Strona 3 z 3

PostNapisane: 15 kwi 2011, o 21:50
przez nataliiee
Chyba wiadomo do jakich :whistle:

PostNapisane: 15 kwi 2011, o 21:55
przez Akame
Aev napisał(a):MB, my z Dai jedziemy do Szkocji (czemu do Szkocji akurat?), możemy zabrać XD

Do Gretna Green? Wow, to wiadomo po co :lol2:

PostNapisane: 15 kwi 2011, o 21:57
przez Miss Black
Nie! Niczym Antygona muszę dopełnić obowiązku! <patos wykipiał>
Eeee, co to jest Gretna Green?

PostNapisane: 15 kwi 2011, o 22:16
przez Akame
Maleńka miejscowość przygraniczna w Szkocji, uciekały do niej pary, którym rodzice nie pozwalały się pobrać. Dość znana za w czasach dam i dżentelmenów ;)

PostNapisane: 15 kwi 2011, o 22:57
przez Miss Black
Eeeee, mój mózg odmawia współpracy. Że niby Dai i Aev jadą powzdychać nad nowożeńcami płci męskiej i wypatrywać idealnego Draco i Harry'ego? Hmm, nie. Myślę, że Vol to by wolała Japonię jednak niż wrzosowisko. Mnie rozsypcie na wrzosowisku.

PostNapisane: 15 kwi 2011, o 23:08
przez Akame
Pogubiłam się... to one tam z prochami jadą? Mózg mi się lasuje... ale że Morti, czy Ginny? Pewnie Morti, bo Ginny to by rozsypały, ale gdzieś w okolicach czynnego wulkanu.

PostNapisane: 15 kwi 2011, o 23:12
przez Miss Black
Ja to nie wiem. Jestem w żałobie.

PostNapisane: 15 kwi 2011, o 23:25
przez Aevenien
Umarłam, zabiłyście mnie już na cacy!
Dai, defibrylator!

PostNapisane: 15 kwi 2011, o 23:30
przez daimon
*biegnie z podręcznym AED*

(przy okazji sama czuję się zabita, też proszę mnie rozsypać na wrzosowisku)

Re: Czy gdyby to było możliwe, uśmierciłabyś/uśmierciłbyś Gi

PostNapisane: 19 kwi 2011, o 17:27
przez Amanda
Ginny.... Ginny.... Ginny....
Nie odnosicie wrażenie, że bez Ginny bez różnicy już czy martwej czy żywej, czy z Potterem czy obok Pottera, nie byłoby drarry. To jak dwa sprzężone ze sobą moduły, współdziałające i uzupełniające się nawzajem. Ginny mąci, Ginny nie chce dać rozwodu, Ginny próbuje kogoś otruć, sama jest otruta i wiele, wiele innych.
Według mnie Ginny nie może umierać na samym początku. Najpierw musi napsuć trochę krwi, zamieszać trochę życiem swojego męża i jego przyszłego kochanka, a później można ją skazać na kaźnie i powolne, metodyczne umieranie w bólach.

Co do samej postaci, to mam takie same uczucie jak moje poprzedniczki. Sztuczna, sztuczna, sztuczna. Naiwna, zbyt prosta, zbyt uległa. Z drugiej strony do postaci Pottera pasuje idealnie. Pantofel i pantofel daje w końcu parę. Ciężkostrawną, ale parę. W końcu kapeć i szpilka to już wyzwanie, którego nie można się spodziewać w Harrym Potterze. Z kim innym mógł związać się Potter jeśli nie z siostrą przyjaciela. To przecież było takie oczywiste.

I nie mówię już o tym, że filmowa Ginny śni mi się po nocach. I żeby nie było, to są koszmary przez duże „k”. Proste jak drut włosy, twarz kompletnie pozbawiona mimiki, jak ulepiona z plasteliny, wymodelowana na jeden rodzaj ustawienia, wstawiona w kadr i proszę bardzo. Pocałunek z siódmej części w kuchni już nie mógł być bardziej wymuszony i drewniany. Ogólnie rzecz biorąc postać jak postać, ale mnie po prostu nie kupiła. To tak jak u mnie w wizją Lupina – wilkołaka bez sierści.

PostNapisane: 19 kwi 2011, o 20:16
przez Kasia
Cóż, mi się podobała rola Ginny w bodajże Blemishu. Taka przyjaciółka, z którą można pogadać inaczej niż z Ronem czy Hermioną. Która pogodziła się z tym, że Złoty Chłopiec woli chłopców (a w każdym razie Draco) i nie walczy o niego. Oczywiście fajnie jest, gdy ktoś, np. ona, miesza. Ale ja ją generalnie lubię, o! (dopóki nie miesza się negatywnie w związek między naszymi ulubieńcami).

Re: Czy gdyby to było możliwe, uśmierciłabyś/uśmierciłbyś Gi

PostNapisane: 16 sie 2011, o 22:39
przez Kuma
Amanda napisał(a):Ginny.... Ginny.... Ginny....
Nie odnosicie wrażenie, że bez Ginny bez różnicy już czy martwej czy żywej, czy z Potterem czy obok Pottera, nie byłoby drarry. To jak dwa sprzężone ze sobą moduły, współdziałające i uzupełniające się nawzajem. Ginny mąci, Ginny nie chce dać rozwodu, Ginny próbuje kogoś otruć, sama jest otruta i wiele, wiele innych.
Według mnie Ginny nie może umierać na samym początku. Najpierw musi napsuć trochę krwi, zamieszać trochę życiem swojego męża i jego przyszłego kochanka, a później można ją skazać na kaźnie i powolne, metodyczne umieranie w bólach.

Jeżeli patrzymy na Drarry przez pryzmat wydarzeń powojennych, no to racja - ten wątek z Ginny "mącącą, nie chcącą dać rozwodu" itd xdd, dodaje smaczku. To fakt. Ale z drugiej strony, zawsze znalazłby się ktoś inny - choćby Cho, Hermiona, czy naprawdę jakakolwiek dziewczyna, która mogłaby się zachowywać podobnie jak ona. Co prawda nikt nie odwzorowałby równie dobrze postaci tak sztucznej, płaskiej, płytkiej, bezsensownej i naiwnej nie tylko w charaktrerze, ale w całej istocie (stworzonej przez Rowling - i nie mówię tutaj o Bonnie), jak Ginny.
Owszem, pasuje do Złotego Chłopca. Ten fakt, że jest to dziewczyna jego najlepszego przyjaciela. To pasuje. To fakt. Ale mimo wszystko Ginny to Ginny - denerwuje nie tym, że zabiera Harry'ego Draco (a przynajmniej nie tylko tym), ale po prostu jest niezwykle irytującą postacią. Taką trochę MarySue, w pewnym sensie. Łabędziem, który na potrzeby chwili przemienia się z kaczki... zupełnie - ot, na pstryknięcie palcami. I tu mam włańsie na myśli tę naiwność tej postaci. I płytkość. Bo Ginny zawsze kieruje się tym samym... a w zasadzie niczym. Jest mdłym tłem.

Mimo wszystko:
- tortury byłyby złe, bo Harry by ubolewał - śmeirć bezbolesna byłaby też mniej bolesna dla wszystkich (rodzn itp)
- samobójstwo jest złe, bo pewnie spowodowane byłoby Drarry, czyli Harry by się zadręczał itd
- pozostawienie jej przy życiu... pfff. niby kiepska wizja, ale muszę przyznać, że często w powojennych Drarry myśli się o dodatkowym wątku i zazwyczaj jest nim Ginny - tak ot, dla rozwinięcia akcji xd ale mimo wszystko - ŚMIERĆ GINNY WEASLEY. brrr

PostNapisane: 16 sie 2011, o 23:19
przez BlackCloud
Hmm...ja wybieram opcję "Tak, niech zdycha, ale najpierw należy ją torturować", chociaż dobrze by było ją szybko uśmiercić, bo jeszcze ktoś by ją uratował, no ale te tortury tak kusiły. Ja jej nie lubię od początku, jakoś mi od razu nie odpowiadała, a po piątej części to już w ogóle, nie lubię jak w ff'ach robią z niej przyjaciółkę Harry'ego, jak mąci to już trochę lepiej ale i tak jak muszę o niej czytać to mnie aż ściska, wolę już jak w tej roli jest Cho. Więc niech cierpi dłuuugo a później ginie 8-)

PostNapisane: 29 sty 2013, o 19:01
przez Draconia Maleficia
Ginny niech sobie idzie do diabła. Nie znoszę jej nawet w tej wersji pomocniczo-przyjacielskiej. Bo wiadomo, to baba, nie wiadomo kiedy by jej odbiło że jednak kocha Pottera. A skoro nie widzę tu opcji wysyłania ludzi na Sybir - no to niech zdycha, krzyżyk na drogę :)

PostNapisane: 3 lis 2014, o 19:12
przez Madame_Malfoy
Och, jak ja jej nie cierpię! Jak najgorsza śmierć dla niej! Zupełnie nie rozumiem naszej kochanej Rowling, ale jak można stworzyć taką [tutaj dodaj dowolne przekleństwa] postać? Zawsze myślałam, że Harry będzie z Hermioną. Inna opcja nie wchodziła w grę. Tu nagle taka koszmarna niespodzianka! Teraz, kiedy zaczęłam czytać Drarry, to prawie zapomniałam o tej Wiewiórze. Mam nadzieję, że ten słodki, wolny od niej czas będzie się dłużył i dłużył...