Kanoniczność

lub jej brak

Dyskusje związane z Harrym i Draco w kanonie i fanonie

Postprzez Kuma » 18 sie 2011, o 03:07

Nie widziałam jeszcze tutaj takiej dyskusji i mam nadzieję, że się ładnie przyjmie ;)

Chodzi o kanoniczność. Rzecz, o której niektórzy mają pojęcie, a inni mrugają ze zdziwieniem oczami.
Ostatnio zastanawiałam się z przyjaciółką, skąd wzięła się kanoniczność. Skąd wzięły się wszelkie stereotypy, które tak bardzo przyjęły się w fandomie, że określają - jasno i wyraźnie - charaktery postaci? Skąd wzięły się pewne wzorce?
I, co najważniejsze, co jest kanoniczne, czego powinniśmy się wystrzegać, a na co zwracać uwagę?

Co jest dla Was przykładem największej kanoniczności Draco i Harry'ego? Mogą to być zarówno ich relacje - przedstawione w najbardziej możliwy i kanoniczny sposób. Mogą to być całe teksty - jako przykłady. Wypowiedzi lub sytuacje.
I, przeciwnie, co jest dla Was najbardziej niekanonicznym aktem, z jakim się spotkaliście?


Ja osobiście uważam, że jednym z najbardziej 'kanonicznych' Draco jest ten ze 'Światełka'. Jego wypowiedzi, zachowanie... Pomijam pewne fakty - jak np. miłość do kawy, lizaki itp. bzdury, ale ogół jest dość kanoniczny.
Najbardziej niekanoniczną rzeczą, według mnie, jest fakt, gdy Draco wyznaje miłość, kiedy jest zbytnim romantykiem..
everytime you see rainbow, god is having gay sex.
Obrazek

PS.
Obrazek
Kuma Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 417
Dołączył(a): 6 gru 2010, o 11:45
Lokalizacja: Poznań

Postprzez Liberi » 18 sie 2011, o 17:40

.
Ostatnio edytowano 4 gru 2011, o 10:36 przez Liberi, łącznie edytowano 1 raz
Kiedy obgadujesz mnie za plecami, jesteś w idealnej sytuacji, by pocałować mnie w dupę.
Tych, którzy coś do mnie mają, a nie zamierzają oddawać się pieszczotom, zapraszam na PW. ;)
Liberi Offline

Avatar użytkownika
Królowa Offtopu
 
Posty: 3006
Dołączył(a): 30 paź 2010, o 19:55
Lokalizacja: Gdańsk

Postprzez Kuma » 18 sie 2011, o 18:02

Nie musisz rozwijać xd

Kuma napisał(a):
Ja osobiście uważam, że jednym z najbardziej 'kanonicznych' Draco jest ten ze 'Światełka'.

To najbardziej szokująca teza, jaką zdarzyło mi się kiedykolwiek przeczytać.

Okej, to może źle się wyraziłam. Dla mnie to jest taki ideał Draco, który, owszem, został wykreowany przez autorkę, stworzył fundamenty jego kanoniczności, bez nawiązania do ksiązki. Bo chodziło mi w tym temacie również o to, że kanon został stworzony przez fandomowców. Eh., Nie umiem się dokładnie wypowiedzieć xd
everytime you see rainbow, god is having gay sex.
Obrazek

PS.
Obrazek
Kuma Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 417
Dołączył(a): 6 gru 2010, o 11:45
Lokalizacja: Poznań

Postprzez Liberi » 18 sie 2011, o 19:23

.
Ostatnio edytowano 4 gru 2011, o 10:36 przez Liberi, łącznie edytowano 1 raz
Kiedy obgadujesz mnie za plecami, jesteś w idealnej sytuacji, by pocałować mnie w dupę.
Tych, którzy coś do mnie mają, a nie zamierzają oddawać się pieszczotom, zapraszam na PW. ;)
Liberi Offline

Avatar użytkownika
Królowa Offtopu
 
Posty: 3006
Dołączył(a): 30 paź 2010, o 19:55
Lokalizacja: Gdańsk

Postprzez Kuma » 18 sie 2011, o 19:38

W takim razie trzeba by chyba zmienić tytuł i doprecyzować, o co tak naprawdę chodzi, bo chyba nie o kanoniczność.

Chodzi chodzi.
Kanon w ksiązkach a kanon wykreowany przez fandom, który jednak przyjął się, że jest kanonem. Wiesz teraz, o co mi chodzi? Że niektóre postaci w ksiązkach nie są na tyle wyraźnie nakreślone, by można było później, pisząc, dokładnie wiedzieć, co jest kanoniczne a co nie, więc fandom sam sobą wytworzył ten zespół cech, który przyjął się jako kanoniczny.
I, idąc tym tropem, zmieniam, że Draco światełkowy jest dla mnie najmilszym tworem fandomu. Tak lepiej? xd

bo gdy chodzi o kanonicznego Malfoya, w ogóle nie wydaje mi się, żeby go było za co lubić. Pod koniec można się nad nim litować, ale to też takie trochę dwuznaczne uczucie.

Tak samo zresztą jest ze Snapem.
Książkowego Malfoya nie da się lubić, a jednak w fickach wprost go kochamy... zachowując jego kanoniczność! No właśnie o to mi chodziło - czy względną? Co robimy, co dodajemy, sprawiając, że da się go lubić, a jednak wciąż pozostaje prawdziwym Malfoyem? A może wcale nie pozostaje, tylko tak się ogólnie przyjkęły pewne stereotypy, że stał się kanoniczny i nie zauważamy pewnych nieprawidłowości?
everytime you see rainbow, god is having gay sex.
Obrazek

PS.
Obrazek
Kuma Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 417
Dołączył(a): 6 gru 2010, o 11:45
Lokalizacja: Poznań

Postprzez Liberi » 18 sie 2011, o 19:57

.
Ostatnio edytowano 4 gru 2011, o 10:37 przez Liberi, łącznie edytowano 1 raz
Kiedy obgadujesz mnie za plecami, jesteś w idealnej sytuacji, by pocałować mnie w dupę.
Tych, którzy coś do mnie mają, a nie zamierzają oddawać się pieszczotom, zapraszam na PW. ;)
Liberi Offline

Avatar użytkownika
Królowa Offtopu
 
Posty: 3006
Dołączył(a): 30 paź 2010, o 19:55
Lokalizacja: Gdańsk

Postprzez Kuma » 18 sie 2011, o 20:13

1. Podeślesz Uniesienie? Albo dasz namiar?
2. Okej, nie będę używać słowa kanon xd
3. Cieszę się, że mnie zrozumiałaś xd

Wiesz, ale mimo tego całego wygładzania postaci... wciąż na to nie razi. Wiadomo, ze jeśli ktoś pisze, że Draco jest tak umięśniony, Harry też, i ta oliwkowa skóra, i w ogóle... to to już się robi mdłe (aczkolwiek coś kojarzę, że sama kiedyś pisałam o oliwkowej skórze Harry'ego xdd). Ale mimo wszystko przyjęło się np. że ma tę pieprzoną oliwkową skórę i tak zostało. No, ale nieważne.
W każdym razie, co do BM, o którym wspomniałaś... przebrnęłam przez to, ale to było rażące. Jak dla mnie. Nie dlatego, że nie było tam miłych, słodkich scenek, ale.. ten brak estetyki. No masakra po prostu. Niesamowicie mnie to zraziło, aczkolwiek z drugiej strony, było to niesamowicie prawdziwe. Bo jednak wszyscy byśmy chcieli, żeby wszystko było ładne, wręcz piękne - zadbane itd.

Nie wydaje mi się, żeby nie dało się stworzyć kanonicznego Draco w oparciu o jego cechy pokazane przez Rowling. Problem w tym, że w przypadku takiego Draco ciężko nam uwierzyć, co Potter może w nim widzieć.

Nooo, fakt. Ale jakoś tak się przyjęło, ze jednak wiele w nim widzi i w sumie dla mnie kanoniczny Draco (z książek) tak naprawdę nie istnieje. Np. u mnie niesamowicie się już zatarła ta granica.
Ludzie kreowali Draco i tak uktwiło mi, że np:
- Draco jest niesamowicie inteligentny - a czy taki był? Inteligentny na pewno był, ale w fickach sypie jakimiś mądrościami... a czy tak było na pewno?
- sprytny - moim zdaniem np. w książce... on wcale nie jest sprytny. on jest dość nieporadny tak naprawdę. Scena w łazience, sceny z medalionem itd. Udało mu się z szafą - fakt, ale ogólnie aż taki chytry to on nie był
- ironiczne teksty mu zostały i tutaj chyba jest wszystko zachowane kanonicznie...
Najgorsze jest dla mnie uwarunkowanie działania Draco.
Bo jednak w książkach w ogóle nie znamy jego myśli. Znamy tyulko jego słowa, a - jak się przyjęło (albo jak wiadomo ogólnie) - myśli Draco różnią się od słów. I np. teraz mam problem, bo tak naprawdę stosunkowo rzadko czyta się teksty pisane z perspektywy Draco. Bo to jest cholernie ciężkie tak naprawdę. Żeby nie zrobić z niego takiej płaczliwej ciotki, która daje długie przemyślenia (nie muszą być patosowe, nie muszą być bardzo rozpaczliwe - ale wystarczy, że będzie choć jedno słowo więcej, a już wyjdzie nam niekanonicznie), ale jednocześnie nie możemy zapominać, że Draco to też człowiek. Mimo wszystko. Ze ma uczucia, że na pewno kocha rodziców, że miał ciężkie dzieciństwo, że często po prostu gra albo tak został wychowany, ale może gdzieś, w środku, tak naprawdę jest troszeczkę inny. Trochę bardziej ludzki - co zresztą było pokazane przy tym, jak nie mógł zabić Dumbledore'a. Gdyby naprawdę był tym bezwzględnym, zimnym ślizgonem, jaki był tworzony - gdybyśmy poprzestali tylko na jego słowach, nie biorąc pod uwagę faktyu, ze Draco myśli co innego, nie chcąc okazywać tej przysłowiowej słabości przed innymi - to na peno zabiłby Dumbledore'a bez mrugnięcia okiem. A mój problem bierze się z tego, że właśnie piszę coś, w czym jest dużo myśli Draco i cały czas zastanawiam się, czy to na pewno odpowiednie. Czy to możliwe. Czy umiałby zepchnąć własne potrzeby i okropne myśli i zająć się suchym działaniem? Czy też Draco padłby na kanapę i powiedział, że wszystko olewa, że nie um ie, że coś tam. Oczywiście pokazuję w stopniu przerysowanym.
everytime you see rainbow, god is having gay sex.
Obrazek

PS.
Obrazek
Kuma Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 417
Dołączył(a): 6 gru 2010, o 11:45
Lokalizacja: Poznań

Postprzez Liberi » 18 sie 2011, o 22:07

.
Ostatnio edytowano 4 gru 2011, o 10:37 przez Liberi, łącznie edytowano 1 raz
Kiedy obgadujesz mnie za plecami, jesteś w idealnej sytuacji, by pocałować mnie w dupę.
Tych, którzy coś do mnie mają, a nie zamierzają oddawać się pieszczotom, zapraszam na PW. ;)
Liberi Offline

Avatar użytkownika
Królowa Offtopu
 
Posty: 3006
Dołączył(a): 30 paź 2010, o 19:55
Lokalizacja: Gdańsk

Postprzez Kuma » 18 sie 2011, o 23:37

Co do amerykańskiego QAF, to jak najbardziej się zgadzam. Jest niesamowicie upiększone i cukierkowe, ale jednocześnie nie potrafię tego nie lubić no. Jest niesamowicie przyjemne i ładne, nawet jeżeli nierealne - przynajmniej w pewnym stopniu. Obejrzę brytyjskie, dla porównania. Ale ogólnie uważam, że brytyjskie filmy są realniejsze. I czasem dość obleśne - przynajmniej dla mnie.Mam tutaj na myśli np. Skins, niby zwyczajny serial, dla młodzieży ple ple ple, ale w którymś tam sezonie już przyłapałam się na tym, że ich poczucie humoru zmieszane z odrobiną realności tworzą dla mnie niezbyt przyjemną meiszankę. Nieważne xd Zależy kto czego oczekuje - rzeczywiście, tak jak powiedziałaś - i na co się nastawia. Oglądałaś "Totalne zaćmienie" z młodym DiCaprio i Thewlisem? Holland to zrobiła. I dla mnie było okropne. Ale jak się o tym pomyśli, to również realne. Prawdziwe.

Ja należę do takich osób, które nie chcą czytać o brzydkich gejach. Ani lesbijkach. Ani w ogóle o brzydkich ludziach. Mam tego dookoła. A w książki i tekty zagłebiam się po to, żeby się oderwać. Nawet, jeżeli jest to fikcją. Oczywiście nie dalece posuniętą, i niesamowicie nieprawdopdoobną, bo wtedy już nie jest tak miło. Ale ogólnie rzecz biorąc, to jeśli czytam dla samej rozrywki, to oczywistym jest, że wolę, gdy bohaterowie są piękni. XD Ale wiele osób tak ma. I uważam, że to nie jest dla nikogo ujmą ani hańbą.

Pisanie z myślą, że coś jest nieestetyczne, niechybnie zaprowadzi każdego właśnie w tę stronę.

Nie do końca. Uważam, że pomijanie pewnych szczegółów albo nie zwracanie na nich większej uwagi stworzy bardziej estetyczny obraz, ale nie umniejszy to jego realności. Choć oczywiscie zależy, o czym mówimy. Ale też wydaje mi się, że to się rzadziej zdarza. Mimo wszystko - nie pwiesz mi chyba, że wolałabyś czytać np. scenki z uwzględnieniem wszystkiego, co tak dobrze opisała Saraknya w poradniku Drarrystek xd

Witam,
Mam na imię Harry, mam 17 lat i jestem gejem. Od niedawna chodzę z pewnym blondynem, który naciska mnie żebyśmy w końcu TO zrobili. Bardzo się boje, bo to ma być mój pierwszy raz, ale nie chcę żeby mój chłopak pomyślał, że go nie chce czy coś. Proszę pomóżcie mi! Czy pierwszy raz boli? I jak się do niego przygotować?

Harry Prawiczek

Drogi prawiczku,
Jeżeli chcesz, by twój pierwszy raz był przyjemny dla was obu trzymaj się pary zasad. Oto one:

1. Najważniejszy jest brak pośpiechu, delikatność i więź emocjonalna pomiędzy tobą i twoim partnerem.
2. Wieść gminna niesie, że przed stosunkiem analnym trzeba dokonać specjalnych zabiegów higienicznych w postaci najpierw wypróżnienia się, a następnie jednej lub dwóch lewatyw! Jednak nie przejmuj się drogi Harry. Yaoistki nie dały wiary tym „pogłoską” i w KAŻDYM fanficku jest Ci to oszczędzone. Przecież to takie nie romantyczne. Jesteś niczym prawdziwa kobieta. Możesz zawsze i wszędzie ;)
3. Pierwszy raz wymaga CZASU. Droga do seksu analnego nie jest taka łatwa. Krok za krokiem, od delikatnego masażu odbytu opuszkiem palca, poprzez penetrację jednym palcem, aż do pełnego stosunku. Musisz być odpowiednio zrelaksowany i rozluźniony. Szybki seks w schowku na miotły odpada.
4. Nawilżenie. Stosunek analny bez odpowiedniego nawilżenia jest wręcz niemożliwy. Odbyt to nie pochwa i nie wytwarza śluzu. Nie jest też zamknięty błoną dziewiczą, której rozerwanie miałoby spowodować krwawienie nadające odpowiedniego poślizgu (a fee…). Jeżeli krwawienie z odbytu występuje należy udać się do lekarza, a nie cieszyć darmowym nawilżeniem.
Co do nawilżaczy, w żadnym wypadku nie stosujcie wazeliny, olei roślinnych, kosmetyków i innych ciekawych substancji. Wszystkie one są na bazie tłuszczu, który powoduje pękanie prezerwatywy. Po stosunku za to znacznie trudniej jest się wyczyścić z oleistej mazi w tyłku. Zaleca się środki na bazie wody. Są bardziej gęste i śliskie, nic przy nich nie pęka i łatwiej o higienę.
5. Prezerwatywa, jest kolejną rzeczą dość często pomijaną w fanfickach. Rozumiem, że zajście w ciąże jest tutaj niemożliwe, ale ciągle pozostaje możliwość zarażenia się HIV, żółtaczką, kiłą itp. W sprzedaży są nawet specjalne prezerwatywy do seksu analnego, grubsze niż te do waginalnego i pokryte większą ilością lubrykantu.
Jednak Harry nie przejmuj się. To nic, że Twój chłopak miał wcześniej całe tabuny kochanek i kochanków. Kocha Cię więc na pewno Cię niczym nie zarazi. W końcu miłość to najlepsze lekarstwo ;)
6. Pierwszy raz może być bolesny. A nawet drugi, trzeci i czwarty. Jednak znając Yaoistki rozkosz szybko pomiesza Ci się z bólem i już po pierwszych minutach będziesz pieprzył się bez opamiętania. Tylko pamiętaj żeby wytrzeć spermę po wszystkim. Niestety sama nie wyparuje i zostawi raczej nieestetyczne plamy na ubraniu.


Niby istotne, a jednak w żadnym tekście nie spotkałam się z choćby odniesieniem do któregoś z pierwszych punktów.

Kuma napisał(a):
Bo jednak wszyscy byśmy chcieli, żeby wszystko było ładne, wręcz piękne - zadbane itd.

Nie generalizowałabym tak. Lepiej mówić o tym, czego samemu się oczekuje, a nie o tym, czego oczekują inni. Ja nie oczekuję od sztuki upiększania, wolę prawdę.

Okej, racja ;)

Bierzesz Malfoya, ustalasz, jakie ma cechy charakteru i stawiasz go w sytuacji fabularnej, po czym analizujesz, co mógłby pomyśleć i jak się zachować. Granice, które ustalasz dla jego myśli i zachowań to dowód Twojej dojrzałości i talentu (albo ich braku). Dlatego właśnie jestem za tym, żeby pisać o rzeczach, o których człowiek ma jakieś pojęcie.

No i właśnie o to chodzi. Bo według mnie tu nawet nie chodzi o to, że ktoś może być zbyt dojrzały albo mieć zbyt mało talentu lub szarpie się na rzeczy, z któymi nigdy nie miał do czynienia. Tu chodzi o to, że to jest Draco. Nie, że mam się odwoływać do myśli z ksiązek albo innych tekstów. Nie o to mi chodziło. Chodziło mi o o rzetelne, kanoniczne pokazanie myśli Draco, nie umniejszając jego kanoniczności i osobliwemu charakterowi. Zeby zarówno pokazać ludzkie myśli jak i nie przesadzić i nie zrobić z Draco Harry'ego.
Przykładowo: Draco zazwyczaj jest ironiczny albo nioe mówi wprost o swoich uczuciach i w ogóle zachowuje się tak, jakby miał wszystko gdzieś itd itd. Czy to do końca możliwe? Jestem pewna, że w środku coś jednak czuje, coś go obchodzi, co było najlepiej pokazane w szóstej części. W każdym razie - jak przedstawić narracją myśli Draco, pozostawiając sposób jego wypowiedzi, przenosząc go na myśli, ale jednak pokazując, że to, co mówi, nie jest dokładnie takie samo jak to, co myśli.
Ale kręcę ; o
Rozumiesz? xd
everytime you see rainbow, god is having gay sex.
Obrazek

PS.
Obrazek
Kuma Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 417
Dołączył(a): 6 gru 2010, o 11:45
Lokalizacja: Poznań

Postprzez byarenlight » 18 sie 2011, o 23:58

Czy ja się mogę tak bez sensu wtrącić i pogadać od rzeczy? A wtrącę się.

Bardzo trudno jest mi natrafić na Malfoya w ficach, którego bym lubiła. To się właściwie chyba jeszcze nie zdarzyło. W "Świetle pod wodą" irytował mnie do tego stopnia, że porzuciłam czytanie. (TAK! nie czytałam "Światła"! XD przyznaję się.)
Straszliwie denerwuje mnie przedstawianie Draco jako inteligentnego, popularnego przystojniaka. Nie lubię, kiedy pomija się jego Śmierciożerczość. Ja naprawdę tęsknię za kanonicznym Draconem! Niechby go ktoś pokazał jako gnoja, stopniowo przechodzącego metamorfozę. Bez upiększeń, bez wybielania. Malfoy to kawał du.y wołowej! Chyba to sobie wyryję na czole.
Oczywiście, spotykałam się z bardziej lub mniej kanonicznym Malfoyem, ale w większości przeważa Niemalże-Gary-Stu. Ludzie, zapamiętajmy chociaż tyle, że Draco nie jest odważny ani genialny. Tyle wystarczy. Przynajmniej na razie.
Jak tak się zastanawiam, to chyba najbardziej lubiłam Draco w Bond i w Eclipse. Głównie dlatego, że nie było za bardzo za co go lubić, zwłaszcza w tym drugim ficu (EDIT: no dobra, w Bond Draco był prawie-dobry. ale na początku o tym nie wiemy XD) - do pewnego momentu (no, poza tym, że można było czasem powzdychać "ach, jaki on biedny!"). Za to Pottera w Bond ciężko było mi znieść. I weź tu, człowieku, dogódź mi.
A ta moja niechęć do ficowych Draconów bierze się pewnie z tego, że ja jego książkową wersję lubiłam. Wiem, że nie miał zalet, wiem, że był żałosny, podły i tak dalej, ale miałam do niego jakąś taką sympatię. I czasem po przeczytaniu o Draco-Adonisie-Malfoyu muszę sięgać do tworów Rowling i wyszukiwać drakońskich scen celem przejścia przyśpieszonej terapii.
I ogólnie zauważyłam takie coś, że kanoniczność Malfoya jak najbardziej jest zachowana w ficach, gdzie odgrywa on jedynie rolę poboczną. Ale cóż, łatwiej jest.
Czasem to aż sobie mówię - pokażę światu, że MOŻNA, napiszę fica, w którym Dracon będzie Draconem, Harry Harrym... Ale potem łapię się za głowę i myślę - tylko jak wówczas Potter zechce zauroczyć się choćby, bo już nie zakochać, w Malfoyu? I wtedy na mój mózg spada straszna wiadomość - drarry jest niemożliwe! Ach, koszmar. Słusznie Liberi zauważyła, że "w przypadku takiego Draco ciężko nam uwierzyć, co Potter może w nim widzieć".
No dobrze, popierdzieliłam bez sensu, mogę iść.

o, jeszcze jedno.
Przykładowo: Draco zazwyczaj jest ironiczny albo nioe mówi wprost o swoich uczuciach i w ogóle zachowuje się tak, jakby miał wszystko gdzieś itd itd. Czy to do końca możliwe? Jestem pewna, że w środku coś jednak czuje, coś go obchodzi, co było najlepiej pokazane w szóstej części. W każdym razie - jak przedstawić narracją myśli Draco, pozostawiając sposób jego wypowiedzi, przenosząc go na myśli, ale jednak pokazując, że to, co mówi, nie jest dokładnie takie samo jak to, co myśli.

Jasne, że Draco w sytuacjach ekstremalnych (choćby zagrożenie życia, zdrowia), okazałby ludzie uczucia, a może nawet zwierzęcy strach. Oczywiście, że coś go obchodzi, głównie on sam i jego rodzina, to najbardziej. Nie sądzę, by bardzo, powiedzmy, przejmował się tym, że nieomal ukatrupił Weasley'a - bardziej bał się, że ktoś domyśli się, że to on. To jest właśnie ten nieszczęsny Draco.
I chyba każdy człowiek ma tak, że mówi co innego, a co innego mysli - przynajmniej od czasu do czasu. Malfoy, jako fałszywy dupek, robił tak częściej.

edit;
ja nie mogę, ale chaos i tragedia w tym moim poście. mam nadzieję, że ktoś mnie zrozumie XD
- Ty byłaś kiedyś nastolatką. Powiedz, jak mam sobie poradzić z Astor?
- Spróbuj z nią porozmawiać.
- Kiedy ostatnio próbowałem, powiedziała, że mnie nienawidzi i przeniosła się do Orlando.
- To teraz masz drugą szansę. Podziel się z nią czymś... Co robiłeś w jej wieku...
- Zabiłem psa sąsiadów.
- Tego lepiej jej nie mów.
byarenlight Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 1436
Dołączył(a): 9 sie 2011, o 20:07
Lokalizacja: względna

Postprzez Liberi » 19 sie 2011, o 22:37

.
Ostatnio edytowano 4 gru 2011, o 10:38 przez Liberi, łącznie edytowano 1 raz
Kiedy obgadujesz mnie za plecami, jesteś w idealnej sytuacji, by pocałować mnie w dupę.
Tych, którzy coś do mnie mają, a nie zamierzają oddawać się pieszczotom, zapraszam na PW. ;)
Liberi Offline

Avatar użytkownika
Królowa Offtopu
 
Posty: 3006
Dołączył(a): 30 paź 2010, o 19:55
Lokalizacja: Gdańsk

Postprzez Kuma » 19 sie 2011, o 23:15

Jasno. Przekonałaś mnie. *łapka w górę*

Nic więcej dodać nie mogę. ;)
everytime you see rainbow, god is having gay sex.
Obrazek

PS.
Obrazek
Kuma Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 417
Dołączył(a): 6 gru 2010, o 11:45
Lokalizacja: Poznań

Postprzez Amanda » 19 sie 2011, o 23:25

Jestem w szoku, bo planuję napisać coś w miarę sensownego, a dawno nie zaglądałam w tematy nie będące opowiadaniami chociaż i w tych mam całe góry zaległości.

Jestem absolutnie przekonana i ręczę za to własną głową, że kanoniczny Potter w życiu nie kiwnąłby palcem na kanonicznego Malfoya. Już wcześniej uwierzę w płomienny romans między Ronem a Harrym niż Draco i Harrym. Kanonicznych bohaterów dzieli ocean, którego nawet największe chęci nie pokonają. Niestety, bo to mnie odrobinę boli, Rowling zrobiła nam świat odrobinę czarno-biały, bez tego pośredniego odcienia szarości w której wszyscy trochę by się rozmyli i w dobrze byłoby trochę zła i odwrotnie. W moim prywatnym odczuciu tego nie ma.

Kanoniczny Draco jest przede wszystkim tchórzem. Ta cecha jego charakteru wyróżnia się na pierwszym miejscu. Nie zgodzę się z tezą Kumy, że kocha swoich rodziców. Szanuje ich, czerpie korzyści z tego, że jest ich synem, z nazwiska jakie posiada i wszystkimi korzyściami jakie się z tym wiążą. Nie kocha ich, bo on nie wie co to miłość, nie miał go nawet kto nauczyć czym jest to uczucie. Nie nadaje się też specjalnie na Śmierciożercę, jest nim, również dlatego, że tego się od niego oczekuje, ale kompletnie się na niego nie nadaje. Ma za słabą psychikę by zabijać, w moim mniemaniu prawdopodobnie dlatego, że sam boi się śmierci. Ta jednak cecha w połączeniu tchórzostwem daje mi prawo podejrzewać, że gdyby Snape nie wtrącił się w scenę z Dumbledorem Draco by go zabił, ale nie dlatego, że jest bezwzględnym, pozbawionym uczuć człowiekiem, nie. Zabiłbym go, bo to byłoby gwarancją tego, że sam nie zostałby zabity. Jego lęk przed śmiercią jest wystarczająco silny, by wyprzeć wszelkie inne ewentualne lęki i uprzedzenia.
Gdzieś, chyba w jakimś angielskim opowiadaniu, którego nazwy nie pamiętam, Harry stwierdził, że Draco jest bardziej takim szkolnym tranem, który mając za plecami goryli, będzie znęcał się nad słabszymi i obrażał kogo popadnie, ale będzie to robił tylko dlatego, że wie, że ma za sobą kogoś silniejszego - swojego ojca i swoje nazwisko, którym przecież szafował od pierwszego tomu, w późniejszych już nie pamiętam, więc nie będę pisała, lub swoich goryli, którzy jeśli ktoś będzie chciał się postawić staną w jego obroni i on nie ucierpi w najmniejszym stopniu.
Na szóstym roku, w pociągu, odniosłam wrażenie, że nawet inni Ślizgoni, mam tu na myśli Balise'a, brali go z takim przymrużeniem oka, chociaż to może złe słowo, nie traktują jego słów poważnie, raczej jako puste przechwałki i groźby bez pokrycia.

I nie, nie zgodzę się, że nie da się napisać kanonicznego Draco. Da się, ale trzeba wyzbyć się idealizowania ludzi. Należy z ciężkim sercem pogodzić się z tym, że Draco jest postacią, z którą w normalnym życiu nie chcielibyśmy prawdopodobnie nic do czynienia, lub bylibyśmy jej "przyjaciółmi" ponieważ przynosiłoby to nam określone korzyści. I niedaleko pewnie szukać, każdy z nas ma swoim otoczeniu kogoś podobnego do Draco. Jeśli obedrzemy nas samych ze złudzeń i marzeń to wyjdzie nam kanoniczny Draco, ale niestety jest prawie zerowe prawdopodobieństwo, że wyjdzie nam wtedy jakiekolwiek drarry, ponieważ musielibyśmy założyć, że Harry ma pociąg go ratowania słabych psychicznie ludzi, schodzących na złą drogę, a tego nie wiemy, bo uratowanie Malfoya z płomieni, było raczej aktem człowieczeństwa, które kanoniczny Harry posiadał, bo nawet jego niechęć do wujostwa nie przeszkodziła mu uratować jego kuzyna przed dementorem, a to w zasadzie sytuacja analogiczna.

Jeszcze coś mi się przypomniało jeśli chodzi o Draco. Wracając znowu do sceny na wierzy astronomicznej i do słów Dumbledore'a, tych o wyborach i złej drodze. Tak, Draco mógłby się nawrócić, ale nie miał wystarczającej motywacji i korzyści. Znowu, jego lęk przed bólem i śmiercią kazał po pozostać tam gdzie był, bo tak było łatwiej. Zmiana stron wymagałaby zaangażowania, zmiany całego swojego życia, tylko po to, skoro bycie Malfoyem to bycie określonym kimś w społeczeństwie czarodziejów. To pozycja, pieniądze i rozpoznawalność.

Za dużo mówię XD
Obrazek
Amanda Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 564
Dołączył(a): 30 paź 2010, o 13:37
Lokalizacja: laptop w pewnej wsi

Postprzez Kuma » 20 sie 2011, o 00:28

Najgorsze jest to, że czytam Wasze wypowiedzi i coraz batrdziej się załamuję, bo akurat piszę dluższe Drarry, i przyjaciółka mówi, że mam przestać, bo z każdą kolejną chwilą pisanie wydaje mi się coraz trudniejsze. Brak nadziei na stworzenie czegoś, co bedzie Wam odpowiadać, co będzie kanoniczne i z czego będę mogła być zadowolona, bo nie mogę stworzyć kanonicznego Draco, bo wszystko inne nie ma wtedy sensu.

Mój post tez jest bez senu.
Nie lubię Was xd
everytime you see rainbow, god is having gay sex.
Obrazek

PS.
Obrazek
Kuma Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 417
Dołączył(a): 6 gru 2010, o 11:45
Lokalizacja: Poznań

Postprzez Amanda » 20 sie 2011, o 13:32

Źle na to patrzysz. Potencjalny czytelnik, a przynajmniej ja, bo nie mogę wypowiadać się za innych nie oczekuje od ciebie konkretnego Draco, bo gdyby tak było jaki byłby sens w czytaniu opowiadań z fandomu. Nikt nie myśli tak samo, więc nigdy nie będzie w stanie oddać identycznie takiej samej postaci.
Tak jak powiedział ktoś powyżej, Draco ze "Światła", Draco z "Londyńskiego Pocałunku", Draco z "Transfiguration" czy nawet twój Draco z "Czyśćca" są inni, ale to nie znaczy, że są gorsi, czy mniej ciekawi. Jeśli w opowiadaniu występują ciekawe, wiarygodne postacie, tekst jest fajnie napisany i ma interesującą fabułę to w czym problem?
Fandom jest tak szeroki, że utarł pewien schemat widzenia postaci, ale nawet jeśli, to jak pisałam wyżej i tak każda pisząca osoba doda coś od siebie. Jeden szczegół w wyglądzie, jedną cechę charakteru i to jest normalne, na tym tak naprawdę polega pisanie. Na tworzeniu, kreowaniu i wymyślaniu czegoś nowego. Nawet jeśli bazujesz na czyimś dziele.
Jeśli się nie mylę Liberi napisała, że jest tylu Potterów, Malfoyów, Snape'ów i każdych innych postaci ilu jest autorów opowiadań. Zgadzam się z nią i uważam, że masz napisać swojego Malfoya, bo ten wyjdzie ci najlepiej. Spójrz sama, kochasz Draco ze "Światełka" za to, że jest taki a nie inny, chociaż na pewno nie jest kanoniczny. Inny przykład, ludzi drażnił Draco z "Nic nie trwa wiecznie" a jednak wracali i czytali, bo miał w sobie to coś, że chciało się czytać dalej i zobaczyć czy się zmieni czy pozostanie taki sam.
Absolutnie ostatnia sprawa, masz za sobą napisanie "Czyśćca", ja mam za sobą jego lekturę, całkiem zresztą niedawno. W twojej głowie jakiś obraz Malfoya już istnieje, wiesz też, że ludzie już go kupili, bo "Czyściec" był przecież czytany i przyjęty bardzo dobrze, nawet jeśli główną postacią był Harry. Jeśli kolejny Draco będzie inny, ale równie ciekawy nie widzę problemu, ja przeczytam na pewno, a to już zawsze jeden potencjalny czytelnik i jeden potencjalny komentarz pod tekstem.
Obrazek
Amanda Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 564
Dołączył(a): 30 paź 2010, o 13:37
Lokalizacja: laptop w pewnej wsi

Następna strona

Powrót do Drarrowe dyskusje

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość