Ekranizacja IŚ, część 1

Dyskusje związane z Harrym i Draco w kanonie i fanonie

Postprzez Liberi » 20 lis 2010, o 01:30

.
Ostatnio edytowano 4 gru 2011, o 10:06 przez Liberi, łącznie edytowano 1 raz
Kiedy obgadujesz mnie za plecami, jesteś w idealnej sytuacji, by pocałować mnie w dupę.
Tych, którzy coś do mnie mają, a nie zamierzają oddawać się pieszczotom, zapraszam na PW. ;)
Liberi Offline

Avatar użytkownika
Królowa Offtopu
 
Posty: 3006
Dołączył(a): 30 paź 2010, o 19:55
Lokalizacja: Gdańsk

Postprzez Miss Black » 20 lis 2010, o 01:35

Przekleiłam post, bez spojlerów mi w Rozmowach :P
A.


Merlinie! Właśnie wróciłam z premiery i mam jakiegoś mega doła. Rowling jest złą kobietą i do końca życia jej nie wybaczę tego wszystkiego. Ale muszę przyznać, że to najlepsza ekranizacja od czasów "Więźnia Azkabanu". Naprawdę mocno trzymali się fabuły i nieźle to wszystko uchwycili. Nie potrafię tylko przeżyć, jak można było tak zrobić Lucjusza. Przez dobrych kilka minut kłóciłam się z Voldemortist czy to jest ten sam aktor czy nie (tak, tak reszta publiczności z pewnością nas nienawidzi, ale to ich problem). Poza tym ta wymiana zdań (bo rozmową tego nazwać się nie da) z beznosym Voldziem na samym początku... Co to w ogóle było?! Jąkający się i trzęsący ze strachu Malfoy, Lucjusz Malfoy do cholery, absolutnie do mnie nie przemawia. Za to Draco był boski. Moja potrzeba drarry została całkowicie zaspokojona. Widziałyście to cierpienie w jego oczach, kiedy Bella kazałam mu potwierdzić czy to Potter czy nie? Przecież on był absolutnie świadomy, że to właśnie jego ma przed nosem, a jednak nic nie powiedział. Albo potem jak Harry chciał zabrać mu różdżkę - no, jak dla mnie, oddał ją bez walki. Felton zyskał dziś w moich oczach bardzo dużo. Już nie mogę się doczekać drugiej części^^ Ach, i jeszcze ten fanart z całującymi się Harry'm i Hermioną, które Voldemort zaserwował Ronowi. Co to było, ja się pytam?! Żenuła.
Ale jedno trzeba przyznać - uwielbiam humor w książce i filmach. Np. scena, gdy Bella torturuje Hermionę, oni uciekają z lochów, zewsząd powiewa grozą i nagle pojawia się Zgredek, który marszcząc brwi radośnie odkręca żyrandol.
No i zabrakło mi sceny z Lupinem, który chce uciec od Tonks. Całkiem pominęli ten wątek, nawet nie wiadomo, że ona jest w ciąży. Jak zamierzają w takim razie nakręcić epilog? Poza tym to cholernie wszystko spłyca. Przynajmniej, jeśli chodzi o tę parę.
CALM YOUR MIND MY FRIENDS AND DON'T BE AFRAID TO DREAM A LITTLE BIGGER!
Miss Black Offline

Avatar użytkownika
Pack Mom
 
Posty: 2722
Dołączył(a): 2 lis 2010, o 19:54
Lokalizacja: Pigfarts

Postprzez Donnie » 20 lis 2010, o 11:51

Krotko i bez polskich znakow, bo pod reka mam tylko telefon nieprzystosowany do standartu srodkowoeuropejskiego.

Nie bylo tak zle. Wizualnie bez zastrzezen. Piekna scena z siedmioma Potterami, piekne animowane wtracenie z bajka o trzech braciach. Powalajacy Xeno Lovegood, genialny Lucjusz (chodzi mi o gre Isaaca), demoniczny Yaxley. Dla milosniczek pieknych chlopcow bonus w postaci mlodego Gellerta. Rozczarowujacy Bill - gdzie sie podzial przystojniak z kanonu?

Zenujaco plaska scena z Ginny. Zero chemii miedzy nia a Harrym, rownie dobrze moglby calowac gumowa lalke. Najlepszy w tym ujeciu byl George, nie ma dwoch zdan ;-)

Nie macie wrazenia, ze film podprogowo promowal pairing Harry/Hermiona? (Ktorej gra byla z calej trojcy zdecydowanie najlepsza btw). Nie mam tu nawet na mysli wizji Rona przy niszczeniu horkruksa - duzo bardziej erotycznej niz w ksiazce - a raczej ich interakcje podczas koczowania na wygnaniu. Epizod z tancem w namiocie zaparl mi dech w piersi, bylo w nim tyle ukrytego znaczenia, ze interpretacja tanca jako przenosni intymnego zblizenia nasuwa sie sama. Nietrudno mi bylo wyobrazic sobie, ze pelni strachu, stresu i cierpiacy pod olbrzymia presja mogli podarowac sobie chwile zapomnienia i pocieszenia, tak po przyjacielsku i na zawsze zachowac to w tajemnicy przed reszta. Nie mowie, ze bym tego chciala, ale tak odbieram przeslanie Yatesa ;-)
W kazdym badz razie byla to jedna z najbardziej poruszajacych scen damsko-meskich, jakie dane mi bylo ostatnio ogladac.
Nothing hard
Nothing wet
Nothing naked, well not yet
Donnie Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 385
Dołączył(a): 30 paź 2010, o 22:30
Lokalizacja: Berlin-Pankow

Postprzez Dżemii » 20 lis 2010, o 18:40

Byłam, byłam! I jestem po prostu oczarowana.
Oczywiście, były pewne "niedoroby", na przykład wspomniany już pocałunek Ginny i Harrego (kocham w tej scenie Georga!), ale ogólnie rzecz biorąc - Yates się spisał.
Strasznie podobał mi się moment z Thicknessem i Umbridge w Ministerstwie Magii, kiedy mówili o rejestracji Mugolaków. Był tak... straszny, że aż cudowny.
Hermiona z wyrytym "Mudblood" na ręku przyprawiła mnie o dreszcze. I jej gra w tej części jest po prostu niesamowita! Sam początek, gdy musi rzucić na rodziców zaklęcie zapomnienia... Aż czuło się jej smutek!
Felton też się postarał, chociaż jak na razie było go mało. Świetna była ta scena, gdy siedział przy stole i nim telepało. I oczywiście, gdy miał potwierdzić tożsamość Pottera. :)

To była świetna część, chociaż i tak moją ulubioną pozostanie Więzień z Azkabanu.
Dżemii Offline


 
Posty: 5
Dołączył(a): 17 lis 2010, o 21:54

Postprzez Ew. » 20 lis 2010, o 21:07

Ach, ja też nareszcie obejrzałam pierwszą część siódemki! Już od tygodnia czekałam na nią z niecierpliwością i musze przyznać, że nie zawiosłam się. Były momenty humorystyczne, smutne i przygodowe, naprawdę moim zdaniem niczego nie brakowało. Chociaż parę faktów nie zgadzało się z fabułą książki, ale to nic ;)
Hm, mój ulubiony moment jest wtedy, gdy było siedem Potterów, ach, uśmiałam się jak nigdy. Albo jak Harry tańczył z Hermioną <wyszczerz> Taki taniec-połamaniec, ale w końcu takiego Harry'ego się kocha xD
A Draco cały był cudowny! Znowu się w nim zakochałam ;) Ale to scena, kiedy Harry zabrał mu różdżkę była najlepsza! Albo jak Draco musiał go wydać. Wtedy popatrzyli na siebie takim wzrokiem, że och!
Jedna z lepszych części! Chyba pójdę na nią jeszcze raz *szczerzy się*
"I`m worse at what I do best
And for this gift I feel blessed.
Our little group has always been
And always been until the end."
Smells Like Teen Sprit, Nirvana
Ew. Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 263
Dołączył(a): 31 paź 2010, o 10:22
Lokalizacja: Mazury

Postprzez Aevenien » 20 lis 2010, o 22:31

Aaaa było DRARRY!!!
Poza tym, pierwsza scena z Lucjusze? Co oni mu zrobili? MB, zgadzam się z Tobą całkowicie, skrzywdzili go starsznie, sorry, ojciec Luny mi bardziej Lu przypominał!
Ginny była beznadziejna, wybiega w tej swojej rozpiętej sukience, a ja na całe kino: No nie! Leciała pół domu w rozpiętekj sukience, żeby Harry mógł ją zapiąć? Beznadzieja!" XD W ogóle jakaś pani rząd niżej chyba mnie mocno znienawidzła xD
Zgredek był boski, żyrandol! I buciki!
No i Hermiona mi się podobała, Ron jak zawsze powalał mimiką, bliźniacy cudni, scena z siedmioma Potterami boska - Dan naprawdę nieźle wygląda bez okularów, Draco śliczny i piękny i w ogóle, jakie drarry było! Te ich spojrzenia! I przepychanka o różdżkę, cudeńko.
I jeszcze bardzo mi się podobała wizualizacja baśni, pięknie to zrobili.
Za to Nagini wyskakująca z tej babci? Mało zawału nie dostałam, to jakaś Anakonda 3 czy co?
Tańca nie skomentuje, jak Harry zaczął się ruszać niby w rytm muzyki to padłam za śmiechu, choć potem było ładnie już.
Ach i Bella świetnie grała. I za przeproszeniem, kto narobił Narcyzie na głowę? XD
I było drarry, drarry, drarry!
Z Mackami nie ma żartów :mackigreen:


"Law school," Arthur says. "Law school gets everybody in the head. That's, you know. That's the whole point. Of law school."

Mostly, I exist in a state of denial about the denial. My head is a complex place, okay?
Aevenien Online

Avatar użytkownika
Macki Dalekiego Zasięgu
 
Posty: 6214
Dołączył(a): 27 paź 2010, o 19:39
Lokalizacja: Warszawa

Postprzez Ew. » 20 lis 2010, o 23:08

Tak, zgadzam się, Aev, Ginny to masakra! Ale George mnie w ten scenie rozwalił, i dobrze! ;)) A jak Zgredek umarł to było takie straszne, aż płakać mi się chciało! A co do tej sceny z Nagini, to też się nieźle wystraszyłam. Aż podskoczyłam i krzyknęłam, przez co niechcący kopnęłam faceta obok mnie... Jednak najgorsze było to, że przez pomyłkę napiłam się jego coli, byłam tak zapatrzona na scenę, w której Draco miał rozpoznać Harry'ego, że zapomniałam się *chowa się pod biurkiem* Ale potem było już dobrze, wyszedł w połowie filmu *chichocze* xD
Ale wracając do filmu: Już nie mogę się doczekać kolejnej części! Ach, i Narcyza naprawdę wyglądała okropnie, zresztą na początku w ogóle jej nie poznałam. <wyszczerz> Ale to chyba ten wątek, gdzie byli w Ministerstwie najbardziej mi się spodobał, szczególnie jak byli już tymi starymi urzednikami! ;))
"I`m worse at what I do best
And for this gift I feel blessed.
Our little group has always been
And always been until the end."
Smells Like Teen Sprit, Nirvana
Ew. Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 263
Dołączył(a): 31 paź 2010, o 10:22
Lokalizacja: Mazury

Postprzez Donnie » 20 lis 2010, o 23:13

Narcyzie narobili na glowe juz w KP ;-) Glownie za nia ujmuje punkty obu ekranizacjom, ta fryzura "na borsuka" dziala tak sugestywnie, ze potem nie sposob pozbyc sie jej z koszmarow *brrr*
Nothing hard
Nothing wet
Nothing naked, well not yet
Donnie Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 385
Dołączył(a): 30 paź 2010, o 22:30
Lokalizacja: Berlin-Pankow

Postprzez Aevenien » 20 lis 2010, o 23:18

Prawda? Wyglądała masakrycznie! No i jąkającu się Lucjusz...
Ew XD Cola mnie zabiła.
Z Mackami nie ma żartów :mackigreen:


"Law school," Arthur says. "Law school gets everybody in the head. That's, you know. That's the whole point. Of law school."

Mostly, I exist in a state of denial about the denial. My head is a complex place, okay?
Aevenien Online

Avatar użytkownika
Macki Dalekiego Zasięgu
 
Posty: 6214
Dołączył(a): 27 paź 2010, o 19:39
Lokalizacja: Warszawa

Postprzez Liberi » 21 lis 2010, o 00:07

.
Ostatnio edytowano 4 gru 2011, o 10:06 przez Liberi, łącznie edytowano 2 razy
Kiedy obgadujesz mnie za plecami, jesteś w idealnej sytuacji, by pocałować mnie w dupę.
Tych, którzy coś do mnie mają, a nie zamierzają oddawać się pieszczotom, zapraszam na PW. ;)
Liberi Offline

Avatar użytkownika
Królowa Offtopu
 
Posty: 3006
Dołączył(a): 30 paź 2010, o 19:55
Lokalizacja: Gdańsk

Postprzez Aevenien » 21 lis 2010, o 00:13

Liberi, ale w książce nie wyskoczył na mnie nagle anakonda i nie dostałam zawału XD

A mi się ten Lucjusz nie podobał na początku, w tych ostatnich scenach już tak, tego czegoś na głowie Narcyzy nie skomentuję nawet xD

A jak widziałam Scrimgeour'a to w głowie leciało mi: Christmas's all around you XD
Z Mackami nie ma żartów :mackigreen:


"Law school," Arthur says. "Law school gets everybody in the head. That's, you know. That's the whole point. Of law school."

Mostly, I exist in a state of denial about the denial. My head is a complex place, okay?
Aevenien Online

Avatar użytkownika
Macki Dalekiego Zasięgu
 
Posty: 6214
Dołączył(a): 27 paź 2010, o 19:39
Lokalizacja: Warszawa

Postprzez Rayu » 21 lis 2010, o 00:22

No to ja też dorzuce moje trzy grosze do dyskusji :P

Ogólnie mówiąc, część która podobała mi się najbardziej. Draco cudny, efekty specjalne też mi się podobały (staruszka zmieniająca się w węża ^^). Ogólnie Niangini(tak to sie pisało?) jest światna. Jednak dubbing Voldemorta wyszedł fatalnie O.o Taki... nijaki. Gały mi wyszły jak zobaczyłam przestraszonego Lucjusza. No i kiedy Harry i Ginny się całowali zasłoniłam oczy rękami i kazałam koleżankom powiedzieć kiedy skończą :P. Nie lubię Ginny i już.Scena z tańcem bardzo mi się podobało, nie doszukiwałam się tam erotyzmu, czy nawet uczucia. Ron wyszedł na prawdę fajnie, od teraz go lubię. Żal mi tylko Zgredka, scena, kiedy mówił, że jest szczęśliwy urzekła mnie. Oczywiście doszukiwałam się Drarry i się doszukałam, kiedy Harry odbierał Draconowi różdżkę. Mało było Draco i nad tym rozpaczam xD. Najlepsze było to, że jak wychodziłyśmy z koleżankami z kina, te zaczynają gadać o historii i biologii, na co odpowiedziałam "Jak możecie przerywać mi moje marzenia o Draco kartkówką z biologii?" Po czym stwierdziły, że Draco jest brzydki xD.
"Wandering the globe around
I saw no miracles nor wonders
Humanity so poisoned by their myths
Why none can see my wings?!"

Vader - Hellelujah
Rayu Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 19
Dołączył(a): 20 lis 2010, o 12:40

Postprzez Donnie » 21 lis 2010, o 01:29

Liberi, do ukladu Harry/Hermiona podeszlam czysto impresjonistycznie, a nie kanonicznie :-)
Wystarczy porownac intensywnosc sceny Harry'ego z Ginny kontra urywek z tancem: gdy przyjrzec sie im z osobna i zdac sie na sama wizualizacje emocji, to odbior ich glebokosci w pierwszym fragmencie mialaby sie do tego drugiego jak Sniardwy do Bajkalu (no dobra, bez przesady, moze do Wigier). Zakochanie Harry'ego w Ginny jest niestety w ekranizacji pierwszej czesci IS czysto deklaracyjne, nijak nie przeklada sie na emocje przekazywane przez te pare w filmie, duzo mocniej oddzialywuje platoniczny de facto uklad z Hermiona. Ile w tym winy samych aktorow, ile zamiaru rezysera, Merlin jeden wie.


I zabijcie mnie, ale drarry sie w tym filmie w ogole nie dopatrzylam...
Nothing hard
Nothing wet
Nothing naked, well not yet
Donnie Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 385
Dołączył(a): 30 paź 2010, o 22:30
Lokalizacja: Berlin-Pankow

Postprzez Liberi » 21 lis 2010, o 01:38

.
Ostatnio edytowano 4 gru 2011, o 10:07 przez Liberi, łącznie edytowano 1 raz
Kiedy obgadujesz mnie za plecami, jesteś w idealnej sytuacji, by pocałować mnie w dupę.
Tych, którzy coś do mnie mają, a nie zamierzają oddawać się pieszczotom, zapraszam na PW. ;)
Liberi Offline

Avatar użytkownika
Królowa Offtopu
 
Posty: 3006
Dołączył(a): 30 paź 2010, o 19:55
Lokalizacja: Gdańsk

Postprzez Donnie » 21 lis 2010, o 09:16

Liberi, nie kwestionuję prawdopodobnieństwa psychologicznego i przyznaję Ci absolutną rację, że ich zbliżenie na bezludziu było raczej nieprawdopodobne. Chodziło mi jedynie o sposób, w jaki ta konkretna scena z tańcem została ukazana i jaki przekaz mogła ze sobą nieść ? nawet jeśli uznamy go za absurdalny. Harry podchodzi do Hermiony ? wyciąga rękę ? napotyka jej zdumione spojrzenie ? pociąga ją do góry ? patrzą na siebie intensywnie ? powoli zdejmuje jej z szyi horkruksa i odrzuca go na bok (naprawdę nie mogłam opanować wtedy skojarzenia z jakąś sztuką garderoby :o ) ? niezgrabnie, oboje nieco zdziwieni biorą się za ręce ? i robi się coraz płynniej, naturalniej, weselej, szybciej ? aby na koniec się wyciszyć, gdy lekko przytulają się do siebie i kładą sobie głowę na ramionach.

Po prostu odniosłam wrażenie, że reżyser chciał nam przekazać jakąś opaczną myśl, zasadniczo niepasującą do bohaterów. A drętwota sceny z Bonnie tylko to podkreśliła, choć to pewnie głównie wina samej panny Wright :-)

I trzymaj za mnie wraz z całym forum kciuki, dziś piekę tort urodzinowy dla syna i teściowej, a mam do tego talent jak Neville do Expelliarmusa przed etapem AD ;-)
Nothing hard
Nothing wet
Nothing naked, well not yet
Donnie Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 385
Dołączył(a): 30 paź 2010, o 22:30
Lokalizacja: Berlin-Pankow

Następna strona

Powrót do Drarrowe dyskusje

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość