Drarrofeta Świąteczna V

wydanie piąte

Prace konkursowe, głosowania, etc.

Postprzez Ka » 23 gru 2014, o 13:21

Czekają mnie dzisiaj jeszcze świąteczne zakupy, więc zaraz wybiegam, ale tak króciutko: wiesz, że mi się podoba. Przyznaję, że myk ze zmieniaczem czasu ma duży potencjał komediowy, kiedy Harry i Draco będą musieli wszystkich unikać (już to widzę - szybko, ktoś idzie, musimy schować się w tej ciasnej wnęce za zbroją, och, heeeej) i jestem ciekawa, co też lilyan dalej wymyśli. Ale przede wszystkim jestem zachwycona, że pociągnęłaś drarry. Strasznie chciałam, żeby zostało drarrowo i uroczo, i tak właśnie jest; Harry i Draco wyrzuceni z kina za obściskiwanie w ostatnim rzędzie to zdecydowanie moja ulubiona opcja, a Harry i Draco, którzy dochodzą do siebie i stwierdzają, że niczego nie żałują? I że teraz będą razem ratować świat? I to jeszcze do tego nosząc swoje nawzajem ciuchy? :splywa:

Już wcześniej pozaznaczałam Ci moje ulubione cytaty, więc teraz sobie daruję, ale nadal podobają mi się tak samo. ;)

I zgadzam się, że krótko; ja tu się dopiero wciągnęłam, powoli zapaliłam się do tego pomysłu ze zmieniaczem, wepchnęłam się z Harrym i Draco do budki telefonicznej, a tu co, już koniec. Ja chcę więcej!

Ale jeżeli ten odcinek miał się składać z tylko jednej sceny, to cieszę się, że to jest ta scena.
"I don't approve of this," Arthur declares. "Who are these people and why are they writing haikus about my ankles?"

(It's only time.)
Ka Offline

Avatar użytkownika
Order Złotej Kałamarnicy
 
Posty: 1331
Dołączył(a): 30 paź 2010, o 16:49

Postprzez SzmaragDrac » 23 gru 2014, o 17:18

Woo-hoo! Ten odcinek jest bezbłędny :D Choć taki króciutki, nie da się przy nim nie uśmiechać. Kocham, wielbię i czczę wizerunek zranionego Dracona w angstach, ale taki Draco, jakiego nam tu zaprezentowałaś, też jest genialny (przypomina mi trochę Mayowego Dracona ze "Światełka" :P)!

— Jakbym poszedł do kina sam, na pewno by mnie nie wyrzucili — oznajmił Draco z triumfem.
Taaak, bo nie miałbyś się z kim obściskiwać :lol2:

— Harry, Ślizgoni wygrali Puchar Domów, po czym nagle pojawia się Dumbledore i uraczą nas jakąś historyjką o bazyliszkach, mieczach wyciąganych z tiary i kamieniach filozoficznych, po czym daje Gryfonom tysiąc punktów i nagle wygrywacie Puchar. Ty byś w to uwierzył?
Też zwróciłam na to uwagę podczas czytanie. Nie po raz pierwszy, rzecz jasna, wtedy miałam z 10 lat i nie myślałam tak jak teraz. Ale za którymś razem postawiłam się na miejscu Ślizgonów i... Ależ to było chamskie. Gryffindor zdobył punkty za nic, a Slytherin pracował na Puchar cały rok. Mógłby wygrać Gryffinor, oczywiście, ale Harry latał po szkole w pelerynie-niewidce na Norbertem. Z jego własnej winy stracili aż tyle punktów. A na koniec dostali takiego gratisa za to, że... Że co właściwie? Uratowali szkołę, okej, ale Puchar Domów dostaje się za osiągnięcia w nauce i tego typu rzeczy, nie za jakieś heroiczne czyny wykraczające poza tok nauczania.

Odcinek krótki, wię ci pisać nie mam co :D Ale bardzo mi się podobał i mam nadzieję, że jeszcze nam coś wyskrobiesz drarrowego, Aev!

Pozdrawiam i życzę powodzenia lilyan :serce:
Drac
Zaglądam tu rzadko, częściej można mnie złapać na Forum Mirriel pod tym samym nickiem.
Moje ao3.
SzmaragDrac Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 723
Dołączył(a): 26 mar 2014, o 16:10

Postprzez Ka » 23 gru 2014, o 17:25

SzmaragDrac napisał(a): A na koniec dostali takiego gratisa za to, że... Że co właściwie? Uratowali szkołę, okej, ale Puchar Domów dostaje się za osiągnięcia w nauce i tego typu rzeczy, nie za jakieś heroiczne czyny wykraczające poza tok nauczania.

:lol2: No tak, jakie to nieedukacyjne! Ślizgoni zą zdemotywowani, bo cokolwiek zrobią, i tak Potter w magiczny sposób dostanie punkty i wygra, a Gryfoni są zdemotywowani, bo mogą robić, co chcą, i tracić punkty, a i tak Potter w magiczny sposób... Krukoni i Puchoni, znając życie, mają to w nosie, bo mają lepsze rzeczy do roboty. Na przykład wcinanie popkornu, podczas gdy Ślizgoni i Gryfoni miotają w siebie nawzajem klątwami i tarzają się po podłodze.

Swoją drogą, Aev, jak ładnie wykorzystałaś fakt, że byli w mugolskim Londynie, żeby od razu dostać się do ministerstwa! *udaje, że nie offtopuje*
"I don't approve of this," Arthur declares. "Who are these people and why are they writing haikus about my ankles?"

(It's only time.)
Ka Offline

Avatar użytkownika
Order Złotej Kałamarnicy
 
Posty: 1331
Dołączył(a): 30 paź 2010, o 16:49

Postprzez SzmaragDrac » 23 gru 2014, o 17:46

Dobra, ojejku, Potter uratował świat, zgadza się :D Ale Puchar Domów nie jest dawany za takie czyny. Zresztą, jak sama nazwa wskazuje, dostaje go cały dom, a nie tylko jeden Potter zarabia w pięć minut MILIJON punktów :lol2:

Tak, potwierdzam, mnie też bardzo się podobał taki pomysł ^^ *nie ma żadnego offtopu, cicho bądź :P*
Zaglądam tu rzadko, częściej można mnie złapać na Forum Mirriel pod tym samym nickiem.
Moje ao3.
SzmaragDrac Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 723
Dołączył(a): 26 mar 2014, o 16:10

Postprzez daimon » 23 gru 2014, o 18:15

Po pierwsze dziękuję bardzo za dedykację! :serce: Jestem zaszczycona i zaskoczona. I bardzo mi się cieplutko na serduszku zrobiło. Niemniej jestem teraz tak roztargniona, niezorganizowana i zakręcona, że chyba jednak więcej mnie nie było niż byłam i aż miałam wyrzuty sumienia, że tak wyszło. Kiedy tylko jednak mogę, zawsze do usług, wiesz o tym!

Ten odcinek jest genialny! :splywa: Po prostu. Pomysł ze zmieniaczem czasu fenomenalny i aż zacieram łapki, co z tego dalej będzie. Tak jak powiedziała Ka ma to naprawdę duży potencjał. Np. Harry i Draco przypatrują się scenie swojego pierwszego pocałunku i każdy ma w tej sprawie jakieś uwagi - Draco jest zgorszony doborem miejsca, a Harry żałuje, że sytuacja nie rozwinęła się bardziej powoli i romantycznie;) Poza tym ten humor, te dialogi... *rozpływa się* Naprawdę jest tego stanowczo za mało. Odcinek powinien być z 10x dłuższy, bo dobrego nigdy za wiele, przecież. Powiesz mi dlaczego nie napisałaś jeszcze żadnej miłej drarrowej miniaturki dla nas?! ;> Lub najlepiej jakiegoś tasiemca?! :mackigreen:

— Jakbym poszedł do kina sam, na pewno by mnie nie wyrzucili — oznajmił Draco z triumfem.


Wiem, że było to już wielokrotnie cytowane, ale uwielbiam. Kwintesencja Draco, jakiego kocham w humorystycznych wersjach.

— Czy też masz wrażenie, że ostatnie dni w Hogwarcie były bardziej nienormalne niż zwykle? — spytał Harry powoli, wpatrując się w dłonie Draco w jego własnych rękawiczkach z lekkim niedowierzaniem.

— Rzeczywiście — stwierdził Draco, kiwając głową.

— Poszliśmy do mugolskiego kina — powiedział Harry ze zdumieniem.

— I wyrzucili nas za całowanie w ostatnim rzędzie.

— Po Hogwarcie biega koza.

— Snape kazał nam przystroić lochy na święta — wyliczał dalej Draco ze zgrozą.

— Widziałem Dudleya w Miodowym Królestwie! I nie zorientowałem się, że coś jest nie tak! Nawet kupiłem mu słodycze! Chyba już pod działaniem Imperiusa byłem bardziej przytomny.

— Czy ja rzuciłem się na ciebie w schowku na miotły? — spytał zdegustowany Draco.

— Eee, tak — mruknął Harry, rumieniąc się na samo wspomnienie.

— Na Salazara, w schowku, to uwłaczając


Kocham ten dialog! Jest po prostu... perfekcyjny. I doskonale podsumowuje to, co dotąd się wydarzyło.

— No pewnie, zmieniacz czasu — mamrotał do siebie Draco, kiedy Harry ciągnął go do najbliższej budki telefonicznej.

— Uprzedzam cię, jeśli powiesz mi, że zmieniacze czasu leżą sobie na ulicach mugolskiego Londynu w jakichś dziwnych czerwonych budkach to w to nie uwierzę. Jestem teraz zbyt zajęty akceptowaniem historii z bazyliszkiem.

O! A tego nie zdążyłam Ci napisać, gdy czytałam wersję roboczą i jeszcze nie miałaś odpowiedzi Draco, pomyślałam, że powinien powiedzieć dokładnie coś w ten deseń "Jasne, zmieniacz czasu. Pewnie powiesz mi, że sprzedają je w co drugim sklepie na Pokątnej" :lol2: Cóż, myślimy podobnie. Wciąż :D


Ach! Ależ mamy fajną fetkę! Dziękuję za wspólne męki i cudowną rozrywkę! Drarrych Świąt, Aev!

A teraz jeszcze chciałam nadrobić zaległości i napisać komentarz do poprzedniego odcinka. Bo nie zdążyłam tego zrobić na czas (Boru, dlaczego w okresie, kiedy miałam w planie mieć najwięcej czasu i fizycznie niby mam go o niebo więcej, z wszystkim nie nadążam?! :? ).
Ka! Chyba strasznie dawno nie czytałam nic Twojego poza mailami, bo czytając ten odcinek siedziałam oszołomiona. (Chociaż Twoje maile czytam z rozkoszą i po prostu je uwielbiam. Zawsze. A jeszcze bardziej listy... :serce: )Twój styl jest świetny! I te zimowe opisy... :splywa:

— Jeszcze tego brakuje, żeby mnie pocałował — westchnął.
— Słucham?
Harry poderwał głowę i spojrzał na Draco z przerażeniem.
— Powiedziałem to na głos?! To... nic! Miałem, uch, miałem głupi sen. O... o kimś innym! Na pewno nie o tobie!
Merlinie, co on wygadywał?
Draco patrzył na niego z rozbawieniem.
— Śniło ci się, że mnie całowałeś?
Gdzie jest Voldemort, kiedy go potrzebuję?
— No cóż — powiedział Draco — Miło wiedzieć, że zajście w schowku wywarło na tobie jakieś wrażenie.
Chwileczkę, CO?!
— CO?
Draco uniósł brew.
— Schowek na miotły? Myślałem, że mamy milczącą umowę, żeby o tym nie wspominać, ale...
— Przecież to był sen!
Teraz już obie brwi Draco zniknęły pod jego grzywką.
— Zapewniam cię, że to naprawdę, naprawdę nie był.
Świat stracił wszelki sens już z godzinę temu, więc teraz, kiedy Draco chwycił oniemiałego Harry'ego za szalik i przyciągnął go do pocałunku, absurd zatoczył chyba pełne koło, i wszystko jakby wskoczyło z powrotem na swoje miejsce. Albo może to usta Draco znalazły swoje miejsce na ustach Harry'ego, więc cała reszta nagle przestała mieć znaczenie.

Kompletnie się tego nie spodziewałam, bo przecież to był sen, a raczej jak widać jednak nie... Niemniej ta scena jest super. Od wzywania Voldemorta - umarłam, po cudny i romantyczny opis na końcu. Tyle emocji w tak krótkiej scence!

No i Hermiona wraca do zmysłów. Oraz zupełnie fenomenalny śpiewający wyjec. Jesteś geniuszem! A jest jeszcze nutella! :seksi: Ciebie też, kochana Ka powinnam zapytać, dlaczego NIC nie piszesz?! Czekam na choćby jakieś maleńkie drarry...

Podsumowując - dziewczęta, dziękuję Wam za doskonałą zabawę. Jak dotąd wszystko rozwija się super. Życzę zatem lilyan powodzenia, a wszystkim WESOŁYCH I DRARRYCH ŚWIĄT!

Buziaki z kompletnego przedświątecznego armagedonu,

dai
[Emmet,Micky&Ben watching Brian&Justin dancing]
Em:Am I seeing,what I think I'm seeing?
Ben:Yes you are seeing it.It's the most historic reunification since Germany.
Em:What happened to the fiddler?
Micky:He fell off the roof!
daimon Offline

Avatar użytkownika
Sunshine
 
Posty: 1162
Dołączył(a): 30 paź 2010, o 17:35
Lokalizacja: Miasto Smoka

Postprzez Kasia » 23 gru 2014, o 21:03

Za każdym razem podziwiam, jak udaje się Wam napisać kolejne drarry, okołokomediowe, które dobrze się czyta, nie męczy (znów to samo, ile razy można wykorzystywać ten motyw - tego zupełnie tutaj nie ma, a przecież większość motywów już gdzieś była) i niesamowicie wciąga. Prycham śmiechem, roztkliwiam się nad bohaterami i z niecierpliwością czekam na dalszy ciąg.

Podmieniony Dumbledore i odwołane święta. Snape próbujący je naprawić (serio? czy tylko wszystkim obrzydzić?) i zapraszający Dudleya. Koza. Herbaty Snape'a. Harry i Draco ratujący święta. Pansy kochająca czekoladę i polująca na Rona - zawsze tak samo cudowna. Uwielbiam. I liczę, że jednak ta Nutella jeszcze będzie... ;-)

Nie czytałam dokładnie komentarzy, więc nie wiem, czy nikt wcześniej nie zyskiwał uznania Macek. W każdym razie poszukałam (gdzieś to było) i wygrywa "Na zawołanie". ;-) Choć "Zaćmienie" jest trochę blisko.

(Wiem, nie jest merytorycznie. Ale ja po prostu wielbię Fetę jako ogół i zbiór cudnych motywów.)
"Harry się odprężył. Nie było się w ogóle o co martwić. W końcu Hagrid uwielbiał wredne bestie."

"Mała rada, Ted. Hermiona nie je mięsa, więc jeśli zabierzesz ją do jednej z tych knajp, w których podają steki tak słabo wysmażone, że jeszcze muczą, gdy zaczynasz je kroić, to kompletnie zniweczysz swe szanse dobrania się jej do majtek. "

"Potter, jak można się było spodziewać, okazał się zwolennikiem przytulania (co mogło zostać uznane za dość szczęśliwy zbieg okoliczności, bo Draco był raczej nogą w przytulaniu, za to doskonałą przytulanką)."
Kasia Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 201
Dołączył(a): 30 paź 2010, o 00:17
Lokalizacja: warszawa

Postprzez Aevenien » 24 gru 2014, o 01:22

Awwwwwwwwwwww, jakie piękne komcie, DZIĘKUJĘ :serce:

Uznanie macek zdobyła Ka drogą mejlową ;) "Tak, a co" to cytat z Olafa z Krainy Lodu :P
Z Mackami nie ma żartów :mackigreen:


"Law school," Arthur says. "Law school gets everybody in the head. That's, you know. That's the whole point. Of law school."

Mostly, I exist in a state of denial about the denial. My head is a complex place, okay?
Aevenien Offline

Avatar użytkownika
Macki Dalekiego Zasięgu
 
Posty: 6214
Dołączył(a): 27 paź 2010, o 19:39
Lokalizacja: Warszawa

Postprzez diesirae » 25 gru 2014, o 20:54

Hahaha loool, Kocham Cię :serce:
Dostałeś skarb i nawet nie potrafisz z niego korzystać!

Typowe, Draco odraz zacząłby od podglądania seksownych chłopaków i robienia głupich dowcipów :serce:
– PALEC PEDAŁA NA MNIE NIE DZIAŁA! – krzyknął z mocą Gryfon

tutaj trochę umarłam ze śmiechu :lol2:
– Obstawiam Mori Artiego – powiedział z mocą Blaise, sam sobie przytakując na potwierdzenie swoich słów.

– Kogo? – zapytała Hermiona, zbita z tropu.

– Mori Arty – powtórzył Ron. – To ten mały gnojek ze Slytherinu, który podgryza innym jabłka.


Uwielbiam to :D Skłamałabym gdybym powiedziała że się tego nie spodziewałam, ale to naprawdę uroczy akcent *puszczam oczko*
"I'm, er, Harry Potter. And my intellect hasn't really progressed from the age of twelve. I really like, um, Quidditch, and also, evil is bad. Hermione's really more into the brainy stuff. Thank you for your time."
Obrazek

"- It's complicated
- I love complicated"

diesirae Offline

Avatar użytkownika
Mistrzyni Zlotów
 
Posty: 996
Dołączył(a): 12 paź 2012, o 19:11
Lokalizacja: Poznań

Postprzez Aevenien » 25 gru 2014, o 22:07

Ahhhhhhhhhh! To mój ulubiony odcinek w tej fecie! Pięknie poprowadziłaś wątek zmieniacza czasu! I uwielbiam Twój humor! Naprawdę świetne to było!
Pozwolę sobie na kilka cytatów, a co! :D

– Gdybym to JA był wynalazcą, na pewno dodałbym opcję dni – odparł z wyższością Draco.

:lol2:
– Schowek na miotły, znowu? – zapytał z przekąsem Draco. – Czyli jednak kręcą cię takie klimaty? – dodał z szerokim uśmiechem, poruszając znacząco brwiami.

Oj Harry XDD
– Malfoy! – krzyczał przeszły Harry, biegnąc za przeszłym Ślizgonem. – Nie możesz rezerwować boiska wtedy, kiedy my mamy rezerwację!

Uwielbiam przeszłego Harry'ego i przeszłego Draco!
– Ha! – szepnął mu do ucha Draco, widocznie rozbawiony. – To była świetna riposta! Nieźle ci pojechałem, co?

Dracuś!
– Ale ja oszukuję uczciwie! – krzyknął dumnie Draco, wypinając pierś.

Moje ulubione zdanie!
Dobra, ostatni cytat, bo zaraz wszystko zacytuję xD
– Em, dziękujemy za radę – powiedział Krukon ze sztucznym uśmiechem zdradzającym obawę i pociągnął Gryfona za rękaw, omijając Blaise'a w bezpiecznej odległości.

:lol2:

I jeszcze grynszpanowy i świetny pomysł z Dumbledore'em! Gratuluję kochana, naprawdę genialny odcinek!
Z Mackami nie ma żartów :mackigreen:


"Law school," Arthur says. "Law school gets everybody in the head. That's, you know. That's the whole point. Of law school."

Mostly, I exist in a state of denial about the denial. My head is a complex place, okay?
Aevenien Offline

Avatar użytkownika
Macki Dalekiego Zasięgu
 
Posty: 6214
Dołączył(a): 27 paź 2010, o 19:39
Lokalizacja: Warszawa

Postprzez Elisheva » 26 gru 2014, o 03:28

Piękny odcinek, umiesz pisać z humorem. Jeśli tylko chcesz, oczywiście ;)
Podobało mi się wprowadzenie postaci Blaise'a i ukazanie przy okazji twoich talentów wierszoklety
Palec homoseksualisty
jest dla mnie ostatnim z listy
rzeczy, które mnie obrażą,
gdy, ee, mi go pokażą!

No pierwsza klasa! Aż mam ochotę sobie to ustawić w jakimś opisie, czy cuś... :poklon:
Generalnie cała scena blaise'owej lekcji wychowawczej mnie rozwaliła :D Ech, ta współczesna młodzież...
Ulubione fragmenty musiałabym zacytować te, co dziewczyny przede mną, więc powiem tylko, że podpisuję się pod ich komentarzami :)
:serce:
Obrazek
Elisheva Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 497
Dołączył(a): 10 lut 2012, o 11:34

Postprzez MargotX » 26 gru 2014, o 10:21

Wysilę się na oryginalność i powiem, że... bardzo mi się podobało i kolejny świetny odcinek :D Nie no, poczucie humoru macie w tegorocznej fecie fantastyczne, dawno nie powstało coś tak pełne ciepłego humoru. Właśnie ciepłego, bo tak odbieram to, co piszecie. Nie szalonego, nie zwariowanego, nie nonsensownego, choć i delikatne elementy każdego z nich tu są, ale właśnie takiego ciepłego, przyjemnego, i to naprawdę zwiększa znacząco frajdę z czytania, przynajmniej w moim przypadku. Jako nieuleczalnej drarrystce, mnie oczywiście wpadło przede wszystkim w oko zdanie:
— Chodź tu — szepnął, po czym ujął w dłonie twarz Draco i przyciągnął go do krótkiego, pełnego czułości pocałunku.

— Całujemy się w schowku na miotły. Znowu — wypomniał mu Ślizgon chwilę później, ale jego uśmiech poszerzył się nieco. — Moja kolejna przegrana będzie cię kosztować znacznie więcej, miej to na uwadze.

— Będę pamiętał — odparł Harry z szerokim uśmiechem.

Oczywiście znalazłoby się ich więcej, ale poprzedniczki już wykazały się inwencją i je przytoczyły; grynszpanowy kolor - miód i malinka; no i żeby odrobinę tego lukrowego puchu ubyło, tak dla równowagi
Wszędzie tylko to cytrynowe gówno! Żeby nie można było znaleźć choć grama czekolady! Nie na to się pisałem! — wrzasnął, po czym cisnął dropsy w buchający w kominku ogień.

Dziękuję i pozdrawiam :)
Gdy oczy zamknę, widzę ciebie wcześniej,
Bo w dzień na wszystko patrzę bez czułości;
Gdy śpię, me oczy widzą ciebie we śnie
I w ciemnym blasku są blaskiem ciemności.
MargotX Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 2063
Dołączył(a): 17 gru 2010, o 19:13

Postprzez Ka » 26 gru 2014, o 23:26

Oooooooo, podoba mi się. Jest prosto i uroczo. Drarry w dalszym ciągu jest cudne, kochane i drarrowe - rozpłynęłam się, kiedy Harry przeprosił Draco za teksty o Quidditchu - a teraz jeszcze mamy wszystkich naszych bohaterów współpracujących, żeby uratować Hogwart. Świetnie, tylko czemu znowu tak krótko? ;)

Mój ulubiony fragment to chyba
lilyan napisał(a):Ok, mieli trzydzieści procent pewności.
Trzydziestoprocentowy Dumbledore przemierzył pokój tanecznym krokiem

Proste i genialne.

Mam nadzieję, że dalej wszystko też pójdzie tak składnie.
Nawet jeżeli miałam nadzieję, że Dumbledore to jednak Aberforth... No ale zobaczymy!
"I don't approve of this," Arthur declares. "Who are these people and why are they writing haikus about my ankles?"

(It's only time.)
Ka Offline

Avatar użytkownika
Order Złotej Kałamarnicy
 
Posty: 1331
Dołączył(a): 30 paź 2010, o 16:49

Postprzez SzmaragDrac » 27 gru 2014, o 14:45

— Ale żeby koza?
To jest absolutnie genialne :hahaha: W ogóle uważam, że kozy to prześmieszne zwierzęta, a jak tak sobie stoją, machają ogonem i coś żują w tej swojej paszczy... Mogłabym się śmiać z tego godzinami, really xD

lilyan, naprawdę podobał mi się ten odcinek! Wywyższający się Draco na początku był może troszkę zbyt wywyższający się, ale w zasadzie podobał mi się ;) Już wcześniej gdzieś wspomniałam, że taka postawa kojarzy mi się ze "Światełkiem", więc w sumie to plus :P

— Ha! — szepnął Harry do Draco, imitując jego głos. — Poczuj to!
To było po prostu perfekcyjne xD Chichotałam nad tym jak uciekinier z wariatkowa, naprawdę xD

I jeszcze takie cuśko:
— Moja kolejna przegrana będzie cię kosztować znacznie więcej, miej to na uwadze.
(...)
— Naprawdę nie chcesz, żebym przegrał ten mecz
Już nie mogę się doczekać, aż Draco przegra mecz i zażąda od Harry'ego rekompensaty :lol2:

A najlepszy tekst tego odcinka to... Tararararam...
— Trochę kultury — i jakby na potwierdzenie swoich słów dodał: — gnoju.
To jest absolutnie idealne, cudowne i niezaprzeczalnie bezbłędne xD Kocham to, wielbię i czczę :D

Mało skonkretyzowany ten komentarz, ale mam nadzieję, że jednak jakąś wartość sobą reprezentuje. Pozdrawiam serdecznie i życzę powodzenia (szczególnie z tymi remisowymi głosami xD) narumon ^^
Drac
Zaglądam tu rzadko, częściej można mnie złapać na Forum Mirriel pod tym samym nickiem.
Moje ao3.
SzmaragDrac Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 723
Dołączył(a): 26 mar 2014, o 16:10

Postprzez narumon » 30 gru 2014, o 21:16

Ha! Mówiłam, że zdążę skomciać! ;D Chociaż musicie wybaczyć, że dwa rozdzialy na raz - angina i naturalne rozstrzepanie i święta i takie tam... ;)
rozdział V
Aev, już Ci mówiłam, że genialnie wyszłaś z niektórych wątków z powrotem do codzienności. Zmieniacz czasu - takie proste, takie efektywne :) A w ogóle rozdział był przeuroczy. Zadbałaś o odpowiednie nasycenie fluffem nawet na resztę rozdziałów ;P Ten Harry, taki niepewny, aww <3 Jak tak sobie rozkminiał, czy Draco go nie chce, to mnie coś za serducho zlapało :) I jeszcze Draco, który nie wierzy w zmieniacze czasu! Bo Dumbledore kłamie! Majstersztyk :)

rozdział VI
lilyan, komedia wyszła Ci w dechę ;D tak w ogóle to jest chyba najbardziej fabularny odcinek fety - tyle się dzieje! Blaise mnie tu rozłożył na łopatki. Moja chora, zgorączkowana wyobraźnia imaginuje mi wciąż jego obraz, krzyczącego "HOMOSEKSUALISTĘ!". Boski ;D I kłótnia Draco i Harry'ego sprzed dwoch dni, podsłuchiwana przez Obecnych Draco i Harry'rgo i te ich wtrącenia <3 jestem urzeczona :) I cytrynowe gówno! \

i w ogóle dziewczyny, ta cala faeta jest taka ładna! I tak dobrze idzie i jest tak poprawnie napisana. Jesteście takie zdolne ;*
narumon Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 185
Dołączył(a): 25 gru 2012, o 16:43

Postprzez narumon » 31 gru 2014, o 00:01

Dziękuję za betę Aevenien ;* To było naprawdę osobliwe ;D Po raz pierwszy poczułam na sobie pełną moc macek ;D

Odcinek siódmy


Ron sapnął z niecierpliwością, odruchowo zaciskając palce na pierwszym z brzegu dostępnym przedramieniu. Dziwnym zbiegiem okoliczności okazało się one należeć do Pansy.
Ślizgonka pisnęła mimowolnie i natychmiast Blaise zasłonił jej usta własną dłonią. Pięć oburzonych twarzy zwróciło się w jej stronę, a ona tylko wzruszyła ramionami. Bo co ona mogła na to, że ręka Weasleya tak przyjemnie grzała w łokieć?
Kiedy wzrok Brygady Od Spraw Ratowania Świąt ponownie padł na postać w pomieszczeniu, wyglądała już ona identycznie jak Dumbledore. Harry, jako oddany fan mugolskiej kryminalistyki, od razu wydedukował, że musiało to mieć coś wspólnego z piersiówką, którą mężczyzna dopiero co odjął od ust. Skubaniec zdążył sobie łyknąć wielosokowego!
Wszyscy uczestnicy zgromadzenia szafowego, jak jeden mąż rzucili się do drzwi szafy, w nadziei, że kiedy powtykają twarze bardziej w szczeliny, to i zobaczą coś więcej. Jedynie Hermiona pozostała niewzruszona w swoim koncie, a jej twarz wyglądała na dziwnie pustą.
— Teraz serio — warknął nagle Ron — czyja to różdżka wbija mi się w biodro?!
— Um, moja — przyznała Pansy z lekkim zażenowaniem. — Chyba się dałam ponieść chwili.
— Nie no, na Boga, Pans... — wyjęczał Draco z boleścią. — Wykorzystałaś już swój limit na perwersyjne teksty o Weasleyu na ten tydzień dwa dni temu!
— Co?! — wyszeptał ze złością Ron.
— A gdzie tam! — oburzyła się Pansy tymczasem, nic nie robiąc sobie z pokrzykiwań rudzielca. — Przez to całe cofanie w czasie wszystko ci się pokićkało, Draco. Dzisiaj jest dopiero czwartek i według mojego podręcznego kajecika, mam jeszcze trzy teksty do dyspozycji!
— Potwierdzam — powiedział Blaise nieuważnie. — Trzy teksty i jedno spontaniczne „aww” do wykorzystania do niedzieli wieczorem.
Draco prychnął pod nosem, niepocieszony. Przez cały ten głupi zmieniacz czasu był narażony na podwójną dawkę nieprzyzwoitych rudych zbereźności!
— Co? — jęknął Ron
— Nic, nic — mruknęła Pansy, jednocześnie odwracając się w stronę Blaisa i mówiąc nieco ciszej, dodała: — Mówiłam, piękny jak tort czekoladowy, ale głupiutki...
— Zamknijcie się wszyscy, bo nas usłyszy — mruknął Harry pod nosem, ale nikt nie wziął sobie tego do serca.
Nikt, oczywiście, oprócz fałszywego Dumbledore’a, który na słowa Harry'ego podniósł oczy znad biurka i uważniej potoczył wzrokiem po pomieszczeniu. W szafie zapanowała nagła cisza, gdy podglądacze jeden przez drugiego pozatykali sobie nawzajem usta.
Spanikowany Ron obiema dłońmi zasłonił buzię Pansy, która momentalnie uniosła jedną brew w co najmniej nieprzyzwoitej pozie. Blaise, jako że stał najbliżej Hermiony, to jej spróbował zatkać usta, ale po chwili zauważył, że nie ma takiej potrzeby, bo dziewczyna stała jak spetryfikowana. Zamachał jej dłonią przed oczami, a wobec braku jakiejkolwiek reakcji, przycisnął rękę do własnych ust, żeby nie wyrwał mu się jakiś głupi komentarz.
Draco natomiast, niewiele myśląc, zatkał usta Harry'ego. Własnymi.
Harry natomiast poddał się temu co najmniej entuzjastycznie, od razu wplątując palce we włosy drugiego chłopaka. Draco zamruczał w odpowiedzi i ku konsternacji innych, przylgnął nagle do Gryfona, zarzucając mu nogę na biodro.
— Em, Draco... — wyszeptał Blasie niepewnie, ale przyjaciel nawet na niego nie spojrzał.
Harry jak w amoku złapał Draco w pasie, mocniej wpijając się w jego usta i popchnął go trochę do tyłu, zapominając, że są tylko o ćwierć kroku od drzwiczek od szafy. Wspomniane drzwiczki natomiast jęknęły przeraźliwe i pozostała czwórka ukryta wewnątrz szafy wstrzymała oddechy. Draco i Harry też w jakimś sensie je wstrzymywali.
Blaise czym prędzej rzucił się do przodu, żeby odciągnąć przyjaciela kawałek dalej, ale nie zdążył, bo ktoś z zewnątrz nagle otworzył szafę na oścież.
Draco i Harry rypnęli na podłogę jak dłudzy, wciąż owinięci wokół siebie. Zaraz za nimi wylecieli Ron z Pansy, bo na nieszczęście torby Gryfonów splątały się ze sobą podczas przepychanek szafowych tak, że Harry pociągnął przyjaciela za sobą. Na dokładkę poleciał jeszcze Blaise, boleśnie uderzając się w kostkę.
— Ał — zajęczał Draco, przygnieciony przez czwórkę innych ludzi. Otworzył niepewnie jedno oko i uśmiechnął się do Harry'ego, który leżał na nim i nosem trącał jego nos.
— Moje buty! — zajęczał żałośnie Zabini, po szybkich oględzinach zauważając, że nie tylko jego noga ucierpiała.
— Co to ma znaczyć?! — ryknął naraz jakiś bardzo oburzony głos i wszyscy zadarli głowy do góry. Nawet Hermiona wyszła z szafy, a mówiąc szczerze, nikt się tego po niej nie spodziewał...
Cała gromada zaczęła się mozolnie podnosić z podłogi. Pansy nieco niezdarnie podparła się ręką na głowie Rona, a rudzielec w tym samym czasie spróbował wyszarpać swoją torbę spod Harry'ego. Ta musiała być jednak mocniej zahaczona niż sądził, bo kiedy pociągnął mocniej, ramię się urwało i Ron poleciał z łoskotem do tyłu.
Pansy w pierwszy odruchu chciała rzucić się za nim, żeby dotknąć go tu i ówdzie, w udawanej próbie pomocy, ale w ostatniej chwili jej wzrok przyciągnął wielgachny słoik, który musiał wypaść z torby Rona. Schyliła się po niego i odczytała nazwę umieszczoną na etykiecie:
— Nutella... a co to? — zapytała zdziwiona.
Ron momentalnie oblał się rumieńcem.
— To jest... to jest takie... To nie dla ciebie! — krzyknął w końcu skonfundowany i wyszarpnął słoik z rąk dziewczyny.
— Wyraźnie widziałam, że jest tam słowo „czekolada”! — powiedziała Pansy.
— Ale to nie twoja czekolada! — odpowiedział Ron, coraz bardziej nieswój. Spróbował nieporadnie schować słoik za plecami, ale Pansy, używając swojego wrodzonego ślizgońskiego sprytu, szybko go przejrzała.
Uśmiechnęła się zalotnie i wyćwiczonym gestem odrzuciła włosy z twarzy.
— Czy chciałeś mnie uwieść tym ogromnym słoikiem czekolady, Weasley?
Ron momentalnie poczerwieniał i odpowiedział: — Nie, no co ty. — Nie brzmiał zbyt przekonująco.
— Czyli gdybym zaoferowała, że mogłabym za tą czekoladę coś dla ciebie zrobić, nie byłbyś zainteresowany? — zapytała Ślizgonka z szatańskim błyskiem w oku.
Ron przełknął głośno ślinę i z lekką paniką wykrztusił:
— Coś... coś zrobić?
Pansy pokraśniała jeszcze bardziej i niby mimochodem dotknęła przedramienia rudzielca.
— Wiesz, to czekolada, a ja bardzo wysoko sobie ją cenię, więc jestem pewna, że wymyślilibyśmy coś, co — zawiesiła głos i puściła Weasleyowi łobuzerskie oczko — satysfakcjonowałoby nas oboje.
— O, mamusiu — skomentował tylko Ron.
— Co tu się dzieje?! — wykrzyknął nagle fałszywy Dumbledore, zdenerwowany już nie na żarty.
Jego broda falowała, a krzaczaste brwi prawie strąciły czapkę z głowy, tak wysoko je uniósł.
Po raz kolejny cała brygada podniosła w zdumieniu oczy, zapominając, że oprócz nich w pokoju jest ktoś jeszcze.
— To chyba nie my powinniśmy się tłumaczyć — powiedział zaczepnie Blaise, a dla podkreślenia swoich słów, złapał się pod boki. Kiedy jego matka tak robiła, od razu czuł przymus powiedzenia prawdy.
— Dokładnie! Wiemy, że żaden z ciebie Dumbledore! — wykrzyknął natychmiast Harry, na co Draco przewrócił oczami, jęcząc ciche „Gryfoni” pod nosem.
— Albo bardziej finezyjnie — dodał Malfoy. — Mamy solidne podstawy, żeby podejrzewać, kim naprawdę jesteś — zablefował. Oczywiście.
— Tak! — krzyknął Ron. — Jesteś Mori Artim!
Tym razem to Pansy przewróciła oczami, powtarzając coś, co brzmiało jak „tort czekoladowy, doprawdy”.
— To nie może być Mori Arti — wyjaśniła. — Bo on od tygodni jest pod pantoflem Irminki z Hufflepuffu.
— Irenki — poprawił nieuważnie Blaise. — Ta dziewczyna to zło wcielone. Nawet Ślizgoni się jej boją — dodał i przestąpił z nogi na nogę, próbując oszacować jak bardzo ucierpiał jego but podczas wcześniejszego upadku.
Fałszywy Dumbledore sapnął nagle, a oczy mu zaświeciły.
— Czy to grynszpanowa zieleń? — zapytał mimochodem, a Zabini spojrzał na niego uważniej.
— A jakże — odpowiedział bardzo niepewnie. — Czemu?
— A nie, tak, bez powodu... — odparł oszust, wodząc oczami po suficie.
Draco chrząknął, bo był zniecierpliwiony. Harry zamrugał, bo dalej nie wiedział, co to jest grynszpan. Zwierzę jakieś?
— Do rzeczy — zarządził Malfoy. — Wiemy, że nie jesteś Dumbledore’em.
Żadnym! — dodał Harry.
— Żadnym — powtórzył więc Ślizgon z rezygnacją. I westchnął, żeby to podkreślić. — Kim więc jesteś, co robisz w zamku, dlaczego wszyscy zachowują się jak wariaci i gdzie jest prawdziwy dyrektor?
Oszukany Dumbledore zmierzył go wzrokiem, z naprawdę wrednym grymasem na twarzy, po czym buńczucznie zadarł podbródek.
— Za kogo ty mnie masz? Nigdy wam tego nie powiem! Za długo walczyłem o tę rolę.
— Rolę? — zapytała zdziwiona Pansy.
— Tak, rolę — odparł oszust i zmierzył ją wzrokiem. — Myślicie, że tak grać to potrafi pierwszy lepszy? Że każdy z ulicy umie się tak wczuć w postać? A w życiu! Z takim talentem trzeba się urodzić! No i oczywiście później go wyszlifować, to też ciężka praca, nie to, że dostałem wszystko od losu i takie tam. Ale talent!
Uczniowie popatrzyli po sobie w lekkim szoku. To było naprawdę niezręczne...
— Więc... — podjęła Pansy — dostałeś rolę Aberfortha, który udaje Dumbledore'a, tak?
— Dokładnie — odparł fałszywy Dumbledore. — Oczywiście o wiele prościej byłoby, gdyby casting odbył się od razu, póki Dumbledore był jeszcze w zamku, a nie zostawił tylko list z prośbą, żeby brat go zastąpił. Okazało się jednak, że Aberforth nie może, bo ma już wykupioną wycieczkę w góry. Dla niego i dla kozy, rozumiecie. Więc koszty byłyby przytłaczające, gdyby w ostatniej chwili zrezygnował. Dlatego zatrudniono mnie!
— Więc... dlaczego wszyscy zachowują się jak idioci? — zagadnął po chwili Ron, a oszust zmierzył go rozeźlonym spojrzeniem.
Ron mógłby nawet przysiąc, że wydukał jeszcze pod nosem jakieś „smarkacz”, ale nikt nie zdawał się usłyszeć, więc może i jemu się przesłyszało.
— Nic wam już więcej nie powiem — dodał oszust, ale jego wzrok mimowolnie powędrował z powrotem do butów Zabiniego.
Blaise na próbę poruszył stopą najpierw w prawo, później w lewo, żeby przekonać się, czy wzrok fałszywego Dumbledore'a za nią podąży, a kiedy faktycznie tak się stało, wykrzyczał głośno: — Ha! — Jednocześnie mierząc oszusta palcem. — Podobają ci się moje buty!
— A gdzie tam! — odparł natychmiast oszust. — Ja nawet nie lubię Alexandra McQueena.
— Jasne, Alexander McQueen był modny jakieś cztery lata temu... — dodał Draco mimochodem.
— To skąd niby wiesz, że są od McQueena? — zapytał po ślizgońsu Blaise.
Oszust sarknął z oburzenia.
— Każdy to wie! Wystarczy spojrzeć na zapięcia!
Harry zamrugał, tym razem dlatego, że nawet nie zauważył, że buty Zabiniego miały jakiekolwiek zapięcia.
— Mojej uwadze nie uszło — powiedział powoli Draco — że jednak w jakiś dziwny sposób
jesteś oczarowany butami Blaisa. Nie mam pojęcia czemu. Przerwij mi, jeśli się mylę...? — Odczekał chwilę, ale oszust nie odezwał się ani słowem. — Stąd więc moja propozycja. — Powiesz nam, gdzie jest prawdziwy dyrektor i dlaczego cała szkoła zachowuje się tak dziwnie, jakby nikt nie mógł się powstrzymać przed robieniem głupot, a Blasie odda ci swoje buty.
— Co?! — krzyknął Zabini w oburzeniu.
— Zgoda — krzyknął fałszywy Dumbledore w tym samym czasie.
— Ale Dracoo... — zajęczał Zabini żałośnie, popatrując na swojego, podobno, przyjaciela.
— Nie marudź — mruknął blondyn, ale po chwili westchnął i dodał: — Obiecuję kupić ci dwie nowe pary.
— Trzy — orzekł Blasie z wciąż skwaszoną miną, ale posłusznie zaczął rozpinać buty.
— Trzy — zgodził się Draco i spojrzał na oszusta. — A więc?
Fałszywy Dumbledore wzruszył ramionami i pozwolił swojej twarzy aby przyjęła zupełnie inne, wyrachowane rysy, które w ogóle nie pasowały do dobrotliwej twarzy dyrektora.
— Wszyscy zachowują się dziwnie, bo rzuciłem na nich Czar Podrasowanych Fantazji — przez niego wyzbywacie się zahamowań i jesteście trochę bardziej podatni na sugestię. Oczywiście wszystko zależy od tego, jak ważne są dla was te fantazję. Jeżeli nie jest to nic szczególnego, nawet nie odczuje działania czaru, ale im dziwniejsza fantazja, tym czar mocniej działa Rzuciłem go, żeby lepiej wypaść, wiecie, do późniejszego CV.
— To dlatego rzucamy się na siebie z Harrym przy każdej okazji? — zapytał Draco lekko zdziwiony.
— Cóż, powiedziałbym, że rzucacie się na siebie, bo jesteście napalonymi nastolatkami, ale moje zaklęcie też mogło trochę pomóc. Spójrzcie na waszą koleżankę — powiedział, wskazując na Hermionę. — Widocznie jej wewnętrznym marzeniem jest, żeby odciąć się od reszty świata i pomyśleć sobie w spokoju. A dzięki moim czarom, czuje, że nic jej tego nie broni...
Hermiona mrugnęła powoli w odpowiedzi.
— A Snape i to, że przywrócił święta? — zapytał Harry. — To też wpływ czaru?
— A kiedy on to niby zrobił? — zapytał oszust bardzo zdziwiony.
— Uch, tak formalnie to jutr... — zaczął Harry, ale nie skończył, bo nagle Draco wbił mu pietę w stopę. Harry fuknął w oburzeniu, ale po chwili do niego dotarło, że o podróżach w czasie raczej nie powinno się trąbić na prawo i lewo, powiedział więc: — Musiało mi się przyśnić. Ostatnio w ogóle mam dziwne sny... dużo cudzych ust i takie tam... — zamilkł czym prędzej pod spojrzeniem Ślizgona.
— Dobra — powiedział Blaise i rzucił do oszusta jednego buta. Lewego, bo do prawego był bardziej przywiązany. — To teraz powiedz, gdzie jest prawdziwy Dumbledore.
— Wiem tylko tyle, ile powiedzieli mi inni nauczyciele. Dumbledore postanowił spędzić święta ze swoją pierwszą miłością. Jakieś pojednanie po latach czy coś takiego. Szczerze, to w jego wieku nawet trzymanie się za ręce jest fuj. Wiem co mówię, chodzę w jego ciele już kilka godzin i uwierzcie mi, to nic ładnego...
— To jeszcze... skąd ta koza?
— No koza to atrybut Aberfortha, nie? Więc pomyślałem, jak lepiej zagrać kogoś, kto udaje Aberfortha, który udaje Dumbledore'a, jeżeli nie przez udawanie, że ma się kozę, nie? Zresztą, mamusia i tak by się nie zgodziła, puścić mnie samego, więc transmutowałem ją i oto jest! Tyle że uparta strasznie i ciągle pcha się gdzie nie trzeba. Ale cóż, mogło być gorzej. Przynajmniej nie zadarła ze Snape’em, co?
Draco i Harry wymienili krzywe uśmiechy, ale żaden z nich tego skomentował.
— Koleś, kto zabiera własną matkę do pracy? — zapytał Ron, ale Zabini mu przerwał.
— No dobra — skwitował Blaise, wciąż trzymając prawego buta w dłoniach z namaszczeniem. — To jeszcze powiedz, kim tak naprawdę jesteś i nagroda jest twoja — dodał z bólem.
— Nie będzie musiał — stwierdziła nagle Pansy, zaskakując ich wszystkich. — Godzina odkąd wypił ostatnią dawkę wielosokowego już prawie minęła, a ja mam jego eliksir tutaj — powiedziała, pokazując wszystkim małą piersiówkę, którą musiała zabrać z biurka dyrektora, gdy nikt nie patrzył.
— Wy małe wymoczki! — ryknął fałszywy Dumbledore z furią. — Oddawaj mi to natychmiast!
Pansy prychnęła tylko w odpowiedzi i posłała mu krzywy uśmiech. Ron spojrzał na dziewczynę z podziwem i tylko bardziej wysunął Nutellę, tak, żeby Ślizgonka na pewno nie zapomniała, że ją posiada.
— To Lockhart — powiedziała nagle Hermiona wyrwana z letargu, a wszystkie oczy zwróciły się na nią. — Kiedy byliśmy jeszcze w szafie zobaczyłam, jak się zmienia, ale nie dostrzegłam całej jego twarzy, jedynie jej fragmenty. Byłam jednak pewna, że już ją gdzieś widziałam, dlatego sięgając pamięcią wstecz, przeanalizowałam tysiąc najbardziej prawdopodobnych osób pod kątem podobieństwa, używając algorytmu, który sama napisałam. Wyłowiłam z tego trzy bardzo możliwe twarze — ale jeden z podejrzanych już nie żyje. Pozostało więc dwóch kandydatów. Sięgnęłam więc po kolejne narzędzie badawcze, zwane logiką, która pozwoliła mi ustalić z niezbitą pewnością, że podejrzanym jest nikt inny jak Lockhart. Drugi kandydat to model bielizny z Australii, który jest wystarczająco bogaty, żeby nie musieć chałturzyć.
— Jasne. I nie ma to nic wspólnego z tym, że na drugim roku wgapiałaś się w jego zdjęcie codziennie przed pójściem spać i poznałabyś jego twarz po ciemku z odległości pięciuset metrów, i w śnieżycy? — zapytał z przekąsem Ron, a Hermiona pokryła się rumieńcem.
— Dokładnie, Ronaldzie. Więc cieszę się, że sobie to wyjaśniliśmy.
Nim jednak ktokolwiek zdążył zakwestionować sposób, w jaki Gryfonka doszła do swojego odkrycia, po pomieszczeniu rozległ się stłumiony jęk, gdy twarz oszusta zaczęła się zmieniać. Jego długa broda i wąsy cofnęły się, i pokryły złotym blondem, a rysy twarzy wyostrzyły znacznie, i po chwili faktycznie przed nimi stał nikt inny, jak Gilderoy Lockhart.
— Ale on powinien być w Świętym Mungu! — zakrzyknął Ron, a Lockhart posłał mu gniewne spojrzenie.
— Współczesna magomedycyna i takie tam — powiedział, wciąż mierząc Gryfonów wzrokiem przepełnionym złością. — Nie żeby którekolwiek z was wysłało mi chociaż kartkę z życzeniami powrotu do zdrowia, dziękuję bardzo, jego mać. A tak w ogóle to poproszę moje buty i eliksir, i już mnie tu nie ma — powiedział obrażony, a kiedy Ślizgoni oddali mu jego rzeczy, wyszedł powiewając melodramatycznie szatą, pozostawiając Brygadę Od Ratowania Świąt samych sobie.
I tak byli w zbyt wielkim szoku, żeby się ruszyć.

a w następnym odcinku...
narumon Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 185
Dołączył(a): 25 gru 2012, o 16:43

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Konkursy

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google [Bot] i 2 gości

cron