Czy gdyby to było możliwe, uśmierciłabyś/uśmierciłbyś Ginny?

W drarry rzecz jasna, nie w życiu :P

Dyskusje związane z Harrym i Draco w kanonie i fanonie

Postprzez nataliiee » 15 kwi 2011, o 21:50

Chyba wiadomo do jakich :whistle:
Nienawidzę komentować...
nataliiee Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 1626
Dołączył(a): 1 sty 2011, o 19:02
Lokalizacja: Kraków

Postprzez Akame » 15 kwi 2011, o 21:55

Aev napisał(a):MB, my z Dai jedziemy do Szkocji (czemu do Szkocji akurat?), możemy zabrać XD

Do Gretna Green? Wow, to wiadomo po co :lol2:
"Żaden sąd by nas za to nie skazał. Ty jesteś sławny, a ja bogaty. Jesteśmy młodzi i lekkomyślni. Musimy popełniać zbrodnie i umykać przed konsekwencjami. To nasz społeczny obowiązek."
Akame Offline

Avatar użytkownika
White Ferret
 
Posty: 2231
Dołączył(a): 30 paź 2010, o 22:47
Lokalizacja: Dracoland

Postprzez Miss Black » 15 kwi 2011, o 21:57

Nie! Niczym Antygona muszę dopełnić obowiązku! <patos wykipiał>
Eeee, co to jest Gretna Green?
CALM YOUR MIND MY FRIENDS AND DON'T BE AFRAID TO DREAM A LITTLE BIGGER!
Miss Black Offline

Avatar użytkownika
Pack Mom
 
Posty: 2722
Dołączył(a): 2 lis 2010, o 19:54
Lokalizacja: Pigfarts

Postprzez Akame » 15 kwi 2011, o 22:16

Maleńka miejscowość przygraniczna w Szkocji, uciekały do niej pary, którym rodzice nie pozwalały się pobrać. Dość znana za w czasach dam i dżentelmenów ;)
"Żaden sąd by nas za to nie skazał. Ty jesteś sławny, a ja bogaty. Jesteśmy młodzi i lekkomyślni. Musimy popełniać zbrodnie i umykać przed konsekwencjami. To nasz społeczny obowiązek."
Akame Offline

Avatar użytkownika
White Ferret
 
Posty: 2231
Dołączył(a): 30 paź 2010, o 22:47
Lokalizacja: Dracoland

Postprzez Miss Black » 15 kwi 2011, o 22:57

Eeeee, mój mózg odmawia współpracy. Że niby Dai i Aev jadą powzdychać nad nowożeńcami płci męskiej i wypatrywać idealnego Draco i Harry'ego? Hmm, nie. Myślę, że Vol to by wolała Japonię jednak niż wrzosowisko. Mnie rozsypcie na wrzosowisku.
CALM YOUR MIND MY FRIENDS AND DON'T BE AFRAID TO DREAM A LITTLE BIGGER!
Miss Black Offline

Avatar użytkownika
Pack Mom
 
Posty: 2722
Dołączył(a): 2 lis 2010, o 19:54
Lokalizacja: Pigfarts

Postprzez Akame » 15 kwi 2011, o 23:08

Pogubiłam się... to one tam z prochami jadą? Mózg mi się lasuje... ale że Morti, czy Ginny? Pewnie Morti, bo Ginny to by rozsypały, ale gdzieś w okolicach czynnego wulkanu.
"Żaden sąd by nas za to nie skazał. Ty jesteś sławny, a ja bogaty. Jesteśmy młodzi i lekkomyślni. Musimy popełniać zbrodnie i umykać przed konsekwencjami. To nasz społeczny obowiązek."
Akame Offline

Avatar użytkownika
White Ferret
 
Posty: 2231
Dołączył(a): 30 paź 2010, o 22:47
Lokalizacja: Dracoland

Postprzez Miss Black » 15 kwi 2011, o 23:12

Ja to nie wiem. Jestem w żałobie.
CALM YOUR MIND MY FRIENDS AND DON'T BE AFRAID TO DREAM A LITTLE BIGGER!
Miss Black Offline

Avatar użytkownika
Pack Mom
 
Posty: 2722
Dołączył(a): 2 lis 2010, o 19:54
Lokalizacja: Pigfarts

Postprzez Aevenien » 15 kwi 2011, o 23:25

Umarłam, zabiłyście mnie już na cacy!
Dai, defibrylator!
Z Mackami nie ma żartów :mackigreen:


"Law school," Arthur says. "Law school gets everybody in the head. That's, you know. That's the whole point. Of law school."

Mostly, I exist in a state of denial about the denial. My head is a complex place, okay?
Aevenien Online

Avatar użytkownika
Macki Dalekiego Zasięgu
 
Posty: 6214
Dołączył(a): 27 paź 2010, o 19:39
Lokalizacja: Warszawa

Postprzez daimon » 15 kwi 2011, o 23:30

*biegnie z podręcznym AED*

(przy okazji sama czuję się zabita, też proszę mnie rozsypać na wrzosowisku)
[Emmet,Micky&Ben watching Brian&Justin dancing]
Em:Am I seeing,what I think I'm seeing?
Ben:Yes you are seeing it.It's the most historic reunification since Germany.
Em:What happened to the fiddler?
Micky:He fell off the roof!
daimon Offline

Avatar użytkownika
Sunshine
 
Posty: 1162
Dołączył(a): 30 paź 2010, o 17:35
Lokalizacja: Miasto Smoka

Postprzez Amanda » 19 kwi 2011, o 17:27

Ginny.... Ginny.... Ginny....
Nie odnosicie wrażenie, że bez Ginny bez różnicy już czy martwej czy żywej, czy z Potterem czy obok Pottera, nie byłoby drarry. To jak dwa sprzężone ze sobą moduły, współdziałające i uzupełniające się nawzajem. Ginny mąci, Ginny nie chce dać rozwodu, Ginny próbuje kogoś otruć, sama jest otruta i wiele, wiele innych.
Według mnie Ginny nie może umierać na samym początku. Najpierw musi napsuć trochę krwi, zamieszać trochę życiem swojego męża i jego przyszłego kochanka, a później można ją skazać na kaźnie i powolne, metodyczne umieranie w bólach.

Co do samej postaci, to mam takie same uczucie jak moje poprzedniczki. Sztuczna, sztuczna, sztuczna. Naiwna, zbyt prosta, zbyt uległa. Z drugiej strony do postaci Pottera pasuje idealnie. Pantofel i pantofel daje w końcu parę. Ciężkostrawną, ale parę. W końcu kapeć i szpilka to już wyzwanie, którego nie można się spodziewać w Harrym Potterze. Z kim innym mógł związać się Potter jeśli nie z siostrą przyjaciela. To przecież było takie oczywiste.

I nie mówię już o tym, że filmowa Ginny śni mi się po nocach. I żeby nie było, to są koszmary przez duże „k”. Proste jak drut włosy, twarz kompletnie pozbawiona mimiki, jak ulepiona z plasteliny, wymodelowana na jeden rodzaj ustawienia, wstawiona w kadr i proszę bardzo. Pocałunek z siódmej części w kuchni już nie mógł być bardziej wymuszony i drewniany. Ogólnie rzecz biorąc postać jak postać, ale mnie po prostu nie kupiła. To tak jak u mnie w wizją Lupina – wilkołaka bez sierści.
Obrazek
Amanda Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 564
Dołączył(a): 30 paź 2010, o 13:37
Lokalizacja: laptop w pewnej wsi

Postprzez Kasia » 19 kwi 2011, o 20:16

Cóż, mi się podobała rola Ginny w bodajże Blemishu. Taka przyjaciółka, z którą można pogadać inaczej niż z Ronem czy Hermioną. Która pogodziła się z tym, że Złoty Chłopiec woli chłopców (a w każdym razie Draco) i nie walczy o niego. Oczywiście fajnie jest, gdy ktoś, np. ona, miesza. Ale ja ją generalnie lubię, o! (dopóki nie miesza się negatywnie w związek między naszymi ulubieńcami).
"Harry się odprężył. Nie było się w ogóle o co martwić. W końcu Hagrid uwielbiał wredne bestie."

"Mała rada, Ted. Hermiona nie je mięsa, więc jeśli zabierzesz ją do jednej z tych knajp, w których podają steki tak słabo wysmażone, że jeszcze muczą, gdy zaczynasz je kroić, to kompletnie zniweczysz swe szanse dobrania się jej do majtek. "

"Potter, jak można się było spodziewać, okazał się zwolennikiem przytulania (co mogło zostać uznane za dość szczęśliwy zbieg okoliczności, bo Draco był raczej nogą w przytulaniu, za to doskonałą przytulanką)."
Kasia Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 201
Dołączył(a): 30 paź 2010, o 00:17
Lokalizacja: warszawa

Postprzez Kuma » 16 sie 2011, o 22:39

Amanda napisał(a):Ginny.... Ginny.... Ginny....
Nie odnosicie wrażenie, że bez Ginny bez różnicy już czy martwej czy żywej, czy z Potterem czy obok Pottera, nie byłoby drarry. To jak dwa sprzężone ze sobą moduły, współdziałające i uzupełniające się nawzajem. Ginny mąci, Ginny nie chce dać rozwodu, Ginny próbuje kogoś otruć, sama jest otruta i wiele, wiele innych.
Według mnie Ginny nie może umierać na samym początku. Najpierw musi napsuć trochę krwi, zamieszać trochę życiem swojego męża i jego przyszłego kochanka, a później można ją skazać na kaźnie i powolne, metodyczne umieranie w bólach.

Jeżeli patrzymy na Drarry przez pryzmat wydarzeń powojennych, no to racja - ten wątek z Ginny "mącącą, nie chcącą dać rozwodu" itd xdd, dodaje smaczku. To fakt. Ale z drugiej strony, zawsze znalazłby się ktoś inny - choćby Cho, Hermiona, czy naprawdę jakakolwiek dziewczyna, która mogłaby się zachowywać podobnie jak ona. Co prawda nikt nie odwzorowałby równie dobrze postaci tak sztucznej, płaskiej, płytkiej, bezsensownej i naiwnej nie tylko w charaktrerze, ale w całej istocie (stworzonej przez Rowling - i nie mówię tutaj o Bonnie), jak Ginny.
Owszem, pasuje do Złotego Chłopca. Ten fakt, że jest to dziewczyna jego najlepszego przyjaciela. To pasuje. To fakt. Ale mimo wszystko Ginny to Ginny - denerwuje nie tym, że zabiera Harry'ego Draco (a przynajmniej nie tylko tym), ale po prostu jest niezwykle irytującą postacią. Taką trochę MarySue, w pewnym sensie. Łabędziem, który na potrzeby chwili przemienia się z kaczki... zupełnie - ot, na pstryknięcie palcami. I tu mam włańsie na myśli tę naiwność tej postaci. I płytkość. Bo Ginny zawsze kieruje się tym samym... a w zasadzie niczym. Jest mdłym tłem.

Mimo wszystko:
- tortury byłyby złe, bo Harry by ubolewał - śmeirć bezbolesna byłaby też mniej bolesna dla wszystkich (rodzn itp)
- samobójstwo jest złe, bo pewnie spowodowane byłoby Drarry, czyli Harry by się zadręczał itd
- pozostawienie jej przy życiu... pfff. niby kiepska wizja, ale muszę przyznać, że często w powojennych Drarry myśli się o dodatkowym wątku i zazwyczaj jest nim Ginny - tak ot, dla rozwinięcia akcji xd ale mimo wszystko - ŚMIERĆ GINNY WEASLEY. brrr
everytime you see rainbow, god is having gay sex.
Obrazek

PS.
Obrazek
Kuma Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 417
Dołączył(a): 6 gru 2010, o 11:45
Lokalizacja: Poznań

Postprzez BlackCloud » 16 sie 2011, o 23:19

Hmm...ja wybieram opcję "Tak, niech zdycha, ale najpierw należy ją torturować", chociaż dobrze by było ją szybko uśmiercić, bo jeszcze ktoś by ją uratował, no ale te tortury tak kusiły. Ja jej nie lubię od początku, jakoś mi od razu nie odpowiadała, a po piątej części to już w ogóle, nie lubię jak w ff'ach robią z niej przyjaciółkę Harry'ego, jak mąci to już trochę lepiej ale i tak jak muszę o niej czytać to mnie aż ściska, wolę już jak w tej roli jest Cho. Więc niech cierpi dłuuugo a później ginie 8-)
BlackCloud Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 3
Dołączył(a): 21 mar 2011, o 18:01

Postprzez Draconia Maleficia » 29 sty 2013, o 19:01

Ginny niech sobie idzie do diabła. Nie znoszę jej nawet w tej wersji pomocniczo-przyjacielskiej. Bo wiadomo, to baba, nie wiadomo kiedy by jej odbiło że jednak kocha Pottera. A skoro nie widzę tu opcji wysyłania ludzi na Sybir - no to niech zdycha, krzyżyk na drogę :)
Często rozmawiam sama ze sobą, bo potrzebuję rady eksperta.
Draconia Maleficia Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 16
Dołączył(a): 30 paź 2010, o 16:56

Postprzez Madame_Malfoy » 3 lis 2014, o 19:12

Och, jak ja jej nie cierpię! Jak najgorsza śmierć dla niej! Zupełnie nie rozumiem naszej kochanej Rowling, ale jak można stworzyć taką [tutaj dodaj dowolne przekleństwa] postać? Zawsze myślałam, że Harry będzie z Hermioną. Inna opcja nie wchodziła w grę. Tu nagle taka koszmarna niespodzianka! Teraz, kiedy zaczęłam czytać Drarry, to prawie zapomniałam o tej Wiewiórze. Mam nadzieję, że ten słodki, wolny od niej czas będzie się dłużył i dłużył...
Madame_Malfoy Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 4
Dołączył(a): 17 wrz 2014, o 23:42

Poprzednia strona

Powrót do Drarrowe dyskusje

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość