Bottom Harry czy bottom Draco?

Dyskusje związane z Harrym i Draco w kanonie i fanonie

Postprzez Liberi » 23 lis 2010, o 01:33

.
Ostatnio edytowano 6 gru 2011, o 08:31 przez Liberi, łącznie edytowano 1 raz
Kiedy obgadujesz mnie za plecami, jesteś w idealnej sytuacji, by pocałować mnie w dupę.
Tych, którzy coś do mnie mają, a nie zamierzają oddawać się pieszczotom, zapraszam na PW. ;)
Liberi Offline

Avatar użytkownika
Królowa Offtopu
 
Posty: 3006
Dołączył(a): 30 paź 2010, o 19:55
Lokalizacja: Gdańsk

Postprzez Nathali » 23 lis 2010, o 01:37

To ja widzę, że z Aev się zgadzamy. No, ale Liberi to chyba nie uda nam się przekonać, ale dyskusja bardzo fajna. Tego właśnie oczekuję w dziale Dyskusje xP

Ja się może o QAF lepiej nie wypowiadam, bo ja nie widziałam tego jeszcze, więc nie wiem jak przerysowany ten Brian tam jest.

Edit:
Dlaczego więc w pozostałych dziedzinach życia miałby się taki okazać? Zabicie, a wykorzystanie człowieka to zupełnie co innego. Draco może nie jest zdolny żeby zabić, ale wykorzystać i zranić drugą osobę jak najbardziej.
Nathali Offline


 
Posty: 710
Dołączył(a): 3 lis 2010, o 14:31

Postprzez Aevenien » 23 lis 2010, o 01:44

Piąteczka, Nath :)
No ciężko się nawzajem przekonać, skoro zupełnie inaczej to postrzegamy. Ale racja, lubię sobie tak podyskutować, chociaż jeszcze bardziej lubię ludzi przekonywać, ale Liberi twarda sztuka, nie da się złamać XD

Obejrzyj koniecznie! Tam jest Justin! I Braian! *kocha*
Z Mackami nie ma żartów :mackigreen:


"Law school," Arthur says. "Law school gets everybody in the head. That's, you know. That's the whole point. Of law school."

Mostly, I exist in a state of denial about the denial. My head is a complex place, okay?
Aevenien Offline

Avatar użytkownika
Macki Dalekiego Zasięgu
 
Posty: 6214
Dołączył(a): 27 paź 2010, o 19:39
Lokalizacja: Warszawa

Postprzez Akame » 23 lis 2010, o 22:53

Ło raju, aleście się rozpisały O.o
Dla mnie Ślizgoni to taki rodzaj dzieciaków pokrzywdzonych trochę przez los. Może nie wszystkie, ale na pewno Draco. Niby bogaty, rozpieszczony paniczyk, a tak naprawdę chłopak wychowany w zupełnie pokrzywionej rodzince. On już przy pierwszym spotkaniu z Potterem sugeruje, że jest lepszy. Ślizgon zawsze jest najlepszy, najprzebieglejszy, po prostu naj. Wbijaj dziecku do głowy od małego, że jego rodzina jest wspaniała, ma bogate tradycje, wspaniałych przodków, jego krew jest czysta, a on sam wart najwyższego uznania, to wyrośnie nam z niego Malfoy.
Władza przez seks? A dlaczego nie? Zaliczamy jedną osobę po drugiej. Sprawiamy, że coś czują, kiedy my sami sprowadzamy to tylko do dobrego bzykanka i rano odchodzimy, pozostawiając ją samą sobie. Malfoy nie wychodził na korytarz, nie kiwał palcem i nie wskakiwały mu do łóżka rzesze fanów. Większość z nich coś zapewne do niego czuła, myślała kategoriami - ja to zmienię, ja sprawię, że się zakocha - i dostawała figę z makiem i w jakimś stopniu zranione serce. Dla mnie to pewien rodzaj władzy, na zasadzie, robię to co chcę, czerpię z tego przyjemność i nie interesują mnie uczucia innych. Pansy miała po prostu pecha, że zakochała się w facecie, który do pewnego momentu nie był zdolny do miłości.
Samo uczucie do Pottera, jest dla mnie wytłumaczalne. Harry jak Złote Dziecko, Harry podziwiany, piszą o nim w gazetach, jeden, który przeżył. Jest w pewien sposób naznaczony, lepszy od innych, a więc być może godny miłości samego Malfoya, a to że byli rywalami, to że przez tak długi czas Potter miał o nim jak najgorsze zdanie? No cóż, im większa walka, tym cenniejsza zdobycz, można ją docenić ;)
"Żaden sąd by nas za to nie skazał. Ty jesteś sławny, a ja bogaty. Jesteśmy młodzi i lekkomyślni. Musimy popełniać zbrodnie i umykać przed konsekwencjami. To nasz społeczny obowiązek."
Akame Offline

Avatar użytkownika
White Ferret
 
Posty: 2231
Dołączył(a): 30 paź 2010, o 22:47
Lokalizacja: Dracoland

Postprzez Aevenien » 23 lis 2010, o 23:02

*rozgląda się doookoła* Co, że niby my? :P

Tak, tak, tak, zgadzam się!
A co do zakochiwania się w Potterze to nie sądzę, żeby Draco uważał, że Harry jest w jakiś sposób godzien jego miłości. Wydaje mi się, że Draco chcąc go zaliczyć dla samej zasady, przekonałby się po drodze, że Potter jest kimś zupełnie innym i by to go zaintrygowało i dalej już wszystko samo by się potoczyło. Albo mógł chcieć go zranić, a przy okazji sam by się zakochał. Tak, moja na wskroś romantyczna dusza domaga się fluffu dziś. A ponieważ skończyłam notatki z idealizmu niemieckiego idę coś poczytać :D
Z Mackami nie ma żartów :mackigreen:


"Law school," Arthur says. "Law school gets everybody in the head. That's, you know. That's the whole point. Of law school."

Mostly, I exist in a state of denial about the denial. My head is a complex place, okay?
Aevenien Offline

Avatar użytkownika
Macki Dalekiego Zasięgu
 
Posty: 6214
Dołączył(a): 27 paź 2010, o 19:39
Lokalizacja: Warszawa

Postprzez Miss Black » 24 lis 2010, o 00:07

No ja się zgadzam z postem powyżej, bo inaczej nie potrafię sobie wyjaśnić, jak to w ogóle mogłoby być możliwe. Poza tym dla mnie Draco jest bottom, albo lepiej, jak to ujęła kiedyś Pansy w bodajże "Do diabła z nienawiścią", aktywnym pasywem. Jakoś to mi do niego pasuje.
CALM YOUR MIND MY FRIENDS AND DON'T BE AFRAID TO DREAM A LITTLE BIGGER!
Miss Black Offline

Avatar użytkownika
Pack Mom
 
Posty: 2722
Dołączył(a): 2 lis 2010, o 19:54
Lokalizacja: Pigfarts

Postprzez Liberi » 24 lis 2010, o 08:19

.
Ostatnio edytowano 6 gru 2011, o 08:32 przez Liberi, łącznie edytowano 1 raz
Kiedy obgadujesz mnie za plecami, jesteś w idealnej sytuacji, by pocałować mnie w dupę.
Tych, którzy coś do mnie mają, a nie zamierzają oddawać się pieszczotom, zapraszam na PW. ;)
Liberi Offline

Avatar użytkownika
Królowa Offtopu
 
Posty: 3006
Dołączył(a): 30 paź 2010, o 19:55
Lokalizacja: Gdańsk

Postprzez Miss Black » 24 lis 2010, o 15:04

Czy fikcja literacka sprawia, że jesteśmy w stanie zaakceptować każdą dewiację i brak zasad?

Sądzę, że właściwie tak, a przynajmniej dopuszczalne granice stawiamy dużo dalej niż w normalnym życiu. Ile jest ludzi, którym nie przeszkadza paring Lucjusz z Draco czy bliźniacy Weasley w Serii? Nie wspominając już o snarry, które kiedyś uważałam za szczyt głupoty, niekonsekwencji i oczywiście pedofilię. Teraz taka myśl mi przez głowę nie przejdzie. A z drugiej strony nie potrafię przebrnąć przez "Lolitę" Nabokova, bo mnie po prostu odrzuca. Może ten brak zasad dotyczy tylko samego fandomu?
CALM YOUR MIND MY FRIENDS AND DON'T BE AFRAID TO DREAM A LITTLE BIGGER!
Miss Black Offline

Avatar użytkownika
Pack Mom
 
Posty: 2722
Dołączył(a): 2 lis 2010, o 19:54
Lokalizacja: Pigfarts

Postprzez Liberi » 24 lis 2010, o 15:17

.
Ostatnio edytowano 6 gru 2011, o 08:32 przez Liberi, łącznie edytowano 1 raz
Kiedy obgadujesz mnie za plecami, jesteś w idealnej sytuacji, by pocałować mnie w dupę.
Tych, którzy coś do mnie mają, a nie zamierzają oddawać się pieszczotom, zapraszam na PW. ;)
Liberi Offline

Avatar użytkownika
Królowa Offtopu
 
Posty: 3006
Dołączył(a): 30 paź 2010, o 19:55
Lokalizacja: Gdańsk

Postprzez Donnie » 30 lis 2010, o 14:24

Moje dwie ulubione fanfikowe kreacje postaci Dracona to:
- Trylogia wokół ?Między listami?
oraz
- ?W słowach kłamców, w głupców snach?.

Czyli, co do pierwszego: Draco bottom w łóżku, ale bottom wiedzący, czego chce, bottom ?agresywny? seksualnie i sterujący sytuacją, bottom czerpiący maksymalną przyjemność ze swojej pozycji.
Podobnie zachowuje się zresztą w życiu codziennym. Harry przeważnie ustępuje, ale nie potulnie. Próbuje topować :lol:
Ogólnie obaj współgrają ze sobą tak, że tworzą jedno wielkie dawanie i branie, uzupełniają swoje obsesje. Jeden chce posiadać, drugi chce być posiadany. Paradoksalnie realizują to w łóżku przez odwrócenie tego, co odruchowo uznalibyśmy za posiadanie i bycie posiadanym :P

W drugim tekście ayass nie precyzuje ról w łóżku, możemy sobie o nich tylko gdybać, za to w życiu codziennym Draco, choć jest tym z amnezją i brakiem pojęcia, dość szybko chwyta za ster.
(Na marginesie: lubię szczególnie tę właśnie kreację Dracona, bo nie jest ?W słowach...?ani bogiem seksu w skórzanych spodniach, ani rozhisteryzowaną divą, ani przerysowanym gejem, ani idolem Ślizgonów, tylko kimś, kto wydaje mi się bardzo prawdopodobny: homoseksualny chłopak z sumieniem, ale o tchórzliwym usposobieniu, który nie daje rady przeciwstawić się swojemu wychowaniu i rodzinnemu dziedzictwu i któremu wydaje się, że porzucenie miłości swego życia będzie łatwiejszym wyborem niż wyrzeczenie się ojca oraz wszystkiego, co ten symbolizuje. Stojąc po wybranej przez siebie, złej stronie, osłabia ją działając z ukrycia, a gdy już nie daje rady, próbuje się zabić, korzystając z ułatwienia, które daje mu tocząca się nad jego głową walka. Nawet tutaj zabrakło mu odwagi. I przy okazji nie do końca się udało, ale to już osobna sprawa).

Ogólnie będąc gejami obaj mają ten luksus, że mogą odwracać swoje łóżkowe układy. Dreszczyk czytania o zamianach ról jest tym przyjemniejszy, im rzadziej takowe występują ? żeby wrażenie ?nowego? zbyt szybko się nie zużyło :P
Nothing hard
Nothing wet
Nothing naked, well not yet
Donnie Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 385
Dołączył(a): 30 paź 2010, o 22:30
Lokalizacja: Berlin-Pankow

Postprzez Miris » 30 lis 2010, o 16:04

Ja nie wiem, czy wolę bottom Harry czy Draco - to zależy od fika. Osobiście nie lubię, kiedy robi się z Pottera idiotę, który jest w stanie odpowiedzieć "eee" na każde pytanie. Zaczyna mnie to trochę denerwować. Jestem fanką Harry'ego z "Tajemnic" - nareszcie Harry, który ma pazura i potrafi sam coś załatwić i nawet nie boi się negocjować z ministrem! Ale jak mówiłam, wszystko zależy od fika. Ja nie opowiadam się po żadnej ze stron.

Pozwolę sobie wtrącić:
A z drugiej strony nie potrafię przebrnąć przez "Lolitę" Nabokova, bo mnie po prostu odrzuca.

A ja przeczytałam. Zajęło mi to trochę czasu, ale doczytałam do końca. Były takie rozdziały w drugiej połowie książki, które były może lekko nudnawe, ale generalnie książka jest interesująca. Pewnie głupio zrobiłam, że najpierw obejrzałam film, bo jak przeczytałam książkę, to zrobiłam: "wtf? przecież film się inaczej skończył!". Nie wiem, może jestem jakaś dziwna, ale mnie w ogóle nie odrzucało. Może film mnie uodpornił. No i z tego co pamiętam, to ona w książce miała 14 lat (a może mi się pomyliło?), a ja oglądając film, byłam przekonana, że 12, a tutaj te dwa lata moim zdaniem robią dużą różnicę.
Drarrytozuoaleitakjekocham.
Miris Offline


 
Posty: 323
Dołączył(a): 1 lis 2010, o 19:08
Lokalizacja: Dom

Postprzez Akame » 1 gru 2010, o 12:39

No i z tego co pamiętam, to ona w książce miała 14 lat (a może mi się pomyliło?), a ja oglądając film, byłam przekonana, że 12, a tutaj te dwa lata moim zdaniem robią dużą różnicę.

Ja chyba myślę innymi kategoriami, bo dla mnie to nie robi różnicy. Dwanaście, czy czternaście lat, to dla mnie nadal dziecko niestety. Chociaż to moje myślenie jest trochę pokrętne, bo o ile w świecie rzeczywistym, związek nastolatki/nastolatka z dużo starszą osobą jest odstręczający, o tyle szesnastoletniego Pottera i dużo starszego faceta, łykłam bez większych zgrzytów. Pocieszam się tym, że potrafię odróżnić fikcję od realnego świata i to co tutaj jest do przyjęcia, w życiu codziennym zdecydowanie dorzucam. Zresztą, nawet w fikcji muszę mieć to dobrze uargumentowane.
Problem z tym podejściem mam tylko jeden: człowiek to nie robot. A już młody, niedojrzały człowiek przepełniony jest emocjami, często sprzecznymi. Nawet ten, który jest bardzo pewny siebie, bywa niepewny i zagubiony. Sam nie wie, co się dzieje w jego głowie, sercu i rozporku (pod spódnicą), a tu jakieś manipulacje, jakieś władze...

Oczywiście, że się zgadzam. Niemniej mówimy tutaj o świecie fanfiction, gdzie Draco kojarzy nam się z odrealnionymi postaciami typu Brian, czy bohaterowie "Szkoły uwodzenia". Jest wyidealizowany, a jego wady wydają nam się urocze. Zapewne w realnym życiu, taką osobę miałybyśmy ochotę nie raz i nie dwa trzasnąć w ten narcyzowaty łeb ;) Dlatego jakoś łatwo mi tutaj tego nastolatka zaakceptować jako takiego manipulatora i chłopaka, który działa na zasadzie, co twoje to moje, a co moje to nie rusz. W filmie czy książce, zazdrościmy bohaterce, która odjeżdża w stronę zachodzącego słońca na motorze z przystojnym lekkoduchem odzianym w skóry, nawet nie zastanawiając się nad tym, że pewnie to ona będzie go utrzymywać, a jako ojciec nie sprawdzi się zupełnie i kiedy pojawią się pierwsze problemy, zniknie wraz ze swym wypasionym motorkiem. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. W fikcji większość rzeczy jest akceptowalna, ale jeżeli chcemy przekładać tych bohaterów do naszej rzeczywistości, wypadają raczej niekorzystnie i właśnie jako takie wyidealizowane roboty :)
Boru, makabrycznie boli mnie łeb i jak to co piszę, to jakiś niezrozumiały bełkot, to sorry xD
"Żaden sąd by nas za to nie skazał. Ty jesteś sławny, a ja bogaty. Jesteśmy młodzi i lekkomyślni. Musimy popełniać zbrodnie i umykać przed konsekwencjami. To nasz społeczny obowiązek."
Akame Offline

Avatar użytkownika
White Ferret
 
Posty: 2231
Dołączył(a): 30 paź 2010, o 22:47
Lokalizacja: Dracoland

Postprzez formica » 1 gru 2010, o 13:54

Jak po raz pierwszy zauważyłam ten wątek, to nie wchodziłam, bo ja nawet takich określeń jak bottom Harry czy bottom Draco nie lubię. Nie lubię generalizować i jak mam już coś wybierać, to zdecydowanie równowagę i w seksie, i w życiu. Wiadomo, że ktoś ma przewagę w danej chwili, ale to zależy o okoliczności i aktualnych potrzeb. Nie do końca zgodzą się z teorią Liberi, że w normalnych związkach zawsze zdanie jednej konkretnej osoby liczy się bardziej. Ja za normalny związek postrzegam partnerstwo oparte na szacunku, gdzie liczą się oba zdania, ale w danej konkretnej sytuacji jedno z nich bardziej i oczywiście wymaga to czasem wyrzeczeń i pójścia na kompromis, a czasem twardego postawienia na swoim. I wyniku tego raz się jest na wozie, raz pod nim :zab: W każdym aspekcie życia, bo jak dla mnie ma to odbicie w życiu codziennym, jak i w łóżku.
Nie to żeby mnie odrzucało od fików w których role chłopaków w łóżku są z góry ustalone, o ile to wynika z ich własnej (nienarzuconej) woli, jestem w stanie to zrozumieć i zaakceptować. Ale nie jestem zaakceptować, jeśli któryś z nich jest życiowym ciućmokiem, którego trzeba prowadzić za rękę i mu rozkazywać, bo sam z siebie nic w stanie nie jest zrobić. Moim zdaniem jeśli chodzi o życie codzienne, to uważam, że i Harry i Draco od pierwszego tomu mają potencjały na dominujące charaktery, którym dotrzeć się nieraz nie będzie łatwo i lubię jak autorzy to jednak uwzględniają.

Co do dyskusji pobocznej o seksie dla osiągnięcia władzy, uważam, że takie zagrania mają rolę bytu, ale tylko w poszkolnych fikach. Wyzuty z wszelkich emocji Draco, kierujący się tylko chęcią upodlenia reszty świata lub próbujący zdobyć w czasach szkolnych tą drogą władzę (boru, nad czym?) całkowicie mnie nie przekonuje. To jakby czytać o jakimś socjopacie. Zresztą to dotyczy wszystkich uczniów, bo kiedyś miałam nieprzyjemność trafić na fik o takim właśnie Harrym. A wykorzystywanie seksu owszem wchodzi w grę kiedy może dzięki temu coś zdobyć, pozycję, pieniądze, czy nie wiem, chociażby jakąś atrakcyjną rolę w filmie. W szkole Draco ma wszystko, po cholerę na siłę go wciskać w rolę zimnokrwistego dewianta, który nikomu nie przepuści.
Skaczącego z kwiatka na kwiatek Draco (czy Harry'ego) przyjmuję tylko wtedy, kiedy to robi dla własnej przyjemności, ewentualnie w ramach buntu. Owszem, może mieć wtedy w tyłku uczucia drugiej osoby, jak niejednokrotnie mają nastolatki, albo trochę starszolatki ;), kiedy chodzi o seks bez zobowiązań, ale seks mu służy tylko i wyłącznie do zaspokojenia własnych napędzanych hormonami potrzeb. Zdecydowanie łatwiej mi w coś takiego uwierzyć niż w jakiś dziwny pęd do władzy poprzez upodlenie.
No light, no light in your bright blue eyes
I never knew daylight could be so violent
A revelation in the light of day
You can choose what stays and what fades away...
formica Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 884
Dołączył(a): 30 paź 2010, o 15:03

Postprzez Liberi » 1 gru 2010, o 14:21

.
Ostatnio edytowano 6 gru 2011, o 08:34 przez Liberi, łącznie edytowano 1 raz
Kiedy obgadujesz mnie za plecami, jesteś w idealnej sytuacji, by pocałować mnie w dupę.
Tych, którzy coś do mnie mają, a nie zamierzają oddawać się pieszczotom, zapraszam na PW. ;)
Liberi Offline

Avatar użytkownika
Królowa Offtopu
 
Posty: 3006
Dołączył(a): 30 paź 2010, o 19:55
Lokalizacja: Gdańsk

Postprzez Donnie » 2 gru 2010, o 15:35

Liberi napisał(a):
Donnie napisał(a):Moje dwie ulubione fanfikowe kreacje postaci Dracona to:
- Trylogia wokół ?Między listami?

Czyli, co do pierwszego: Draco bottom w łóżku, ale bottom wiedzący, czego chce, bottom ?agresywny? seksualnie i sterujący sytuacją, bottom czerpiący maksymalną przyjemność ze swojej pozycji.
Podobnie zachowuje się zresztą w życiu codziennym. Harry przeważnie ustępuje, ale nie potulnie. Próbuje topować :lol:

Pod tym się całkowicie podpisuję, za wyjątkiem tego pirowskiego fragmentu o braniu-dawaniu, bo mam na niego ciężkie uczulenie, więc go ciachnęłam. :mrgreen:


Fakt, sam opiewany przez pir nieśmiertelny cykl brania-dawania brzmi jak banał z taniego romansidła i może spowodować odruch wymiotny.
Za to jak najbardziej kupuję fikową teorię pir dotyczącą szczególnej dynamiki między chęcią posiadania <-> chęcią bycia posiadanym.
Draco (ten z obsesją posiadania) jaki jest, każdy widzi. Nie trzeba tłumaczyć, że jako wychowany na egocentryka z kompleksem wyższości ciągle wrzeszczy: ?moje, moje, moje!?
Harry, pozbawiony rodziców i wychowany przez ludzi nie okazujących mu uczucia, ma typowy odruch sierocy: pragnie do kogoś należeć i być kochanym. Ciągnie się to za nim aż do wieku dorosłego i wyłazi z niego nawet wtedy, gdy pozornie wszystko jest okay: żona, dzieci i te sprawy.

Ale rozumiem, że i to może wywołać alergię ;-)
Nothing hard
Nothing wet
Nothing naked, well not yet
Donnie Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 385
Dołączył(a): 30 paź 2010, o 22:30
Lokalizacja: Berlin-Pankow

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Drarrowe dyskusje

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości