Ekranizacja IŚ, część 1

Dyskusje związane z Harrym i Draco w kanonie i fanonie

Postprzez Liberi » 22 lis 2010, o 20:30

.
Ostatnio edytowano 4 gru 2011, o 10:09 przez Liberi, łącznie edytowano 1 raz
Kiedy obgadujesz mnie za plecami, jesteś w idealnej sytuacji, by pocałować mnie w dupę.
Tych, którzy coś do mnie mają, a nie zamierzają oddawać się pieszczotom, zapraszam na PW. ;)
Liberi Offline

Avatar użytkownika
Królowa Offtopu
 
Posty: 3006
Dołączył(a): 30 paź 2010, o 19:55
Lokalizacja: Gdańsk

Postprzez Amanda » 22 lis 2010, o 20:42

Wiesz, opisuję co widzę. A sięgając do wcześniej części wdziałam arystokratę i po prostu niezależnie czy w książce czy w filmie po prostu kłóci mi się to z ogólnym pojęciem arystokrata. Nim się jest od początku do końca niezależnie od okoliczność. Ludzie pokroju Malfoya, na pewnej pozycji rękami i nogami będą robili wszystko by upaść w oczach innych ze swojego kręgu. Arystokrata nawet umierając będzie czuł wyższość nad innymi, to jest to coś czego Lucjuszowi zabrakło. Już nawet Draco był bardziej arystokratyczny niż on.
Takie jest moje zdanie, mam do niego prawo i tyczy się ono czy to książki czy filmu.
Obrazek
Amanda Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 564
Dołączył(a): 30 paź 2010, o 13:37
Lokalizacja: laptop w pewnej wsi

Postprzez Liberi » 22 lis 2010, o 20:45

.
Ostatnio edytowano 4 gru 2011, o 10:10 przez Liberi, łącznie edytowano 1 raz
Kiedy obgadujesz mnie za plecami, jesteś w idealnej sytuacji, by pocałować mnie w dupę.
Tych, którzy coś do mnie mają, a nie zamierzają oddawać się pieszczotom, zapraszam na PW. ;)
Liberi Offline

Avatar użytkownika
Królowa Offtopu
 
Posty: 3006
Dołączył(a): 30 paź 2010, o 19:55
Lokalizacja: Gdańsk

Postprzez Amanda » 22 lis 2010, o 21:36

Oczywiście, że do Rowling, ale skoro temat dotyczy filmu, to wypowiedziałam się o tym w takim kontekście, bo wypowiedź padła w dziale przeznaczonym do ekranizacji.
Obrazek
Amanda Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 564
Dołączył(a): 30 paź 2010, o 13:37
Lokalizacja: laptop w pewnej wsi

Postprzez Luna » 24 lis 2010, o 16:52

Ech... Miałam już długiego posta, a tu nagle niebieski ekran :(.
Forum mi zaczęło szybciej chodzić, więc korzystam z okazji i nadrabiam zaległości w tym temacie xD.

W ankiecie zaznaczyłam, że to najlepsza część... No bo naprawdę, ja byłam zachwycona. Aktorzy nie dość, że wyładnieli, to jeszcze zaczęli lepiej grać. A byłam na wersji z napisami, więc przy okazji dowiedziałam się, że Snape ma cudowny głos, o czym wcześniej nie miałam pojęcia.
Ron taki jak powinien być. Harry miał w końcu włosy, które mi odpowiadają xD. A Hermiona dużo lepsza niż w poprzednich częściach. Podobało mi się jak opowiadała o Insygniach. Wyglądało i brzmiało to bardzo dobrze.
I jestem zachwycona Harmione. Bo zawsze uwielbiałam relację Harry'ego i Hermiony, a scena z tańcem tylko sprawiła, że teraz uwielbiam ją jeszcze bardziej.
Momenty w Malfoy Manor - chyba moje ulubione w całym filmie. Draco cudowny. Snape i Bella też. Lucjusz też mi całkiem pasował. Z Narcyzą, niestety było gorzej...
I widziałam drarry! :D co prawda bardzo subtelne, ale to tylko dodało sytuacji jeszcze więcej uroku. Zresztą - samo spojrzenie było piękne, bez względu na to czy interpretuje się je pod względem slashu, czy nie.
Za to scena z Ginny... To miało być niby ich pożegnanie? Cóż, wypadło beznadziejnie. I wydało mi się bardzo niepotrzebne, szczególnie na tle późniejszego Harmione. Ja wiem, że H/H jest czysto platoniczne, ale jednak. Przy tym, H/G wypadło bardzo blado i nieprzekonująco. No, ale George ze swoim 'mooorning' uratował sytuację ;p.
Harry/Zgredek... Ech. Niestety, przeszła mi taka myśl przez głowę, ale szybko ją wyeliminowałam, jako zbyt absurdalną... Ale cieszę się, że nie tylko ja zauważam takie chore rzeczy xD.
I początek bardzo mi się podobał. Spojrzenie na całą trójkę, zamiast tylko na Harry'ego pasowało.
No i zapomniałam jeszcze o elementach humorystycznych xD. 7 Potterów i Zgredek na żyrandolu. Wszystko ładnie pasowało i odpowiednio rozładowywało napięcie.

A Fleur grała Evę w Gossipie, więc już w ogóle jej nie lubię.

Naprawdę? Ja nawet nie zauważyłam. Ale rzeczywiście, coś mi w niej nie pasowało Eva była zła. Za bardzo lubię C/B, żeby ją zaakceptować xD
Luna Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 229
Dołączył(a): 30 paź 2010, o 23:03
Lokalizacja: Kraków

Postprzez Michiru » 25 lis 2010, o 12:50

No i jestem tutaj! W końcu!:) Byłam wczoraj w kinie i dziś czas na trochę wynurzeń. A żeby komentarz był mój własny postanowiłam najpierw napisać, a potem dopiero przeczytać poprzednie posty. To zaczynam i uprzedzam ? długo nie skończę.

Pierwsze, co muszę stwierdzić, to to, że kocham Harry?ego Pottera. Film oczywiście, a nie bohatera :P Najnowsza część w moim mniemaniu była naprawdę świetna. W ankiecie zastanawiałam się nad opcją naj i prawie-naj i wybrałam naj :D Nie ma co, uważam że Yates stanął na wysokości zadania i świetnie sobie poradził. Jasne, że mam trochę zastrzeżeń, ale może na początek plusy.

Draco. Draco. Draco? (tu mogłabym skończyć komentarz, ale tego nie zrobię) W końcu dało się naprawdę zauważyć jego obecność w filmie. Wg mnie wszystkie sceny z jego udziałem były boskie. To spojrzenie, szczególnie w scenie, gdy twierdził, że nie rozpoznaje Harry?ego ? cudo. Był świetny, Tom doskonale zagrał. I w ogóle powiem, że bardzo mi się podoba sposób, w jaki stara się kreować i rozwijać relacje między nim i Potterem i postać samego Draco. Próbuje pokazać, że młody Draco Malfoy od głupiej zazdrości i złośliwości przechodzi w etap stawania się drugim Potterem, tyle że po tej drugiej stronie, by potem przejść do stanu większej samoświadomości i świadomości tego, co się wokół niego dzieje. Zaczyna w pełni rozumieć sytuację, zamiast działać zgodnie z wolą ojca czy własnych popędów (bez skojarzeń, please). Jest fantastyczny i tutaj wielki ukłon w stronę Toma Feltona za bardzo ciekawą i jakby nie było pozytywną interpretację tej postaci.

Co do Lucjusza to mam mieszane uczucia. Z jednej strony Isaacs był genialny jak zwykle, chociaż nie do końca podobała mi się ta rozpacz i strach Malfoya wobec Czarnego Pana. Zupełnie stracił godność.
Rickman i jego Snape perfekcyjni jak zawsze, poza tym bardzo przypadła mi do gustu postać Xeno Lovegooda. Swoją drogą trochę Lucjusza przypominał, czyż nie?:)

Podczas oglądania miałam wrażenie troszkę, że reżyser zrezygnował z różnych szczegółów, które w zasadzie nie były specjalnie istotne, ale przynajmniej wprowadziłyby więcej dynamizmu, szczególnie w pierwszej połowie wędrówki Trójcy, kiedy tak krążyli po tym lesie i krążyli? Ale muszę przyznać, że było kilka scen, które mnie naprawdę wzruszyły. Na przykład sam początek, scena z rodzicami Herm. Bardzo się cieszę, że reżyser postanowił to pokazać, bo to naprawdę ważna scena, w książce tylko wspomniana, a tu nadała naprawdę niesamowitego klimatu.

Co jeszcze? mało bliźniaków, stanowczo za mało :cry: Ale za to jak już byli, to byli cudowni.

Ginny jakaś taka bezbarwna (cicho tam wszyscy z klubu Zabić Ginny, ja tu obiektywnie mówię) a scena z pocałunkiem tragiczna. Najlepszy w niej to był kochany rudzielec. Ach, i jeszcze jedno, co mi przyszło do głowy, kiedy akcja przeniosła się do Weasleyów. Pomyślałam: O, odbudowali Norę! :mrgreen:

Jeszcze z początkowych scen dwie rzeczy. Raz: jak mogli wyciąć wątek Lupina i Tonks, no jak? A ja tak czekałam? Kompletnie spłycili te dwie postaci, a wielka szkoda, bo to by też wniosło trochę kolorytu do filmu. Duga rzecz: wydaje mi się, czy jakoś dziwnie szybko załatwili tą scenę z siedmioma Harrymi? Jeden okrzyk protestu ze strony Harry?ego i już? Chociaż Fleur przytulająca się do Billa jako Harry była powalająca :D

No, i jeszcze tylko akcje w lesie, uff? Tu w sumie o trzech rzeczach chciałam.
Oczywiście pamiętna scena z pocałunkiem Harry?ego i Hermiony. Jak to zobaczyłam, to się zaczęłam zastanawiać, czy to aby na pewno Hermiona jest. Zrobili z niej supermodelką z cyklu inteligentny robot z przyszłości. Nawet srebrna była. Ale okej, w zasadzie mogę się z tym pogodzić, w końcu to była wizja Rona, a dla niego Heriona to bóstwo. Ale w zasadzie powiem, że mi się podobała ta scena, chociaż zabrakło mi jakiegoś późniejszego nawiązania. To znaczy: horkrux zniszczony, Harry właśnie widział, jak się całuje z Hermioną na oczach Rona, ale właściwie sprawy nie było, wracamy do obozu. To taki jeden zarzut.

Rzecz druga tyczy się scen wcześniejszych, więc w sumie powinnam była o tym wcześniej napisać, ale nie ważne.
Harry się buja. Z Hermioną. Jak zaczęli, to myślałam, że tam zejdę ze śmiechu. Chyba teraz już wiem, dlaczego Harry nigdy wcześniej nie chciał tańczyć. Ale jak już obejrzałam, to doszłam do wniosku, że tak naprawdę to była świetna scena. Bardzo poruszająca. W całym tym chaosie i nieszczęściu, mogli sobie pozwolić na moment rozluźnienia i śmiechu. Szczególnie, że w zasadzie Harry od dziecka nie miał tak naprawdę prawdziwego dzieciństwa, a tutaj dostał jedną chwilę na śmiech, który mógł odgonić mroki tego, co przeminęło i co ich jeszcze czekało. I poczuć, że ma przy sobie kogoś, kto go kocha i z kim może to wszystko przejść. Hermiona podobnie. Ron odszedł, ale to ważne, że czuła, że Harry wciąż jest przy niej. Bardzo głęboka scena?

Ale największym hitem był dla mnie Ron. Usłyszałam: ? i se pomyślałem, klikne se? no i ta kula? tak weszła tu? do serca? i usłyszałem głos? W tym momencie na serio umarłam. Jak to dobrze, że w mrocznym filmie i takie promyki można znaleźć :lol:

No to mi wyszedł esej, masakra. Ale spokojnie, i tak się ograniczyłam. Mogłabym jeszcze parę takich napisać:)
"Oh," he says, "oh, god, I missed you so much."
"Did you, now?" Eames asks, his eyebrows going up. Arthur gives him a look, relieved the tension has apparently passed.
"I was talking to the coffee," he sniffs. "You are interrupting our moment."
Michiru Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 1018
Dołączył(a): 30 paź 2010, o 20:07
Lokalizacja: BB

Postprzez Aevenien » 25 lis 2010, o 16:04

Łoł, się rozpisałaś.
Zgadzam się w większości rzeczy, a Ginny była bezandziejna, o!
A Ron rozczulający!
I tak, za mało bliźniaków, co do Tonks, to czy kiedy wpadli do Harry'ego to ona nie zaczęła coś mówić (o ciąży zapewne) i jej przerwali wtedy?
I też mi się bardzo Draco podobał i zgzrytnął Lucjusz, który nawet głosu z siebie nie mógł wydobyć.
Z Mackami nie ma żartów :mackigreen:


"Law school," Arthur says. "Law school gets everybody in the head. That's, you know. That's the whole point. Of law school."

Mostly, I exist in a state of denial about the denial. My head is a complex place, okay?
Aevenien Online

Avatar użytkownika
Macki Dalekiego Zasięgu
 
Posty: 6214
Dołączył(a): 27 paź 2010, o 19:39
Lokalizacja: Warszawa

Postprzez Michiru » 25 lis 2010, o 20:12

Tak, Aev, właśnie w tamtym momencie Tonks najwyraźniej chciał im oświadczyć o dziecku. To było wredne :evil: Chociaż się trochę zdziwiłam, że jakoś mało kolorowo nasza Dora wyglądała jak na szczęśliwą osóbkę w ciąży. Ale tu to już się czepiam szczegółów:P
A Po Lucjuszowym: P... panie to prawie się poskładałam. To już była przesada stanowcza.
"Oh," he says, "oh, god, I missed you so much."
"Did you, now?" Eames asks, his eyebrows going up. Arthur gives him a look, relieved the tension has apparently passed.
"I was talking to the coffee," he sniffs. "You are interrupting our moment."
Michiru Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 1018
Dołączył(a): 30 paź 2010, o 20:07
Lokalizacja: BB

Postprzez Ka » 25 lis 2010, o 21:12

Aaach, nareszcie nadrobiłam całe te Wasze filmowe dyskusje... i już nie mam pojęcia, co było na pierwszej stronie. Będę się powtarzać. Długo. I w punktach.

Cudowny Severus, zwłaszcza w tych momentach, kiedy nie było zbytnich zbliżeń. ;) Zrobili go nawet-nawet, biorąc pod uwagę, ile ma lat, i jaki się zrobił przez ten czas okrągły. Za to peleryną powiewał cudownie, jak zwykle, i byłam zachwycona, że było go aż tyle w filmie.

Cały czas rzucałam jakieś komentarze odnośnie ficków. A to ogród Malfoyów: gdzie te piękne kwiaty, które podobno hodowała Narcyza, hmmm? - A to scena z tańcem: no i już wiadomo, czemu Draco tak zawsze narzekał na umiejętności Harry'ego w tym zakresie. *śmieje się* Na szczęście byłam w środę, kiedy główna fala już przeszła, i miałam bardzo tolerancyjną publiczność. Cała sala śmiała się w tych samych momentach, na drugim końcu mojego rzędu siedziały ewidentne fanki, a tuż koło mnie dwie dziewczyny, które rzucały absolutnie rozbrajające komentarze, i chyba nieźle znały kanon.

Scena w Malfoy Manor mnie załamała pod niektórymi względami. Voldemort absolutnie okropny. Zawsze wyobrażałam sobie, że ma całkiem płaski... brak nosa, a nie tę jakąś dziwną wypustkę, wygląda to okropnie. Poza tym, nie wiem, jak dubbing, ale w oryginale jego głos też był okropny. Cały czas brzmiał jak zmartwiony wujek, całkiem nie ostro i nie władczo. W dodatku nie mogłam powstrzymać skojarzeń z Onieginem, zwłaszcza kiedy się uśmiechał.

Lucjusz według mnie cudowny. To prawda, spodziewałabym się, że nawet w takiej sytuacji trochę o siebie zadba, chociażby po to, żeby utrzymać jakieś pozory panowania nad sytuacją, ale nawet w wersji zarośniętej był całkiem miły. Scena, kiedy Voldemort zabrał mu różdżkę tylko po to, żeby ją złamać... aż się czuło, ile to dla Lucjusza znaczy.

Draco też był świetny. Przerażony, ulizany, starający się zachować pozory opanowania. Mnie niestety Felton podobał się tylko w pierwszych dwóch częściach, gdzie ze swoim "krowa mnie polizała" wizerunkiem był idealnym Draco; ale w tej części momentami wyglądał całkiem całkiem.

Przez cały film wyłapywałam kadry, w których Harry wyglądałby jakoś sensownie i było ich kilka, zwłaszcza kiedy odpowiednio go oświetlili. Ogólnie aktor jest okropnie brzydki i już jako dziecko miał zadatki (ta szczęka i ten uśmiech...), ale kilka ujęć mogłoby się nadawać do fanartów.

Jeżeli już jestem przy wyglądzie, Ron nieco mnie zdumiał. Było go tak... dużo. Zawsze wyobrażałam go sobie jako raczej szczupłego, a tutaj... Poza tym nie mogę przyzwyczaić się do tych mocnych rysów, zwłaszcza wyraźnych mięśni przy uśmiechu. Ale i tak jest to jeden z lepiej dobranych aktorów, idealny Ron. I kilka ujęć było naprawdę świetnych. Bardzo fajnie zagrał scenę, kiedy odchodził z obozu, nawet jeżeli szereg wcześniejszych ujęć, z Harrym i Hermioną razem, a Ronem odstawionym na bok, wydał mi się okropnie tendencyjny. I nienaturalny, zwłaszcza po tym, jak wcześniej Ron i Hermiona trzymali się za ręce, albo uczyli grać na pianinie (cudowna scena. "Do Elizy" w wykonaniu Rona... *ómiera*). Mam wrażenie, że w kanonie przejście było jakieś łagodniejsze.

Myślę, że Hermiona zagrała dosyć dobrze, pomijając scenę, kiedy okładała Rona plecakiem: była jakaś taka... za mało. Poza tym: małą Emmę, w pierwszej części, uwielbiałam, później przestała mi się podobać, ale teraz jest śliczna. Szczupła twarz, te kości policzkowe, ciemne oczy... I miała świetnie dobrane ciuchy, rzadko kiedy udaje się mieć taką talię w płaszczu zimowym. Ale miałam wrażenie, że te wszystkie ubrania są trochę za śliczne jak na obozowisko. Baj de łej, namiot był rozbrajający. Z wierzchu takie maleństwo, a w środku... kurczę, też taki chcę!
I torebka. Scena, kiedy Harry pyta, skąd wziąć namiot, i jest zbliżenie... bezcenna. Nie trzeba nawet nic mówić.

Bella była niesamowita, od samego początku do samego końca. Tam NAPRAWDĘ jest HG/BL. Nie wiem, co ich podkusiło, żeby tak to nakręcić, ale ten pairing był wystarczająco oczywisty już zanim Bella leżała na Hermionie. Z czystej ciekawości pójdę sprawdzić, czy pojawiły się już jakieś ficki z tą parą od czasu premiery.

Minister absolutnie mnie rozbroił. Nie miałam pojęcia, kto będzie grał Rufusa, zostałam miło zaskoczona... I czułam się dosyć dziwnie, bo z jednej strony zagrał świetnie, wpasował się w tę postać idealnie, ale z drugiej - Christmas Is All Around? :lol: Cudo.

Nagini była świetna. Strasznie kocham węże, te łuski, to ciężkie cielsko... w pierwszej scenie obie z przyjaciółką, też fanką węży, umierałyśmy z zachwytu. Za to w Dolinie jakoś nie zrobiła wrażenia. Naprawdę, było wiadomo, że zaraz wyskoczy zza tamtej krawędzi. Czy ktoś może mi przypomnieć: czy w kanonie ona też syczała? Czy Harry słyszał to jak zwykły angielski? Bo w filmie wyglądało to, jakby się nie zorientował, i wyszło dosyć dziwnie.

Z jednej strony cieszę się, że oszczędzili sobie sceny z Dursleyami, z drugiej nie wyobrażam sobie, że Harry został sam. Chociaż pewnie wiedział, że mają po niego przyjść, więc... Scena z siedmioma Potterami bardzo fajna, bliźniacy ze swoim "jesteśmy identyczni!" biją nawet Fleur pod postacią Harry'ego, przytulającą się do Billa. Bliźniacy to w ogóle bardzo mocna strona tego filmu, szkoda, że tak ich mało. Za to zachowali wszystkie teksty. Ja co prawda wyobrażam sobie Freda-i-George'a trochę inaczej, ale mimo wszystko są świetni.

Kto chce razem ze mną zamordować charakteryzatora? To, co zrobili z Tonks... naprawdę, naprwdę cieszę się, że jej wątek nie był rozwinięty, nie zniosłabym jej takiej. Jak można najbarwniejszą postać w kanonie uczynić tak kompletnie, totalnie szarą i bez wyrazu? Ach, i oczywiście należą im się tortury za to, co zrobili z Narcyzą.

Za to ojciec Luny był w porządku, nawet trochę groźniejszy, niż się spodziewałam. Luna urocza, jak zwykle, i całkowicie szczera, za co ją kocham. Po cichu liczyłam, że wepną jej we włosy taki prawdziwy, wielki słonecznik, ale te malutkie też były satysfakcjonujące.

Nie podoba mi się, jak zrobili Patronusy. Wyobrażałam sobie, że po prostu wbiega srebrne zwierzę. Natomiast to, co działo się na weselu... kompletnie bez sensu, w dodatku strata czasu. Czy wiadomość przypadkiem nie powinna być wykrzyczana najszybciej, jak się da?
Harry i Hermiona w wizji Rona - straszni. Wyglądali jak z wosku, paskudni, świecący, brrr. Za to animacja do baśni cu-do-wna, chyba najlepszy element filmu. Zrobiona pięknie, te kolory, ten kontrast, i niesamowicie ekspresywne postaci. Moment, kiedy Śmierć kłania się braciom: toż to było genialne! :D Sposób poruszania się postaci, powiewanie szat, wszystkie gesty, coś niesamowitego.

Daleeej... Nie pamiętam, czemu uciekając przed Szmalcownikami Trójca nie mogłą po prostu podbiec do siebie i się deportować? W książce było to chyba jakoś mądrzej, tutaj po prostu latali bez sensu po lesie.

Zapomniałabym: scena w Ministerstwie. Teksty Rona rządzą! Swoją drogą, skoro czarodzieje tak niesamowicie odstawili sobie Ministerstwo, nie mogli chociaż zadbać, żeby te toalety były nieco bardziej zachęcające?

Scena ze Zgredkiem zdenerwowała mnie o tyle, że była bez sensu: gdyby Zgredek tyle nie gadał, przeżyłby. Ale nie, oczywiście musiał rzucić kilka tekstów, a później już było za późno. Co nie zmienia faktu, że żyrandol bomba. :)

Czy tylko mam takie wrażenie, czy na potrzeby tej części zrobili Zgredka ładniejszego? Był niemal śliczny, zwłaszcza te ślepia... aż się zagalopowali. Z drugiej strony, jak by to wyglądało, gdyby Harry tulił paskudnego skrzata? 8)

Szczerze mówiąc denerwowało mnie to sentymentalne zakończenie, "Zgredek jest szczęśliwy" i reszta pakietu. Nie wzruszyłam się, było takie... oczywiste, przesadzone. Za to miejsce faktycznie piękne. Jak ja kocham morze!
A jak ja dawno nie byłam nad morzem! Cholera, chyba jednak będę płakać.

Jeszcze odnośnie paskudnego skrzata: tam NIE MA pairingu. Ale obawiam się, że zobaczyłam coś gorszego. Kojarzycie moment, kiedy Voldemort otwiera grobowiec i pochyla się nad Dumbledorem? Taaak... Obydwie z przyjaciółką: najpierw nas zatchnęło, później wydałyśmy zgodne "nienienienienie!" i "przecież on jest od roku martwy!", a na koniec stwierdziłyśmy, że "drugi właściwie też żywy nie jest", i tu na szczęście film się skończył. LV/AD? Będzie mnie prześladować po nocach.

Za to Gellerta wybrali bardzo dobrze. Śliczny, z łobuzerskim błyskiem w oku i nieco groźnym wyglądem, świetnie pasuje do jego wyidealizowanych wizji z wszelkich grindeldore.

Już na koniec: oczywiście, dopatrywałam się drarry, chociaż Książę Półkrwi był o wiele bardziej slaszogenny, zarówno jeżeli chodzi o drarry, jak o Sev/Draco. Nie, nie czytam Sev/Draco i nie zamierzam, ale ta scena, kiedy Severus go przypierał do ściany... A Harry stał za rogiem z nieszczęśliwą miną... mrrrrrr. Ach, i scena, gdzie widać perspektywę schodów, i Draco idzie jednymi, a Harry drugimi, równolegle.
Ale wracając: niestety, paskudny Harry skutecznie utrudniał mi wizję jakiegokolwiek slaszu. Ja wiem, że "homo" to niekoniecznie to samo co "absolutnie piękny młody bóg", ale tak byłoby łatwiej, prawda?

Z drugiej strony, jeżeli drarry było średnie, to hanny absolutnie beznadziejne. Całą scenę pocałunku podtrzymuje George, bo uratować się jej nie da. Jest tak wyprana z jakichkolwiek emocji... pocałunek okropnie niezręczny, zero chemii, zero czegokolwiek. A, i zgadzam się z Aev co do sukienki. Skoro i tak było oczywiste, po co leciała przez całą Norę, mogła już sobie darować tę wymówkę, prawda? Mmm, i nie zauważyłam jakoś, żeby w podróży Harry szczególnie tęsknił za Ginny. :twisted:

Kurczę, nie chce mi się wierzyć, że to już ostatni tom... i że niedługo całkiem ostatnia część. Szkoda, bo w lipcu pewnie nie będę miała okazji, a chciałabym się kiedyś zabrać z Wami do kina. Wspólnie rozpaczałybyśmy na brak sceny z miotłą.
(Moja przyjaciółka, ta, z którą byłam w kinie, zareagowała na tę wiadomość cudownie.
- Nie będzie sceny, gdzie Harry ratuje Draco na miotle!
- Jak to, to co będzie?
- Chyba ma biec.
Chwila ciszy.
- To jak, będzie go niósł na plecach? To może nawet lepiej...
:mcgreen: )

...Okej, wystarczy tego dobrego, bo mi się skończy limit znaków ;). Nie liczę, że ktoś dobrnie aż tutaj (okej, jestem pewna, że ktoś dobrnie. Jeżeli tak, wyrazy szacunku ;) ), ale musiałam się wypisać. Palce mi zmarzły od stukania. Czy ktoś wie, na kiedy planowana jest wiosna?
"I don't approve of this," Arthur declares. "Who are these people and why are they writing haikus about my ankles?"

(It's only time.)
Ka Offline

Avatar użytkownika
Order Złotej Kałamarnicy
 
Posty: 1331
Dołączył(a): 30 paź 2010, o 16:49

Postprzez Miss Black » 26 lis 2010, o 01:01

Wy poważnie poszalałyście. Toż to są jakieś mini rozprawy, a nie komentarze! Dlatego nie odniosę się do całości, ale do punktów najbardziej mnie zajmujących. Ekchem <próba mikrofonu>: Luna, dziecko, czyś ty się z choinki urwała?! Powiedz, jak można było to pominąć? No jak?! Głos Snape'a z filmu obrósł już większą legendą niż lucjuszowska laska. To jest element wagi blizny Potter'a! Jak można było to przeoczyć? Moja mała główka nie potrafi pomieści ogromu zdziwienia, jaki spowodowałaś. Uch! A Nora to faktycznie warta zauważenia. Mortis to samo mówiła w kinie, a chwilę wcześniej ja się oburzałam, że zmienili Privet Drive na inny dom. Na szczęście moja druga siostra pacnęła mnie po głowie i uświadomiła, że przecież Dursleyowie w końcu mogli zrobić remont. No, i o wątku Tonks Lupin już się rozpisywałam. Spłycenie postaci jak nic.
CALM YOUR MIND MY FRIENDS AND DON'T BE AFRAID TO DREAM A LITTLE BIGGER!
Miss Black Offline

Avatar użytkownika
Pack Mom
 
Posty: 2722
Dołączył(a): 2 lis 2010, o 19:54
Lokalizacja: Pigfarts

Postprzez Liberi » 26 lis 2010, o 09:44

.
Ostatnio edytowano 4 gru 2011, o 10:11 przez Liberi, łącznie edytowano 1 raz
Kiedy obgadujesz mnie za plecami, jesteś w idealnej sytuacji, by pocałować mnie w dupę.
Tych, którzy coś do mnie mają, a nie zamierzają oddawać się pieszczotom, zapraszam na PW. ;)
Liberi Offline

Avatar użytkownika
Królowa Offtopu
 
Posty: 3006
Dołączył(a): 30 paź 2010, o 19:55
Lokalizacja: Gdańsk

Postprzez Ka » 26 lis 2010, o 16:43

O, Liberi, dziękuję za wyjaśnienie. Jakoś tego nie zauważyłam, i dlatego nie mogłam do końca zrozumieć tej sceny. Teoretycznie Voldemort miał użyć cudzej różdżki do zbicia Harry'ego, ale przez chwilę pomyślałam, że może reżyser zabawił się z kanonem i że w filmowej wersji Voldemort zabrał Lucjuszowi różdżkę, żeby go upokorzyć... a później, bo ja wiem? ostatecznie to przypieczętował, łamiąc ją, jakby jednak nie była mu potrzebna i zabrał ją tylko dla kaprysu? No, coś w tym stylu. :wink:
"I don't approve of this," Arthur declares. "Who are these people and why are they writing haikus about my ankles?"

(It's only time.)
Ka Offline

Avatar użytkownika
Order Złotej Kałamarnicy
 
Posty: 1331
Dołączył(a): 30 paź 2010, o 16:49

Postprzez Liberi » 27 lis 2010, o 10:35

.
Ostatnio edytowano 4 gru 2011, o 10:11 przez Liberi, łącznie edytowano 1 raz
Kiedy obgadujesz mnie za plecami, jesteś w idealnej sytuacji, by pocałować mnie w dupę.
Tych, którzy coś do mnie mają, a nie zamierzają oddawać się pieszczotom, zapraszam na PW. ;)
Liberi Offline

Avatar użytkownika
Królowa Offtopu
 
Posty: 3006
Dołączył(a): 30 paź 2010, o 19:55
Lokalizacja: Gdańsk

Postprzez Aevenien » 27 lis 2010, o 11:39

O, a ja od razu wykumałam, że nie złamał różdżki, tylko chciał biednemu Lucjuszowi laskę popsuć! xD A tak na serio, to zgadzam się, że świetna scena i pasuje mi teoria ze stosunkiem do arystokracyzmu Lucjusza.
Z Mackami nie ma żartów :mackigreen:


"Law school," Arthur says. "Law school gets everybody in the head. That's, you know. That's the whole point. Of law school."

Mostly, I exist in a state of denial about the denial. My head is a complex place, okay?
Aevenien Online

Avatar użytkownika
Macki Dalekiego Zasięgu
 
Posty: 6214
Dołączył(a): 27 paź 2010, o 19:39
Lokalizacja: Warszawa

Postprzez Miris » 27 lis 2010, o 16:46

Do czasu przeniesienia się na płatny serwer wstrzymuję się z komentowaniem, ale muszę tu dwa słowa powiedzieć ;)

Brakuje mi jednej opcji w ankiecie (podejrzewam, że tylko ja bym ją zaznaczyła :P): Wspaniała, tak jak wszystkie poprzednie. :D. Dlatego nic nie zaznaczałam.
Drarrytozuoaleitakjekocham.
Miris Offline


 
Posty: 323
Dołączył(a): 1 lis 2010, o 19:08
Lokalizacja: Dom

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Drarrowe dyskusje

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość