z marnie napisanego, ale świetnego pomysłu, zrobić perełkę. No i mam wrażenie, że dobre tłumaczenie wymaga tyle samo pracy co samodzielne dzieło. Może nie trzeba wymyślać fabuły, lecz wierne oddanie oryginalnego pomysłu, przesłania, emocji wcale nie jest łatwe.
Znam kilku tłumaczy, którzy lubią dodawać co nieco od siebie. Ich pracami można się zachwycać, nic im nie brakuje i dopiero po zapoznaniu się z oryginalną pracą widać różnicę. Jak skomentować coś takiego?
Nie umiem pisać tasiemcowych komentarzy. Czasami widząc przepiękne i długaśne opinie poprzedników, tracę ochotę na umieszczanie swoich skromnych kilku zdań.
No i jeśli komentować to z głową i wyjaśnić dlaczego tak, a nie inaczej.
Czy komentować? Oczywiście, przecież tylko tak możemy odpłacić się autorom za ich pracę.
Tot Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 44
Dołączył(a): 19 kwi 2012, o 18:38

Następna strona

Powrót do Wszystko o nas i nie tylko

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości