Strona 7 z 8

PostNapisane: 2 sty 2011, o 22:56
przez Liberi
.

Re: Drarrofeta świąteczna 2010

PostNapisane: 2 sty 2011, o 23:10
przez Amanda
Jeśli powstrzymujesz się od komentarza kiedyś to nigdy nie wracaj do tej kwestii, gdyż wtedy jesteś bardzo niekonsekwentna, a ludzie niekonsekwentni zazwyczaj tracą na wiarygodności.
I wiesz, przyjaciele wiedzą kiedy sobie coś mówić, kiedy coś przemilczeć a kiedy trzeba tę drugą osobę przygotować powoli nawet na drobną krytykę. Nie wstydzę się tego, że czasami komuś na kim mi zależy mniej niż chcę, tym bardziej, że wiem iż wcześniej czy później ta osoba sama się domyśli, bo zna mnie na tyle dobrze by to wyczuć i docenić. I za to tę osobę cenię i cenić będę, dlatego, że ktoś taki trafia się jeden na milion.

Liberi, czy ja gdzieś napisałam "Akame". Przeczytaj to co napisałam jeszcze z dwa razy i odnieś to do takiego ładnego pojęcia jak przykład ogólny czy sytuacja czysto hipotetyczna. Gdybym chciała mówić o kimś konkretnym to napisałam o tym kimś i bym go wymieniła, żeby wiedział, że to o nim i żeby mógł się do tego odnieść.
Odnośnie "rżniętej choinki" to jakoś ona nikomu nie przeszkadzała, a jeśli przeszkadzała to jak mówiłam trzeba było o tym napisać, bo to przynajmniej szczere.

I dobrze uznajmy, że wielce uniżenie przepraszam za wyrażenie swojego zdania, widocznie ktoś zapomniał poinformować mnie, że nieprzychylne komentarze, albo raczej wyrażanie własnego zdania innego niż zachwyt jest niemile widziane. Proszę następnym razem, tak prostemu człowiekowi jak ja napisać dużymi literami co mu wolno a co nie. Obiecuję się zastosować.

:)

PostNapisane: 2 sty 2011, o 23:14
przez Liberi
.

Re: Drarrofeta świąteczna 2010

PostNapisane: 2 sty 2011, o 23:17
przez Amanda
Nie były wymuszone. Były ironiczne.
I na szczęście nie będziesz musiała, bo uznałam, że szerzenie mojego "talentu" nie jest dobrym pomysłem. Co najwyżej będziesz mogła wyżywać się na tłumaczeniach i ten akurat rodzaj krytyki napawa mnie radością. Wręcz zacieram ręce nad ewentualnymi motywującymi i ulepszającymi mój warsztat poprawkami.

PostNapisane: 2 sty 2011, o 23:18
przez Aevenien
Dobra dziewczyny, ja wiem, że offtop i tak króluje na forum, ale może troszkę przystopujmy, co? Bo tu zaraz tasaki zaczną latać ;) Chociaż jakby tak Ginny oberwała przypadkiem... xD

PostNapisane: 2 sty 2011, o 23:22
przez Voldemortist
Dołączam się do Akame. Wierz mi, Amando, że po Twoim odcinku długo się naradzałyśmy z MB, czy komentować go i zatruć atmosferę fety, czy po prostu dać temu spokój. Uznałyśmy, że drugie rozwiązanie jest słuszniejsze. Że skoro chodzi tu o zabawę, to można jeden nienajlepszy odcinek pozostawić nieomówiony, a po prostu cieszyć się resztą. Naprawdę przykro mi, że nie potrafiłaś przyjąć podobnej postawy.
EDIT: Ja wiem, offtop, ale honoru siostry bronić do upadłego będę. O. Przynajmniej spróbuję już więcej nic nie mówić.

PostNapisane: 2 sty 2011, o 23:23
przez Liberi
.

PostNapisane: 2 sty 2011, o 23:25
przez Zoe
Co do ankiety, to teoretycznie głosowanie powinno się zakończyć jutro. Tak więc nawet jak MB umieści ankietę jutro, to biedy nie ma, zdążymy zagłosować.

PostNapisane: 2 sty 2011, o 23:26
przez Voldemortist
Nie, po prostu MB jeszcze nie wróciła z pracy, a jak w nagłówku widać, poszła do niej praktycznie od razu po wrzuceniu tekstu. Jak wróci jestem pewna, że je zamieści.

PostNapisane: 2 sty 2011, o 23:27
przez Zoe
O matko. To ja narzekam, że czasem muszę zostawać po godzinach w pracy, ale już ni nie mówię...

PostNapisane: 2 sty 2011, o 23:28
przez Aevenien
No to wkraczam właśnie, tylko czytałam początek tej dyskusji dość pobieżnie, bo mnie tu tak naprawdę nie ma. A teoretycznie można przecież komentować jak się chce, chociaż ja sama zgadzam się w pełni z Tobą i Akame, bo nie widzę sensu w pisaniu negatywnych komentarzy, a już szczególnie jeśli mówimy o fecie, kiedy na napisanie tekstu są trzy dni!

PostNapisane: 2 sty 2011, o 23:29
przez Voldemortist
Offtop, offtop, kochanie. Poza tym, wydaje mi się, że w którejś tam restauracji pracowała dłużej. ^^

PostNapisane: 2 sty 2011, o 23:29
przez Zoe
Macki moje, rozumiem, że plan kolejnej drarrofety to Ty już masz ułożony, prawda? :devil:

EDIT: Na ankietę czekam ;>

PostNapisane: 2 sty 2011, o 23:35
przez Aevenien
Offtop! Koniec ofttopu! Bo ja zaraz pójdę, a Was same tu zostawić, to tylko strach się bać, co tu jutro będzie :P
Zoe, coś tam mam :P Ty lepiej swój odcinek pisz :D

PostNapisane: 4 sty 2011, o 00:55
przez Aevenien
Ja króciutko, ale obiecałam skomentować. Poziom absurdu naprawdę niezły, ale ogólnie bardzo mi się podobało. Troszkę zgrzytnął mi początek i to nagromadzenie różnych przezwisk i innych Wybrańców, bo nie przepadam za taką ilością tych zwrotów, ale potem poleciało już pięknie.

Nic dziwnego, że Potter zarył głową w ziemię. Draco był oczywiście ulepiony z lepszej gliny, więc ograniczył się do wytrzeszczu oraz niewielkich palpitacji serca. Właśnie miał dostać zawału, gdy Mcgonagall spytała:
– Czemu pan Potter jest tylko w skarpetkach? Zaziębi się.

Tylko niewielkie palpitacje mnie zabiły, a skarpetki dobiły już całkiem moje zwłoki, o ile tak się da. Piękny fragment!

Już niemal do niego dotarli, gdy nagle obraz otworzył się i do pokoju wspólnego weszła Ginny-Bałwan. Spojrzała na Harry’ego, pozieleniała, oczy niemal wyszły jej z orbit i krzyknęła:
– Nie, tylko nie macki! – Poczym padła na wznak bez tchu.
Chłopcy spojrzeli po sobie, wzruszyli ramionami i robiąc większy krok przeszli nad nią.

Bez tchu to znaczy, że żyje czy nie bardzo? I widzę, że Ginny ma nowy przydomek XD I jak chłopcy obojętnie nad nią przeszli - piękna wizja!
hol główny, profesor Kinney, co za ciacho, czemu niesie ze sobą kufer?

Tutaj zaczęłam się turlać, Kinney w Hogwarcie, tego jeszcze nie pisali!
W Wielkiej Sali panował istny Armagedon. Członkinie KORNIKA zwerbowały w swoje szeregi profesor Trelawney i, wciąż nagie, przykuły się łańcuchami do drzewek, Longbottom biegł z wrzaskiem przed siebie w dłoni dzierżąc wałek, za nim podążała Mróżka krzycząc coś niezrozumiale, gdzieś w rogu grupa ubranych w białe maski i czarne peleryny uczniów tańczyła w kręgu i potrząsała siekierkami, najwyraźniej paląc jakieś choinki, Flitwick lewitował pod sufitem, w dodatku do góry nogami, Susan dalej okładała Terry’ego karpiem, jacyś pierwszoroczni płakali, Patil krzyczała na Rona, Ron krzyczał na Patil. Dumbledore patrzył na wszystko błędnym wzrokiem, co chwila pociągając z butelki, a McGonagall zniknęła gdzieś pod stołem, w celach, które nich lepiej pozostaną przemilczane. W końcu dyrektor zagwizdał przeraźliwie i na Sali zapanowała cisza, a wszyscy zastygli w pół ruchu. Karp wymknął się Suzan.

Bardzo fajnie Ci ten opis wyszedł, uwielbiam takie wstawki, pewnie dlatego, że sama je zawsze wciskam, nigdy nie umiałam pisać dialogów xD

No to MB, widzimy się w następnej fecie, mam już nawet zarys plany i kryptonim :D
Gratuluję fajnego odcinka!
Aev